Kolekcjonowanie - respons na "Kolekcja A.D. 2017" bohoMaze

Najważniejsze z całego tekstu, który zamieścił bohoMaze to pożegnanie się z kolekcjonerstwem. Ja zrobiłem to wiele lat temu. Najtrudniejsze to powzięte decyzji a więc pozbycie się złudzeń o posiadanych systemach a także zaprzestanie wynajdowania pretekstów. Później nie żałuje się sprzedania, tylko żałuje, że tak późno się na to zdecydowało.

Grzegorz Szumowski, Karuzela 4/1985 s. 9 
Poniższy wpis jest swoistego rodzaju odpowiedzią na refleksje +boho maz , wynikające z lata grania i kupowania gier fabularnych.  By lepiej zrozumieć moje słowa, najsampierw wypadałoby się zapoznać z tekstem autora pt. Kolekcja A.D. 2017.
Nie ma systemu idealnego, mającego świat bez wad, działającą zawsze mechanikę i spełniającego nasze gusta. Kupowanie kolejnych systemów w nadziei, że jeden z nich się okaże spełnieniem marzeń jest bez sensu. Może ma zastosowanie zasada pareto? Dobrze by podręcznik załatwiał 80% naszych potrzeb a pozostałe 20% i tak będzie trzeba samemu dopracować lub przerobić na własną modłę. 
Praktycznie o czymś podobnym pisałem dobrych parę lat temu. Jedna mechanika i świat, który dobrze się zna i lubi. Plus kilka innych gier w konwencji, którą można bawić się dla odskoczni.
To wszystko czego potrzebujesz. Owszem, dobrym rozwiązaniem jest takie jak pisze w komentarzach  Shockvawe np. mieć cały wachlarz WoDa. Czy jednak nie wystarczyłyby mi clanbooki do starego Wampira Maskarady? I ewentualnie zapoznanie się z innowacjami w nowych iteracjach? I tak nie wykorzystałbym w żaden sposób wszystkich informacji zawartych w dodatkach do prowadzenia w systemie do współczesnej grozy.
System update, czyli aktualizacje systemu niestety nie obowiązują w przypadku role playing games - musicie płacić za nie regularnie co kilka lat. Mógłbym napisać dobitniej.

Odnośnie kupowania nowych systemów - w dzisiejszych czasach nie trzeba kupować nowych systemów - ich newralgiczne części lub dobre punkty zazwyczaj można znaleźć w sieci (niech za przykład posłuży taka fragment gry Freeform Universal od kuglarza. Bez trudu je zaimplementujecie do swoich gier - wyłuskanie Człowieczeństwa z W:tM i zaimplementowanie do swojej mechaniki to coś trudnego? Nie sądzę.
Nowe gry to zazwyczaj indienowacyjność i "rewolucyjne" pomysły, które żyją k3 sezony. Żartując, odwrócę słowa bohoMaze - tak, sprawdza się zasada Paretto - 20% dostaniesz za 29.99 $, 80 % wykonasz sam.
Pisanie systemu autorskiego od podstaw to wymyślanie 100% zawartości według naszych potrzeb. I kupowanie nowych gier by zapożyczyć interesujące zasady bądź zainspirować się do własnej autorki wygląda na bardzo skomplikowany sposób marnotrawienia czasu i pieniędzy. 
Budowa domku, który dobrze służy w trakcie wspólnych zabaw jest zajęciem ciekawym, pracochłonnym, acz przynoszącym sporo radości na wiele chwil. Albo jeszcze więcej. Dodam jeszcze, że pisanie systemu autorskiego jest niezwykle wtórną pracą, bowiem nawet kiedy stworzysz swoją ulubioną mechanikę to i tak wiesz, że poczytalność jest z CoC, walka z Interlocka, a Poza i Natura z oWoD. O ile umiesz się do tego przyznać, a nie piszesz o rewolucyjnej mechanice czy manifestach dizajnerskich... Bardziej wtórne od tworzenia gry jest chyba tylko tworzenie tabelek.
Fakt - tworzenie gry jest dziś niezwykle proste, nie oznacza, że musisz zaśmiecać nią sieć. Ja niekiedy znajduję czas na przejrzenie pięciu setek indienowacji w Drive Thru RPG.
Inni nie.
Ale rozumiem też zapał SNT w nocy dyskutujących o grze, a rano wypuszczających ich do sieci (były u nas takie przypadki). Czytałem jednak posłowie do Wilkołaka:A pokalipsy i wiem, że "Niewiele jest rzeczy bardziej upokarzających niż czytanie bełkotu i szmiry, o której sądziło się niegdyś, że stanowi „perły mądrości". Gdybym miał lepszy nastrój, może nie byłoby tak źle, ale teraz każdy plik podłamywał mnie coraz bardziej. Nie mogłem wprost uwierzyć, jak banalne i żałosne były moje myśli".
Nowe gry zawsze będą wychodzić i jeśli kiedyś w przyszłości będzie nam potrzebna określona konwencja to nie będzie problemu z jej znalezieniem. Zawsze coś nowego wydadzą w międzyczasie i będzie większy wybór. A także przeceny. Nawet jeśli będziemy chcieli nabyć konkretny starszy system to raczej na pewno będzie on dostępny, przynajmniej używany a na pewno w wersji elektronicznej. W dzisiejszych czasach jednostkowy wydruk jest prosty i tani. Estetyka to Twój wróg. Kult nowości i ładnego papieru kredowego prosto z drukarni uderza w kieszeń. Ważniejsze jest czy da się odczytać literki. Jest tyle przyzwoitych darmowych gier i mechanik, że właściwie można opierać się tylko na wyszperanych w sieci rzeczach. Marka, znany projektant, rozpoznawalny setting to Twój wróg. Będą żerować na Twoim sentymencie i maniakalnym zbieractwie przez wydawanie nastej edycji lub tabunu dodatków.
Z tymi nowymi grami to troszkę różnie bywa. Miałem okres w którym zapoznawałem się z wielką ilością gier czy ich previewów, quickstartów. Był to moment, kiedy intensywnie sprawdzałem nowości i wspominałem o nich na blogu. Gry zazwyczaj są wtórne (patrz wyżej), w dzisiejszych czasach nie mają wsparcia i umierają po kilku sezonach (vide TSoY, Cold City itp.) np. bo są zbyt sprofilowane, bo sprawdzają się w określonych okolicznościach i grupach, bo... itp. itd.

Dzisiaj scenariusz Stepujący nieboszczyk mógłby się przemienić w Voodoo Cthulhu RPG i odnieść sukces. In media Res też mógłby się sprzedać jako innowacyjna gra, do której po odblokowaniu poziomu 50 $ na K$, dorzucany jest kombinezon malarski (taki sam jaki nabędziesz w pierwszym lepszym Builder Shopie za 4.99$).

Dziś gdybym miał przebić się przez te kilka tysięcy postów na moim blogu, zamieszczonych przez dziesięć lat zapewne wybrałbym z dziesięć interesujących gier. Rozwiązań pewnie więcej.
Wyszukiwanie interesujących gier wiąże się z tym samym co wyszukiwanie informacji w sieci. Ja byłem przez te lata w o tyle uprzywilejowanej sytuacji, że obserwowałem masę ciekawych osób/blogów/stron/gier. Nie każdy jednak poświęciłby na to tyle czasu i wybiera pierwsze opcje jakie wynajduje w internecie. Najgorsze co może się przytrafić osobie szukającej wstępu do gier fabularnych to namolnie linkowany wpis o tym jak bezboleśnie zacząć grać japońskimi nikotynowymi dziewuszkami. Zły dotyk boli całe życie.
Pisał o tym nie tylko Eco: "...Problem polega na tym, że szkoła nie uczy filtrowania informacji z Internetu. Na przykład Platon – ponieważ studiowałem filozofię, wiem, czy jakaś strona o nim została stworzona przez szaleńca, czy przez eksperta. Ale 13-latek tego nie wie. Trzeba go tego nauczyć..."
A tego nie robi chyba nikt.

Estetyka, estetyką - gra o tworzeniu interaktywnych opowieści mogłyby zostać zawarta w pliku tekstowym lub druku ekonomicznym. Z określonych powodów gry są nadęte wspaniałymi grafikami. O tym chyba rozmawiałem wiele lat temu, bodajże z Furiathem. Swoją Klanarchią dobitnie wykazał, że nie mam racji. Za co mu oczywiście chwała.
Primo, mogę tę grę pokazać angielskojęzycznym znajomym.
Secundo, to jedna z niewielu ostatnich gier polskiego autora, które ukazały się w Polsce w modelu wydawniczym do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni w latach dziewięćdziesiątych (nie mylić z linią, której Klanarchia nie miała, jak i inne gry wydane po Portalu  - bo pokutuje "dodatki to zło").
Nie zmienia to faktu, że równie dobrze można się bawić na wydruku KC z TAGa.
Ciekawym podejściem jest wejście w stary system z zamkniętą już linią produktów. Widać jakie są dodatki, co opisane a co nie. Recenzji i relacji do wyboru więc widać w co się pakujemy i jakie są słabe i silne strony gry. Jest też spora szansa, że najwięksi fani systemu w międzyczasie wydyskutowali wszystko co się dało i w sieci można znaleźć gotowe odpowiedzi, pomoce, dodatki, przygody i wszystko co może ułatwić granie. Ciekawa sprawa z systemami bardzo starymi (np. 20 lat) bo w międzyczasie większość fanowskich stron już zniknęła. Ale działa to na naszą korzyść bo odsiewa plewy i pozostawia najwartościowsze źródła. I na niedziałające linki zawsze są strony archiwizujące.
To rozwiązanie jest najlepsze. Odniosę się do WFRP, bo tę grę troszkę liznąłem przez dwadzieścia lat. Ignoruje zmiany w Starym Świecie od drugiej edycji, tkwimy w Anno Sigmaris 2502 (moment startu większości przygód WFRP 1ed.) . Nie jestem odosobniony, znam bardzo dużo takich osób.
Nie trudno jest mi się porozumieć przed sesją np. "gramy wyłącznie na oficjalnych opracowaniach do Stargeo Świata, zawartych w WFRP 1ed., dodatkach do 1 ed. i ew. tych które były do X edycji WFB. + lub - Warpstone". To wszystko.
Jakiekolwiek łączenie edycji nie wyszło Chrisowi Pramasowi (WFRP 2ed.), nie wyjdzie też i różnorakim ambitnym projektom łączącym edycje, bo są to takie same "wizje", które są zwalczane w mało wyszukanymi memami na Mordorksiążce (zazwyczaj przez osoby, które zdają się nie dopuszczać do siebie co to low fantasy, grimm, dark fantasy, ale mające olbrzymią wiedzę o "wizjach", których doświadczyli.

Ciekawe w przypadku WFRP jest wyszukanie tego punktu "zamknięcia linii produktów". Bowiem Hogshead już wywracał do góry nogami Warhammera za sprawą kiepskiej kampanii Kamienie Zagłady (WW podniosło poprzeczkę wyżej od serii FR dla D&D), forum Black Library nacechowane było niczym Strike To Stun drobiazgową analizą, nietuzinkowymi pomysłami, logiką i nieskrępowaną wyobraźnią.

I kto zdążył zarchiwizował te strony/ informacje - ma je na swoich dyskach. Powstają strony agregujące tamte zamierzchłe informacje lub znacznie częściej krążą one pocztą pantoflową wśród fanów Starego Świata pierwszoedycyjnego. Większość jednak ginie w pomroce dziejów -  w tej kwestii się nie zgadzam z bohomaze. Owszem magię Rolstona wyszukacie łatwo, ale wyszukanie innych rzeczy z tamtego okresu nie jest takie proste.
Do tego konieczne jest zrozumienie idei stającej za twórcami WFRP w osiemdziesiątych latach. Mi zajęło to dwa długie lata - i nie było to tylko wertowanie White Dwarfów, o których wspominałem na blogu, a np. czytanie fenomenalnych wywiadów z pracownikami GW z tamtych lat, flejmów nt. seksistowskich fimirów czy bezpośrednie dyskusje z autorami i wreszcie starszymi angielskimi graczami.
Każda zmora znajdzie swego amatora. Sprzedając, czasami dany podręcznik leży i nikt nie jest zainteresowany pomimo przeceny by później znalazł się ktoś bardzo szczęśliwy, że może nabyć od ręki za wyższą cenę. 
Jeśli chcemy zrozumieć mentalność osób kupujących... może być niezwykle trudno. Staram się to zrobić kilka dobrych lat handlując grami i nie bardzo mi to wychodzi. Oprócz czynników wpływających naturalnie na cenę (nakład, wydawca, dostępność, stan, rok, białe kruki itp.) w handlu w tej branży jest bardzo dużo chaosu.
Albo jeszcze więcej.
I jeszcze trochę więcej.

Wszyscy polscy kolekcjonerzy mogą być nieco zdziwieni cenami poszczególnych gier, które nabyli i zechcą sprzedać w nieokreślonej przyszłości. Ceny diametralnie różnią się pomiędzy Polską, a eBayem zachodnim, ale o tym zapewne wiedzą. Te same podręczniki, które są sprzedawane nawet za 100 ~ 200 PLN,  mogą nie znaleźć nabywcy na Wyspach Brytyjskich za 0.99 GBP. I analogicznie niektóre pudełka opłaca się kupić Amerykanom z drogą wysyłką z Starego Kontynentu, a nie ma na nie zainteresowania w UK (nie szukając daleko, jesteś gotów zapłacić 460 funtów za przesyłkę?). Do tego sezonowo niektóre rzeczy mogą lepiej się sprzedawać np. na Antypody.

Jeśli jednak uważasz, że kolekcjonowanie RPG to dobra lokata na przyszłość, to zdecydowanie radzę przemyśleć Tobie to jeszcze raz. Tak jak mi ktoś odradził inwestowanie piętnaście - dwadzieścia lat temu w wydawanie gier: lepiej warzywniak lub budka z piwem, tak samo lepiej zainwestować dzisiaj w ziemię lub sezonowany alkohol.
Jeśli ktoś rozpatruję różnicę w wartości kolekcjonerskiej podręcznika rzędu kilkudziesięciu złotych z pierwszego wydania (kolor) z drugim dodrukiem (czarno-biały)... to sensu większego to nie ma. Lokata żadna (+k50 PLN z dorzutem zarobku za k10 lat...).
Jeśli ...

Kilka osób prosiło mnie już o porady jak sprzedawać na angielskojęzycznym rynku, jedna zachęcała nawet do popełnienia tego typu wpisu. Zdaje się że zegarmistrz pisał kiedyś jak kupować na Zachodzie. W skrócie zacytuję jedną z postaci z zajazdu "Graf Manfred", Klausa Atchabera:
- Co ty ku*wa jakiś miłośnik bólu jesteś, czy co? 
Jako sprzedawca jesteś zawsze na gorszej pozycji. W dodatku trochę to trwa zanim doczłapiesz się do poziomu takiego, z którego będziesz mógł sobie dorobić do pensji. W międzyczasie obok będzie ktoś sprzedawał fejkowe zapakowane w folię pudełka z lat osiemdziesiątych (nie pakowano tak boxów) psując opinię innym. Otrzymasz trochę ciosów (finansowych) od klientów. Jeśli nie masz wsparcia, kogoś kto zna znacznie lepiej produkty np. Games Workshop - jesteś przegrany. Ja miałem tego typu pomoc i nie rzadko w kilka - kilkanaście minut ktoś mi pomagał szczegółowo omawiając konkretny produkt na prv. Tu jednak nie chodzi o profit płynący z zarobionych pieniędzy, a o wiedzę jaką zdobywałem od tych osób. To był olbrzymi support i tego mi nikt nie odbierze. Dziękowałem niejednokrotnie na prv, dziękuję i tu.

Z innej beczki - dla przykładu chciałem wykupić wszystkie Warhammery z FFG podczas ich ostatniej świątecznej promocji. Mieli tego kilkadziesiąt sztuk na każdy dodatek np. do WFRP 2ed.  Nie opłacało się kupić kilku sztuk z każdej pozycji dla znajomych i nie opłacało się kupić tych kilkudziesięciu. Sorry Wino Tu, Wino Tam - biznes is biznes.

Tak w skrócie jest, jak pisze bohoMaze:
Wszystko po angielsku sprzedaje się lepiej, szybciej i z mniejszą stratą w stosunku do ceny zakupu. Przy pozycjach trudno dostępnych można wyjść na zero.
Najważniejsze z całego tekstu, który zamieścił bohoMaze to pożegnanie się z kolekcjonerstwem. Ja zrobiłem to wiele lat temu.

Najtrudniejsze to powzięte decyzji a więc pozbycie się złudzeń o posiadanych systemach a także zaprzestanie wynajdowania pretekstów. Później nie żałuje się sprzedania, tylko żałuje, że tak późno się na to zdecydowało.

Czego i Wam życzę początkiem 2017 roku.
A bohomaze dziękuje za kolejny dobry tekst, który zainspirował mnie do popełnienia tego wpisu.
Jego wpis jest na tyle interesujący, że każdemu akapitowi można by poświęcić co najmniej tyle samo znaków co powyżej. Albo i więcej.
Ale my już o tym dyskutowaliśmy przez te wszystkie lata kilkukrotnie, nieprawdaż...
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget