Nagrody, plebiscyty i omówienia RPG czyli [cz.2]

"Przepraszam, czy mogę sobie zrobić zdjęcie z Panem? 

Ja i koleżanka, niedźwiedź, Zakopane"

Kolejna rzecz, która ma wpływ na nasze gusta RPG obok nagród to recenzje.
W 90 latach uwielbiałem sążniste omówienia gier, takie jak D&D, WFRP czy GURPS. Nie mieliśmy gier polskojęzycznych w Polsce, stąd jeśli między wierszami przeczytałeś jak np. funkcjonują Punkty Poczytalności mogłeś zdobyte informacje zaadaptować do swoich zabaw.
Wielu ludzi wychowanych na MiMach po dziś dzień pisze omówienia (bo ten synonim słowa "recenzja" lepiej tu pasuje) w tym stylu, jak gdyby zapominając, że wraz z nastaniem Sieci gry mają swoje strony z wyeksponowanymi poszczególnymi elementami gier, quickstarty (czyli startery) za darmo. To wystarczająca ilość informacji by zainteresować się grą (lub nie).
Często informacje o grze zawarte na stronie liczą tyle samo znaków co rozpasana recenzja, której recenzent leje wodę na młyn.

Typowe recenzje punktujące słabe i silne elementy czy strony gry pojawiają się rzadziej (częściej tego typu teksty znajduje np. w RT).
Dlaczego?
Jedną z przyczyn znowu jest wielkość subkultury skupionej w sieci wokół gier fabularnych. Te kilkuset autorów, redaktorów, blogerów i twórców zna się między sobą (choćby nawet wirtualnie) i nie może w ten sposób zająć obiektywnego stanowiska (analogicznie jak pisała to Ursula Le Guin w odniesieniu do konkursów - patrz. cz.1).
Obiektywność w tym przypadku nie istnieje - nawet podświadomie autorzy piszą zgodnie z oczekiwaniami wydawcy, autora gry.

Dla przykładu: Jeden z rozpoznawalnych joktocelebrytów wyrażał się w pochlebnym tonie o moim blogu i cyklach na nim zawartych. W momencie kiedy zacząłem krytykować jego zachowanie i pracę nastąpił obrót o 180 stopni. Cykle tekstów pozostały te same, teksty w podobnym tonie, jednak w jego mniemaniu żadnych wartościowych tekstów już nie publikuję.
Ocenia się jednostki, nie treści produkowane przez te jednostki.
To właśnie ten relatywizm fundomowy o którym wspominam nader często.
Stąd większość recenzji nie ma dla mnie dziś znaczenia, podobnie jak plebiscyty i nagrody, o których pisałem w poprzedniej części.

Idąc dalej. Jakiś czas temu ponownie przywołano do minipyskusji problem "żebrania o egzemplarz recenzencki".
Absurdalny, bowiem to nie recenzent ma się prosić o egzemplarz, a wydawca ma szukać recenzentów, którzy w ten sposób będą promować grę.
Mam masę książek, które są opieczętowane "Egzemplarz Autorski" (w tym nawet kilka z serii Mass Effect), które recenzowałem na poprzednim blogu.
Mam masę polskich gier, które pozyskałem jako egzemplarze recenzenckie.
Mam też wiele rzeczy, które zostawiłem sobie po jednym egzemplarzu w trakcie rozdawania gier z okazji DDGF.
Mam też gry, które otrzymałem tutaj w UK za darmo z okazji Free RPG Day.
Te pozycje zajmują szczególne dla mnie miejsce.
Nie pozbywam się prezentów.
Nigdy.
I nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby taką grę/ książkę/ cokolwiek sprzedać.
Niekiedy są to prezenty niechciane (i szczerze pisząc zajmują mi miejsce w biblioteczce) ale ich się nie pozbywam.
Niemniej jednak rozumiem ludzi którzy egzemplarz recenzencki wystawiają na Allegro czy eBayu. To ich wewnętrzna etycznie czy moralnie sprawa.
A także finansowo, bo sprzedana w ten sposób pozycja jest lepszą gratyfikacją finansową za recenzję (nierzadko okupioną wielogodzinnymi grami/sesjami/lekturą) niż stawka autorska oscylująca wokół stu złotych (o ile ta stawka w ogóle jest).

Przy okazji wpisu Tankern Tevarn dotyczącego ENnies pojawił się dodatkowo zarzut, że podręczniki recenzenckie, które dostają sędziowie sprzedawane są potem na platformach aukcyjnych. Świadomie piszę zarzut, bowiem jest to przypadek nieodosobniony - na moim starym blogu już pojawiły się w komentarzach takie sugestie, że Judges sprzedają podręczniki do gier do eBay.
Kilkukrotnie czytałem o tym procederze na angielskojęzycznych forach.
A jak mówi porzekadło " W każdej baśni jest ziarenko prawdy".
Moją opinię w tej kwestii poznaliście powyżej. Osobiście uważam, że jest to na tyle drażliwy temat, że poprosiłem kilka osób o opinię.

Przeczytajcie co sądzi polski autor i wydawcy gier fabularnych - Marcin Kuczyński z Menhira; recenzent i autor gry Wiatyk - Macieja Gajzlerowicza; recenzent i sędzia ENnies - Jakub Nowosad, oraz Marta Kucharz - osoba odpowiedzialna za promocję w kilku dużych wydawnictwach literackich, posiada wieloletnie doświadczenie na rynku książki i gier komputerowych. Przez szereg lat rozdawała egzemplarze recenzenckie i konkursowe w tym i Wam.


Marta Kucharz

Recenzent może otrzymać pełnowartościowy egzemplarz albo egzemplarz recenzencki w formie wydruku cyfrowego (taka trochę gorsza książka, bez EANu, ceny, często bez grafiki na okładce, ale sklejona jest tak, że przypomina książkę). Wydruk cyfrowy ma od razu nadrukowaną informację, że nie można go sprzedawać, powielać, kopiować itp.
Z egzemplarzami recenzenckimi, które są już gotowymi produktami bywa często tak, że wydawcy wbijają pieczątkę do książki z adnotacją, że jest to egz. recenzencki nieprzeznaczony do sprzedaży.
Nie jest to jednak powszechna praktyka i nie wszyscy wydawcy tak "stygmatyzują" egzemplarze recenzenckie.
Ale prawdą jest, że żadne z wydawców nie lubi, gdy sprzedaje się na wtórnym rynku egzemplarze recenzenckie. Nie jest to niezgodne z prawem, ale jest to jakaś taka niepisana zasada.
Owszem, recenzenci w ramach "zapłaty" otrzymują wyłącznie egzemplarze recenzenckie, otrzymują je na własność w zamian za współpracę i nie ma oficjalnie zakazu handlowania nimi.
Są recenzenci, którzy bez skrępowania handlują swoimi egzemplarzami, ale jest to obarczone pewnym ryzykiem - czujny wydawca może domyślić się kto sprzedaje książki i zerwać współpracę. Takie przypadki też bywały. Inni korzystają z kont swoich kolegów i koleżanek, jest też odsetek, który bez skrępowania wystawia egzemplarze recenzenckie nawet wyraźnie opatrzone etykietą "nie sprzedawać".

Z własnego doświadczenia z recenzentami wiem, że jednak lepiej nie ryzykować, a jeśli kogoś przyciśnie sytuacja finansowa to wypadałoby użyć sprytu, aby zachować dobre relacje z wydawcą.
Ja osobiście nie handluję, a jak zalegają i chcę się ich pozbyć - daję znajomym w prezencie.

Marcin Kuczyński

Kiedy przekazujemy komuś egzemplarz do recenzji, to nie nakładamy na niego żadnych zobowiązań. Oczywiście, jeżeli chce, może go oddać komuś innemu, sprzedać, czy użyć jako podpałki na grilla, wedle woli. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę niskie nakłady i minimalne zyski w światku "prawie profesjonalnego" wydawania RPG w Polsce, trochę boli, kiedy widzi się podręczniki recenzenckie wystawione na Allegro. Bo w ten sposób, "tracimy" na tym niejako dwa razy. Po raz pierwszy, kiedy oddajemy egzemplarz recenzentowi za darmo, po raz drugi zaś, kiedy ten sam podręcznik kupuje ktoś, kto potencjalnie mógł go kupić od nas.
Podejrzewam, że w przypadku większych wydawnictw, nie jest to aż taka różnica, ale jeżeli pierwszy nakład Armii Apokalipsy wynosił 100 egzemplarzy, z czego wysłaliśmy 10 recenzentom, to gdyby wszyscy z nich sprzedali swoje podręczniki, bardzo ograniczyliby nasze potencjalnej zyski. Szczęśliwie, w przypadku AA mieliśmy wiele dodruków, ale przecież nie brakuje systemów, które na tym jednym, pierwszym druku kończą swój wydawniczy żywot.

Jakub Nowosad

Recenzja ma przedstawić produkt szerszej publiczności. Wydawca ponosi koszty takiego egzemplarza w zamian oczekując solidnej prezentacji i opinii. Należy mieć na uwadze, że recenzent otrzymuje produkt często jako pierwszy i sam nie ponosi kosztów finansowych zakupu produktu. Pozostaje kwestią subiektywną czy praca włożona w recenzje i zysk z jej publikacji wyrównują koszty egzemplarza. Osobiście uważam, że w większości przypadków tak nie jest i jestem przeciwny odsprzedawaniu. Oczywiście inny recenzent ma prawo do zdania odmiennego. Dlatego ważne by obie strony określiły się gdzie stoją - jeśli wydawca nie życzy sobie odsprzedawania produktu to należy to uszanować. Recenzent też powinien pomyśleć i zorientować się w woli wydawcy. Podoba mi się pod tym względem polityka niektórych serwisów - np. Histmag jasno deklaruje recenzentom, że otrzymane produkty nie są na sprzedaż. Sam kilka razy spotkałem się z informacją z góry od wydawcy, że produkt nie jest na sprzedaż lub nawet z umową recenzencką definiującą co można, a czego nie.

Swego czasu byłem świadkiem na konwentach jak nagrody dla uczestników opisywały i dawały pieczątkę. W tym przypadku był standardowy fandomowy hejt co zrobić z nagrodami kiepskiej jakości skoro nie można ich sprzedać. Był to jednorazowy przypadek, ale też dotyczył się tej kwestii.
Nie jestem wyrocznią etyczną ani prawną i sądzę, że każdy ma na tyle zdrowego rozsądku by samemu ustalić granice. Uważam, że przekazanie do recenzji książki czy gry jest wystarczającą nagrodą za jej zrecenzowanie. Odsprzedawanie jej ma wymiar etyczny - skoro recenzent nie poniósł kosztów zakupu produktu, a otrzymał 'do recenzji', nie powinien szukać dodatkowego zarobku sprzedając ją (nie mówię tu o sytuacjach nadzwyczajnych jak np. nagłe pogorszenie się sytuacji finansowej i wyprzedaż majątku). Jeśli recenzent uważa inaczej to według mnie powinien się skonsultować z wydawcą odnośnie tego co można zrobić z egzemplarzem. Jeśli już ktoś serio chce się pozbyć egzemplarza proponuję ofiarować go bibliotece lub klubowi fantastyki. ;) "

Maciej Gajzlerowicz

Od lat lubię pisać recenzje - filmów, powieści, seriali, gier. Mam za sobą kilka tekstów, z których jestem bardzo zadowolony, i kilka takich, o których najchętniej bym zapomniał. Kilka z moich recenzji opiera się na egzemplarzach recenzenckich, które w większości zdobyłem na podstawie mojej bezpośredniej prośby do wydawcy / twórcy gry.
Mój znajomy, który tworzy dziesiątki videorecenzji gier planszowych, większość gier, które otrzymał, a go nie zachwyciły, sprzedał jako egzemplarze używane. Myślę, że jest w tym nieco przesady, a w fundomie nie bardzo jeszcze wiemy, jak ten temat ugryźć.
Sam szczególnie dobrze pamiętam dwa wydarzenia. Wydawnictwo Portal, w bardzo sympatyczny sposób, przesłało mi egzemplarz gry planszowej 51. Stan, o który poprosiłem mailowo. Napisałem jego recenzję podyktowaną wieloma rozegranymi partiami. Była przychylna, ale bez zachwytów. Kolejne pytanie o przesłanie mi egzemplarzu recenzenckiego zostało zignorowane. Możliwe, że nie takiego tekstu oczekiwano, skoro dostałem ich fajną i dość drogą grę za darmo.
Innym razem serwis Poltergeist podesłał mi podręcznik do gry Psia Krew. Gra jest tak tragicznie słaba, że dosłownie zawsze, gdy ją chcę przywołać, myślę o niej jako "ta gra z psami", po czym podchodzę do szafki i spoglądam na książeczkę, by sobie przypomnieć, jaką miała nazwę. Daleko idące wyparcie. Recenzja, jaką napisałem, zmieszała grę z błotem (myślę, że w całkiem kreatywny sposób), ale doczekała się wielu nieprzychylnych wypowiedzi polterowej społeczności jeszcze przed jej publikacją. Zamiast mi zaproponować jakieś zmiany, agresywnie atakowano moją osobę. Krytykancki ściek związany z tym tekstem przelał czarę goryczy i postanowiłem wycofać się całkowicie z współpracy z tym serwisem. Co nie zmienia faktu, że Psia Krew, jakkolwiek jest to jedna z najsłabszych gier, jakie widziałem, dalej widnieje w mojej szufladzie. I trochę mi z tym głupio. Niedawno spotkałem się z wyciągniętym z kontekstu wyrzutem z tym związanym.
Według mnie egzemplarze recenzenckie to dość grząski temat. Otrzymuje się je na potrzeby recenzji, ale przecież ma się je o wiele dłużej bez wiedzy, co z nimi wtedy robić. Albo jak się zachować, jeżeli recenzja nie zostanie dopuszczona do publikacji. Wydawnictwa z kolei mogą się mścić na wolnym strzelcu, który nie spełnił niewyrażonych bezpośrednio oczekiwań. Mam wrażenie, że hobbyście najłatwiej będzie materiały do swojej recenzji kupować samemu i pozostać w ten sposób w pełni niezależnym. Skoro ktoś potrafił moją prośbę o egzemplarz Tunnels & Trolls nazwać "żebractwem", najwyraźniej jeszcze przez długi czas będziemy pod tym względem o dekady za zachodem.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget