Górale - opis nacji do Dzikich Pól



Com widział, tom spisał ja, nie chwaląc się, służebnik Waszych Mości Starostów Gry
Adryan Boreyko, Starosta śląski

Wstęp

Chyba nik, nikaj, nie chlasto tak jak jo 
sąsiad

Górale to lud wielce zażarty, pieniaczy i skory do bitki. Uparci są jako kozły, lżyć i odgrażać się sobie potrafią jako żydzi, po zwadzie jednak jako i szlachta razem u stołu w jednej kompanii siadają, a urazu do siebie żadnego nie czują. Niektórzy z nich są lękliwi, wierzą w gusła, czary i uroki. Nieraz jak Pan jakowyś na nich krzyknie, to tak się przelękną, że zachorują i pracować nie mogą. Łeb góralski z łbem szlacheckim zrównać można, a ich synowie, mając 10 wiosen, kwartę tęgiej okowity spijają w karczmie. Większość z nich to Wołosi, czyli pasterze pochodzący z Bałkanów, a patronami ich jako pasterzy są św. Mikołaj i św. Wandalin. Bawią się, tańcząc siustanego i bardzo szybkie łobertasy i wiele innych tańców. Jedzą to, co w innych regionach Polski – lubią mleko, kaszę, sery, placki owsiane i słoninę, jednakże pstrągi są dla nich wielkim przysmakiem. Swe góry miłują nade wszystko, a do wojsk idą stąd najlepsi żołnierze. Robotni, nie żyją w biedzie, choć i niewielu pośród nich jest zamożnych. Co wielce w konflikcie pomiędzy szlachtą a nacją tą stoi, to iż kradzieży drewna i ziemiopłodów z lasu się dopuszczają, czego oni za występek nie posądzają.

…tza ciupaske se naprawić, bo mnie dworscy obiecajom zabić…

przyśpiewka góralska

Wygląd


Jakóż ja mom synku z tebą mówić, dy ty ni mosz żadnych galot na rzić jo mom bótki sznurowane, pańskie, ty ni mosz łachmonów cygańskich.

przyśpiewka góralska
Górale są dobrze zbudowani, obdarzeni dużą krzepą i zwinnością. Ich cera jest śniada, oczy duże i czarne, włosy częściej ciemne niźli płowe, często długie nawet do ramion. Ubiór swój przystosowany mają do bytowania w górach, szyty z grubych materiałów wełnianych. Stroje ich różnią się zależnie od okolicy (inne stroje mają górale z Beskidu babiogórskiego, inne z żywieckiego, jeszcze inne noszą Słowacy), jednak znaczna większość z nich nosi workowate koszule z wykładanym kołnierzykiem, ozdobionym czerwonym znakiem, często spięte mosiężną grafą. Narzucają na nie grube sukienne kaftany koloru czerwonego lub niebieskiego z guzami i haftami (w pracy noszą je na lewej stronie). Na to wszystko zawdziewają gunie (wierzchnie okrycia) czarne i szare, latem noszą je na ramieniu. Spodnie, które zwą gaciami, noszą obcisłe, sukienne, często białe ze szwem wzdłuż nogawic u dołu. Ściągają je nawłokami (sznurkiem owiniętym dookoła nogawic), natomiast u góry opinają bardzo szerokim pasem (od bioder aż do piersi) gęsto tłoczonym lub nabijanym, zapinanym na trzy mosiężne sprzączki. Na nogach noszą kierpce ze skóry świńskiej bądź wołowej, zimą w czasie mrozów moszczą je słomą lub zakładają onuce. Całości stale dopełniają opasane wstążką czarne kapelusze, które winny być tak grube, że można z nich jeść polewki na halach.
Kobiety z Beskidów odznaczają się ładną kibicią, małymi drobnymi dłońmi i stopami, nie są nieśmiałe, ni pierzchliwe. Włosy zaczesują gładko albo plotą warkocze, opasujące z dwu stron głowę, a łączą je kokardą ze wstążek; zamężne noszą czepce siatkowe lub łoktuszki (lniane płachty i obrusy). Wdziewają ciasnochy, czyli koszule z bufiastymi rękawami do łokcia, na nich kabotki ozdobne haftem krzyżykowym jednolitej barwy. Dolną część stroju stanowią dwie osobne, wiązane ciemne zapaski płócienne (tylna i przednia), na nich z przodu kwieciste fartuszki przepasane w biodrach wstęgą wiązaną w kokardę. Na nogach noszą takież same kierpce jak mężczyźni.
Dzieci do lat siedmiu noszą długie płócienne koszule, by potem chodzić już w ubiorach na wyrost, lubo po swym starszym rodzeństwie.
Koło Trzech Króli, każdy się w kożuch tuli.

 przysłowie


Domostwa 

Kaj som łonki, som i monki.

przysłowie

Chaty budują niskie z bali drewnianych, frontem w południową stronę. Mają one jedną izbę, kuchnię i komorę – palenisko lub piec znajduje się pośrodku izby, wokół niego rozstawiają stół i ławy (nocą do spania, dniem do siedzenia). Niekiedy w pobielonej izbie znajdzie się niskie łoże z pierzynami, zawsze jednak na ścianach świątki mają. Zimą w owych domach chłodno i ciemno (niewielkie okna są nisko nad podłogą), latem duszno.
Centralne miejsce w kuchni zajmuje duże palenisko oraz kredens na naczynia, łóżko do siedzenia, stół, krzesła, balia. W zimne noce gospodarz domu trzyma nogi w piekarniku do wypieku chleba (zwanym później i gdzieniegdzie szabaśnikiem). W komorze stoi skrzynia ze sprzętami i zapasami. Obejścia wyłożone są płaskimi kamieniami wyciąganymi z rzek lub pól (te częściej układa się na granicach między, tworząc tzw. mur lub gromadnice). W niektórych z domów kominów nie ma, coby podymnego nie musieć płacić. Małe rozdrobnione gospodarstwa nie są w stanie zapewnić góralom bytu, jednak przy każdej chałupie mają drzewa owocowe, krzewy i kwiaty.
…cyś ty chłopie oszałoł, cy ni mos rozumu, karczma ku drodze, a ty idziesz ku domu…
napisy na przydrożnych karczmach

Zajęcia

Ja ty sie znosz, jak ty żeś w wojsku nie był, zresztom jo chyba wim lepiej.
 sąsiad
Codziennie górale robią na roli i w gospodarstwie, nadto wszystko górale wypasają po halach i lasach owce, a wypędzają je nazajutrz po Zielonych Świątkach, obierając bacę i kilku pasterzy. Towarzystwa dotrzymują im mądre, duże psy. Sypiają w małych szałasach,  przed zimą zaś powracają do swych domostw. Ci, co nie chadzają z baranami po halach, zajmują się innymi zajęciami, często po lasach i stromych górach końmi drzewa ściągają, co wymaga wielkiej zwinności. Ich koniki są małe, zwięzłe i kształtne. Pamiętać trza, iż cenią je jako szlachta – gdy są spocone, swoimi kapotami je okrywają. Niektórzy z nich potem owe drwa spławiają, płynąc ze śpiewem na ustach wraz z odmętami rzek, a ilu z nich w nich pozostaje… Umiłowanie do sztuki mają ogromne – a to mężczyźni rzeźbią w drewnie, a to w kamieniu, kobiety zaś haftują i wykonują ozdoby z owczej wełny. Przy pracy nucą pieśni długie jak dumki ruskie lub przyśpiewki krótkie. acz sprośne, z humorem.

Paście sie łowiecki na zielonym tłocku
bo jo was jus nie bedem, pas ino tego rocku
Ino tego rocku, ino tej jesieni,
pokiel sie trawicka na hali zieleni

przyśpiewka góralska

Obyczaje

Kto rano wstaje, ten leje jak z cebra.
przysłowie

Obyczaje góralskie wielce nie różnią się od tych z pozostałych części Polski. Jednak większość obyczajów pasterskich zaczerpnięta jest od Wałachów. I tak w przeddzień wyjścia na wypas czyszczą bydło, kropią je wodą święconą, żegnają zwierzęta krzyżem. Na wypas wychodzą z długimi, gładkimi kijami, aby ich bydło było równie okazałe i gładkie; zdobią je nawet wstążkami i jedliną, dzwonkami (by uchronić przed wszelkim złem i zagubieniem). Jeśli góral wychodzi na wypas z jedną nogawicą czarną a drugą białą, oznacza to, iż jest on bardzo bogaty (ma owce i czarne i białe).
Górale umiłowali się w zabawach: udają hajduków i złodziei; chodzą na „ujcowe”, czyli podkradają jabłka, śliwki i gruszki z sąsiedniego ogrodu; piskają na listkach, źdźbłach i słomkach,
fujarkach; strzelają z biczów ustrojonych we wstążki i „kućki”; zębami wyciągają monety z balii pełnych wody; skaczą przez ogniska; na drzewach wieszają powrozy i wyczyniają na nich przeróżne sztuczki. Zdarza się, iż pasterze konkurują ze sobą, strzelając do siebie z proc i batów niewielkimi kamykami, niekiedy te strzelaniny kończą się walnymi bitwami. Górale „helokają” (jak to się zwie w okolicach Cieszyna), czyli pohukują i nawołują się z oddalonych od siebie hal.
Święta wszelkie religijne traktują z należytą powagą, przestrzegają kościelnych nakazów i zakazów choć niekiedy i tak bywa, że wprzód bez sakramentu małżeńskiego żyją ze sobą. Dziewczęta same chadzają i do kościoła, a nierzadko i do karczem!

Hop muzyka, bo ujca bijom!!!

 Zbójniki

…ani jo se zbój, ni jo jes zbójnicek, ino nad zbójnickami psewodnicek hej idem w las, piórko mi migoce, kie ciupazkom zawine tam posoki utoce…
fragment pieśni zbójnickiej

Najgorsza klątwa tych ziem to zbójnicy. Zbierają się oni w kupy od kilku nawet do kilkudziesięciu chłopa wiosną na św. Jerzego (23 IV), gdy ujrzą na najwyższej górze w okolicy wielkie ognisko. Kończą zaś swe napady zimą, zwykle na św. Michała (29 IX), gdy mróz pierwszy ściska (czyli z grubsza działają w czasie wypasu owiec). Pochwycić ich nie ma jak, bo góry mają za swe, we wsiach nie ma ich jeno wtedy, gdy górale na wypas chodzą, a jak którego zranią dworscy, ten w koło gada, że to niedźwiedź go na wypasie drasnął.
Przed każdym napadem albo to górale, albo żebracy czy to frajerki (kochanki) zbójów dokonują rozpoznania, ilu ludzi, gdzie i jak uzbrojonych. Potem zbójnicy rabują dwory, plebanie, zamożniejsze gospodarstwa, młyny, karczmy i karawany. A gołocą ze wszystkiego, co się da, potem dzielą to pospołu równo, zaś to, co niepodzielne, kryją, zostawiając jako nawiązkę dla rodzin poległych. Zmarłych swoich grzebią z honorami: w ich strojach zbójnickich, wraz z bronią, emblematami, groby moszczą jedliną, na głazie zaś ryją krzyż.
Nad każdą kompanią zbójecką stoi wódz, co to go harnasiem zowią, on to też uroczyście zawiązuje grupę, wtedy też składają sobie przysięgi o religijnym charakterze. Mają zbójnicy swój honorowy kodeks oraz prawa, jak nowych zbójów przyjmować: nowicjusza, jeśli się nie zgadza na zbójowanie, nie przyjmują, jeśli większość się nie zgadza na jego przyjęcie, także go odrzucą. Harnasiem może się stać jeno ktoś polecony przez innego zbójnika (ręczącego za kandydata); składa on przysięgi na broń i krzyż – w razie jego śmierci zastępca musi go pomścić,. Harnaś organizuje wypady, wyznacza kary, nawet śmiertelne, przewodniczy modlitwom i pogrzebom, niektórzy z nich odprawiać potrafią także obrzędy magiczne.
Zbójcy zasadami swymi się kierują, lecz prawa nie przestrzegają: nieraz potrafią plebana okraść, by potem wszystko do skrzyni na datki wrzucić, a w karczmach dla przykładu jadło sami szykują, by ich nie potruto. Mają oni więc te zasady współżycia (opiekują się rannymi i chorymi, mają swe stroje, uzbrojenie, pieśni, tańce i zabawy). O nich wiele trza by pisać, jeno trza by więcej wiedzieć, ale skąd niby, skoro oni nieuchwytni?

Dnia pewnego zbójnicy pochwycili generała cesarskiego, który jął się przechwalać, czym to on się nie przysłużył wojsku austriackiemu. Na to Walenty Kwiczoł odpowiedział mu:
-Jo trzyeści baranów porwołem, dwajśćia zeżarłech, w tym śtyry śmierdzące i zyje i dobrze!
serial TVP „Janosik”

Zaklęcia góralskie

Młodemu Wali straśnie źle się paliło w piecu, na to posedł ku gaździe najstarsemu, najmondrejsemu, co to sie na wsyćkim znoł, pytać, co tu cynić. Ten mu zaś nakazoł, coby jak bydzie na dwoze u mospana, by mu buchnoł kapke prochu i wsadził do komina. Po dwu tydniach stary gazda spotkoł Wale i sie pyto:
– No jakze ci sie pali w tymze piecu
– Eee, jo nie wiem, bo jo juz tam nie bywom.
Wszyscy górale wielce wierzą w czary i gusła, a większość chorób przypisują urokom. Męczy ich wiele choróbsk, a przede wszystkim:
– suchoty, które leczą dużą ilością gorzałki z pieprzem lub psim sadłem (później także palą fajki). Tak naprawdę najskuteczniejsze jest nacieranie psim sadłem lub okowitą;
– duszności (piją miętę i miód, jedzą czosnek);
– bóle krzyża (używają rośliny zwanej „zbójem”, piją z niej wywar).
A oto zaklęcia góralskiego pochodzenia.
Na suchoty u dziecek. Po garści mąki z chałup kilku wziąć, wodą święconą z kościoła rozczynić, potem kołacz z dziurą wielką upiec z tego. Przewlec dzieciątko nie mniej ni więcej razy niż 9. Tak spreparowane lekarstwo rzucić na drogę – jak je pies zje, suchoty na niego przejdą.
Uroków wselkich łodwyrtywanie. Jeśli na kogo rzucone zostało złe oko lub inny urok, należy przy urzeczonym rzucić węgle żarzące na wodę i jeśli węgle opadną na dno, urok został odczyniony.

Niektórzy starzy górale, znają jeszcze mocniejszą wersję powyższego zaklęcia. Jedynie zaprzyjaźnieni z nimi Panowie Graczy mogą je poznać, a to i tylko wtedy, gdy góral spije się okrutnie.
Uroków wselkich łodwyrtywanie najmocniejse z mocnych. Kiedy węgle nie opadają na dno, starczy tą wodą urzeczonego obmyć, a wtedy urok pewnikiem pryśnie.
Jak łodwyrtnąć strachy i lęki.
Jeśli ktoś zlęknie się kogo lub zwierza jakiego, sierści abo włosów uciąć. Zapalić i zalęknionemu dać powąchać. Wnet spokojny się stanie.
O powodzeniu wszystkich zaklęć decyduje Starosta Gry. Wiara w magię ma oczywiście istotne znaczenie. Pamiętaj Panie Graczu, że wszystkie zaklęcia góralskie są o olbrzymiej mocy i należy ich używać tylko i wyłącznie w bardzo ważnych sytuacjach. Niechże zacytuję za „Necronomiconem”: „…góralskie zaklęcia górale poznali za pomocą zaprzyjaźnionych z nimi Starszych Istot, które zatrzymały się u pewnego gazdy…”
Tak, tak, z magią nie ma żartów.

Stasek poseł na plebanije, coby dysc zamówić, bo nic, a nic nie loło. Wyłuscył sprawe jako lezy i mówi, co mo dutki na ofiare. Ksiundz sie zapytoł:
– A ile mocie tych dutków ?
– Ady śtyry.
Ksiund wziął dutki i sie roześmioł:
– Za tela to moze jutro zagzmi!

Brenna – wieś w śląsku cieszyńskim.


Brenna położona jest w górnym biegu rzeki Brennicy (prawego dopływu Wisły), w dolinie tejże rzeki. Otoczona jest górami: Błotną, Klimczokiem, Orłową i Równicą. A.D.1565 darował ją książę cieszyński Wacław III Adam książę Wacławowi Wodzie z Kojkowic.
Osada powstała w obrębie starszej wsi Górki Małe, leżącej nieopodal Skoczowa i Cieszyna. Założył ją osadźca, który otrzymał obszar ziemi (pokryty lasami), podzielił go między sprowadzonych osadników, sobie pozostawiając ziemie z najlepszą glebą. Dwa lata później książę Wacław i Fryderyk Kazimierz potwierdzili przywilej na wójtostwo Mikołajowi Taneczowi (Tańcowi). Później Taniec zabiegał o wójtostwo dziedziczne, którego jednak nie wprowadzono – grunta otrzymał Szumski Marcin, a Taniec otrzymał woleństwo. Szumscy dostali pole przy hucie oraz karczmę z wyszynkiem.
Kolejnym sprawującym tytuł wójtowski do roku 1625 był niejaki Jakub, po nim młody Gawlas, któremu w zamian za pożyczkę 450 talarów księciu (której de facto nigdy książę nie zwrócił) rozszerzono uprawnienia na wałkownię przy młynie (za roczną opłatą 2 talarów). Księżna Elżbieta Lukrecja stworzyła wałchę (staw prywatny), Brenna zaś stała się własnością książęcą z folwarkiem i hutą szklaną (wykonującą szkło proste i szklanice), a w 1621 roku wybudowano hutę Nową (właściciele starej kilkakrotnie się zmieniali, by koniec, końców skasować ją ze względu na to, iż ostatni jej właściciel Heller nie płacił nawet należytego podatku). W tym samym roku Brenna liczyła 7 siedlaków, 29 zagrodników, do tego 12 nowych osadników otrzymało wyrobiska (tj. ziemie do wykarczowania) i sześcioletnią wolniznę. Byli też komornicy i chałupnicy oddający się głównie wypasowi. Zamożniejsi chłopi z Brennej to: Peter – masaż i Szymon – tokarz, Mazur prowadził młyn książęcy, kolejny rżnął na pile (5 kop jodły i 1 kopę lipy wykonywał na rzecz dworu), inny robił sery dla dworu, dwóch hutników też tu można było uświadczyć: starego Andrysa i nowego Jaksę, a także kilku pszczelarzy. Bydła wałaskiego brat Gawlasa wypasał około 1000 sztuk (a co roku oddawał z nich dziesięcinę), Madziar prowadził miejscową karczmę. Kolejnymi wójtami Brennej byli: Gawlas (do 1655), Feferecki (do 1687) i Rachwoł (do 1699).

Słowniczek gwary


  • asyrunek – pobór do wojska
  • baba – żona
  • bier – bierz
  • błocyć – pamiętać
  • borg – pożyczka
  • bulcyć – mówić niewyraźnie
  • casym – czasem
  • chaw – tutaj
  • cerchać – skubać wełnę
  • chyboj – przyjdź
  • dziedzina – wieś
  • dzisioka, zdziśka – dzisiaj
  • dziwej – popatrz
  • frajerka – kochanka
  • fujo – wieje
  • god – wąż
  • grzebik – gwóźdź do podków
  • hań – tam
  • heknij – krzyknij
  • hoba – grzyb
  • honcwut – łobuz
  • jajeśnica – jajecznica
  • juzek – już to zrobiłem
  • karkoska – duża gałąź świerkowa
  • konsek – kawałek
  • korchel – pijak
  • latawica – dziewczyna uganiająca się za chłopakami
  • lebo – albo
  • lygnij – połóż się
  • łobiero – ropieje
  • łobocyć – popatrzyć
  • łodwyrtnąć – odwrócić
  • łostań – zostań
  • łujek – wujek
  • łun – on
  • młaka – podmokły teren
  • motać – kręcić, kłamać
  • miśkować – kastrować
  • mućkać – całować
  • naryktowac – przygotować
  • nasuć – napełnij
  • niepili – obcy
  • obabiony – ożeniony
  • owcorz – pomocnik bacy
  • pacnij – uderz
  • pyrlik – młot
  • pytom piyknie – proszę ładnie
  • pockej – poczekaj
  • póć – chodź
  • pipulka – miłe dziewcze (pipidło – odwrotnie)
  • pitolić – nieładnie grac na czymś
  • połednina – obiad
  • poraił – poradził
  • poziero – patrzeć
  • raptym – szybko
  • ryceć – płakać
  • rypac – niszczyć
  • scyrko – dzwoni
  • se – sobie
  • stela – stąd
  • suści – szumi
  • tez – też prawda
  • taśka – torebka
  • ulongnoć – urodzić
  • uraic – uradzić
  • wcora – wczoraj
  • wdy – zawsze
  • wrescec – wrzeszczeć
  • zacon – zaczął
  • zakiela – za ile
  • zrzadełko – lustro
  • zwyrtnij – obróć
PS. Powyższym tekstem do „Dzikich Pól: debiutowałem na łamach prasy RPG w piśmie „Portal”  nr 6/2000.
Wladyslaw Skoczylas: Taniec zbojnikow. Drzeworyt na gruszce, 1919 rok.
Wladyslaw Skoczylas: Głowa Janosika. Drzeworyt na gruszce, 1919 rok.
Wladyslaw Skoczylas: Pochód zbójników. Drzeworyt na gruszce, 1919 rok.

Literatura:
F. Popiołek – Historia osadnictwa w Beskidzie Śląskim
A. Komoniecki – Dziejopis żywiecki
Kalendarze beskidzkie

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget