Kobiety na trakcie

Upłynęło już sporo czasu, od kiedy w sieci polemizowano na temat systemu przyjaznego dziewczynom. Były wyliczanki ilustracji z pięknymi paniami w podręcznikach, były różnice płci w RPG, były i głosy o równouprawnieniu, parytetach itp. Jak to jednak bywa, komentowali panowie, ponieważ to oni grają w RPG częściej.
Polemiki przeminęły, mój wpis poleżakował, zatem mogę na spokojnie napisać, jak to bywało dawniej, nie narażając się na ataki nazifeminstów i skrzywionych dziewoi. Farmazonów i andronów naczytałem się wtedy w komentarzach dostatecznie dużo. I o rycerkach, i awanturniczkach, i o samurajownicach.

Poniższe informacje zaczerpnąłem z książek osób bardziej obeznanych w tej materii, zatem im daję wiarę im, a nie dyskutantom z stron "poświęconych szeroko pojętej fantastyce i grom RPG. W zasadzie tekst może przydać się tym, którzy grają w świecie baroku lub światach podobnych do naszego, czyli np. w Starym Świecie. W sumie można go potraktować jako uzupełnienie tekstu o ludziach luźnych.
Rak nie ryba,
nietoperz nie ptak,
wątroba nie mięso,
białogłowa nie człowiek
Na początku należy zwrócić uwagę na fakt, że określenia „kobieta” w owych czasach uznawane było za obelżywe (podobnie jak „Murzyn” w latach 20. XX w.). Używało się określeń: dziewka, niewiasta, pani bądź białogłowa.
Siedemnastowieczni autorzy niejednokrotnie podkreślali umysłową i moralną niższość kobiet oraz ich emocjonalny stosunek do spraw życiowych. Kobiety oczywiście nie miały wstępu na uniwersytety, a jeśli kształciły się, to wyłącznie we własnym zakresie (stan taki miał miejsce aż do XX w.). Przykładem może tu służyć księżna Newcastle Margaret Cavendish, której tylko raz pozwolono uczestniczyć w spotkaniu towarzystwa naukowego Royal Society. Wyjątkami potwierdzającymi regułę mogłyby być druga żona Jana Heweliusza Elżbieta Koopman, ślaska astronom Maria Cunitz i Elena Lucrezia Cornaro Piscopia – pierwsza kobieta z tytułem doktora (1678 rok).
Zachód wydawał się jeszcze bardziej antyfeministyczny w tej materii niż Koroniarze. Cudzoziemcy niejednokrotnie podkreślali pozycję społeczną kobiet w Polsce, gdzie doceniano ich rolę w życiu rodzinnym. Dopiero schyłek baroku zaczął kobietę „uczłowieczać”.
Wszelkie dyshonory, hańby, grzechy i wydatki dzieją się z powodu kobiet.
Przez nie to rodzą się wielkie nienawiści i upadają wielkie przyjaźnie.
W kontekście gier fabularnych nie interesują nas jednak kobiety pobożne, świątobliwe i skromne – wszak te siedziały przy kądzieli. Zainteresowałem się kobietami, które podróżowały niczym bohaterowie naszych przygód, stąd też można by zakwalifikować je do grupy ludzi luźnych.
Oczywiście takowe kobiety na trakcie były po prostu wielką rzadkością. Turystek było niewiele, znacznie częściej napotkać można było dziewoje, które oddawały się mężczyznom spragnionym uciech w podróży. Zwano je różnie, począwszy od wszetecznic, poprzez nierządnice, skończywszy na murwach i kurwach. Te podróżujące zwano dragonkami, te zaś, które oddawały się w bramach kamienic – skortyzanami.

W każdym większym mieście znaleźć można było zamtuz prowadzony przez kata i jego żonę. Była to zazwyczaj karczma z pokojami na zapleczu. Legalny zamtuz przynosił krocie katowi, a także takie same duże kwoty miastu (za sprawą podatków). Nierzadko powstawały nielegalne burdele (w tym i takie na kołach), które ciągnęły za jarmarkami, sejmikami, turniejami.

Na traktach napotkać można było też sporo bab, czyli żebraczek. Szczególnie w czasach głodu i okresie wiosenno-letnim (zimę spędzały w przytułkach). Były to zazwyczaj stare, zmęczone trudami życia kobiety, niezdolne do pracy, wyrzucone z domu.

Źródeł historycznych na temat kobiet podróżujących po Europie jest niewiele, zazwyczaj bowiem o takich podróżniczkach pisywał często mężczyzna (tym samym przemilczając faktyczny obraz kobiety). Relacje kobiet najczęściej były albo plagiatem, albo zręczną mistyfikacją, jak np. ta najbardziej znana Madame d'Aulnoy.

Jeśli spojrzymy poprzez pryzmat religii, to pielgrzymujące do miejsc świętych kobiety przemieszczały się wyłącznie z rodziną. Samotnie raczej nigdy. Najczęściej na trakcie spotkać można było kobiety niezamożne, karczmarki oraz dziewki w gospodach, które nierzadko karczmarz zatrudniał po to, aby przyciągnąć gości. Podróżnikami niekiedy mogła zainteresować się lokalna szlachcianka, ciekawa gości z dalekiego świata i zaprosić ich w swoje progi.

Reasumując, kobiety na trakcie wiązały się z niebezpieczeństwem lub seksem. Mizoginii w tym mało. Więcej faktów, choć też i historiograficznych.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget