Dzikie Pola: artyleria rakietowa

Pomimo że w Dzikich Polach i Skarbczyku o prochu, artylerii i puszkarzach nie napisano zbyt wiele, to książki źródłowe pełne są informacji na ten temat – wystarczy zacząć od Encyklopedii Staropolskiej Zygmunta Glogera.
Na wzmianki o Kazimierzu Siemienowiczu trafiłem już jakiś czas temu, gdy WMP Michał Mochocki pisał o przygodach Arciszewskiego w Brazylii (w pierwszym numerze Kwarty). Nie jest on tak barwną postacią, jak Zborowski lub Stadnicki, za to zapisał się złotymi zgłoskami na kartach historii nie tylko Polski i wypadałoby poświęcić mu kilka słów. Był bowiem prekursorem broni chemicznej, biologicznej, a przede wszystkim rakietowej.
Kazimierz Siemienowicz napisał księgę pt. Wielkiej sztuki artylerii część pierwsza (Artis Magnae Artilleriae pars prima), z rozdziałem o konstrukcji i technologii produkcji różnych typów rakiet. Jako pierwszy zaprezentował rakietę wielostopniową (odpalany był jeden człon po drugim, niczym we współczesnych rakietach) oraz baterię rakietową (podobne wyrzutnie strzał stosowali Chińczycy). Był autorem statecznika w kształcie delty, tzw. brzechwy, co stabilizowało lot i wydłużało zasięg rakiety.
Jego dzieło służyło artylerzystom jeszcze bardzo długo, a na pewno przez półtora wieku było uważane za pożyteczne źródło. Jednakże wiele z informacji zawartych w Artis Magnae Artilleriae nie zostało nigdy wcielonych w życie, a testowane były dopiero po dziesiątkach lat (np. przez Bema). Spotkałem się nawet z opinią o Siemienowiczu, jakoby był polskim Leonardem da Vinci.
Ciekawa historia też wiąże się z drugą częścią Artis Emgnae Artilleriae, która z niewiadomych przyczyn nie została wydana. Siemienowicz zamierzał w niej opisać swój wynalazek artyleryjski, o którym poniżej:
Siódma wreszcie i ostatnią księgę tejże części drugiej poświęcam uniwersalnemu przyrządowi pirotechnicznemu. Jest to mój nowy wynalazek, w którym mieści się cała nasza wiedza. On jeden przewyższa bardzo wiele innych przyrządów i zastępuje je wszystkie, z jego bowiem pomocą mierzymy według wagomiaru kaliber luf armatnich i kul, badamy ciężar armat, wzajemne stosunki wszystkich metali do siebie i oznaczamy ciężar i rozmiary tych płynów, jak i rzeczy sypkich oraz miary odległości, nastawiamy działa i moździerze, podnosimy je lub zniżamy i mamy dokładnie przed oczyma moc dział wyrzucających kule przy trojakim nastawieniu armaty, mianowicie horyzontalnym, zwykłym i przy największej elewacji. Tam to dostrzegamy zestawione długości, szerokości i grubości lawet, ponadto wysokość kół, proporcje osi i piast. Oprócz tego odmierzamy odległość, wysokość i głębokość obiektów. Figury płaskie przenosimy albo z karty na pole, albo z pola na kartę. W końcu rozwiązujemy bardzo wiele zagadnień geometrycznych i niektóre astronomiczne oraz geograficzne.
Korzystając z okazji, poniżej zamieszczam informacje o XVII-wiecznych armatach.
Kalibry dział z połowy XVII wieku:

  • szwedzka 4 funtówka –kaliber 84 mm
  • polska 3-funtówka – 75 mm
  • oktawy (działa 6 –funtowe) – 92 mm
  • polskie ćwierćkartauny (12 funtowe) – 120 mm
  • polskie półkartauny (24 funtowe)– 150mm
  • 1 funt artyleryjski= 1 funt niderlandzki=0,494 kg

Artyleria okrętowa z XVII wieku.
Rodzaj działa: kaliber (mierzony w mm), ciężar lufy (funty angielskie), ciężar kuli, ilość prochu

  • Kanona królewska: 216/8000/66/30;
  • Kanona: 177/6000/60/27
  • Kanona-Serpentyna: 175/5300/53,5/25
  • Kanona-Bastarda: 175/4500/41,5/20
  • Półkanona: 165/4000/33,5/18
  • Petro-kanona: 150/4000/24,5/14
  • Kalubryna: 133/4500/17,5/12
  • Bazyliszek: 125/4000/15/10
  • Półkolubryna: 108/3400/9,5/8
  • Kolubryna-bastard: 100/3000/7/6,25
  • Sacer (średniak): 88/1400/5,5/5,33
  • Minion (mały): 82/1000/4/4
  • Falkon: 63/660/3/3;
  • Falkonet: 50/500/1,5/1,25
  • Serpentyna: 35/400/0,75/0,33/
  • Rabinet: 25/300/0,5/0,5

Sama postać Siemienowicza bądź wybrane karty z jego księgi (na powyższym pokazie slajdów) są na tyle inspirujące, że warto umieścić je w swoich przygodach. Nie mam jednak zamiaru opracowywać charakterystyki cyferkowej Siemienowicza bądź też dziesiątków tabelek z charakterystykami bomb typowych małych. Bomby, rakiety i tym podobna broń w Dzikich Polach zabijają, ranią bądź też nie czynią większych szkód.
Panowie Bracia zaś zapewne mogą w jakiś sposób wejść podczas biesiady w posiadanie broni walnego rażenia, jaką preparował Imć Siemionowicz. Mogą na przykład eskortować wóz pełen rakiet bądź też po prostu znaleźć je w jakimś rozbitym cekhauzie.
Inną wielce pomocną opcją może być Podstarości termentorum praefectus, który służył kiedyś pod Siemienowiczem, a w chwili spotkania Swawolnej Kompaniji ma przy sobie skrzynie z wybranym asortymentem, czyli: kule, proch, saletrę, siarkę, ołów i inne narzędzia artyleryjskie, pośród których są nigdy dotychczas niestosowane wynalazki Pana Siemienowicza. Pewnikiem taki Podstarości może przysłużyć się Panom Bratom w feralnej sytuacji.
O wspomnianej broni chemicznej i biologicznej nie znalazłem jednak informacji, poza nazwami dwóch rozdziałów: Kule zaprawione trucizną oraz Kule cuchnące. Jak mogę się tylko domyślać, nie odbiegały one jednak od tych powszechnie znanych już w starożytnej Persji, czyli mieszanek saletry lub smoły wywołujących dym itp. Chemia w tamtych czasach jeszcze nie była na tyle rozwinięta (a raczej rozwijała się w innym kierunku), by pokusić się o jakieś wyrafinowane bronie – jednak od czego jest imaginacja Starostów Gry?

W poniższych źródłach znajdziecie sporo ciekawych informacji. Poza tym wzmianki o Siemienowiczu pojawiały się nawet na stronach NASA, na co daję rękę własną Starosty Śląskiego.
Tadeusz Nowak Kazimierz Siemienowicz, ok. 1600 – ok. 1651", wyd. MON, Warszawa 1969
Eugeniusz Kaczorowski Skórzaki przeciw okrętom, wyd. Bellona 2004

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget