Joktocelebryci fundomowi

Skromnie pisząc, wydaje mi się, że jako pierwszy użyłem sformułowania "joktocelebryta" dotyczącego e-fundomowych filarów.
Dokładnie teksty dotyczące joktocelebrytów pojawiły się dwukrotnie - raz w roku 2009 i ponownie po dwóch latach, w roku 2011.
Okraszone to oczywiście oparami absurdu, bowiem jak można delektować się estymą wśród 1k20 (z bonusem) followerów?

Pół roku temu +Jakub Nowosad zamieścił informację o pracy naukowej  zatytułowanej Fejmusi, followerzy i jokto-celebryci; względność sławy w polskim fandomie gier fabularnych
Uwierzycie? 
Nie?

Też nie mogłem.
Ale przeczytałem.
Kilka miesięcy temu zapisałem kilka słów w wersji roboczej (specjalnie dałem sobie dyspensę od tego tekstu) i poczekałem. Pół roku to wystarczająco, by ucichł szitsztorm w grupie, w której nie można być penisem i trzeba pisać o RPG. 
Polska fundomowa gównoburza też jest w skali "jokto", więc niewielka. Zawsze jednak z tym samym wątkiem przewodnim.
Po okresie karencyjnym mam nadzieję, że nikogo już nie interesuje ilość e-fejmusek (sama ich wymieniona w komentarzach liczba doprowadza do łez - AŻ&Ż - k10 ?! ), ani dane dotyczące stosunku kobiet do mężczyzn w fundomie konwentowym.
1/3 kobiet wydaje się być dobrym odniesieniem jednej wartości do drugiej, co zdają się potwierdzać moje badania organoleptyczne.

Gwoli ścisłości dla wygody dalszej lektury.

Dla mnie fandom to ludzie zasłużeni dla polskiej fantastyki. To Zimniak, Oramus, Sedeńko, Parowski i inni. Nie marginalizuję całej rzeszy subkultury konwentowej, wszystkich czytelników i osób udzielających się w sieci. To po prostu dla mnie fandom.
Z kolei fandom RPG owszem zazębia się z fandomem fantastycznym i pojawiają się w nim równie znane nazwiska jak: Rodek, Toruń czy Żwikiewicz.

W odniesieniu do dzisiejszych fanów fabularnych posługuję się bardziej obrazowym określeniem -
fundom (Fun Dom, jak w utworze Grzegorza Halamy "Free Dom - Wolna Chata"). Są to wszystkie te osoby, które w internecie wcielają się w role Redaktorów, Wydawców, Projektantów Gier itp. Zabawiają nas swoimi racjami (najmojszymi) w sporach katana czy szabla (to właśnie "jajko czy kura" w skali "jokto"). Odgrywają swoje rolę w Internecie, zdobywając tym samym punkty doświadczenia w oczach innych, awansując w hierarchii kariery Joktocelebrytów.
Wracając więc do pracy naukowej nt. joktocelebrytów...
Kuriozum.

Przeczytałem go ponownie i nadal utrzymuje, że ten tekst równie dobrze mógłby omawiać jakichkolwiek fanów.
Ze szczególnym uwzględnieniem ludzi - myszy ze skeczu Monty Pythona - skoro autor pracy, Dominik Porczyński zaczyna od skeczu z Satuday Night Late, to ja też.

Mysi problem 
Na początku zaczął wciągać mnie ser. Potem przebraliśmy się w kostiumy przypominające myszy i zaczeliśmy ...popiskiwać.
Po kilku miesiącach nadal niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego ludzie poświęcają czas na pisanie tekstów naukowych na temat joktocelebrytów, skoro są ważniejsze i istotniejsze cele, którymi mogliby zająć się naukowcy.
Lecz to tylko moje osobiste nienaukowe odczucia.

Niezrozumiałe są dla mnie niedoprecyzowania, wszak to praca naukowa, nie "niepełnosprawny tekst na blogasku" - jak to pisał o moich wypocinach pewien joktocelebryta.

W pracy naukowej znajdziemy drobne, acz rażące błędy rzeczowe:
Równie dobrze można napisać, że gry fabularne są powiązane z wargamingiem, z którego się wywodzą. Warto jednak zauważyć, że nie wszystkie gry fabularne powiązane są z fantastyką.

W kolejnym zdaniu, niedoprecyzowanie może wprowadzić potencjalnego Czytelnika w błąd - D&D i WFRP to nie w głównej mierze literatura fantasy - w tym przypadku książki powstawały na podstawie gier.
Zresztą wydaje mi się, że przykłady mogły być bardziej jaskrawe, szczególnie w przypadku fantasy gdzie to literatura zawitała do światów gier, nie gry do literatury (oczywiście poza Wiedźminem, Call of Cthulhu).

Autor nazywa graczy RPG: "erpegowcami" co jest zupełnie zrozumiałe, jeśli przyjrzeć się portalom, które przez szereg lat forsowały różnorakie słowotwory pokroju "erpegi" (czyli RPG, gry fabularne, czy późniejsze narracyjne gry fabularne wg. dr. J. Szeji ); "enpece" (a obok funkcjonował Bohater Niezależny) itp. słowne koszmarki. Nic dziwnego, że słownictwo "spod budki z piwem" przenika nawet i do prac naukowych, dyskredytując tym samym siebie i fundom.
Dygresja: Jeśli mnie pamięć nie myli dr. J. Szeji i dr. M. Mochockiemu udawało się unikać tego typu sformułowań - nie jestem pewien - dawno nie zaglądałem do obu prac - postaram się naprawić błąd.

Dalej wyrwane z kontekstu:
Ze względów etycznych wszystkim rozmówcom i nazwom zbiorowości nadane zostały pseudonimy.
Nie wiem czemu służy cała ta mistyfikacja, ukrywanie nawet nie nazwisk pod pseudonimami, chyba zgadywance którymi uraczył się fundom w wyżej wymienionej społeczności.
Pseudonimy spychają ten fundom jeszcze bardziej do "półświatka RPG", za który to zganił mnie Ignacy Trzewiczek w wywiadzie, którego mi udzielił przed laty: "Półświatku RPG? To jakaś społeczność przestępców, czy co?" .
Praca lub związek z redakcją czasopisma, portalu - samo tworzenie platformy wymiany treści i „profesjonalne” publikowanie jest źródłem szacunku
Problem jest nieco bardziej złożony, bowiem fundom od lat ignoruje nowe media i może stąd płynie niewiedza. Szacunkiem, owszem mogą się cieszyć, mogą być też joktocelebrytami, mogą być joktofejmusami, obwieszonymi plakietkami z joktokonwentów, prezentującymi swoje joktogry.
Niemniej jednak wyniki badań pokazują, że ludzie bardziej ufają w opinie blogerów, vlogerów niż informacje prezentowane przez portale i ich redakcje.
Zaś "profesjonalne” publikowanie w serwisach (nie tylko okołofantastycznych) w dzisiejszych czasach można wrzucić pomiędzy bajki.
Zaryzykuję po raz kolejny, że wybrani blogerzy mają lepszą korektę, niż profesjonalne, olbrzymie serwisy (również te niefantastyczne).
e) Autorstwo książek - pisarze science fiction i fantasy są również traktowani
jako członkowie fandomu. 
To już bzdura na grubym kontraście.
Odkąd pamiętam fandom (ten fantastyczny) podchodził z pobłażaniem do fanów gier fabularnych. Choć "pobłażanie" użyte w tym kontekście mocno bagatelizuję te kwestię.
Od początków zaistnienia gier fabularnych w prasie i na konwentach (o ile mnie pamięć nie myli) RPG było szykanowane i szydzono z tejże jak płytkiej formy rozrywki. R.A Ziemkiewicz miał bekę z "erpegowców" już chyba w Fantastyce, nim stała się Nową Fantastyką. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale to on chyba nazywał graczy "paciorkowcami".

Podobnie było w późniejszym okresie z Parowskim, który nie pałał miłością do tego typu gier. Wspomina mi o tym dr. Szeja w kolejnym wywiadzie, który przeprowadziłem.
Jeszcze raz wrócę i ostatni do „Czasu Fantastyki" – skąd u Macieja Parowskiego tyle niechęci dla graczy RPG? 
JS: Podejrzewam, że ze złych doświadczeń z graczami, którzy nie mogli mu darować bardzo wielu wypowiedzi, a sami z kolei nie potrafili niczego na tyle sensownie powiedzieć, aby się głębiej zastanowił. Prócz tego trzeba pamiętać o tym, jaką wojnę Parowski rozpętał, gdy uznał, że głosami graczy na Polkonie opowiadanie „CyberJoly Drim” Antoniny Liedtke wygrało nagrodę im. Janusza Zajdla, które wcześniej odrzucił z druku. Straszne rzeczy wypisywał. Kłócił się, obrażał i był obrażany. Aż na Euroconie 2k w Gdyni to samo opowiadanie dostało Srebrny Glob – ta nagroda była efemerydą, ale przyznawali ją sami autorzy, więc profesjonaliści. Wtedy dopiero Parowski się poddał i przeprosił. Byłem przy tych przeprosinach i widziałem, że przyznanie się do błędu i pokajanie było autentyczne.
Jako że fundom preferuje relatywne dla niego rozwiązania, to albo czuje się częścią fandomu, albo jest egalitarnymi erpegowcami i erpegówkami. Albo jest z larpowcami, albo krytykuje zawartość LARPów w eRPGach i eRPeGów w LARPach.
E-fundom najczęściej jednak zbacza na cycki i ich stosunek do pędzli lub zawartość cycków i pędzli w nim samym. Lub zagląda do wanien czy szczyci się na Wykopie obrzucaniem jajami kandydata na prezydenta.
To właśnie ten fundom wychowywany przez "redaktorów" "serwisów" i "portali" okołofantastycznych i ich joktocelebrytów.
Relatywizm tych rozważań ma sensu tyle co uczestnictwo w całym tym fundomie, czyli subkulturze festiwalowej i konwentowym (o) byciu i stylu (ob) noszenia się; czy to e-fundomie (subkulturze skupionej w sieci wokół gier fabularnych).

To właśnie ten fundom sprawdzający regularnie pozycję w sprzedaży jego publikacji. To też ten fundom sprawdzający regularnie ile razy pobrano jego pliki i ile odświeżeń miała jego strona.
Pisałem już o tym z pozycji osoby mającej najwięcej odwiedzin pośród blogerów RPG i prawdopodobnie będę musiał przypomnieć te kilka tekstów.

W skrócie:
Sprzedaż pięciu podręczników i skok z siódmego na piąte miejsce w wiadomym sklepie przekłada się na popularność joktocelebryty tylko w jego mniemaniu.
Publikacja w piśmie dla stu czy nawet kilkuset osób czy kilkuset UU jednego wpisu to dzisiaj nic, w porównaniu z efektem Wykopu.
Kilkaset UU to nadal skończona liczba fanów dla jednego wpisu.
Po raz kolejny podkreślę. Odwiedziny nie są w żaden sposób miarodajne - bowiem znane oprogramowanie pozwala nabić sobie np. tysiąc odwiedzin na godzinę.
Sens uchwycony w sedno.
I nawet jak opublikujesz tekst, grę, cokolwiek - do dentysty szybciej się nie dostaniesz, a sklepowa nie da ci lepszego kąska podgardla. Nawet jeśli udokumentujesz to Fundomowym Paszportem Poltera czy Sucharem Zdobywców Sucharów.

Prawdopodobnie kiedyś internety odkryją tę pracę naukową i włożą w folder pomiędzy inne prace naukowe pokroju:
- Badanie suszenia jabłek promieniami podczerwonymi
- O odżywianiu się leszczy ze środkowego biegu Wisły
- Organizacja i wydajność pracy w oborze zamkniętej


I bonusowo: Wpis archiwalny 08.02.2011
Retrocwetry to bardzo mądrzy, skrupulatni, a przede wszystkim dociekliwi ludzie.
Pisząc swe noty koniecznie muszą wtrącać sporo naukowych określeń, tak aby przypadkiem młody człowiek za dużo nie zrozumiał z ich wywodów. A dodatkowo retrocweter otocza się nimbem (wszak to dominacja nad małolatem, którego język z zrozumiałych względów jest nierzadko uboższy).

I tak jeśli młody człowiek pisze: "Wczoraj graliśmy w puszczy z losowymi wydarzeniami", retwocweter napisze o tym samym: "Eksploracja sandboxa implikowała maneż peregrynacji wagabund". 

Dodatkowo z oczywistych względów w Polsce muszą się oni poddawać katorżniczym mękom, by postarzyć swoje młode oblicza i stać się truegrogonardem.
Wygląda to wszystko jak niedźwiadek Angelo przed pochówkiem z: "Jakże cudownie było bawić się pluszowym misiem" Umberta Eco.

Nimbem otaczać się można zarywając nocki, by zgłębić arytmetyczne zawiłości różnorakich publikacji w sieci. I w ten sposób postąpił Ojciec Prowadzący blog Cyclopeatron tworząc styczniowy ranking blogów opartych o blogspot. Ranking blogów old schoolowych wyłącznie oczywiście. Ocenę wyznaczała ilość followerów, czyli po polsku obserwatorów konkretnego bloga. Ale to nie wszystko, ma on specjalny dział bloga poświęcony blogometryce.

Chcąc nie chcąc musiałem pousuwać sporo blogów nieaktywnych ze swoich feed'ów, przejrzeć obserwatorów obserwujących obserwatorów, przeszpreać trochę wyszukiwarek i odsiać preclowe blogi.

I postanowiłem zagrać wczoraj grognardem. Liczyć, zliczać, ten jest gorszy fundom i ten ładniejszy. Grywalizacja dopadła i mnie. Tym samym zrobiłem to samo co prowadzący blog Cyclopeatron. Zliczyłem jednak wszystkie polskojęzyczne blogi blogspotowe poświęcone RPG.

Na szczęście obudziłem się rano i okazało się, że nie wyglądam jak Angelo pod koniec swojego żywota i nie zacząłem reanimować gier sprzed lat.

Poniżej lista 25 blogerów otoczonych nimbem i followerami (cyfry po nazwie oznaczają ilość obserwatorów). To szare eminencje polskiego RPG. Oni mogą decydować o tym co jest trendy na rynku, a co można zniszczyć i zbrukać w formacie HTML.
TOP HOT 25!
  1. Gry Fabularne TV 89
  2. Zwój ze Skelos 63 
  3. Inspiracje  54 
  4. Kurwidołek Furiatha 53 
  5. Barłóg 41 
  6. Gramelowo 40 
  7. Dark Fantasy Role Play 33 
  8. Rzut Krytyczny 28 
  9. Ray of hope  
  10. KRÓTKO i zwieźle o RPG 26 
  11. Kwiatki z sesji 23  
  12. Staszek o RPG 23
  13. Ścieżka 21 
  14. Ratshelter 20 
  15. Graj muzyką 20
  16. Tomakonoza 19
  17. Dzikie Plaskacze 17 
  18. Dawno temu w Polsce 14  
  19. Triki 13 
  20. RUST 13
  21. Pełną parą 13
  22. Bar pod martwym mutkiem 12 
  23. Koren Bannhir 11 
  24. Abbadon o grach rpg 11
  25. N-Euroshima 10 
  26. Ataraksja 10

Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów. 
James Finn Garner - Politycznie poprawne bajki na dobranoc.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget