Moje Dzikie Pola

Ze szlachecką grą fabularną Dzikie Pola zetknąłem się w bardzo prosty sposób – gier w tamtych czasach było jak na lekarstwo, pieniędzy jakoś więcej, więc kupowało się, co tylko wyszło, bądź płaciło się za to, co jeszcze nie wyszło. Gry osadzone w polskich realiach zawsze mnie fascynowały, zatem nim ukazały się DP, grywaliśmy w agrywalnego Złego Cienia, Ars Magikę (przywiezioną z UK, wtedy za masę funtów). Pograliśmy w nią na naszym terenie – ależ to było fajne uczucie… Tworzyliśmy Zgromadzenia na terenach, które doskonale znaliśmy z wędrówek po górach, miejsc, w których byliśmy lub widzieliśmy i przenieśliśmy do Mitycznej Europy. Dziś brakuje mi tych emocji, jakie towarzyszyły tworzeniu tamtych postaci, magicznych wrzosowisk i bagien, diablików i wiedźm itd.

Przeczytałem zatem podręcznik do Dzikich Pól, poprowadziłem kilka biesiad, mimo że zawsze lubiłem historię Polski, to dzięki tej grze zacząłem zgłębiać XVII wiek i świat Rzeczypospolitej Obojga Narodów jeszcze bardziej. Dziś wiem, że tamte, odległe czasy i miejsca są wielkie. Wielka była kultura Sarmatów, obyczaje, zasady, miłość, wiara, wreszcie wielka obszarowo była Polska. Graliśmy w tym czasie namiętnie w Warhammera. Pewnego dnia, po którejś tam sesji, naszła mnie refleksja.
Jaki sens ma zgłębianie wiedzy na temat nieistniejącej krainy?
Czy kiedykolwiek ta wiedza w życiu do czegoś mi się przysłuży?
Czy istotne jest dla mnie, jak na imię miała hrabina, która utopiła się w ponczu, bądź jak długo się jedzie się nieistniejącym jaszczuropodobnym stworem z nieistniejącego punktu A do nieistniejącego punktu B?
DP traktowaliśmy jako odskocznię, biesiadę raz na jakiś czas. Stąd też do kolejnej postanowiłem przygotować się solidnie. Dysponowałem nieco większą ilością czasu, więc udałem się do Biblioteki Zbiorów Specjalnych. Historia jest taką nauką, że nie ważne, ile czasu jej poświecisz. a i tak nie zgłębisz wszystkich jej tajników i jej sekretów, dlatego też musiałem pójść tam jeszcze raz, potem kolejny i kolejny. Potem już siedziałem tam godzinami, dniami, tygodniami, wreszcie przeciągnęło się to w miesiące. Kserowałem ówczesne mapy, zaczytywałem się w Tazbirze, Daviesie, Kuchowiczu, Glogerze, Klonowicu etc., etc. Zbierałem wiedzę prawdziwą, nie wyimaginowaną. Ba! Po jakimś roku znalazłem błędy w dwóch dziełach autorytetów w dziedzinie historii, któryś z nich pisał zupełnie co innego niż drugi, podawał inne, rozbieżne informacje. Miałem dziesiątki zapisanych kart, setki kilobajtów informacji.
Pojawił się Portal, Michał Mochocki zaczął publikować Staropolskiego Pierdoły Gawędy. Mój Compaq PC 486 z 40 MB dyskiem pozwolił na napisanie listów do Trzewiczka, potem Mochockiego, opublikowali moje teksty. Jeszcze później Jerzy Rzymowski wrzucił jakiś tekst do Magii i Miecza. Otrzymałem tytuły konsyliarza, starosty śląskiego i jeszcze inne. Jeden sam wyszarpałem z urzędów Polski siłą, gdyż był wakat, mianowicie I Opoja Rzeczypospolitej. Ci, którzy wiedzą kim był pobożny pijak, kasztelan zawichojski, wnet zorientują się, skąd mój nick.
Gdybym ten czas poświecił na WFRP, możliwe, że teksty do tego systemu ukazałaby się drukiem. Jednak podczas jakiejkolwiek dyskusji, która skierowałaby swe tory na historię, nie mógłbym się odezwać. Mógłbym ogólnikowo wypowiedzieć się kto i gdzie wbił dwa miecze, ale na pewno nie wiedziałbym, kim był np. Zborowski. Mógłbym porozmawiać o strojach elfów z Naggaroth, ale nie wiedziałbym, kto powiedział tace nebula do kogo i dlaczego.
Nigdy nie byłem skłonny do moralizatorskich not, artykułów czy dawania rad młodszym graczom (wręcz przeciwnie), ale tej jednej nie mogę się oprzeć. Zgłębiajcie historyczne źródła do swoich gier – nie posiłkujcie się jakimiś artykułami, dodatkami, opisami będącymi kalkami innych. Lepiej posłużyć się źródłem historycznym opisującym zamki i twierdze do stworzenia opisu swojej fortecy niż artykułem o zamkach nad Reikiem. Autor opisu zamku Wittgenstein czerpał swą wiedzę ze źródeł, lepiej dotrzeć do nich, niż do przefiltrowanego tekstu.

A kim był sam Borejko, od którego wywodzi się mój nick?
[…] Borejko, kasztelan zawichwostski, tego możno nazwać pobożnym pijakiem; najbardziej albowiem lubił cieszyć się i pijać z duchownymi, kiedy z świeckimi osobami nie miał żadnego zatrudnienia. Skoro był wolny od interesów, rozpisał listy do pobliższych mięszkania swego klasztorów, aby mu przysłali po dwóch zakonników, jakikolwiek pobożny pretekst do tego wymyśliwszy. Przełożeni klasztorów, wiadomi końca tej misji, posyłali mu co lepszych do picia. Z tymi Borejko zamknął się w pokojach osobnych i oznajmił domownikom swoim, że to jest klasztor, do którego po zamknięciu nikogo nie wpuszczono, ani z gości, ani domowych, ani żony, ani żadnej kobiety, choćby nie wiedzieć jaka była potrzeba.
Przed zamknięciem tego klasztoru przygotowano w nim wszystkiego, co należało do wygody i do potrzeby, do jedzenia i picia, a najwięcej wina. Pokój sypialny był wysłany cały słomą i kobiercami, innej pościeli dla tego pijackiego bractwa nie potrzebowano, ponieważ każdy jak padł, tak spał. Słudzy do usług byli naznaczeni i wraz z panami zamknięci; był także i dzwonek przy jednych drzwiach, tak jak bywać zwykł przy forcie klasztornej albo na korytarzu: w ten dzwonek dzwoniono na mszą, do stołu i na silentium, które dopiero wtenczas następowało, gdy się wszyscy popiwszy powywracali na owej słomie. Żeby zaś w tym klasztorze nie uchybić chwały Pana Boga, dziś na jutro naznaczali jednego spomiędzy siebie kapłana, który nazajutrz miał mieć mszą świętą. Temu nie dali pić dłużej, jak do godziny jedenastej, chociażby chciał, biorąc jeszcze ściślej godziną czas abstynencji kanonami przepisanej, dla wszelkiego warunku od omyłki na zegarkach.
Gdy nazajutrz wszyscy powstawali, szli na mszą do kaplicy, będącej przy tym klasztorze. Po wysłuchaniu mszy napili się herbaty podług zwyczaju, potem wódki raz i drugi, potem nastąpiło śniadanie; po śniadaniu wino, po winie, miernie zażytym, obiad, po obiedzie formalna pijatyka aż do wieczerzy, po wieczerzy toż samo. Wszakże przy tym wszystkim pacierze kapłańskie musiały być w swoich godzinach odbyte i pan Borejko sam ich z kapłanami odprawował. Ten klasztor trwał dni trzy najmniej, a najwięcej pięć, podług panującej w pijakach dewocji. Po rozpuszczeniu klasztoru swego odesłał każdych zakonników do ich własnych klasztorów, dobrze udarowanych i jałmużną opatrzonych.
Gdy mu nie stało klasztoru, a nie miał z kim pić, wyszedł na rozstajne drogi, przy których zbudował porządną kapliczkę św. Jana Nepomucena, daszkiem, sztakietami i ławkami dokoła opatrzoną; do tego eremitorium przynieśli za nim pajucy puzdro jedno i drugie wina i kilka wielkich kielichów. Tam zasiadłszy z paciorkami czekał, aż kto nadjedzie albo nadyńdzie z podróżnych: ksiądz, braciszek, kwestarz, szlachcic, mieszczanin, chłopek, Żyd, dziad zgoła, byle człowiek; wyszedłszy naprzeciw niemu z kaplicy, zatrzymał przywitaniem: skąd, dokąd i po co, a tymczasem pachołek, wiadomy pańskiego zwyczaju, nalał kielich wina, którym odebranym pił pan do podróżnego animując, aby na odwrót do niego wypił; i tak długo tego było, póki aż ów podróżny albo z nóg nie spadł, albo póki mu gardło nie puściło. Jeżeli się wywrócił i usnął, pan Borejko, odszedłszy do domu, wyprawił do niego stróża, aby go pilnował od złodzieja albo innego łotra, żeby nie został obdarty i okradziony. Gdy zaś kilku zebrało się tym sposobem podróżnych, ze wszystkimi póty pił, póki każdego nie upoił. Podróżny, z liczniejszym pocztem jadący, proszony był do dworu na wstęp momentalny; na który jeżeli się dał namówić, niełatwo się stamtąd wydobył; jeżeli nie dał, to przynajmniej z całą swoją czeladzią musiał po którym kielichu, a czasem aż do wysuszenia puzdra wypić. W tym był względny pan Borejko, że nie przymuszał do ścinania kielichów duszkiem, pozwolił odetchnąć raz i drugi, jednak niedługo. Był to pan tak wysoki i mężny, że wszedł w przysłowie w województwie krakowskim, iż kiedy kto chciał kląć drugiego z dosadnością przeklęstwa, to mówił: „Bodajeś tylego diabła zjadł jak pan Borejko.”
 
 /*----Full Width Post-----*/
  [full_width] Źródło: O sławniejszych pijakach Jedrzej Kitowicz "Opis obyczajów za panowania Augusta III"

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget