White Dwarf 105 09 1988: Z niewielką pomocą moich przyjaciół (With a Little...Help My Friends)

Pierwszy raz Z niewielką pomocą moich przyjaciół poprowadziłem oczywiście po publikacji w trzecim numerze MiM w 1993 roku. Pamiętam że graliśmy na autorskich zasadach i w takim też świecie inspirowanym oczywiście słowiańskim fantasy. Wybór był prosty, miałem zagrać z nie znanymi mi wcześniej osobami. "Wiedźmina" już nie trzeba było przedstawiać, szczególnie osobom czytającym fantastykę. Wyszło na tyle dobrze, że niedługo później poprowadziłem tę przygodę innej grupie (już na KC). Potem poprowadziłem ją z braku laku tête-à-tête mojemu znajomemu, jako preludium dłuższej kampanii.
Wtedy też zrozumiałem, że to doskonała przygoda dla wszystkich.
Doskonała dla świeżo upieczonych graczy, starych wyjadaczy i jednego. Tych którzy grają regularnie i nieregularnie. Dla herosów i postaci zaczynających swą karierę.
Prowadziłem ją co najmniej kilkanaście razy.
Dziś jeśli miałbym komuś polecić przygodę wprowadzającą do RPG, oczywiście nie szukałbym w Advanced Fighting Fantasy czy polskim Oku Yrhedessa.
Poleciłbym po prostu With little a help ... from my friends Carla Sergenta (u nas w wersji dla WFRP, pojawiła się w Księdze Wiedzy Tajemnej).
Przygoda jest wyjątkowa między innymi z kilku względów:
  • nie jest śmiertelna dla postaci graczy (wyeliminować ich może naprawdę bardzo głupie działanie) 
  • doskonale ukazuje działania mechanizmów RPG (komunikacja)
  • rozwiązuje ewentualne problemy z kooperacją (pomoc w postaci detektywa)
  • wreszcie to gracze decydują o momencie kulminacji (są spiritus movens)
  • dobrze zarysowana postać BN
Dość chudy gnom (...) przedstawia się jako el Aguba Garoba. Ubrany jest w dobrej jakości, jednak dość znoszone ubranie i ma niemal idealnie okrągłą głowę, której największą ozdobą są nawoskowane na sztywno, nieprawdopodobnie długie wąsy. El Aguba bezustannie je gładzi i najwyraźniej jest z nich bardzo dumny. Mówiąc, zacina się lekko i przeciąga samogłoski.
Mes amis, jestem jak zapewne Wam wiadomo największym detektywem świata. Musieliście słyszeć o Alfonsie nieprawdaż?


[accordion] [item title="Alfons Hercules de Gascoigne"]
Alfons jest gnomem, którego wiek trudno jest na pierwszy rzut oka określić (ma 96 lat). Ma lśniące i czarne włosy, a wąsy - długie i nawoskowane. Jego zielone oczy błyszczą wesoło, odbija się w nich godny pozazdroszczenia intelekt. Mierzy sobie 110 cm i jest bardzo szczupły - tak zabawną, małą osóbkę trudno traktować poważnie (ten błąd popełniło wielu zbrodniarzy).
W rzeczywistości Alfons jest błyskotliwym, pomysłowym, spostrzegawczym i w ogóle niezrównanym prywatnym detektywem. Wszechstronnie uzdolniony i znający swe możliwości, chodzi własnymi drogami, nigdy nie opuszcza śladów i zawsze łapie swą ofiarę. Jego bystry wzrok i uwaga, jaką zwraca na szczegóły pozwala mu dowiedzieć się niesamowitej ilości rzeczy w krótkim czasie. Te zdolności umożliwiają mu przeprowadzanie wielu śledztw otwarcie, choć, jeśli trzeba odkryć jakieś głębiej ukryte wskazówki, Alfons nie jest na tyle dumny, by nie włożyć przebrania i wykorzystać swych całkiem niezłych umiejętności złodziejskich.

Spędził wiele czasu w Altdorfie, Middenheim, Salzenmund i Marienburgu, a także w Bretonii (jego ojczyźnie). Mimo tego, że jest mistrzem przebrania, jego wygląd i budowa sprawia, że najczęściej może pracować otwarcie, dzięki czemu ceni go kilka wysoko postawionych osób, które nie raz korzystały z jego usług. Alfons, jako prywatny detektyw, nie cierpi na brak klienteli, szczególnie pochodzącej z wyższych sfer, która ceni i dyskrecję i umiejętności. Nie jest chciwy  - przyjmuje lub odrzuca sprawy według ich ważności - i nigdy nie zdradza zaufania swych klientów.

Jeżeli bohaterom udała się operacja ratunkowa, Alfons może nauczyć któregoś z nich kilku złodziejskich umiejętności. Gnomy i halflingi otrzymują modyfikator +1 do testów Prezencji.
[/item] [item title="Cechy"]
Fiz: 3
Spr: 3
Int: 4
Spo: 4

[/item] [item title="Zdolności"] Aktorstwo (uwodzenie) 1, Empatia (urok osobisty)1, Opanowanie, Perswazja, Przebiegłość, Etykieta (krasomówstwo) 1, Krycie się 2, Przystosowanie do niedogodności (miasto) 2, Tropienie 2, Złodziejstwo 2, Znajomość Języków Obcych 2 (ghassaly, bretoński)
Rzemiosło: Kowalstwo
[/item] [item title="Wyposażenie"] Skórzany kaftan, magiczny pierścień pancerza (osoba, która go nosi otrzymuje +1 PO na wszystkich częściach ciała z wyjątkiem tych, na których ma metalową zbroję), magiczny pierścień magicznej czujności (3 razy dziennie jego właściciel może wykorzystać Wykrywanie istot magicznych lub Wykrywanie magii), sakiewkę, w której znajdują się: 24 złote korony drobnymi, 4 Opale (każdy z nich wart jest 25 ZK), sztylet (zatruty Jadem na ludzi); 3 porcje trucizny na ostrze (jad na ludzi). [/item] [/accordion]
Fabuła jest niezwykle prosta. Na zlecenie detektywa bohaterowie mają przez cały dzień obserwować dom porywaczy, w którym znajduje się dziecko. Po opracowaniu planu działania należy odzyskać chłopca.

Pozostaje wspomnieć jeszcze o kwestii tzw. "plagiatu" w 3 numerze MiM. Piszę celowo w cudzysłowie "plagiat", bowiem kiedy zebrałem już tyle informacji dotyczących historii hobby w Polsce nie jest to dziś trafne dla mnie słowo. Z korespondencji z różnymi osobami zaangażowanymi w gry w latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych moja percepcja tamtych czasów dziś jest zupełnie odmienna.
Młodszym ludziom piractwo może się dziś wydawać naganne, niestety w tamtych czasach było powszechnie akceptowane i praktycznie każdy w tym procederze uczestniczył np. ten kto posiadał komputer i używał "oryginalnego" oprogramowania (kto żył w tamtych czasach wie czym była "oryginalna" polska gra komputerowa, płyta, czy kaseta muzyczna).
Inne czasy, inne prawo, inny sposób myślenia.
Przedruki, piraty itp. były wszechobecne i legalne. Włącznie z "nagrywalniami płyt" usadowionymi w większych miastach.
Trwało to, aż do momentu uchwalenia ustawy antypirackiej, a większość tytułów do których wracamy z nostalgią (począwszy gry od Encore, z Razem, skończywszy na czasach MiM) swą popularność zazwyczaj zawdzięcza swym pierwowzorom zza granicy.
I to nie tylko w dziedzinie gier fantastycznych. Wszak mieliśmy i Transit i Eurobussines i wiele innych gier, które komuna lata wcześniej negowała (wystarczy przypomnieć moje wpisy o "Podróże w krainie gier" Lecha Pijanowskiego).

Dziś przygoda ta pewnie bardziej zainteresowałaby wszelakich stróży moralności (wszak chodzi o kidnaping)

Warto przyjrzeć się obu przygodom w wersji dla Kryształów Czasu i Warhammer Fantasy Role Play, choćby po to aby porównać ilustracje Jarosława Musiała (KC) i Kevina Walkera (WFRP).

Download With a little help ... from my friends

Pobierz z niewielką pomocą moich przyjaciół

PS. 105 numer WD przyniósł fanom Warhammera Fantasy przyniósł jeszcze kolejny materiał promocyjny dotyczący Realms of the Chaos (tym razem same grafiki) oraz tę oto machinę goblinów.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget