Podróż do PRL: Lech Pijanowski Podróże w krainie gier cz.2


Wyobrażam sobie, że teoretyczne władanie całymi armiami, dokonywanie przełomów na frontach raptowne i skuteczne natarcia były dobrym odpoczynkiem i dobrym oderwaniem się od spraw codziennego życia w okupowanym przez hitlerowców Poznaniu. 
Po wojnie projektodawcy największej gry wojennej o jakiej słyszałem, zajęli się innymi sprawami, gra poszła w zapomnienie.
Lech Pijanowski "Podróże w krainie gier" Iskry Warszawa 1969 r. 
Obiecałem wrócić jeszcze do książki Lecha Pijanowskiego, co niniejszym czynię. 

Rozdział pt. Wojenko, wojenko niczym od nie odbiega od reszty książki. Nadal mamy do czynienia z indoktrynacją i doszukiwaniem się drugiego dna nawet w takiej grze jak Risk. Jak pisze Lech Pijanowski: spadek popularności "ryzyka" tkwi w niemiłej dla wielu graczy, aluzyjnej formie gry: zawiera ona aluzje do trzeciej wojny światowej. Dalej przypomina, iż Życie Warszawy ostro potępiło grę: choć gra ta jest w Polsce nieznana i najpewniej nigdy znana nie będzie.
Niejednokrotnie z słowami Pijanowskiego nie wypada się zgodzić. Dla przykładu myślał, że wraz z rozwojem techniki, czasu wolnego będziemy mieć więcej, który pewnikiem wykorzystamy na rozrywki np. gry.

Może jednak po kolei - Pijanowski wspomina o prekursorach gier bitewnych. Jest więc Wells, autor Little Wars - wspominałem o nim i jego wpływie na rozwój gier bitewnych niejednokrotnie na blogu. Jest Fletcher Pratt, amerykański historyk wojskowości odpowiedzialny za morską grę strategiczną Fletcher Pratt's Naval Wargame Wargaming.
Dygresja. Szukając informacji o Pratt'cie, okazało się że to on napisał wspólnie z L. Sprague de Camp cykl o Haroldzie Shea np. Uczeń czarnoksiężnika. 
Jest ustęp o pierwszej grze wojennej w Polsce czyli Bitwie Pancernej, Janusza Przymanowskiego (tak, tak chodzi o autora Czterech pancernych i psa). Pamiętam, że jeszcze za dziecka gra była dostępna i graliśmy w nią w osiemdziesiątych latach. 
Wreszcie autor wspomina o Avalon Hill Company, sugerując że ich gry nie mają zbyt wielu zwolenników ze względu na złożoność zasad (!!!). Samych pasjonatów gier wojennych przyrównując do maniaków. Czytając między wierszami wydaje mi się że wspomina również o Dyplomacji, choć nie jestem do końca pewien o jaką grę mu chodziło. 

Rozdział ten to krótkie przedstawienie gier wojennych, w niezbyt korzystnym świetle dla ich fanów i samych gier. Jednak jeden fragment zasługuje na szczególną uwagę, bowiem kto wie czy nie nie jest tu mowa o pierwszej polskiej grze wojennej !  
Przytoczę go w całości, bowiem może Was zainteresować. Mnie osobiście ciekawi czy ktoś, gdzieś, kiedyś jeszcze wspomniał lub dotarł do dwóch tajemniczych panów z Poznania. 

Obok wspomnianych ostatnio gier górnicznych powyższy cytat jest najbardziej intrygującym faktem w dziejach polskich gier, o których wspomina Pijanowski.
Myślę że za jakiś czas jeszcze raz wrócę do książki w bardziej sentymentalnym ujęciu.

Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów. 
James Finn Garner - Politycznie poprawne bajki na dobranoc.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget