Play by Phone - Fantasy Interactive Scenarios by Telephone (F.I.S.T.)

W ubiegłym stuleciu niejednokrotnie próbowano szukać innowacyjnych dróg dla gier fabularnych i paragrafowych. Wspominałem o combat picture game, wypadałoby więc napisać o grach przez telefon, czyli Fantasy Interactive Scenarios by Telephone (F.I.S.T.).
Jest to dość ciekawy epizod w historii brytyjskich gier, zapoczątkowany w 1988 roku przez weterana branży gier Steve'a Jacksona w porozumieniu z firmą Computerdial, która świadczyła usługi astrologiczne przez telefon.
Pełny tytuł gry brzmiał  F.I.S.T. 1 - Castle Mammon: Lair of the Demon Prince (wrzesień 1988), zaś sequel zatytułowano F.I.S.T. 2 - The Rings of Allion (marzec 1989).

F.I.S.T. to nic innego jak gry paragrafowe (np. znane z serii Fighting Fantasy) w formie interaktywnego słuchowiska dla jednego gracza.
Anonimowa postać gracza eksplorowała tytułowy zamek (Castle Mammon) w poszukiwaniu Księcia Demonów Kaddis Ra.
Decyzji znanych z gier paragrafowych dokonywano przy użyciu telefonu z wybieraniem tonowym.
By podjąć działanie (np. walka, rzucanie czarów) należało nacisnąć odpowiednią kombinację klawiszy czy wykręcić na tarczy telefonu.
Odpowiedni wybór paragrafu dokonywano na klawiaturze tonowej, tak aby odtworzono nam odpowiedni fragment deklamowany z telefonu.
Grę można było przerwać i zachować w dowolnym momencie, klawisz 9 przyporządkowany był opcji jaką dziś znamy z gier wideo, czyli save.

Narracja wzbogacona była o różnorakie efekty dźwiękowe, Steve Jackson opowiadał ponad rok temu na łamach dziennika The Guardian, jak nagrywano odgłos ścinanej głowy za pomocą ...główki kapusty.
This being audio, there had to be a narrator – a voice actor called Tony Jackson – and there had to be some sound effects. Including one for someone having their head chopped off.
“I’d heard that what you do is chop a cabbage, and that sounds like chopping somebody’s head off. So we had it all mic’d up in the studio, and I got a sword and then bought this cabbage from a greengrocer. And I got my sword and swung it and it went… pfft,” said Jackson, making the noise of the world's least impressive beheading.
“So we went through all the vegetables, all the different things we could find in the studio, and the one we came across in the end was a bricklayers’ trowel, with a cabbage. The cabbage was still good. You stuck the trowel in and twisted it, and there was all this popping noise. And Tony Jackson got right into it, got a glass of water and went *gurgling noise* for about 20 seconds. It was fantastic!”

This being audio, there had to be a narrator – a voice actor called Tony Jackson – and there had to be some sound effects. Including one for someone having their head chopped off.
“I’d heard that what you do is chop a cabbage, and that sounds like chopping somebody’s head off. So we had it all mic’d up in the studio, and I got a sword and then bought this cabbage from a greengrocer. And I got my sword and swung it and it went… pfft,” said Jackson, making the noise of the world's least impressive beheading.
“So we went through all the vegetables, all the different things we could find in the studio, and the one we came across in the end was a bricklayers’ trowel, with a cabbage. The cabbage was still good. You stuck the trowel in and twisted it, and there was all this popping noise. And Tony Jackson got right into it, got a glass of water and went *gurgling noise* for about 20 seconds. It was fantastic!”


Problematyczne na ten czas były oczywiście opłaty. Gry okazały się zbyt drogie dla wielu fanów Fighting Fantasy i RPG. Koszt za minutę wynosił 25 pensów poza szczytem (od 18 do 8 rano) i 38 pensów w godzinach szczytu (w USA 60 centów). Było to bardzo kosztowne i rzeczywista przygoda mogła łatwo doprowadzić do znacznego obciążenia rachunku rodziców.
Wielokrotnie przytaczano przykład, że samo Wprowadzenie do gier FF liczy sobie dziesięć stron.
Pomimo że bezpłatny pakiet startowy można było zamówić wysyłając zaadresowana kopertę do twórców gier, to potrzebne były krótkie, rwane narracje oraz takie dialogi.

I ten warunek wydawała się spełniać kolejna gra tego typu, którą miał być G.O.R.E., czyli Gladiators of Roman Empire.
G.OR.E. zdawało się czerpać elementy z Lost World (patrz Combat Picture Game). Gracz za pomocą tarczy telefonu deklarował akcje ataku dla każdej lokacji np. 1, 2, 3 lub 4 do ataku na głowę, ciało, ramiona lub nogi przeciwnika, a następnie wybierał inny numer określający którą lokację ciała broni.

Książki nt. historii gier niewiele miejsca poświęciły grom typu Play by Phone. W The Evolution of Fantasy Role-Playing Games, autor Michael J. Tresca zaledwie wspomina o nich (str. 6 i 104).
Znacznie więcej miejsca tego typu rozrywce poświęcił +Jonathan Green w nagrodzonej podczas tegorocznego UK Game Expo książce You Are The Hero!.

Przeglądając stare pisma poświęcone grom można natknąć się na reklamy innych gier Play by Phone, np. reklama gry PbP Iana Livingstone o nazwie War of Wizards (Kartka z kalendarza RPG - przypomnę to Państwu hurtowo 7,8 (cz. 19, 20). Takie reklamy znajdziecieteż w GM Vol. 2, No.7 March 1990, 140 numerze Dragona (Vol. XIII, No. 7 December 1988).
Oczywiście z reklamami przodował White Dwarf i to on generował około tysiąca telefonów dziennie.
Kiedy Jackson i Computer Dialing zamieścili reklamę w Daily Mirror, tego dnia dostali 5000 połączeń. Kolejnego również.
Następnie zareklamowali się w The Sun i on dał im już około 7000 połączeń.
W  jednym z wywiadów Steve Jackson wspomina, że z samych opłat licencyjnych kupił dom na hiszpańskiej riwierze.


Jako ciekawostkę dodam, że końcem lat dziewięćdziesiątych w jednej z naszych telewizji śniadaniowych podobną zabawę prowadzili ludzie związani z MAGiem i Magią i Mieczem. 

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget