Pierwsza elekcja

Najliczniejszym zgromadzeniem w całej historii Rzeczypospolitej była konwokacja wyborcza po śmierci Zygmunta II Augusta, przeprowadzona w dniach od 5 kwietnia do 20 maja AD 1573 we wsi Kamień, nieopodal warszawskiej Pragi. Historycznych zapisków na ten temat jest pewnie sporo, jednak które fakty byłby przydatne podczas biesiady? Spróbowałem wyłuskać te ważniejsze.
Pomimo że nie było obowiązku stawiennictwa całej szlachty w elekcji, niektóre sejmiki (województwa ruskie, lubelskie, krakowskie, mazowieckie) z własnej woli podjęły uchwały przymusu. Bliżej położone województwa, m.in. poznańskie i kaliskie, wysłały po 10 reprezentantów, choć te odleglejsze, z powodu tęgiej i mroźnej zimy, stawiły się w jeszcze mniejszych grupach. Innymi czynnikami odpowiedzialnymi za absencję były koszty, brak aktywności politycznej, obrona granic i porządku wewnętrznego oraz wspomniane wcześniej trudności transportowe. Województwa sąsiadujące z Kamieniem, mazowieckie, płockie i rawskie, wystawiły łącznie około 10 000 reprezentantów. Szlachta ta w głównej mierze przybyła zwabiona darmową kuchnią i jednym groszem rozdawanym przez stronnictwo francuskie. W sumie spodziewano się około 100 000 głów, pojawiło się jednak około 40 000. Doliczyć jednak należy do tej liczby orszaki, służbę, pachołków itd.

Każdy senator mógł mieć orszak nieprzekraczający pięćdziesięciu osób, urzędnik ziemski – trzydziestu, zwykła szlachta – dwudziestu. Do tego dochodziła jeszcze służba piesza (po stu drabów). Wojewodowie mogli mieć dziesięciu podkomendnych, urzędnicy ziemscy – sześciu, a zwykła szlachta tylko czterech.
Wśród przybyłych na elekcję osób nie mogło być cudzoziemców. Prawo udziału w elekcji mieli dodatkowo reprezentanci miast: Krakowa, Warszawy, Poznania, Sandomierza, Lwowa, Torunia, Gdańska, Elbląga oraz Rygi.

Stroną techniczną elekcji zajmowali się dwaj marszałkowie koronni i dwaj litewscy. Senatorzy mieli przydzielone przez nich kwatery w Warszawie, pozostała część szlachty rozmieszczona zostałą po okolicznych wioskach w promieniu nie większym niż trzy mile od miejsca konwokacji.
Marszałkowie sprawowali sądownictwo o charakterze doraźnym za pomocą straży marszałkowskiej (za zranienie takiego draba groziła kara śmierci), w szczególności na polu elekcyjnym i w okolicach nowego mostu wiślanego. Zaostrzone kary nie dotyczyły tylko przewinień wobec samych drabów, a specjalnych przepisów karnych było znacznie więcej. Przykładowo za wzniecenie rozruchów na terenie konwokacji również groziła kara śmierci. Na pole elekcyjne nie wolno było wjeżdżać w zbroi, z bronią palną, można było posiadać co najwyżej broń zwyczajną (tj. miecze, kordy, szable, koncerze). Nie wolno było również wwozić żadnych trunków (do szynkowania oczywiście), pod karą konfiskaty.

Udział w obradach brać mogli tylko pełnoprawni uczestnicy elekcji – ok. 50 tysięcy jeźdźców codziennie rano w paradnych strojach i w zbrojnym szyku przybywał na pole elekcyjne. Każdy wojewoda dla swojej szlachty postawił oddzielny namiot i w nim naradzał się o sprawach publicznych. Wielki Marszałek Koronny Firlej wystawił osobny namiot, przyozdobiony w sprzęty po Zygmuncie Auguście (niektóre źródła podają, że był to właśnie namiot ostatniego Jagiellona). Namiot mógł zmieścić od 5 do 6 tysięcy ludzi(!). Na jego środku znajdował się słup, do którego nie mógł nikt się zbliżać, poza zabierającymi głos. Do boków namiotu przylegały cztery pomniejsze, a całość otoczona była wysokim parkanem.

W tym olbrzymim namiocie obradował przede wszystkim senat oraz przyjmowane były obce poselstwa. Senatorowie zasiadali kołem w ściśle ustalonym porządku. Za kołem senatorskim ustawiono w krąg trzy rzędy ławek dla posłów ziemskich (po 10 dla każdego z 32 województw). Posłowie zasiadali więc razem z senatem – był to zarazem rodzaj sejmu (w tym przypadku elekcyjnego). Tutaj właśnie debatowano nad kandydatami do tronu. Panował ogromny ścisk, ponieważ wolne wejście miał tu każdy szlachcic ze swoim pocztem.
Obok postawiono jeszcze jeden namiot, gdzie gromadzili się deputaci województw, tworzący jakby izbę niższą, składającą się z przedstawicieli całej szlachty. Jej marszałkiem został Rafał Leszczyński, wielkopolski przywódca egzekucyjny, jeden z pierwszych jawnych protestantów. Szlachta, pogrupowana województwami, reprezentowała sejmiki, które obradowały we własnych namiotach, kunsztownie urządzonych, by nadać splendoru i godności wojewodzie.
Owa izba niższa pomyślana była przede wszystkim jako łącznik pomiędzy masami szlacheckimi. Jej deputaci wysłuchiwali obcych poselstw i pertraktowali z senatem, z czego systematycznie składali sprawozdania. Z kolei nad tymi sprawozdaniami zabierane były głosy i toczono dyskusje (wg. hierarchii urzędników).
Dla ułatwienia poseł każdego zgromadzenia wojewódzkiego dostarczał na piśmie obietnice i warunki, jakie elekt spełni po wyborze. To tutaj kształtowały się opinie i koncepcje elekcyjne i toczyły najważniejsze dyskusje. Również tutaj podejmowane były pewne „zabiegi”, intrygi wyborcze i wpływano na wyborców szlacheckich.
Na polu elekcyjnym waśni nie brakowało, i to niekiedy bardzo ostrych, chwytano nawet za broń, jednak nie było ani awantur, ani bijatyk, a tym bardziej przestępstw kryminalnych.

Pretendenci do tronu

Spróbuję przyjrzeć się kandydatom do tronu w trakcie pierwszej elekcji. Nie skupiłem się na notach biograficznych pretendentów, za to starałem się przybliżyć ich elektorat i obietnice wyborcze.

Henryk III Walezy

Samego Walezego na konwokacji nie było, oblegał w tym czasie port atlantycki La Rochelle, główny punkt oporu Hugenotów. Jego posłem był siedemdziesięcioletni Jean de Munluc, kompetentny i wytrwały negocjator. De Munluc był zwolennikiem tolerancji religijnej i przychylny wprowadzeniu kościoła narodowego we Francji. Przez Sobór Trydencki uznany został za heretyka, a tym samym pozbawiony dóbr i tytułu biskupa (Król Francji jednak nigdy tego nie zaakceptował).
De Munluc był doskonale dobrany, katolicy widzieli w nim biskupa katolickiego, protestanci zaś życzliwego i pełnego zrozumienia zaufanego człowieka dworu francuskiego. Jeszcze przed jego wystąpieniem wydrukowano 1500 egzemplarzy przygotowanej mowy i rozdano zgromadzonej na polu elekcyjnym szlachcie. De Munluc miał wystąpić po Rosembergu, przedstawicielu stronnictwa habsburskiego, lecz pod pretekstem choroby przeniósł swoją przemowę na kolejny dzień, co pozwoliło ustosunkować się do przedmówcy. Sama mowa trwała trzy godziny, a dwudziestu kopistów w ciągu trzech dni przygotowało kolejne tysiąc kopii z naniesionymi poprawkami. Zainteresowani sporządzali ich streszczenia i rozsyłali po kraju. Munluc zadziwił zgromadzonych retoryką, oczyszczając Henryka z zarzutów o udział w rzezi hugenotów w noc św. Bartłomieja.
Początkowo kandydaturę francuską uważano za mało wiarygodną, ze względu na znaczne różnice pomiędzy dwoma krajami, jednak Munluc przekonywał na swoją stronę „a to darami, a to obietnicami, to pieniądzami, to pochlebstwami, stosownie do tego, co na kogo działało”. Wielu z Mazurów zjechało się właśnie dla darmowych posiłków i rozdawanego grosza. Walezego popierali Olbracht Łaski, Zborowscy, W. Dembiński, Maciejowski, Opaliński, a z duchowieństwa biskup Karnkowski.
Litwinów przekonał obietnicą zwrotu ziem zabranych przed Unią lubelską. Dzięki zapewnieniom o ożenku z Infantką Anną przeciągnął na swoją stronę mazurską szlachtę (wśród której Anna miała spore wpływy), pozostałą tą drobniejszą zjednał parolem*, że nie umniejszy ich swobód szlacheckich.
Przeciwnikami z oczywistych względów byli ewangelicy, którzy wręcz oburzali się na kandydaturę Walezego z powodu okrutnych prześladowań religijnych prowadzonych we Francji. Dzięki tej kandydaturze znikły jednak obawy, że Niemcy wprowadzą swe wojska do Rzeczypospolitej. Zażegnano tez ryzyko wybuchu wojny domowej, a powszechnie uważano, że sprawiedliwiej będzie nam panować Francuz niż Niemiec.
Kandydat Walezy był postrzegany jako chwiejny, mało stanowczy, przy tym niemoralny, hulaka, dewocyjny katolik, lecz zarazem jako elokwentny i bystry oraz zdolny przywódca wojskowy.

Ernest Habsburg

Przedstawił go 9 kwietnia Czech William Rosemberg w języku czeskim. Największym atutem wyborczym Habsburga było zapewnienie, że jeśli zostanie obrany na polskiego króla, będzie utrzymany dawny stan i porządek. Był to więc ukłon w stronę konserwatystów. W trakcie przemówienia Ernest Habsburg, że jeśli będzie wola ustanawiać nowe prawa, będzie to dozwolone, a zatem przychylał się ku reformatorom. Separatystów (Litwinów i Prusaków) łudził perspektywą wytargowania ustępstw ze strony Korony. W ten sposób zyskał poparcie ugrupowania katolickiego, magnacko-biskupiego, początkowo również Litwinów, którzy spodziewali się ustanowienia przy jego pomocy osobnych sejmów, ugruntowania oligarchii i zwrotu zabranych ziem przez Koronę (województwa wołyńskie bracławskie i kijowskie). Ze względu na wpływy magnackie i niemieckie popierały go również Prusy Królewskie.
Zdecydowanie sprzeciwiała się tej kandydaturze szlachta austriacka (szczególnie protestanci), którzy widzieli zagrożenie dla swoich swobód politycznych i tolerancji religijnej. W rządach Habsburga dopatrywali się podzielenia losu Czech i Węgier, gdzie Niemcy przejęli władzę.

Jan III Waza

Stronnictwo szwedzkie wysunęło kandydaturę Jana III Wazy, męża siostry zmarłego króla polskiego. Z uwagi na chlubne tradycje dynastii jagiellońskiej uważano, że tron powinien choć po kądzieli pozostać w rękach polskich. Argument jednak nie trafiał do szlachty. Posłowie szwedzcy dowodzili, że kandydatura Wazy przyniesie Polsce wielorakie korzyści ustrojowe, polityczne, finansowe, gospodarcze i militarne.
Jan III Waza, postrzegany jako podejrzliwy i gburowaty protestant, darzył sympatią jednak katolików. Z góry zgadzał się na prawne zagwarantowanie tolerancji religijnej i równouprawnienie wyznań. Kandydaturę wsparli senatorowie z Prus Książęcych, marszałek Firlej i Mikołaj Mielecki wojewoda podolski, nie była ona jednak popierana energicznie i poważnie przez Szwedów.

Iwan IV Groźny

Iwan Groźny zajął iście monarszą postawę, uważając, że nie on ma zabiegać o koronę polsko-litewską, lecz to jego należy uroczyście poprosić. Jego kandydaturę przedstawił Michał Harabuda, który wysłany został do Moskwy przez panów litewskich celem wybadania warunków przyjęcia tronu i utrzymania pokoju.
Iwan IV postawił warunki wprowadzające znaczne zmiany ustrojowe, np. korona litewsko-polsko-moskiewska musiałaby pozostać w rodzinie Cara, a zatem domagał się trwałego złączenia trzech państw. Władca musiałby pozostać prawosławny. Gdyby Polakom te warunki nie odpowiadały, zadowoliłby się tylko Litwą – „co nam i wdzięczniej”, jak ponoć rzekł.
Kandydatura miała sporo zwolenników wśród szlachty, byli nawet tacy, którzy przystawali na złączenie trzech państw w jedną całość. Munluc uważał go za groźnego rywala, jednak dziwactwo Cara odstręczało od głosowania na niego.

Anna Jagiellonka

Kandydaturę Anny Infantki zalecała Turcja. Był nawet projekt, by na okres bezkrólewia złożyć władzę w jej ręce. Początkowo Karnkowski i koła litewskie starały się obsadzić ją na tronie wraz z Habsburgiem, czemu skutecznie sprzeciwili się Koroniarze. Za Anną Jagiellonką przemawiała tradycja, spokój i utrzymanie się dynastii jagiellońskiej, w której widziano gwarancje spokojnego bytu Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Staropanieństwo sprawiło, że kandydatka była zgorzkniała, nudna, cnotliwa, skłonna do plotek i intryg. Postrzegano ją jako dewotkę, bez urody i inteligencji.

Piast na Króla

Kandydatura Piasta wysuwana była przez szlachtę dążącą do reform, czyli przez szlachtę egzekucyjną. Kandydatów było wielu, a definitywnie pogrzebał tę kandydaturę Jan Zamoyski swoim sprytnym wnioskiem, by kandydaci, tak swoi, jak i obcy opuścili pole elekcyjne,** Nie znalazł się żaden śmiałek, który odważyłby stanąć w szranki wyborcze. Podobnie jak w przypadku Anny Infantki, kandydatury te popierała Turcja, by osłabić Polskę.
*przest. wojsk. rozpoznawcze tajne hasło dnia; przest. słowo honoru; przest. podwojenie stawki po wygranej, oznaczane przez załamanie a. zgięcie rogu karty; (zagiąć p.); przen. uwziąć się na kogo a. na co; etym. – fr. parole 'słowo; (wy)mowa
**Podobny manewr zastosował kilkaset lat później WMP. Michał Mochocki, kiedy szlachta chciała głosować na Niego, nie zaś na miłościwie panującego nam króla Jacka Komudę.

Ilustracje Fragment obrazu Canaletta Elekcja Stanisława Augusta przedstawiający szeregi szlachty na polu elekcyjnym.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget