London Gaming Market 02.04.17

Wiosenne #LondonGamingMarket zaskoczyły. W porównaniu do zimowego w głównej hali było nadal sporo osób około południa. Pewnie dlatego, że zamknięto inne sale i tylko tutaj toczyła się sprzedaż. Mniej gier planszowych, praktycznie żadnych fabularnych, ukierunkowuje te targi na gry wideo. Głównie konsolowe. 




 Zdecydowanie mniej grafik z dużymi oczami, co akurat mnie ucieszyło.
 Było też coś do jedzenia i picia. Klasyczne Magic Potions, bomby, fajerballe i iceballe.


 Często pojawiają się też kolekcje miniaturek z Lego, chińskich podróbek i innych firm.
 To już czysty powrót do przeszłości 90': Czapy YO! MTV Raps! Wopbabalubop to oczywiście nieznane graczom fabularnym słowo, jak twierdzą badacze, respondenci i eksperci RPG ;ł
Handluje się czymkolwiek co tylko przynosi zysk, a Nerdzi i Dziki mogą się z tym identyfikować.
Znalazłem projektanta kolorowych szachów Lure & Colour Chess. Nie miałem już jednak zbyt wiele czasu by o samej grze porozmawiać, bo kilka osób było zainteresowanych. Jest wideo, jest też Kickstarter. W tym momencie (po tygodniu zbiórki) zebrano połowę kwoty.




 Album Point + Click Andrew Scaife zamówiłem. Jeśli ktoś jest zainteresowany - Tumblr Scaife, a tu fanpage FB. Może kiedyś wrócę na blogu do tego wyjątkowego albumu.


 Gier planszowych było niezwykle mało. Fabularnych jeszcze mniej. O ile na poprzednich pojawiali się twórcy gier, których zasięg może przypominać naszych epigionów, "designerów" z Manufaktury "Aście w nas ku*wy nie wierzyły" RPG, to tym razem nie widziałem ani jednego.
Dobrze, bo ich stoiska były zazwyczaj osamotnione.






Z kolei to stoisko sympatycznej Tracey z Scorch's Pyrography. Wykonuje ręcznie wypalarką pudełka na komponenty gier i ozdabia różne inne kawałki drewna. A nawet skóry.
Niczym to nie różni się od pudełek oferowanych przez górali na Tygodniu Kultury Beskidzkiej. Z tym, że adresat inny. Nie cepry, a Nerdy i Dziki.
Cepelia, może i pożądana. Kto wie.





 Trafiają się i takie monumenty.
 A gdzieś z tyłu na zapleczu... NPC 1
 Dużych ocząt, mang i anime było naprawdę mniej.
 Jest nawet pewne podobieństwo.

Czasami pomiędzy dziesiątkami Street Fighterów pomieszanych z Tekkenami znaleźć można unikatowe figurki. To akurat Space Slann Olassa. Zdarzają się jednak i sprzedawcy oryginalnie zafoliowanych setów miniaturek do ADnD. Warto pamiętać o tym foliowaniu. Czesto można naciąć się na zapakowany box w dzisiejszych czasach. Ot Spryt na sześć kropek jak u rodaków, którzy w druku cyfrowym wykonują Warhammery 1 ed. na zamówienie dla Allegro. 

Na koniec jak prawdziwy 100 kilogramowy nerd z dziarą kozim mlekiem na szyi i koszulką Satyr Wars udałem się do pizzerii na mojej dzielnicy gdzie z pół roku była strzelanina. 
Niestety, nie wstrzelił mi do głowy Typowy Pomysł Typowy Polskiego Sprzedawcy jak wyprawę wpisać w koszta lub zwrócić do Walmarktu. [full-post]
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget