If you are a bigot...

Kiedy miałem kilkanaście lat w Maximum RocknRoll zobaczyłem t-shirt z napisem
"If you are a bigot: religious, racist, sexist, ethnic, or any ... F*CK OFF!". Nie było mnie stać na sprowadzenie koszulki z zagranicy, więc zrobił mi ją kolega. Wtedy koniecznie chciałem ją mieć.
Miałem pewnie też wiele inny dziwnych rzeczy na swoim ubraniu, np. naszywkę "Boże chroń mnie przed katolikami" itp.
Dziś kiedy widzę komentarze internautów pałających rządzą (nie do końca wiadomo czego) zastanowiłbym się dwa razy, czy włożyć tę koszulkę (o ile jeszcze ją bym miał).
Szafowanie polityczną poprawnością, |zgłaszanie treści naruszających zasady na FB (albo "kablowanie" użytkowników Zuckerberowi) to dziś norma i tylko się przyglądam.
Walczyć mogą młodsi.

Jak każdy gracz lubię sobie wizualizować alternatywne scenariusze, co by było gdyby.
Wyobraża sobie ktoś dziś kontrowersyjny zespół muzyczny, który gra nieopodal królowej God Save the Queen na Tamizie, w Londynie ? Tak jak to zrobił w siedemdziesiątych latach Sex Pistols?  [pt.1  pt.2, pt. 3.]

Albo program pokroju Latający Cyrk Monty Pythona, satyrycznie spoglądający na wszystkich i wszystko ? 40 lat temu pojawiają się wątki, w których kabaret satyrycznie spogląda się na kobiety, mężczyzn, nacjonalistów, religię, dewiacje albo i nawet Boga.

Rok 1974 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Dziś przeżywszy więcej lat, niż bym chciał, zaczynam się czuć naprawdę nieswojo w dystopijnym świecie.
Polityczna poprawność zaczyna zapędzać nas w kozi róg, dociera do każdego zakątka, nawet fantastyki - przypomnę tylko kilka faktów: w momencie ekranizacji klasycznego dzieła Tolkiena w Drużynie Pierścienia miała znaleźć się kobieta i ktoś o odmiennej karnacji, Ridley Scott był krytykowany przez organizację MANAA za zmianę płci bohaterów, a w Star Wars ponoć ma się pojawić ktoś o odmiennej orientacji. Nie wspominając już o H.P. L., który zniknął z statuetki World Fantasy Awards.
To spirala, która nakręca się sama.

Warto zapoznać się nie tylko z poniższą opinią Johnego Cleesa (członka grupy Monty Python), a całym tekstem zawartym na Open Culture.
Może skłoni to kogoś do refleksji.
Bo tak naprawdę walcząc o różnorakie prawa, sami je sobie ograniczacie.

Dotyczy to również tak mikroskopijnych społeczności jak #fundom. Kilka osób jest w stanie rozpowszechniać fałszywe informacje o hobby. Tak samo jak wygenerować sztuczną gównoburzę by osiągnąć swój wcześniej zaplanowany cel.
Jeśli ktoś ma ochotę w tym uczestniczyć - jego sprawa.
Bo i tak większość użytkowników dzisiaj porozumiewa się "lajkiem", niczym słowem - wytrychem "Klancyk".
Ja wolę obejrzeć Monthy Pythona i posłuchać punk rocka.
Póki jeszcze można.

PS. Dziś po blisku 20 latach od wydania Politycznie poprawnych bajek na dobranoc James Finna Garnera zaczynają one naprawdę nabierać zupełnie innego wymiaru.
Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów.  [right-post]
Tagi:

Prześlij komentarz

W Polsce i pewnie w ogóle we wschodniej części Europy ciężar tej nowej odmiany kindersztuby chyba nie jest tak odczuwalny co na zachodzie, gdzie można doświadczyć jej w pełni. Takie miałem wrażenie podczas paroletniego pobytu w Anglii. Ale i u nas uniemożliwia rozmowę wprost na niektóre tematy i samo szukanie asekuracyjnych formułek dla wyrażenia jakiejś prostej myśli sprawia, że rozmowa staje się kłopotliwa, a często jest sparaliżowana. Jest takie nawet wyciągnięcie własnych wniosków, o zdolności do których kiedyś pisano w podręcznikach szkolnych, że miała to być działalność wyróżniająca homo sapiens ;)

Myślę, że polityczna poprawność, podobnie jak część swobód obywatelskich, a może też idea otwartych granic i tym podobne zostaną niebawem w jakimś stopniu pożegnane w Europie i że to są ostatnie ich chwile w obecnej formie. Nieważne, czy jest ktoś za, czy przeciw, bo to bardziej coś nieodwołalnego, konieczność i nie ma znaczenia stawanie temu na drodze. Terroryzm, wojny na wschodzie, niejasny - bo niemożliwy do wyrażenia - stosunek do islamu, wielokulturowość itd. - to wszystko jest za dużo i na pewno wymaga przemyślenia na trzeźwo, na nowo. Piszę to jako zwolennik otwartych granic, czy np. pomocy uchodźcom - przypuszczam, że to się skończy i cóż, pozostaje to przyjąć na klatę. Ale i w tym przypadku zamiast z krytyką moich myśli spotykam się z krytyką politycznej poprawności, której rzekomo jestem niewolnikiem i dlatego mam być zwolennikiem tego, czego jestem zwolennikiem... Co tylko pokazuje, że przeciwnicy politycznej poprawności idą tym samym skrótem, co jej zwolennicy. A to z kolei obrazuje, jak bardzo miesza ona w głowach i uniemożliwia myślenie na własną rękę - że w pewnym etapie wychowania przez nią nawet nie podejrzewa się kogoś innego o takie myślenie.

Szczerze mówiąc, jak się tak nad tym zastanawiam, to żałuję, że ta dziwna forma zachowania/wychowania okazuje się bardziej szkodliwa, niż pożyteczna. Pewnie trudno było przewidzieć, że tak szybko się rozrośnie i do absurdu rozpanoszy, i zacznie uginać pod własnym ciężarem. Może w swoich idealnych założeniach dla jakiegoś innego świata, gdyby miała być rodzajem zatoru na chamstwo i głupotę, byłaby warta swego istnienia. Tylko że to byłoby w tamtym idealnym świecie.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget