Trzewikowszczyzna postępowa


Dawno, dawno temu na Polterze pojawił się tekst pt. Trzewikowszczyzna dotyczący gier planszowych z Portala.
W responsie napisałem mu inny zatytułowany Trzewikowszczyzna właściwa.
Nie tak dawno przesłuchałem podcast z Trzewikiem w roli głównej (w całości, co rzadko mi się zdarza - tych, polskich poświęconych RPG już w ogóle nie słucham).
I nie pozostaje mi nic innego jak napisać kolejny, hołdujący tekst Trzewikowi.
Okazja jest, bowiem jak zwykle polskie portale/ serwisy itp. zapomniały.


Ignacy Trzewiczek piętnaście lat temu założył Wydawnictwo Portal i  wydał pierwszy numer dwumiesięcznika o tej samej nazwie.

Dziś Ignacy odcina się zupełnie od RPG, co możecie zaobserwować w jego wypowiedziach, videocastach, podcastach.
I słusznie.
I wcale się mu nie dziwię.

O debiucie i jego początkach wspomina Maciej Nowak Kreyer, w nMiMie.
Ot, z Gliwic do jedynego w tamtych czasach pisma o grach fabularnych pisze scenariusz Opowieść o zemście. A potem serię artykułów dotyczące gry Warhammer Fantasy Role Playing. Pisze te opracowania na tyle dobre, że w końcu zaczynają się pojawiać jako cykl artykułów o nazwie Jesienna Gawędą, które to każdy fan gier fabularnych w Polsce rozpoznaje.

Autor przedstawia nam wizję Starego Świata zepsutego, dżdżystego, ponurego, bez bohaterów, bez wygranych, bez przegranych, nie ma kolorów czarnych i białych w Jego wizji świata, jest tylko szare. Szary kawałek Imperium, w którym każdy z bohaterów gry chce wykroić sobie kawałek swojego świata i żyć w nim spokojnie. Idea tego cyklu chwyta na tyle, że znaczna większość fanów Warhammera zaczyna grać w ten sposób.
I nawet po dziś dzień - podobny wyczyn nie udał się żadnemu polskiemu autorowi. Nawet Miłosz z cyklem Skrót do R'Lyeh ze względu na różnice w popularności obu gier nie mógłby konkurować z Gawędą.

Mija rok, czy dwa (nieistotne dziś) tenże Autor zaczyna wydawać pismo o nazwie Portal. Nawiązuję z nim korespondencję ( jakąś kombinowaną: wysyłam dyskietki, albo długaśne listy - wydruki na papierze perforowanym), Autor na tą samą modłę odpisuje mi, niejednokrotnie mamy odmienne zdania, koniec końców jednak publikuje kilka moich tekstów.

Na łamach jego pisma pojawiają się genialne artykuły, przygody do Warhammera (a także całe gry) zaczyna się mówić o stylu prowadzenia jesiennogawędowym.
Dziesiątki, albo setki ludzi w Polsce zaczyna prowadzić w ten sam sposób, co staje się ewenementem - na Zachodzie Warhammer nie jest aż tak popularny i nie gra się w tak "mroczny sposób" jak u nas. Ktoś, potem, gdzieś na forach przebąkuję o "polskim stylu" gry w WFRP.

Po jakimś czasie pismo, które o głowę deklasowało swoimi tekstami konkurencyjną "Magię i Miecz" upada - jak i zresztą wszystkie inne.

Gry fabularne sukcesywnie przenoszą się do sieci, a tenże Autor wypuszcza w międzyczasie dwie duże polskie gry fabularne, które znowu elektryzują fanów. Powstają strony oficjalne i te mniej, takież dodatki inne. Realizuje plan wydawania sześciu pozycji rocznie.

Jeszcze za czasów Portala wydaje zachodnie gry nowofalowe, które były na Zachodzie protoplastami gier indie. Autor Jesiennej Gawędy cały czas jest w kręgu zainteresowania fanów, jego każda pozycja nie pozostaje bez szerokiego odzewu.
Mijają lata, Autor cały czas w swoim tempie wydaje dodatki i promuje swoje gierki pomimo kulawego polskiego rynku gier fabularnych. Wydaje pismo papierowe, potem w PDF.

Wcześniej dokonuje świetnego posunięcia, zamiast promować dwie dosyć popularne wtedy gry (Cyberpunk 2020 i WFRP) wydaje zbliżone w konwencji swoje podobne gierki - dzięki temu nie musi się troszczyć o prawa autorskie i inne szczegóły.

Ma obok siebie jeszcze asa w rękawie, w postaci autora de Profundis. I kilka innych dobrych kart - pracowników i współpracowników.
Wydaje parę planszowych gierek (słabo wyglądających), płyty z muzyką na sesje, dołącza teksty na płytach do pism komputerowych, pojawia się jakaś śmieszna karcianka, robi konwent w Gliwicach.

Popularność w Polsce mierzy się ilością przeciwników - obserwuję w sieci, że facet odcina się fanom pięknym za nadobne. Myślę sobie - widocznie gościu ma charakter i niewyparzoną gębę niczym Hołubek spod Pskowa.

Powoli te gry planszowe zaczynają mieć ręcę i nogi, karty zaokrąglone rogi, żetony są grube, plansze takoż, a pudełka do nich wyglądają całkiem nieźle.

Docieramy do dzisiejszych czasów, gdzie Trzewik i Portal zajmują się wyłącznie grami planszowymi i wydają się być coraz lepszym graczem na rynku. Obok planszówek pojawiają się też w wersjach mobilnych.
To on pojawia się na wszystkich większych imprezach na świecie związanych z grami planszowymi i to jego gry widnieją na witrynach londyńskich sklepów z grami.
I tak jak wtedy kiedy wybrał Monastyr i CP2020, dziś stawia na swoje planszówki, wyłącznie.

Młodsi mogą sobie psioczyć że Jesienna Gawęda wypaczyła prawdziwy, brytyjski obraz Warhammera. Starsi mogą być obrażeni jeszcze kolejne naście lat za słowa pod ich adresem (zupełnie zapominając o swoich pod adresem Trzewika).

Prawda jest taka, że Trzewik dąży ruchem jednostajnym przyśpieszonym.
Kiedy pisałem o Trzewikowszczyźnie właściwej obawiałem się co będzie kiedy Trzewik się rozpędzi.
A on ruszył z piskiem.
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget