Dogranocka - podcast autora Armii Apokalipsy i Poza Czasem

Następna stacja, koniec lipca, za chwilę już znów zima.

Dogranocka to podcast autora gier: Poza Czasem i Armii Apokalipsy, +Marcin Kuczyński. Po zerowym odcinku, pojawił się pierwszy, dotyczący dwóch polskich pism. Po jego wysłuchaniu nasunęło mi się się kilka spostrzeżeń (a raczej powielających się w e-fundomie stereotypów).

Magia i Miecz w dziewięćdziesiątych promowała określony styl gry z prozaicznej przyczyny.
W dobie popularności WoD i White Wolfa sprzedawały się produkty promujące narracyjny styl gry. To tak proste jak to, że karczmarz nie warzy grzanego piwa w upały. Każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek promowałby to co popularne i to co się sprzedaje. Chwała redakcji MiM, że prezentowali nam to co popularne wtedy na Zachodzie, a nie jak w dzisiejszych czasach dostarczane jest nam to to co było popularne jakiś czas temu (oczywiście nie otrzymywaliśmy nowych produktów równolegle z ich premierami na Zachodzie).

Zadanie MiMa było o niebo trudniejsze, niż nMiMa. Musieli przedstawić nam 20 lat hobby w pigułce, a jednocześnie sprzedawać nam gry i patenty obecne na zachodnim rynku w tamtych czasach. Poniekąd się im to udawało, a z perspektywy czasu wydaje mi się, że wychodziło im to nader dobrze.
Serwowali również innego sortu materiały (o czym e-fundom zapomina). Przykładowo Strefa Śmierci, ŚnRzR były normalnymi produktami opartymi na eksploracji. Niestety my musimy po swojemu i gros fanów pomimo, iż grało w tego typu scenariusze, dziś uczy się (choć "óczy" lepiej to unaocznia) tego co robiło już kiedyś. Takie memowo-fundomowe "grałem w sandboxy, ale o tym nie wiedziałem".

"Mamy prawo ją krytykować" mówi Macin odnośnie nMiM. Bez przesady, fundom nie ma dystansu do innych, a zwłaszcza do siebie. Jakakolwiek krytyka, nieistotne czy konstruktywna, czy też nie, zawsze kojarzona jest z Sz&Szą, czyli hejtem. Jeśli chcesz krytykować, posłużę się kolejnym fundomowym memem: "takie rzeczy to na prv" .
I ja tak naprawdę nie mam obowiązku kupować jakiegokolwiek produktu polskojęzycznego, chyba że w myśl kolejnej fundomowej mądrości, bo muszę "wspierać polski rynek". Mogę kupić Twoje produkty, mogę kupić nową grę Furiatha, jednak nie koniecznie muszę głosować portfelem za rzeczami, które są niezbyt fair wobec odbiorcy.

W międzyczasie Marcin wspomina o autorytetach w fundomie. Nigdy nie będzie autorytetów, dopóty dopóki fundom nie jest obiektywny i nie odbiera krytyki (jak wyżej - każda krytyka to atak, bez względu jaka). Przykładów nie trzeba przypominać - począwszy od Przedśmiesznego Quentina, poprzez PMM, skończywszy na Identyfikatorze. Wybrańcy tych konkursów to autorytety od funów dla funów.

Nawet jeśli funkcjonujesz w należytym porządku wobec siebie i innych i robisz coś od siebie dla innych, przykleją ci różnorakie niepochlebne etykiety. Pro forma.
To normalne, nie tylko w tak hermetycznej i niewielkiej społeczności jak fundom.
Problem jest ten sam co zwykle - we wzorcach. Jeśli dziś nie mamy autorytetów i młodzi czerpią je z dzisiejszych stworzonych na własne podobieństwo Logrusów ("identyfikatorów", "redaktorów" i "designerów") nie ma szans na lepsze, a śmiem podejrzewać, że będzie tylko coraz gorzej, niestety.
Tu nie jest konieczna pokoleniowa zmiana i czekanie, aż dzisiejsi fani się ożenią, urodzą dzieci i/ lub odejdą w siną dal.
Konieczna jest zmiana samego fundomu i takie postępowanie i działanie fanów, którego nie będą się wstydzić po latach. Niestety w fundomie lepiej legitymować się legitymacją i zdobytymi tytułami, niż kręgosłupem moralnym.

Komentarze w dniu dzisiejszym nie są żadną formą wynagrodzenia za wpis, podcast, videocast. Były może kiedyś. Dziś na aulum publicznym plusujemy, lajkujemy naszych "znajomych", aby i oni zlajkowali nas. Wymiana barterowa, tak jak dawniej banerków. Wszystko to co znamy z rushowych blogasków sprzed 10 lat istnieje w podobnej formie w fundomie. Począwszy od plusików, komci, banerków skończywszy na patronatach, w których to patron jest promowany, nie patronowany produkt.

Czasy zmieniły się diametralnie, niekiedy pojawiają się tylko kwiatki pokroju absurdalnych pomysłów: "listy do redakcji", czy tworzenia "fora dla erpegowców". Komentarze czy fora przeszły do lamusa. Fora zastąpił FB, zaś komentarze pojawiają się w Kółkach Wzajemnej Adorcji, nie na aulum publicznym.
To taka mała forma upuszczenia jadu za czyimiś plecami, konfrontacja tet a'tet (w komentarzach internetowych) okazuje się czasem bolesna. Zwłaszcza jeśli okazuje się, że ktoś nie ma racji, wszystko działa zgodnie z zasadą Einsteina dotyczącą ego.

“Ego=1/Knowledge
" More the knowledge lesser the ego, 
lesser the knowledge more the ego.”

Podobnie jest z ilością odwiedzin, duże media podpierają się tzw. ilością cytowań. O ile w tak niewielkim grajdołku jak fundom, zebranie takich danych jest niemożliwe (zwłaszcza kiedy dyskusje toczą się w zamkniętych grupach i społecznościach), to mniej więcej można sprawdzić za pomocą prostych narzędzi ile ludzi dyskutuje o konkretnym tekście.

Po trzecim numerze SL wskoczyło na swoje tory. Jasne, oczywiście - trzyma poziom, jednakże po przeczytaniu kilku tekstów (zwłaszcza jednego) gdy badacze historii gier zmieniają się w badaczy gwałtów w historii RPG zaniechałem dalszej lektury. Poczekam, aż dotrą do Sekstusa Tarkwiniusza i zajrzę ponownie.
Zabawne, pokrzywione szpilki, jakich wiele w sieci.
I tyle.

Obydwa magazyny SL i nMiM dobitnie pokazują, że w Polsce nie ma miejsca na wiele pism i konkursów. Liczba autorów jest skończona i jeśli śledzisz X lat e-fundom, nie musisz tekstu czytać, by po tytule i nazwisku wiedzieć cóż takiego napisze autor. Nawet jeśli zmianie ulega nick, to rozpoznasz styl.
Wiadomo, że jakość napędza konkurencja, jednak historia "polskich erpegów" pokazuje, że system zero jedynkowy jest naszym ulubionym wyborem. Musi być jedynka do plusowania i zero do bicia.
Nie mamy na tyle płodnych autorów, aby mnożyć byty ponad miarę. Hobby się skurczyło niepomiernie i nic się nie zanosi na to by cokolwiek się zmieniło.
Kolejnym, dobrym przykładem może tu być gra Fajerbol, o której Marcin Kuczyński wspomina. +michal markowski (Furiath) kiedyś określił podobnego typu produkcje jako "pisane w kiblu na kolanie". Kucyka z rzędem temu, który porówna grę z siódmego MiMa (Oko Yrrhedesa)  z grą z drugiego nMiMa (Fajerbol). 
Idąc dalej ostatnie numery pism zasilane są scenariuszami konkursowymi, bo nikt nie pisze scenariuszy dla innych. Pisze tylko pod kątem konkretnego konkursu lub chęcią publikacji/ zysku/ poklasku.
Czyli przede wszystkim pod jury/ sędziów.
Po raz kolejny (powtórzę za Ursulą Le Guin), potrzebne są teksty, które ludzie chcą napisać, bo są ciekawe same w sobie. Nie te które piszą, bo podobają się kółkom wzajemnej adoracji.

"Bo redaktor mnie poprosił o jakieś opowiadanie do antologii"

Ostatnio przytrafiło mi się dyskutować z +Tomasz Chmielik (Red.Nacz. MiM). Powtarzał, że uczono go iż najważniejszą rzeczą w dziennikarstwie jest zwracać uwagę na to co się publikuje.
Jasne nie sposób się z nim nie zgodzić, pewnie dlatego mam szuflady pełne gier, scenariuszy, tekstów. Nie mam zapełnionego nimi bloga, jak co poniektórzy manufakturowi epigoni.
Inna priorytetowa rzecz przy pisaniu czegokolwiek to obiektywność, a o tą niezwykle trudno w tak niewielkiej społeczności jaką jest fundom. Przykładów nie trzeba mnożyć, wystarczy spojrzeć na wszystkie konkursy, portale, społeczności i grupy, o których pisałem wyżej.
Tomasz Chmielik zawiadując nMiM zdaje się mieć więcej obycia w tej materii, w przeciwieństwie do Red. SL.
I konkluzja nMiM mógłby być pismem ponadczasowym (jak pierwsze MiM) tylko... brakuje mu tekściarzy.

Na koniec prywata. Marcin, podkreślanie co odcinek że ma się dwudziestoletni staż pachnie Identyfikatorem i jego przydomkami, które sobie sam nadaje. Każdy kto śledzi e-fundom wie kim jesteś i Twoja małżonka. Kto nie wie, dowie się tego po jednym odcinku choćby z wiedzy, którą zechcesz się z słuchaczem się podzielić. Ta wiedza winna się obronić sama.

I szczerze mówiąc, wolałbym Was posłuchać jako pary (wraz z Twoją Małżonką), niż samego Ciebie.

Nie słucham zbyt wiele podcastów, audio booków (jedynym wyjątkiem są stare słuchowiska radiowe). Niemniej jednak Ciebie słucha się bardzo dobrze, ostatnio parę odcinków jednego podcastu przesłuchałem u początków Darcane. Kilka lat temu.
Dlatego nagrywaj dalej, luka jest, a i masz ku temu predyspozycje.


Przystojny Pan Adrian, Pan Uśmiech Piosenka i Dolej Mi Jeszcze, Kapitan T'Roll Neta z blisko trzydziestoletnim stażem RPG.

photo credit: via photopin (license)

Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów. 
James Finn Garner - Politycznie poprawne bajki na dobranoc.
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget