Marcin Segit [Spotkania Losowe]

Szanowny Panie Naczelny po co ci to, ten cały fanzin. Nie dość masz doświadczeń z Poltera,
piszesz mi prywatnie w ostatnim mailu „wczoraj siedziałem nad zinem 8 godzin i druga
zmiana mi z tego wyszła”...
Żebym miał co czytać. To, co mnie interesuje, to coś więcej, niż hasło "gry są do grania, nie do
czytania”. Znam parę osób, które teraz pukają się w czoło. ;) Kogo bowiem interesuje np.
informacja, kiedy Gygax wymyślił Prime Material Plane? Mnie interesuje. I jeszcze parę innych
osób. I między innymi dlatego zapragnąłem medium, w którym obok tabeli spotkań losowych bądź
opisu fajnego artefaktu lub potwora znalazłbym także takie informacje. Druga rzecz to teksty dla
początkujących. Nie ma ich nigdzie i chciałbym, żeby wreszcie się pojawiły. Pewien zaczątek już
mamy, pomysły też są, trzeba je tylko spisać.
Przy okazji, nie tytułuj mnie, proszę, "Szanownym Panem Naczelnym". Seji albo Marcin wystarczy.
O kolejnej wymyślonej broni nie czytam i pewnie zdecydowana większość osób w moim wieku
również, bo ileż można. Inspiracje są wszędzie, o ile je umiesz i przede wszystkim chcesz je
wyłuskać.
Na szczęście są ludzie młodsi od Ciebie i ode mnie, którzy mogą mieć ochotę poznać cudze
inspiracje i pomysły. Wbrew pozorom wymyślenie ciekawego potwora lub interesującego
przedmiotu magicznego nie jest takie łatwe. Nie każdy zresztą ma czas lub ochotę na przebijanie się
przez źródła, lub siedzenie nad jakąś informacją, żeby zmienić ją w materiał na sesję. Skoro jednak
takie teksty nie będą dla Ciebie interesujące, to może reszta zaciekawi? O kontekście gier
fabularnych już chyba nikt nie pisze, poza Tobą od czasu do czasu. Piszesz o ilustratorach, o
autorach. Zawsze dorzucasz parę zdań informacji zamiast linku i krótkiego newsa, że akurat osoba
X zablogowała. Można się z Twojego bloga więcej dowiedzieć niż z niejednej strony o RPG.
Po prostu nie tłumaczę newsów, a czytam, czego dotyczą i otwieram co najmniej kilka okien
na ten temat. Poza tym mam masę pomysłów, co mogłoby się znaleźć na blogu, ale nie mam
czasu ich skończyć. O kontekście gier fabularnych ja raczej mało piszę, tego typu informacji
więcej chyba na Inspiracjach. A poza tym to mało interesujące – babranie się w ewolucji
takiej papki popkulturowej, jaką są gry fabularne. Jasne, gry robione wcześniej miały jakiś
zamysł, sens (w takim Warhammerze można bawić się nawet w etymologa), czego nie powiem
o dzisiejszych produkcjach.
Papka, nie papka – nie wyobrażam sobie bycia fanem bez choćby niewielkiego zagłębienia się w
historie hobby. Kto to wymyślił? Jak? Kiedy? Dlaczego w ten sposób? Jestem fanem, chcę
wiedzieć. Można skupić się na tu i teraz, wiedza, kiedy Dave Arneson wymyślił „Blackmoor”, niejest niezbędna do grania w RPG. Artykuły w „Magii i Mieczu” na temat gier, w które wówczas nie
miałem szansy zagrać, czytałem po kilka razy, podobnie jak teksty o historii gier fabularnych. Na
pewno można inaczej – bierzesz podręcznik i grasz, nie interesuje cię cała reszta, z nazwiskami,
firmami, tytułami. Ja tak nie potrafię. Owszem, zdecydowana większość produkcji niczym się nie
wyróżnia, jednak tak jest z każdym wytworem popkultury. Masz masę produktów przeciętnych i
kilka wybijających się – czy to tematycznie, estetycznie, czy pod względem zasad, jeśli chodzi o
gry fabularne. Sporo interesujących przykładów można znaleźć wśród gier niezależnych (wszystko,
co wyszło na mechanice „Burning Wheel” to moim zdaniem lektura obowiązkowa), jednak w tym
celu musiałbyś wstąpić do indiańskiego wigwamu i zagrać sesję pokoju. ;)
I skończyć na Kugelschreiberze i Krasnoludzkim Fajkowym No.5 do fajki pokoju w
wigwamie... Seji, ja czytam, przeglądam masę gier, tak naprawdę znacznie więcej niż
wcześniej. Tylko szanuję swój czas i znajomych. Szkoda czasu na wkuwanie nowych formułek
matematycznych (1/10 IQ + Drama :), warto jednak przyglądać się rozwiązaniom innych.
Abstrahując od wymienionej przez Ciebie gry, to nie interesują mnie te, w których muszę
testować je autorowi (APeki) i/lub są popularne przez jeden/dwa sezony Erpegowizji.
Wróćmy do pisma: „Jeśli Czytelnicy zapragną więcej” - chcesz się liczyć z ich zdaniem? Phi!
Przecież największe serwisy i portale „o szeroko pojętej fantastyce” dawno odeszły od tego
formatu i publikują co istotne dla Redaktorów, nie dla „czytaczy” ...
Czytelnik jest najważniejszy. Pismo i redakcja istnieją dla odbiorców, nigdy odwrotnie. Czasem w
naszym fantastycznym światku zapomina się, że fani są przede wszystkim klientami. Nie muszą
płacić za produkt bądź usługę, jednak bez nich nie istniejesz. Możesz nawet napisać najlepszego
erpega na świecie, lecz jeśli nikt nie będzie chciał w niego grać ani nawet go przeczytać, możesz
dać sobie spokój. Można oczywiście dyskutować, czy konsumenci fantastycznych treści (lub też
nawet sami aktywni fani, którzy często są również twórcami) to „klienci” w komercyjnym
znaczeniu tego słowa, czy też może nie powinno się ich tak określać. Jednak to od odbiorcy treści
zależy los pisma, gry, wreszcie autora bądź redaktora. Jeśli trafimy z naszą koncepcją zina do
fanów, to oni wrócą do nas z tekstami, pomysłami, pomocą, krytyką. Liczę na nich. Jeśli jednak
okaże się, że fanzin o RPG nie jest dzisiaj nikomu potrzebny, wydrukuję „Spotkania Losowe” w
100 egzemplarzach i będę rozdawał na konwentach jako „ostatni zryw erpegowej prasy zabitej
przez Facebooka”. ;)
Ciężki temat - te teksty dla początkujących. Ja osobiście z jakimś tam bagażem doświadczeń
wyniesionym z RPG nie umiem odróżnić już co istotne, a co mniej dla nowicjuszy... Nie
sądzisz jednak że na rynku brakuje gry dla nowicjuszy, a nie tekstów? Gry, która spełniałaby
taką rolę w zamierzchłych czasach jak Oko Yrrhedesa ASa i była przystosowana do
dzisiejszych czasów?
Po tylu latach, podobnie jak Ty, też nie jestem w stanie stwierdzić, co jest istotne z punktu widzenia
osoby dopiero wkraczającej w świat gier fabularnych. Większość różnorakich porad już gdzieś
widziałem. Problem w tym, że miejsca, gdzie taka zielona osoba mogłaby coś przeczytać, nie ma.
Gry są – „Swords & Wizardry”, „Kronika”, „Lady Blackbird”, „Fate Accelerated” - małe, skromne,
szerzej nieznane. Czy przydałaby się duża, wydana komercyjnie gra dla początkujących – tak.
Tylko że wraz z wydaniem przydałby się kampania reklamująca gry fabularne. „Oko Yrrhedesa”
pojawiło się we właściwym momencie (chodzi mi o 7. numer „Magii i Miecza” z 1994 r.; pomijam
wydanie gry w „Feniksie” w 1990 r., o czym jednak chyba niewiele osób słyszało). Była „Magia i
Miecz”, rozkręcała się polska scena konwentowa, a do rąk początkujących graczy trafiła kompletna,
prosta gra, do tego po polsku i łatwiej dostępna, niż dyskietki z plikami TAG-a z „Kryształami
Czasu”. Tego, myślę, było wtedy potrzeba, żeby RPG zaskoczyło, a wydany kilka miesięcy później
„Warhammer” miał już nieco przetarty szlak. Gdyby dzisiaj wydać podobny tytuł, bez reklamy pozaśrodowiskiem pewnie nie znalazłby nabywców. Oczywiście mogę się mylić – nie jestem wszak
wydawcą, chociaż jako fan znam się na wszystkim ;) - i próba sprzedawana podręcznika dla
nowicjuszy na Pyrkonie byłaby wielkim sukcesem. Tyle że zaraz za tym powinno pójść wsparcie w
postaci tekstów dla początkujących – co robić, jak to robić, czego nie robić.
Przecież informacje jak to robić obecnie znajdują się w internecie – zajmują się tym
wyspecjalizowane redakcje od lat na najwyższym możliwym poziomie. Nie szkoda ci, że nagle
z „branży RPG” zniknęli wszyscy dziennikarze i redaktorzy? I czemu właściwie nie pasuje do
Ciebie „szanowny pan redaktor”?
A zniknęli? Musiałem coś przegapić.
Chodzi mi o to, że zniknęli ze stopek i zastąpiono ich np. koordynatorami.
W stopce „Spotkań Losowych” jestem podpisany jako redaktor naczelny w celach informacyjnych.
Ktoś musi być odpowiedzialny, widnieć jako osoba do kontaktu i tak dalej. To wszystko. Nie chcę
zresztą robić konkurencji dla dizajnerów, project menedżerów i innych CEO editorów z
legitymacjami – obśmiewana przez Ciebie tytułomania mnie również się nie podoba. Ja jestem po
prostu fanem. Natomiast „panów” w fandomie nie ma – przynajmniej oficjalnie; na konwentach na
bramce ostatnio jest moda na „panowanie” ze względu na coraz większą liczbę osób spoza
środowiska przychodzących na imprezy, ale może się nie przyjmie.
Patrzę sobie Seji na taki „Przekrój”, po zmianie właściciela okazuje się że będzie nad nim
pracować tylko kilka osób. Reszta to współpracownicy. I szukając analogii w Twoim piśmie
kto będzie je tworzył i jaka będzie rola tych osób?
W skład zespołu redakcyjnego wchodzą Nikola Adamus, Radek Drozdalski, Mateusz
Kominiarczuk, Mateusz Nowak, Marcin Roszkowski oraz Sławomir Wrzesień. Pomaga nam też
Tomek Chmielik (red. nacz. Rebel Timesa) i Andrzej Stój. Ty zresztą też trochę umoczyłeś w tym
paluchy – ale akurat Borejko jest wszędzie. ;) Są wśród nas zarówno erpegowi weterani, jak i
osoby, które RPG zajmują się względnie niedługo – różnica stażu to pewnie 10 lat, może kilka
więcej, co nie znaczy, że są to nowicjusze. W tej chwili zadaniem całej redakcji jest wypracowanie
koncepcji pisma, stworzenie pierwszych numerów oraz rozpędzenie całości. Głównie piszemy
teksty, dyskutujemy nad różnymi pomysłami. Nie ma jednak sztywno przypisanych funkcji – to jest
zabawa, nie praca. Każdy robi to, na co mu pozwalają codzienne obowiązki. No, poza Drozdalem –
tylko on zna się na DTP. ;)
Wcześniej wspominasz, że będzie to zin do fanów i „oni wrócą do nas z tekstami, pomysłami,
pomocą”. Zdaje się, że wyświechtano w Polsce slogan „od fanów dla fanów”. Czym ich
przyciągniesz? Nagrodami ?
Charakter pracy fanowskiej, wykonywanej za darmo, w czasie wolnym i dla własnej satysfakcji,
jest dla mnie bardzo ważny. To oczywiście miłe, kiedy fan, poza radością z wykonanej pracy, może
coś dostać. Jednak nagroda nie jest – i nie powinna być – główną motywacją dla fana. Fandom nie
jest po to, żeby komuś wypłacać wynagrodzenie za to, że jest fanem. Organizatorzy konwentów,
blogerzy i inni działają dla dobra środowiska, ponieważ lubią swoje hobby i mają potrzebę
dzielenia się nim z innymi. Jeśli ktoś chce w ten sposób zarabiać pieniądze, nie ma sprawy.
Zarabianie na tym, co się lubi, to świetna rzecz. Trzeba tylko właściwie to nazwać: pracą,
działalnością komercyjną.
Chcemy, żeby „Spotkania Losowe” były ciekawym pismem o grach fabularnych, otwartym dla
wszystkich. Chcemy współpracować z polskimi wydawcami gier i publikować dodatkowe, oficjalne materiały. Są już tego efekty – w pierwszym numerze znajdą się teksty do „Idee Fixe” i „Beasts &
Barbarians”. Wreszcie, to ma być pismo o wszystkich aspektach RPG.
Na jakie systemy chcesz stawiać w pierwszych numerach, wspierać je i promować? Jakie
teksty zamawiasz na kolejne numery? Dużo materiału odrzuciłeś z pierwszego numeru?
Nic nie odrzuciłem, wszystko było bardzo dobre. :) „Spotkania Losowe” są kwartalnikiem, co daje
sporo czasu na reagowanie na to, co się dzieje w fandomie, stąd też plan nie jest jeszcze zamknięty.
W drugim numerze będziemy kontynuować to, co zaczęliśmy: było o podręcznikach, będzie o
postaciach i scenariuszach, a także ciąg dalszy kosmologii „D&D” oraz scenariusz do „Beasts &
Barbarians” wykorzystujący potwora z pierwszego numeru; z nowych rzeczy – tekst o korzystaniu
z innych gier podczas zabawy w RPG. Co jeszcze – zobaczymy. :)
Rozumiem, że redakcja da Wam standard jakiego nie mają blogerzy czy strony www - papier
powinien dać i jakość i spójność.. Jakie będą pozostałe atuty „Spotkań Losowych”? Na
przeciwko stoi przecież żywiołowość internetu...
Nie mamy zamiaru ścigać się na newsy z portalami – nie po to jest Internet, żeby czytać
wiadomości z opóźnieniem. Nie chcemy też być konkurencją dla blogerów – im proponujemy
współpracę. Nie przejmujemy żadnych praw do tekstów, po opublikowaniu u nas autorzy mogą
zrobić z nimi, co tylko zechcą. Za to my możemy im pomóc uczynić dobre publikacje jeszcze
lepszymi i zamieścić je w towarzystwie innych, równie dobrych. Teksty blogowe mają ten minus,
że często wpadają w RSS, przelatujemy po nich wzrokiem i idziemy dalej. A czasopismo, dostępne
także na czytnikach (poza PDF planujemy wersję epub), zatrzymuje czytelnika na dłużej –
przynajmniej taką mam nadzieję. Owszem, czasopismo w formie elektronicznej pozbawione jest
blogowej interaktywności, to jednak mamy zamiar nadrobić obecnością na G+ oraz na
oldskulowym forum. :)
A inspiracją dla Spotkań Losowych są jakieś inne magazyny?
Chciałbym, żeby fanzin był miejscem, w którym chcesz coś opublikować – tak, jak to było z
„Inkluzem”, „Gońcem Imperialnym” i angielskim zinem „Warpstone”. To były tytuły, gdzie zawsze
mogłem znaleźć coś dla siebie, dobrze redagowane, ze świetnymi tekstami.
Marcinie, nie wątpię w nazwiska i nicki – darzę estymą osoby, które są odpowiedzialne za SL.
Odnoszę wrażenie, że wykręciłeś się z odpowiedzi – pytam o pozostałe atuty poza jakością.
Wiesz np. chodzi mi o ten element, o którym wspominasz wcześniej, że wracaliśmy do tekstów
na papierze kilkukrotnie, że tkwił w nich ten „tekścior numeru”.
Chcemy zaoferować informacje o hobby. Poza materiałami do gier i o grach chcemy publikować
także teksty o fandomie – klubach, inicjatywach, mało znanych, lecz fajnych pomysłach. O grach, o
których wielu słyszało, lecz nigdy nie miało ich w rękach – lub odwrotnie, o produktach niszowych,
lecz wartych zainteresowania. Poza tym teksty do gier fabularnych powinny zawierać mechanikę i
będziemy się o to starali. Dość mam scenariuszy, które zostawiają prowadzącego z niczym – lub
gorzej, ich autorzy twierdzą, że mechanika przeszkadza w zabawie.
Co zmieniło się w e-fundomie od momentu, kiedy opuściłeś Polter? Jakie są „plusy dodatnie i
plusy ujemne” naszej społeczności funkcjonującej w internecie?
Blogosfera pięknie się rozwinęła. To naprawdę fajne móc poczytać opinie tylu osób. Szkoda tylko,
że w blogosferze w zasadzie nie prowadzi się dyskusji, nie polemizuje ze zdaniem innych blogerów.
Czasem zdarzają się fajne rozmowy w komentarzach, jednak to nie jest to samo, co dobra lista dyskusyjna usenetowa lub mailowa bądź forum. Serwisy społecznościowe tego nie nadrobią, jako
że nie każdy ma ochotę się na nich udzielać. Rozdrobnienie społeczności, grup i tym podobnych
przypomina rozrost forów – każda, najmniejsza nawet strona o RPG chciała mieć własne. Niestety,
czasy jednego bądź dwóch głównych miejsc, gdzie rozmawiało się o grach fabularnych,
bezpowrotnie minęły.
Minusy – to, co piętnujesz na swoim blogu. Arogancja, przerost ego, odpieranie krytyki banami i
traktowanie fanów i klientów jak idiotów. Choć tak jest niestety wszędzie, a fandom wcale nie
odstaje pod tym względem od reszty społeczeństwa.
A w tym realnym fundomie? Mamy masowe imprezy i te niewielkie na których spotyka się
kilkanaście osób. Mamy wydawnictwa, wychodzą gry nowe i te starsze. Ale nadal to wszystko
zdaje się funkcjonować podobnie jak w piosence Krzysztofa Piaseckiego „Niby mam”.
Mamy wreszcie konwent na ponad 10 000 ludzi, Ramel wraca do wydawania RPG po polsku, coraz
więcej osób decyduje się na opublikowanie swoich gier – druk cyfrowy zrobił swoje. A że to
wszystko działa niekiedy na pół gwizdka lub wedle zasady „ciemny lud wszystko kupi”? Głos
fanów wciąż jest za słaby. Czasem wręcz przydałby się jakiś bojkot. ;) Tyle że tu wracamy do
kwestii komunikacji. W sieci udziela się garstka erpegowców. Reszta siedzi w domach, nie ma
pojęcia lub nie interesuje się kolejnym flejmem i nie zainteresuje się nigdy. Bywa, że im
zazdroszczę. Ogólnie jednak jestem zadowolony. Nadal można spotkać na konwentach wiele
wspaniałych osób. Wciąż są ludzie, którzy chcą wydawać gry. Przestaliśmy być postrzegani jako
okazy zoologiczne zamknięte w klatce ku uciesze gawiedzi. I choć nakłady ostatnio oscylują bliżej
100 niż 1000 egzemplarzy, to póki są osoby, które chcą tworzyć i wydawać gry, organizować
konwenty i bezinteresownie wspierać społeczność fanów, nasze hobby ma się dobrze.
Jak zareklamowałbyś swoje pismo w jednym zdaniu? (lead potrzebuję:)
„Spotkania Losowe” – fanzin o grach fabularnych. Od fanów dla fanów.
Może być? :)
O nie! Kolejne fanostwo dla fanostwa...
Czarno to widzę (jak zwykle), ale można już pobrać numer więc, zabieram się za lekturę.
Mam nadzieję że „Spotkania Losowe” pójdą dobrą drogą.
Przynajmniej taką mam nadzieję... 14.01.14 to może być dobra data...
Dzięki Marcin za dyskusję.
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget