Bar Room Brawl [White Dwarf 96 Dec 1997]



Na zawartość numeru składały się głównie: Warhammer Fantasy i Judge Dredd. Jednak na uwagę zasługiwały w dużej mierze dwa materiały. To znana u nas z MiMa Drukania Ottona, czyli po angielsku Otto's Printworks (pojawiła się w rubryce On the Boil).
Druga rzecz to mini gierka Bar Room Brawl, na której postaram się skupić dzisiaj.
Gwoli ścisłości dodam, że są jeszcze dwa godne uwagi teksty w tym numerze przeznaczone do Warhammera Fantasy Battle: Wardancers! i Slann'o'War.
Pamiętać należy, że WFRP 1 ed i WFB były wtedy w całej rozciągłości kompatybilne, statystyki były łatwe w konwersji (podstawka 1 ed. się kłania...), a fluff zgodny w 100 %.
Druga edycja już tego nie miała...





Bar Room Brawl pierwotnie opublikowano już w 11 numerze White Dwarf (wtedy gra była przeznaczona do Dungeons & Dragons). Później właśnie w numerze, o którym piszę. Jestem pewien, że mam Bójkę w barze też w którymś z The Best of White Dwarf Scenarios.
Z kolei w 223 numerze White Dwarfa znajdziecie Ork Bar Room Brawl...
Pewnie tych Bójek było znacznie więcej.

Bójka w barze to tak naprawdę gra planszowa na zasadach walki zaczerpniętej z WFRP. Kilkanaście osób z rożnymi celami, rożnymi motywacjami przybywa do karczmy. Niestety każdy z nich ma na pieńku z kimś znajdującym się obecnie w karczmie. W ruch idą stołki, pogrzebacze, kufle, pieńki i inne elementy znajdujące się na wyposażeniu karczmy. Włącznie z wykorzystywaniem żyrandola.
Sam White Dwarf nader często serwował bonusowe żetony do tego typu zabaw (patrz foto obok).

Gry tego typu były dodatkami uatrakcyjniającymi pismo - tak było u nas w przypadku MiM, Złotego Smoka i jeszcze wcześniejszych czasopism: Razem czy Świata Młodych.
Niestety, w dzisiejszych czasach tego typu produkcje sprzedaje się osobno. Zazwyczaj w niezłym wydaniu - masa rekwizytów, kart, żetonów, figurek, elementów terenu dołączanych dodatków etc.
Zabieg uatrakcyjniania ma marketingowe znaczenie i nic ponadto.

Bójka w barze jest o tyle fajna, że można siąść do niej bez przygotowania. Podobne gry (o ile stworzenie postaci nie zajmuje wam wiele czasu) możecie robić samemu i grać w nie z rozpędu, wykorzystując improwizowane utensylia do gry.
Karczmę czy bar można zastąpić lochami, cmentarzem, świątynią, garażem, młynem, kinem, Brooklynem, metrem i cwetrem (Ojca Gulliwera).

W swojej historii grania mieliśmy taki okres, że każdy nowy system zaczynaliśmy od przeprowadzenia walk. W systemach futurystycznych czy osadzonych w bliższych nam czasach walczyliśmy na złomowiskach za miastem, gdzie była masa miejsc do ukrycia się, wykorzystywania naturalnych zasłon, improwizowanych bron itp.itd.
Były też górskie survivale, przygody oparte o film Gra o przeżycie, czyli Surviving the Game z Ice T i Rutgerem Hauerem.
Tego typu scenariusze nie wymaga zaangażowania MG. On ogranicza się do rozstrzygania sytuacji i konfliktów. Gracze kreują losy przygody, a raczej łowów i ucieczki.
I jeszcze ważna rzec - to najlepszy sposób by poznawać mechanikę gry.
Zadziwiające jest to, że kiedy rozmawiałem z graczami 50+ tutaj w Anglii okazało się, że czynili w podobny sposób.
Improwizowali lokację i tłukli się z jakimikolwiek przeciwnikami.
To w ogóle temat na zupełnie osobny wpis. W jak podobny (a zarazem zupełnie inny) sposób grało się tysiące kilometrów od Polski i naście lat wcześniej.

Niekiedy przytrafi się, że sesja skończy się za wcześnie - dlaczego nie zagrać zatem w Bójkę w barze?
Zero prepu.

Bójka w barze 

Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget