Łyżki, studnie, młotki, gwoździe i wkręty w RPG

Karuzela 11/87
Przykład z łyżką i studnią nie dość że infantylny, to niewdzięcznie monotonny. Dawny niczym ludy Ameryki z którymi rozprawił się temu generał Custer oraz Cortes i Pizarro.
Neoludy Ameryki to eksperymentatorzy, którzy kultywują tradycje indiańskie. Upodobali sobie na ten przykład kopanie studni w okolicach krystalicznych źródeł wody. Piją z wiadra wprost ze studni, otwierają wino "po indiańsku", a Muchacha, zamiast łyżki używają tostados i tortilli, bo tak zostały edukowane. Ta niezwykła rzadka przypadłość charakteryzuje się tym, że nie odróżnia się przeznaczenia narzędzi np. utensylia kuchenne myli z narzędziami budowlanymi. Znane są przypadki pałaszowania Crème brûlée łopatami.

Zostawmy więc zakopujących się warstwami mułu i przejdźmy do Młotka. Jeśli mamy w domu skrzynkę narzędziową, możemy wybrać odpowiednie do pracy, które ją ułatwią. Osoby umiejące posługiwać się narzędziami nie starają się przybijać gwoździa brzeszczotem, czy taśmą klejącą. Biorą Młotek. Jeśli mamy wkręcić wkręt, nie kupujemy różnego typu wkrętów tylko ten sprawdzony, najczęściej krzyżak. Bierzemy deskę, wkrętarkę z odpowiednią końcówką do wkrętów i robimy co trzeba. Nie wkręcamy wkrętów przy brzegu deski, bo pęknie. To proste.

Po pewnym czasie grupa znajomych dzieląc się swoją wiedzą i dobierając odpowiednie narzędzia zbuduje modułowy domek ogrodowy z huśtawką, zjeżdżalnią i innymi wodotryskami. Domek, który będzie im dobrze służyć w trakcie wspólnych zabaw.

Niektórzy jednak w wolne dni wybierają się do sklepu budowlanego, kupują i testują różnorakie wkręty. W kolejny weekend kupują innego typu wkręty i jeszcze inne. W końcu mają w domu szuflady pełne wkrętów. Testują walcowe płaskie i walcowe soczewkowe, stożkowe płaskie i stożkowe soczewkowe.
Potem nie pasują im łby np. te kuliste. Wybierają więc spośród tych z nacięciami: prostymi, krzyżowymi, kwadratowymi, imbusowymi i ośmiokątnymi.
Godzinami deliberują jak modyfikować tipsy czyli gwoździe tapicerskie, aby dały się wkręcać wkrętarką. Kupują partie desek i wbijają w nie gwoździe, by sprawdzić czy deska nie pęknie.
Takie maniakalne podejście trwa tygodniami, miesiącami, a ich pasja staje się obsesją.
Śrubki, gwinty i wkręty, dechy zabite gwoździami, pokaleczone palce.

Podobnie jest z niektórymi  polskimi graczami obecnymi w sieci, są wśród nich Sorrytellerzy, których sztandarowym hasłem jest "Sorry, ale" np.
sorry, ale ta gra ma mozolne tworzenie postaci i toporne wyliczanie,
sorry, ale ta gra nie ma odpowiednich narzędzi i nie odpowiada na wszystkie frapujące pytania
sorry, ale...
To internetowa Kamaryla (marna kopia camarilli, niczym ta Kazanowskich) składa się z Sorrytellerów, którym wszystko w RPG nie pasuje, to co innym pasuje. Szukają nowych rozwiązań niczym innego typu wkrętów.
Znajdziemy wśród nich Noiseferatu, typ useful idiots, którzy wokół sorrytellowania budują szum wokół własnej osoby. A właściwie wydaje im się że budują, bowiem nie dopuszczają nawet do myśli, że żyją w JoktoMikroświecie Pomroku Jasnego.
Są i klakierzy - Małpawianie  - ghostwriterzy od wyrażania poklasku innym (zazwyczaj swoim) awatarom. Wszyscy Wieczni Przedpolterowi: Matuzalemowie i Książęta snują swe intrygi myśląc, że mają wpływ na lokalną politykę.

Tymczasem Dzieci Gai dawno już pożarły Żmijów siejących od lat zniszczenie, rozkład i zepsucie.
"Sorry, ale" naprawdę przypomina niezwykle kiepską dramę.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget