Spotkania losowe po raz drugi

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy.
Po wstępie musi przyjść miejsce na reklamę TWA, czyli radyjko i społeczności znajomych. Dla równowagi żeby 2=1 można wspomnieć o RPG Manufaq. Szczególnie zabawna jest formułka "egzekwowany zakaz personalnego atakowania" w odniesieniu do tejże społeczności. Doskonale sprawdza się w przypadku zarzutów, że ktoś jest nachlany bo samemu się nie umie czytać ze zrozumieniem.
Ale to "nie nasz Postpolterak" to można pisać że popił.
Ot, friendly local society & dont be a dick /\(;;;)/\


Sporą część numeru zajmują teksty z pseudodyskursywnym zacięciem, który znamy z bloga Inspiracji. Ci którzy nie znają ich tekstów muszą się przygotować na nasilenie tez, kontrtez i antytez, niczym w dziełach wczesnego beacona. Wszystko poparte teorią wyniesioną od angielskojęzycznych, starszych kolegów, bo wtedy nasi zaczytywali się Jokerem.
Obiektywnie patrząc to fajna rzecz, bo skoncentrowana w jednym numerze nie rozstrzelana po blogu Ojca Kanonika (nick niczym Sekretarz PZPRPG zobowiązuje).

Efekty tej retrocwetrowości możemy poznać za sprawą pierwszego tekstu z nMiM, gdzie Aureus typowo po polsku dzieli scenariusze na dwie grupy. I albo wóz albo przewóz, albo rybka albo pipka, jak to mówił Sofronow. I tak przez kolejne lata będą grali młodzi ludzie albo wedle sandboxes przenajświętszych lub railroadingów wczesnoMiMowych. Rodak nie potrafi wybrać złotego środka - musi zawsze popadać w skrajności, choć w angielskojęzycznej strefie było co najmniej kilka tekstów przedstawiających narracyjne granie w oparciu o piaskownicowe rozwiązania.
Po co to komu? Wszak...
My są profesory...

Zabawne jest że ludzie, którzy wieszali psy na MiMie, że KC wychodziły w odcinkach (prawie kompletne zasady ukazały się w kilka miesiący, a dwa pierwsze numery w odstępie dwutygodniowym) publikują teksty dzieląc na części w fanzinie, który nie jest ograniczony liczbą stron. Wynikać to może tylko z nie ukończonego tekstu w chwili obecnej. Bo z czego innego? Teksty o Kosmologiach czy wszystkich edycjach DnD przypominają zatem scenariusz 24 godziny. Legendarny, acz z innej przyczyny scenariusz poniżej przeciętnej z Złotego Smoka, który rozgrywał się w 24 godziny czasu gry, a był publikowany kilka miesięcy.

TWA musi trwać i trwa mać, stąd Czytelnika trzeba informować w pierwszym zdaniu o kompetencjach autora. Normalnie takich informacji szukać można w stopce czy bio. Tu jednakże korekta i redakcja uznała za zasadne na wstępie przedstawić Towarzysza który się magisterkował z DnD. 

+Nikola Adamus wydaje mi się być jedną z niewielu osób w e-fundomie, która czytała pisma z ubiegłego tysiąclecia. Ze zrozumieniem! I umie się tą wiedzą podzielić! Czego chcieć więcej?
Na dzień dzisiejszy po dwóch numerach to dla mnie najlepszy autor tego pisma, przekazujący wiedzę młodszym od siebie.
Drobne zastrzeżenie co do tekstu - prowadziłem masę sesji skupiających się na jednej postaci z drużyny i nikomu to nie przeszkadzało. Inna inszość, że były to miejsca dla bohaterów "rotacyjne".

+Andrzej Stój jak zwykle z charakterystycznymi dla siebie truizmami rozpisuje się na trzy strony o nieludziach. A wystarczy zapytać gracza wyobrażasz sobie jak zachowywałby się Data ze Star Trek lub mieszkaniec Ameryki Południowej spotykając konkwistadora przed wiekami? Wzorce reakcji przydają się w takich sytuacjach, Enc jednak nawet o nich nie wspomina.

Zupełnie też nie mogę pojąć alamanachowego (?) tekstu +Mateusz Nowak 'a. Czy młodzi ludzie nie mają już wyobraźni, czy młodym ludziom trzeba tłumaczyć że figurki, mapy heksagonalne, tabele losowe, ilustracje, mapy, muzyka itp. rzeczy można wykorzystać na sesji?
Naprawdę tylko ja (i Furiath wspominał o tym w wywiadzie jakiego mi udzielił) widzę inspiracje w kinie, Brooklinie, metrze i swetrze? Czyli wszędzie? Chętnie poznałby na ten temat odpowiedź, wszak Darcane zdaje się prowadzi obozy RPG dla młodych ludzi. Czy naprawdę brak im dziś fantazji? Nie grałem z nastolatkami dobre kilka lata więc aż tak dużo się zmieniło?

Idąc dalej, nie wiem kto lobbuje scenariusze do Savage Worlds, bo to kolejny numer z przygodami do tego systemu, ale wygląda to co najmniej słabo. Dawniej tak było, że nic nie było, a jednak potrafiły się pojawiać w White Dwarf uniwersalne scenariusze do systemów tak odmiennych jak AD&D, WFRP i ZC. A potem przedrukowywane w MiM (vide Listy z dalekiego kraju).Da się ?
Da, jednak twórcy fanzine wolą wspierać projekty pokroju Diadem, które cieszą się zainteresowaniem 89 ludzi w Polsce.
To zdecydowanie strzał w dziesiątkę - pimpowanie gry w którą gra w kraju mniej niż sto osób. Analogicznie można by zamieszczać wsparcie do Dzikich Świń z Bieszczad - ileż pobrań było tej gry kiedyś!
Ale redakcja SL woli postawić na Witches of N'Kai bo w to gra kolejny autor SL, czyli pewno wszyscy.
Heloł krejzole taka gra jest Lochy i Smoki, grają w nią takie Dziki, że ja pierdziu! - jakby to powiedziała Mariolka...

Gry planszowe +Marcin Zawiślak omówił po macoszemu, ale to pewno w reakcji na separatystów z  Rebel Timesa - oni nie dają naszych tekstów o RPG, to my nie damy za dużo o planszówkach.
A szkoda bo planszówki oparte na DnD to wdzięczny temat - sam ostatnio bawiłem się setnie przy Clue DnD.

Trzy recenzje jak zwykle kierowane do znajomych. W dzisiejszych czasach każdy może sobie wyrobić opinię czytając darmowe fragmenty gier, ale rozumiem trend pisania recenzji trwa nadal. Bowiem wszyscy Postpolteracy to jedna rodzina, a w ich kręgach dużo ludzi opiera się nie na swoim zdaniu, a zdaniu znajomych. Stąd popularność tego typu tekstów jak omówienia, recenzje i AARy.
Lepiej nie myśleć, a przeczytać to co myśli kto inny i potem tłuc to po forach i społecznościach jako prawdy objawione.
Z tych trzech recenzji najciekawsza była ta  +Sławomir Wrzesień, bowiem i pomysł gry ciekawy. Chodzi o Time Zero. I tu w sumie GRAMEL zaprzecza moim powyższym słowom i nie wiem dlaczego +Piotr Koryś  zamieszcza quickstarty do dwóch dodatków do tej gry, a nie ma niestety nic poza okładką do TimeZero: Operative`s Manual . Mógłbym napisać popularne ostatnio: "Robicie to żle ,GRAMELu" - hah.

Tekst numeru dla mnie to Między Kostkami +Marcin Roszkowski z zainteresowaniem opowiada o pracy tłumacza w ciekawy sposób. Nie tak dawno linkowałem na G+ do wywiadu z Mrzigodem, który opowiadał o tłumaczeniach gier wideo i wspominał o grach na licencji Forgotten Realms. Tutaj Marcin pisze głównie o roleplaying games i atrakcyjnie dla młodego i starego czytelnika w jaki sposób powstają tłumaczenia gier. Świetnie się to czyta zwłaszcza kiedy pisze o tym ktoś kompetentny, a nie jak przed laty Kastor Sin Qua LOL :) Krieg.
Dziękuję za tekst, bowiem jest w sumie dla mnie najważniejszy z tego numeru.

Przedostatni tekst towarzysza postpolterowca Łukasza Maludy. Przez dłuższą chwilę nie wiedziałem o czym jest. Wspomina w nim bowiem o wędkarzach i brak tylko odniesień do konsumentów branży powidlarskiej. Na końcu jednak zrozumiałem że to typowa agitka, czyli wyświechtany idiotyczny slogan Kupię bo wspieram polskie erpegie rozepchany do jednej kartki i w formie synonimów. Poklepywać po plecach nauczyliśmy się na zgniłozielonym portalu to i trzeba na niebieskim drugim numerze, więc szpalta for you, a ty poklepiesz po plecach tamtych.

Seji +Marcin Segit nie byłby sobą gdyby w felietonie zamykającym numer nie opisał cierpień jednej osoby w e-fundomie. Seji, który gardłował przeciw wannom Pyrkonowym i gwałtom w grze (na jednej osobie w kraju) na tyle skutecznie że algorytmy Google wychwytywały go jako spamera dziś piszę tymi słowy:

"...Chyba że w kontekście wpadek, które jednak rzadko wychodziły poza miasto bądź region. Dzisiaj jest inaczej. O polconowej kolejce napisały ogólnopolskie media. Podobnie było z pyrkonową wanną. Do tego doszedł reportaż o niepożądnaych zachowaniach podczas zabawy w RPG (Gwałt w grze w "Dużym Formacie"). Rozpoznawalność naszego hobby znacznie wzrosła przez ostatni kilka lat: "Gazeta Wyborcza" pisała o nagrodzie Zajdla i o grze fabularnej Idee fixe, kluby współpracują z władzami miast, instytucjami, uczelniami na o wiele większą skalę niż kiedyś. Dzisiaj można już z całą pewnością powiedzieć widać nas..."

Pewnie że Was widać bo sami sobie szkodzicie ...
Cóż póki jedna osoba będzie chciała robić szum wokół swojej osoby za sprawą niepożądanych zdarzeń na sesji lub oceniając nogi koleżanki wystające z wanny pełnej kostek zawsze będziemy mieć wizerunek taki na jaki zasłużyliśmy. Seji wspomina w dawnych czasach relacje z konkursów karcianych, programy TV o RPG. Tak, dawniej ludzie próbowali promować swoje hobby. Dziś jazgotając o gwałtach osiągają efekt odwrotny od zamierzonego i lepiej na tym tle wypadają fani kucyków niż ci ludzie siedzący nad stertą papierów.
Nie wspominając już o tym że i na modelki i hostessy na konwentach czekano szereg długich lat.

Boski pomysł godny półbogów półtalerza z listami się nie sprawdził, bowiem nie znalazłem żadnego. Albo szlapar do otwierania kopert się zepsuł.
Chyba już się nie pisze listów? Ohoho?

Humor jest jak ten "kultowy" komiks Rotfl Playing Games. Po pochwy i baki zrywać z cebulkami.
Ale wiadomo o gustach się nie rozmawia bo e-fundom zabronił w ostatnim edykcie.

W numerze znalazły się jeszcze: znany już tekst Jon Petersona o kulisach powstania DnD, encyklopedyczne omówienie działalności Awangardy (ciekawsza już dzisiejsza relacja Agnieszki Hałas), oraz fajne wypowiedzi trzech osób: Furiatha, Garnka i Ramela.

Reasumując. Chętnie skonfrontuję fanzine z magazynem nMiM. Pomimo wyzierającego zewsząd TWA PoStpoLtera to dobry numer i mam nadzieję, że da popalić nMiMowi. Choć oczywiście fundom się kocha w nenufarach i breżniewowym misiom na konwentach nie ma końca (chyba że na prv napisze się o koledze z redakcji per qtas) Na chwilę obecną porównując z spisem treści wnioskować można niewiele. Jednak kredyt zaufania (czego nie robię zazwyczaj) dałbym +Marcin Segit, a nie +Tomasz Chmielik .
Ale tu też wszystko się zazębia i jeden drugiemu poprawia teksty, więc nie bardzo jest sens szukać jakichś diametralnych zmian, że jedno pismo od drugiego będzie jakoś odbiegać w zawartości.
Nawet ascetyczna forma graficzna (poza nieszczęsnym logo, o którym wspominałem w przypadku poprzedniego numeru) w porównaniu z nMiMem wydaje się być lepsza, choć 40-letnia rocznicowa ilustracja ... Brakuje gorzały i disco polo. Bo bara bara bara z Barbarą oczywiście by zanegowano na kolegium redakcyjnym.

Adriano 'Borejko' Kuc

Bloger. RPG są moim hobby od 1986 roku, podobnie jak gry wideo. Moje teksty pojawiały się w magazynach hobbystycznych: Magia i Miecz, Portal, Kwarta; oraz serwisach internetowych m.in. Esensja, Histmag, Gadżetomania, Polygamia.
Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów. James Finn Garner - Politycznie poprawne bajki na dobranoc.
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget