Science Fiction w Afryce


Cipher The Beautiful ilustracja autorstwa Kofi Allen
Swego czasu skontaktowałem się z Jonathanem Dotse z Ghany, człowiekiem który stara się rozwijać i promować science fiction, poruszające temat Afryki w przyszłości.
Jonathan obecnie zdobywa tytuł licencjata w dziedzinie systemów informacyjnych zarządzania na Ashesi University College, w Wschodnim Regionie Ghany i pracuje nad swoją debiutancką książką.
Akcję tej detektywistycznej powieści /thillera osadzono w rozległej metropolii Akra, w połowie 21 wieku.
Oczywiście moje pierwsze pytania dotyczyły role playing games w Afryce.
Niestety rozczarowałem się. O ile Jonathanowi wiadomo nie istnieją żadne gry fabularne stworzone w jego regionie Afryki. Owszem, Jonathan pracował dla Vajra Enterprises, jako konsultant w sprawie przyszłości Afryki (tutaj znajdziecie informacje na ten temat).

Vajra Enterprises to niewielkie brytyjskie wydawnictwo z Sheffield, które wydało między innymi: Seekers, czy Tibet the Role Playing Game: Monastic Edition. Są to gry o których pisałem swego czasu.

O ile na temat RPG nie dowiedziałem się zbyt wiele, to Jonathan okazał się istną skarbnicą wiedzy na temat SF w Afryce. Jonathan od kilku lat prowadzi niezwykle popularny blog Afrocyberpunk.

U nas afrykańskie science fiction po dłuższej chwili namysłu może kojarzyć się głównie z południowokoreańskim filmem Neilla Blomkampa Dystrykt 9 z 2009. Każdy chyba oglądał historię o obcych (skrzyżowanie człowieka z owadem), którzy przybyli statkiem kosmicznym 28 lat wcześniej do Johannesburga. Tamtejszy rząd odizolował ich w slumsach, czyli tytułowym dystrykcie dziewiątym. Multi National United, prywatna spółka ma za zadanie utrzymać porządek wśród Obcych, ale i zechce ich wykorzystać do stworzenia broni masowego rażenia.

Zbierając informacje na temat afrykańskiego SF, przypomniałem sobie, że swego czasu w Czasie Fantastyki pojawił się trzyczęściowy cykl pt. Czy w języku suahili istnieje literatura fantasy? (Czas Fantastyki 1,2,3/2009). Autorką tekstu była Anna Ptaszyńska. Przejrzałem ponownie te numery w postaci elektronicznej i natknąłem się na taki fragment inicjujący ten cykl.
Kiedy na spotkaniu z wydawcami 20 stycznia fantastyki 1997 roku zorganizowanym przez redakcję „Nowej Fantastyki” w Warszawskim Ośrodku Kultury zapytałam, dlaczego wydawnictwa ograniczają
się do publikacji literatury fantastycznej pochodzącej z zachodniego kręgu kulturowego i nie próbują wydawać np. utworów pisarzy afrykańskich, zostałam dosłownie zakrzyczana. Oprócz argumentu, że nie ma na rynku polskim wydawnictwa, które zaryzykowałoby sfinansowanie wydania czegoś tak niesprawdzonego, usłyszałam w odpowiedzi liczne głosy, „że w Afryce żadna forma fantastyki [...] nie występuje.” Argumentowano, „że [...] pojawiają się elementy magii w opowiadaniach ludowych oraz
znany jest tam realizm magiczny, to jednak fantastyki w rozumieniu współczesnego czytelnika po prostu w Afryce nie ma”.podobne, żeby ta konwencja literacka ominęła ten kontynent. Przecież istniała i istnieje bogata literatura ustna, a więc rozwój literatury nie jest wynikiem rozwoju cywilizacji. W dodatku istnieją już spisane w formie powieści afrykańskie fantastyczne historie – w pierwszym odcinku autorka omówiła parę takich książek.
Anna Ptaszyńska przeanalizowała dziesięć różnorakich tekstów, aby odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule. Chciałem dodać do tej analizy coś od siebie, a raczej informacji jakie zdobyłem od Jonathana i  kilku innych osób. Pani Ptaszyńska odwołuje się do ludowych historii i mitologicznych aspektów, bądź powieści z lat siedemdziesiątych w których występują elementy magiczne. Przez blisko 40 lat sporo się zmieniło.
I gdyby spojrzeć wnikliwie na afrykańskie SF, to naprawdę wszystko wygląda zgoła odmiennie.

Jednak rozczaruję Was.
Przez kilka lat po prostu nie miałem czasu na opracowanie tego materiału (dokładnie od kwietnia 2012 roku, kiedy korespondowałem z Jonathanem), stąd po prostu podrzucę Wam garść linków i jeśli ktoś będzie miał ochotę niech je wykorzysta do poszerzenia swojej wiedzy na temat afrykańskiego science fiction.

Jonathan w tym czasie wydał książkę, ukończył studia. Także nawet powyższy tekst już mocno się zdezaktualizował.
Przykładowo, afroamerykanka Nnedi Okorafor dostała sporo nagród za książki w których pojawiają się elementy afrykańskiego science fiction, a tydzień temu opublikowała na swoim blogu tekst pod tytułem: African Science Fiction is Still Alien, który pierwotnie miał pojawić się w New York Timesie.
Kto z Was będzie miał ochotę niech przejrzy kilka linków, które zgromadziłem i ewentualnie spenetruje temat.

To takie podstawy od których zacznijcie swoje poszukiwania, bowiem trudno byłoby mi wymienić wszystkie strony które odwiedziłem.
Warto również obejrzeć film pt. Sun Ra z 1974.
Filmweb pisze o tym filmie tymi słowy:
Sun Ra pochodzi z Saturna. Orkiestra złożona z indywidualistów i outsiderów tworzy pod jego przewodnictwem muzykę zaliczaną głównie do awangardy jazzowej. Przez kilka lat podróżowali w kosmosie, na pokładzie statku napędzanego muzyką; w końcu udało im się zlokalizować planetę pozytywnych wibracji. Brzmienia na niej są zupełnie inne od tych na Ziemi. Ra postanawia więc wylądować w Oakland, w stanie California, by zabrać ze sobą tych przedstawicieli swojej rasy, którzy zagubili się w ziemskiej rzeczywistości. Następnie planuje założyć z nimi kolonię na nowej planecie. Nie wszyscy jednak decydują się na oferowane przez niego "alternatywne przeznaczenie". Nieprzychylne będzie FBI i czarnoskóry Overseer posiadający nadnaturalną moc, czerpiący korzyści z wyzyskiwania i degradacji ludzi. Z nim główny bohater rozegra partię pokera o dominację nad światem.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget