Karty i kosterstwo w XVI w.

Jean Dodal Tarot trump 01 Podręcznik Dzikich Pól wymienia jako biegłość Kosterstwo, jednak warto zauważyć, że w XVII w. kości stopniowo ustępowały miejsca kartom. Na szczęście autorzy roztropnie określili tę biegłość jako „znajomość gier hazardowych”, a nie tylko samych kości.
– Jakeś grał, wołku ty zbożowy? Pało zakuta? Czemuś w listki zamiast w serca wszedł? Co to ja, dla krotochwili w serca wistowałem? Ach, wziąłbym pałę i walnął cię w ten głupi łeb!
– Miałem cztery listki z niżnikiem, myślałem wyoptymować!
– Cztery listki, a jużci! Chybać własnego ptaka doliczył, karty na podołku dzierżący. Ty myśl trochę, Stratton, bo tu nie uniwesytet! Tu się w karty gra! No, ale i świnia burmistrza ograła, gdy dobre kart miała. Rozdawaj Varda.
– Placek w dzwonki.
– Mała kupa w kule!
– Grał król w kule, przesrał koszule. Dubel w listki!
– Gwint!
Nie śpij Caleb. Dubel z gwintem był! Co licytujesz?
– Duża kupa w dzwonki!
– Akces. Haaa! I co? Nikt nie gwintuje? Dudy w miech, synkowie? Wistujesz, Varda. Percival, jeszcze raz do niego mrugniesz, to cie tak pieprznę w oczodół, że do zimy nie pomrugasz.
– Niżnik.
– Panna!
– Wyżnikiem po niej! Panna wydymana! Biję i ha, ha, jeszcze serca mam na czarną godzinę ukryte! Niżnik, krzyżka, kralka…
– I tryumfem po niej! Kto nie ściąga kozery ten jest cztery litery! I w kule! Aha, Zoltan? Tum cię w miętkie trafił?
– Widzieliście go, gnoma pieprzonego. Ech, wziąłbym pałę…
Pięcioksiąg o wiedźminie Geralcie Andrzeja Sapkowskiego

Zaraza gry karcianej przywędrowała do nas z Niemiec, z kolei tam prawdopodobnie przywleczono ją z Chin. Karciarzy przez wieki szykanowano, wyklinano, więziono, a nawet torturowano. Pierwszy cech kartowników założono w XVI w. w Krakowie, a w 1558 roku mieli już oni swoje kramy na Smartruzie – piętrze Sukiennic, gdzie handlowało się różnymi drobiazgami. Karty zawitały na pewno do Krakowa znacznie wcześniej. Świadczy o tym fakt, że w spisie mieszkańców z 1526 roku gdzie odnotowano już niejakiego Benedictusa Karthownika, a także jeszcze wcześniejszy dokument De Ludorum Abstinentia wydany w 1456 r., w którym zabrania się gry w karty na Krakowskim Uniwersytecie.

I choć karciarstwo szlachtę starej daty niezwykle gorszyło, to pomimo wielu restrykcji było rozrywką wielce popularną. Na tyle, że w XVIII wieku praktycznie zarzucono szachy i warcaby na rzecz kart.
Początkowo karty były rzadkie, każdą z nich po odbiciu malowano ręcznie, niejednokrotnie złocono, a liczne zakazy sprawiały, że były uciechą zbytkowną, między innymi dlatego właśnie mniej popularną od kości.

Karty w Europie ścigano przez prawo, choć niejednokrotnie ci, którzy wydawali edykty o zakazach, sami zagrywali się w swoich alkowach. Jeszcze w roku w Polsce AD. 1774 hazard był zakazany „na theatrum w lożach”. Cztery stulecia wcześniej synod w Würzburgu wśród plag trapiących świat wymienił właśnie karty, kule, kości i szachy na jednym z pierwszych miejsc. Karty upowszechniły się dopiero za przykładem idącym z górnych warstw społecznych, by za króla Sasa stać się rozrywką niezwykle popularną.

Jedną z ciekawszych person zagrywających się w karty był niewątpliwie papież Aleksander VI Borgia, który, kiedy poczuł, że umiera, wezwał swoich kardynałów i jednemu z nich przekazał karty. Tracąc siły, papież obserwował grę, a zaangażowanie w nią było tak wielkie, że nawet nie zauważono, kiedy ów zmarł.

Z kolei mnich Savonarola przekonał radę republiki Florencji, by ta wydala prawo, na mocy którego karciarzy poddawano torturze tratti (wyłamywanie rąk ze stawów). W 1497 r. Savonarola powołał specjalną milicję czuwającą nad tym, czy mieszkańcy nie oddają się grzesznym rozrywkom, między innymi grze w karty. Zarekwirował i spalił setki talii kart, jednak historia nie okazała się dla niego łaskawa – sam również powędrował na stos.

W Rzeczypospolitej Obojga Narodów w XVI w znany był niejaki Jan Łącki – kanonik poznański, który nader często odwiedzał karczmy tylko po to, by pograć. W późniejszych czasach (XVIII w.) skarbnik brzeski Niepokojczycki przegrał w karty 60 tys. złotych, co warte było równo 11 kilogramom złota!
Ciekaw dla Panów Braci może być też fakt, że w Rzeczypospolitej można było natrafić na takie miejsca jak np. wieś Ptaszkowa, której to dziedzic postanowił, że kto by w karty grał, na winę Jegomości przepada groszy 6.

Zasady wielu gier zniknęły w pomroce dziejów, jednak w księgach z tamtych czasów wymieniane są polskie gry takie jak: Kupiec, Wózek, Skrzetułka, Matus Primus, Bież czyli Bicz, Nosek, Rus, Druzbart, Zegarek, Krol, Ramsz, Panfil.
Wśród gier hazardowych znane były: Chapanka, Chap czyli kontra, Tryszak, czyli Straszak, Fluss, Marjasz zwykły i szlifowany, Pikieta czyli Rumel i Ćwik.

Początkowo kart było po 4 w każdej maści (kolorze), podobnie jak we francuskiej grze Matedor. Potem w talii polskiej pojawiło się 36 kart (po 9 w 4 kolorach) tj.: buńkowym, czyli dzwonkowym, czerwiennym, winnym i żołędnym. Starszeństwo kart było następujące: tuz, król, kralka czyli dziesiątka, wyżnik, niżnik, dziewiatka, ósemka, siódemka, szóstka. Gdy pojawiły się w użyciu nazwy cudzoziemskie, tuza zaczęto nazywać asem, krzyżkę dziesiątką, wino – pikiem, dzwonek – karo, żołądź – treflą, a czerwień – kierem.

Kilka ciekawych faktów o kartach i ich historii można znaleźć na stronie www: Krótka historia polskich kart do gry.

Po obfitym obiedzie zbytni wysilek umysłu utrudnia żołądkowi trawienie spożytego jadła, zaś gra w tarocco nie wymaga natężonej uwagi, a przeciwnie – w najwyższym stopniu rozwesela serce i sprawia, że wapory nie uderzają do mózgu.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget