Trollland RPG - lata osiemdziesiąte

Przeglądając moje stare szpargały natknąłem się na stary wydruk Trolllandu RPG - mojej pierwszej gry fabularnej z 1986 roku. Wspominałem już o tej grze przy okazji karnawału blogowego "Wygrzebaniec". Nie sądziłem jednak, że został mi jakikolwiek wydruk.

Okazało się, że znalazł się wydruk przygotowany do naniesienia polskich znaków, korekty i błędów. Pamiętam, że po poprawieniu tego wydruku, skserowaliśmy to kilka razy i porozsyłaliśmy do polskich wydawnictw np. Encore czy SMGF. Był to najprawdopodobniej początek roku 1990. Trochę poczekaliśmy i ...mieliśmy zamiar złożyć to sami i oczywiście wydać.
Nasza ówczesna wiedza poparta wydawaniem z wykorzystaniem offsetu była dosyć uboga - wszak byliśmy nastolatkami. Problemem były też ilustracje. Z tego co pamiętam, znajomy przepisał jeszcze jeden czy dwa rozdziały (na pewno ten przeznaczony dla kapłanów, bo ten mi pozostał w wersji do korekty) i ... na tym stanęło. Mieliśmy jeszcze na głowie fanzin z dużym nakładem, a przede wszystkim wiele innych rzeczy, które młody człowiek musi poznać.


Przeglądając te notatki dzisiaj, nie sposób zwrócić uwagi na to, jak wielki wpływ na nas miał Ciesielski.
Pierwsza rzecz, którą zauważyłem to "kategorie". Do czasu kiedy nie zapoznaliśmy się z Kryształami Czasu i komputerowymi grami fabularnymi  "kategoria" oznaczała u nas tyle samo co poziom doświadczenia (level).
Ot, Ciesielski w którymś z tekstów określił "level" jako kategorię. I w ten sposób przez długi okres czasu po prostu podnosiliśmy "kategorię", a nie "poziomy".
Kolejny błąd zaczerpnięty z Razem, to określenie dotyczące wykazów dających się przewidzieć sytuacji. I tych których się nie da przewidzieć. Ten opis w artykule Ciesielskiego sprawił, iż praktycznie niemożliwym było spisanie zestawu reguł do gry, bowiem począwszy od opisu pustyń, lasów, wydm kończyłem na pochodniach, drzwiach i skrzyniach itp.
Cóż, rekonstruowaliśmy gry na podstawie tego czym dysponowaliśmy, a jednak jak to napisał Ancestor pod innym wpisem:
...Nie ma co się śmiać. Tak się kiedyś robiło gry, miały ducha i dawały radochę...
Z tego co widzę, teksty zawierają większość  niezbędnych elementów (tabele, księgę magii) do poprowadzenia. Część na pewno zagineła przez te trzydzieści lat.
Nie sądzę, aby dziś eksplorowanie lochów, wysp i dolin sprawiało mi przyjemnostkę. Ewentualnie sentymentalną.
  [ [full-post]

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget