Gra w Fantazję - Fantastyka 6 (90) 1987

1987 rok to rok, w którym wiele osób w Polsce grało już w gry fabularne w głównej mierze dzięki Razem i Jackowi Ciesielskiemu. Większość z osób, z którą dyskutowałem odnośnie grania w naszych młodzieńczych latach bez trudu poradziła sobie z tworzeniem własnych gier autorskich np. takich jak mój Trollland z 1986 roku. W prasie pojawiało się coraz więcej informacji na temat gier fantastycznych, ale w głównej mierze skupione były one wokół pism fantastycznych, Razem, czy Świata Młodych. Tekst Macieja Makowskiego z września 1987 roku pretenduje do "kryptoreklamy" (jak to określił po latach Adamski, szef Encore - patrz cytat poniżej). Warto zwrócić uwagę, iż jest to również najprawdopodobniej jeden z pierwszych tekstów anonsujących wydanie gry Magia i Miecz, czyli znanego za granicą Talismana z Games Worksho

Gry fabularne i symulacyjne o tematyce fantasy i science fiction nie są u nas jeszcze zbyt popularne. Może dlatego, że są to gry skomplikowane, trudne do opanowania, wymagające od grających cierpliwości i dużego zaangażowania, a może po prostu dlatego, że - jak na razie - wydawane są w stosunkowo niewielkich nakładach przez jedyną firmę "Encore".
Maciej Makowski, Gra w Fantazję - Fantastyka 6 (90) 1987

1987 rok to rok, w którym wiele osób w Polsce grało już w gry fabularne w głównej mierze dzięki Razem i Jackowi Ciesielskiemu. Większość z osób, z którą dyskutowałem odnośnie grania w naszych młodzieńczych latach bez trudu poradziła sobie z tworzeniem własnych gier autorskich np. takich jak mój Trollland z 1986 roku. Lub po prostu grała w minimalistyczną wersję Advanced Fighting Fantasy przedstawioną przez Ciesielskiego np. w Władca Podziemi (2) czy Fantasolo, ale nie solo. 

W prasie pojawiało się coraz więcej informacji na temat gier fantastycznych, ale w głównej mierze skupione były one wokół pism fantastycznych, Razem, czy Świata Młodych.
Tekst Macieja Makowskiego z września 1987 roku pretenduje do "kryptoreklamy" (jak to określił po latach Adamski, szef Encore - patrz cytat poniżej).
Warto zwrócić uwagę, iż jest to również najprawdopodobniej jeden z pierwszych tekstów anonsujących wydanie gry Magia i Miecz, czyli znanego za granicą Talismana z Games Workshop.
I jeszcze jedna dygresja.
Nakłady. Makowski w tekście wspomina o małych nakładach (rzędu 20-30 tysięcy). Każdy kto wypytywał o gry, bądź stał po nie w kolejkach w Składnicach Harcerskich lub prywatnych sklepach pokroju 1001 drobiazgów wie jak trudno było je zdobyć.
W dzisiejszych czasach podobnymi nakładami gier może poszczycić się Portal. I to w odniesieniu do rynku angielskojęzycznego.


Jak wyglądała reklama gier Encore w ówczesnych czasach, można dowiedzieć się z wywiadu z szefem Encore – Janem Adamskim, przeprowadzonym przez Artura Jedlińskiego przed trzynastu laty i zamieszczonego na łamach Games Fanatic.
 AJ: Pamiętam, że na informację o grach planszowych Encore natknąłem się bodaj w Świecie Młodych, a swoje pierwsze gry kupiłem w jedynej w mieście Składnicy Harcerskiej. Jak wyglądała wtedy reklama i dystrybucja gier?
JA: Gdy  w 1982 roku wydałem „Labirynt Śmierci” natknąłem się właśnie na barierę dystrybucji. Strategię działania oparłem wówczas na przekonywaniu partnerów o niezwykłości moich produktów. Nie dawałem łapówek, a jednak udało mi się pozyskać sojuszników, dzięki którym zaistniałem na szerszym rynku. Mam tu przede wszystkim na myśli „Świat Młodych” i redakcję Programów Dziecięcych TVP (dziś powiedzielibyśmy, że była to kryptoreklama). Miło wspominam współpracę ze znanym wówczas popularyzatorem gier, panem Jackiem Ciesielskim. Udało mi się w końcu uzyskać zamówienia z Ruchu i Składnicy Harcerskiej.
W tamtych czasach reklama w Polsce praktycznie nie istniała. Tym niemniej próbowałem namiastek reklamy w „Świecie Młodych” i „Razem”. Wymyśliłem np., że jedna z kolejnych gier będzie miała premierę określonego dnia, o określonej godzinie. Namówiłem właścicieli kilku prywatnych sklepów w różnych miastach Polski, żeby zamówili u mnie odpowiednią liczbę egzemplarzy. Sporo wysiłku kosztowało mnie przekonanie ich do tego, żeby po przywiezieniu gier do sklepu nie wystawiali ich od razu na półkę, lecz czekali do dnia X. O terminie premiery poinformowałem przy pomocy dużych ogłoszeń w ŚM i Razem, podając adresy sklepów, w których gry będą dostępne. No i wyłożyłem się na niesolidności sklepikarzy. Część z nich nie odebrała towaru, część zamówiła taką liczbę egzemplarzy, że starczyło na pierwsze 15 minut sprzedaży. Ale tam gdzie sklepikarze podeszli poważnie do sprawy to sprzedali kilkaset egzemplarzy w ciągu jednego dnia.
Zastosowałem też nowatorski na owe czasy pomysł; na okładce broszury z instrukcją informowałem o kolejnej grze, która była przygotowywana. I ludzie przychodzili do sklepu i pytali.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget