Ekonomia w Starym Świecie (najbardziej realistyczny cennik) cz.1


Cenniki to chyba jedna z najczęściej modyfikowanych części opisujących świat gry - zwłaszcza teraz dzięki sieci jest ich multum. Sam zrobiłem ich tuziny: do Kryształów Czasu, do Warhammera i Dzikich Pól. Zawsze starałem się by były "realistyczne". Dopiero kiedy robiłem cenniki oparte na źródłach historycznych do Dzikich Pól tak naprawdę zdałem sobie sprawę nad sensem ich preparowania.

Przypomnę, Dzikie Pola rozgrywają się w okresie historycznym od pierwszego króla elekcyjnego do końca I Rzeczypospolitej - spory okres, prawie półtorej wieku. Ja sam interesuję się czasami, które przypadają na koniec XVI wieku, czyli okres pierwszych elektów: Walezego, Batorego i wczesnych początków II Wazy. Przed laty kiedy zbierałem ceny za panowania Batorego, dowiedziałem się jak różne bywały one na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat, kilkudziesięciu mil (różniących się również) i jak często się zmieniały.
Dyskusje via mail, wizyty w bibliotece zbiorów specjalnych skutecznie zniechęciły mnie do tworzenia spisów cen wideł i powideł nie tylko do Dzikich Pól, ale i do innych systemów. Czemu?


Cenniki w grach fabularnych fantasy nie odzwierciedlają ekonomii świata, a są tylko ciągiem różnorakich cyferek wymyślonym przy stoliku, przez takich samych ludzi jak my.
Dlatego kiedy czytam słowa "jeszcze bardziej realistyczny cennik uzbrojenia", powstały na bazie "oryginalnych cen z XVI" już się uśmiecham. A kiedy widzę indeksy, czy nawet całe dodatki do gier - cenniki widzę tylko kolejną książeczkę do wyciągania kolejnych pieniążków od fanów.

Owszem cenniki są wyznacznikiem, ale niestety rzadko kiedy odzwierciedlają wartości danych towarów, a tym bardziej w grach opierających się o historię. Wystarczy tylko pobieżnie zapoznać się z dziełkiem Mikołaja Kopernika, który napisał "O naprawie monety..." - moneta nader często była "złą monetą", czy "zepsutą". A więc fałszowano ją "obcinano", odlewano pokątnie, ta wartościowsza była wywożona za granicę - zresztą nie przypadkowo chyba w podręczniku do WFRP znajduje się profesja Skrawkarza. Nie wspominając już o tym że zdarzały się czasy w historii, gdzie monety ważono, by zorientować się co do ich wartości.

Ale wyznacznik cen w jakiejś formie trzeba mieć, bo inaczej rumak na targu kupiony zostanie za cenę chabety.

Kiedy znalazłem cennik donbaloo oparty na The Internet Medieval Sourcebook pomyślałem, że to dobra rzecz, udzielał się tam w dyskusji też niejaki CapnZapp, który również preparował swój cennik.

· Anglosasi nie gęsi, też swój cennik mają ·

Podejrzewam że twórcy Warhammera, kreowali staroświatowe cenniki na podstawie angielskich źródeł historycznych , a więc porównywanie ich do polskich realiów i polskich cen jest nieco chybione. Bliżej byłoby już gdyby porównywać je do cenników Rzeszy Niemieckiej.

Nie sprawdzałem, jednak wątpię by angielscy lordowie nakazywali swoim podwładnym pracować dziewięć dni w siedmiodniowym tygodniu, czy wykupywać co pewien okres czasu odpowiednią ilość gorzały, czy innego trunku (jak to bywało u nas) - co bezpośrednio na ekonomię wpływu nie ma, ale na zarobki już tak.

Inna rzecz, że cenniki do gier powstają: na podstawie innych gier, występuje w nich magia, która może zupełnie zmieniać losy królewskiego skarbca, czy nawet błoto w złoto. Nie wspominając już o dopellgangerze u ASa namiętnie pogrywającego na ichniejszej giełdzie. Lub kalendarzu staropolskim, w którym pół roku de facto bywało wolnego od pracy.
Tak więc nijak się mają do naszej ekonomiji Rz.O.N.u i lepiej za źródło cen do WFRP uznać cenniki staroangielskie, niźli staropolskie.

· Jak wprowadzić bity i po co ? ·

Wpierw natknąłem się na cennik donbaloo, a nieco póxniej pojawiły się odświeżone zasady CapnZapp'a - ten wychodził z podobnego założenia co donbaloo, tyle że potraktował pracę mniej źródłowo (co jednak świadczy na korzyść - medieval sourcebook to ceny z XIV w.). generalizując obniżył wszystkie ceny o 1/12, czyli np. keg piwa nie kosztuje 2sz 6p jak w podstawce, a 2p 6b. Co to jest b?
b czyli czyli nowe monety - "tin bity" są najmniejszymi jednostkami płatniczymi w grze 12 bitów to jeden pen.
Bity moim zdaniem wprowadzono niepotrzebnie - ćwierćpenówki, czy złamane peny byłyby już lepsze i nadały jeszcze większego kolorytu grze, ale każdy lubi po swojemu. Inna rzecz, że system dwunastkowy i przeliczanie tego na sesjach to koszmar dla graczy przyzwyczajonych do standardu: 1 sztuka złota - 1sztuka srebra - 1 sztuka miedzi.

Jednostki monetarne wg. CapnZapp'a:

1 Złota Marka (zm) = 21 srebrnych szylingów (sz) 
1 Złota Korona (zk) = 20 srebrnych szylingów (sz)= 240 miedzianych pennów (p) = 2880 tin bits (b)
 1 srebrny szyling (sz) = 12 miedzianych penów (p) = 144 tin bity (b); 1 miedziany penny (p) = 12 tin bitów (b)

Taka obniżka cen świetnie wpływa na wartość złotej korony jako jednostki płatniczej. Złota Korona, czy Złota Marka jest silną i szanowaną przez społeczeństwo monetą, w przeciwieństwie do tego jak jest traktowana w podręczniku źródłowym - dziś wydanie kilku złotych monet... jest tyle warte co machnięcie ręką. Wartość złota to najważniejszy atut tego cennika, mający też powiązanie z samym światem gry dark fantasy, w którym rycerze w pozłacanych zbrojach nie czają się pod każdym drzewem, a karczmarze w Weissbrucku nie podają miętowych opłatków do tileańskiego wina No.1.
Naprawdę zachęcam do poznania się z tym cennikiem (jeśli ktoś nie ma ochoty po angielsku w kolejnej części wrzucę go po polsku, za zgodą autora)


· Co jeszcze warto wspomnieć o cennikach? ·

Podam kilka przykładów które z powodzeniem stosowałem na moich sesjach. Nic nowego nie będzie, kompilować znanych i sprawdzonych zasad i podpisywać swoimi inicjałami nie mam zamiaru. Jedni nie znajdą w nich nic odkrywczego, bo znają je już bardzo dobrze, ale jak kolejnej osobie okażą się przydatne, będzie już fajnie.

Zasady dotyczące majątków zastosowane w Zewie Cthulhu, są o tyle ciekawe że zaimplementowaliśmy je do realiów Starego Świata.
Rozegraliśmy w ten sposób całe kampanie i wylosowaliśmy dziesiątki postaci obdarzając ich majątkiem i różnorakimi korzyściami i obowiązkami płynącymi z tego tytułu.

1.Majątek.
BG posiada nieruchomości i inny majątek o wartości równej 10 razy tyle ile wynosi jego startowa gotówka.
Tak więc:
- 1/10 majętności to gotówka,
- 1/10 to kosztowności i inne przedmioty zbytku (lub/i przedmioty które ma na starcie ze względu na daną profesję). które BG może spieniężyć po korzystnej cenie np. w około 30 dni.
- Pozostałe 80 % to np. nieruchomości: część domu rodzinnego odziedziczonego wspólnie z rodzeństwem, łódź etc., które może spieniężyć w dłuższym okresie czasu (od kwartału do roku)
Przykładowo: Jan Sebastian Bachowitz ma na starcie 9 zk w gotówce, 9 w kosztownościach, a 72 korony jest wart jego dom, lub jego część.

Kolejna zasada zaczerpnięta jest z Kryształów Czasu.
2. Dzierżawa.
Przedsiębiorczy gracz jeśli znajdzie odpowiednią osobę np. wykwalifikowanego pomocnika (w WFRP tabela Usługi) może dzierżawić podczas swoich przygód swoje majętności czerpiąc z tego profity oscylujące wokół 10% wartości odpowiednio zmodyfikowane np. o +/- 5% o wynik testu zarządzania majątkiem osoby, którą do tego celu BG wynajmuje). Tym samym BG nie pozbywa się majętności, a corocznie otrzymuje z niej odpowiednie profity i wreszcie ma miejsce, do którego może wrócić po wyeliminowaniu wszystkich hord Chaosu.

I wreszcie można (a nawet należy ) nie liczyć skrupulatnie tych wszystkich kosztów wypitych flasz wina, garnców piwa i podpłomyków + obroków dla konia. Gracze mogą zdać się na swoją logikę, odgrywać swoje role i kupować to na co ich postacie mogą sobie pozwolić. Jeśli Bohaterowie Główni nie są w tarapatach finansowych to jakie znaczenie dla powstającej fabuły mają ich drobne wydatki?

Jeszcze tylko kilka luźnych dygresyji odnośnie cenników w grach RPG.
A zacznę od wspominek i mojej pierwszej sesji w koszmarnym świecie i jeszcze gorszej mechanice Warhammer Fantasy Roleplay 1 ed.
Pierwsza sesja była na serio kiepska. Graliśmy w "Kontrakt Oldenhallera" i w pewnym momencie MG - Grzesiek wydeklamował nam ze jesteśmy w pokoju z księgami. Jako że nieco nudziliśmy się a w trakcie gry studiowaliśmy podręcznik do WFRP szybko przeskoczyliśmy z Radkiem... do cennika wyszukując wartości ksiąg i tu błysk w oku, kilka wymienionych zdań z Radkiem i moja zadeklarowana akcja:- MG przeszukuję! Czyli narracyjnie mówiąc bacznie rozglądam się po pokoju i staram się w miarę szybko oszacować ile w tym pomieszczeniu jest książek iluminowanych.Mistrz Gry turlnął k6 - wypadło na to że jest kilka ksiąg, iluminowanych (pozostałe są drukowane) i możemy zabrać ze sobą, tyle ile uniesiemy. Szybko przekalkulowaliśmy ich wartość za pomocą abakusa znalezionego w komnacie i wiedzieliśmy co mamy robić. Pożegnałem się z postaciami graczy na wzór Matlakiewicza i Himilsbacha w "Wniebowziętych":- To Wy tu na nas czekajcie, a my lecimy. Niestety musimy, wy skończycie tą misję, na pewno sobie poradzicie, a tu maja sakiewka w podzięce za towarzystwo i na waszą dalszą szczęśliwą drogę życia Wielcy Awanturnicy.-Ale jak to, nie rozwalajcie przygody - ciągnął zakłopotany MG, na to Radek rezolutnie:- No co... człowiek musi czasem polatać!Zebraliśmy księgi, udaliśmy się do miasta, wynajęliśmy za sprzedane księgi rajfura, dyliżans i... Ahoj przygodo! Okazało się że starczy nam na pół roku niezbyt wystawnego życia podróżując po Imperium.

Ten zabawny z pozoru przykład pokazuje jak brak logiki i spójności może rozwalić scenariusz. Oczywiście tu niezwykle istotny brak motywacji i celów postaci jakich nie oferuje Warhammer Fantasy Role Playing, ale to już inna inszość.
Twórcy Odenhallera umiejscowili w podręczniku gabinet faceta Vincenzio przepełniony księgami, my nie mieliśmy motywacji by błąkać się w poszukiwaniu niebezpieczeństw, a gdy zobaczyliśmy (znaczy nasze postacie) łatwy do zdobycia szmal, to jako typowe łotry rozwaliliśmy scenariusz MG... lub postąpiliśmy zgodnie z naszymi profesjami i charakterami.
To takie deus ex machina jak w "Krzyżakach" (zegarek na ręce Ulricha, czy przejeżdżający w tle samochód).

Scenariusze do gier fabularnych jakichś górnolotnych treści zazwyczaj nie przekazują, więc można chociaż spróbować nadać im trochę bardziej rzeczywistego charakteru.

·
Kiedy przeskoczyliśmy do "Wewnętrznego Wroga", jednak wbrew temu co napisałem powyżej postanowiliśmy na naszych sesjach zmienić jednostki monetarne na "wygodniejsze" (czyli takie jak w KC: 1 złoty - 100 srebrników - 100 miedziaków).
Dwadzieścia szylingów przeliczane na 12 penów z początku koszmarnie się liczyło, temu na samym początku kampanii "Wewnętrzny Wróg" na wszystkich drzewach, placach wisiały plakaty Karla Franza (spreparowałem wtedy handout na podstawie traktatu Kopernika o monecie "O wymianie korony na marki") - zresztą wszystko splotło się z wymianą pieniędzy w naszym kraju, więc na sesjach było trochę śmiechu kiedy motaliśmy się z zamienianiem i przeliczaniem 240 penów na 100 miedziaków...czyli cała masa zabawy z karczmarzami ich abakusami, staroświatowymi fiskusami itp... itd...

·
Na szczęście pomysł się nie sprawdził, postacie poległy w Bogenhafen oddając miasto we władanie demonom Chaosu i wystartowaliśmy "Śmierć na rzece Reik" z normalnymi cenami z Warhammera z nowymi postaciami.
·
Usługi medyka, czarodzieja, płatnerza, zbrojmistrza itp. postaci w trakcie "zakupów pomiędzysesyjnych" są kluczowe i priorytetowe. Zajmują się oni regeneracją naszych sił witalnych, czy uzupełnianiem naszego ekwipunku, bądź jego reperowaniem. Dobrze sprawdza się to w wydawaniu pieniążków zarobionych w trakcie przygody, ale z realizmem nie ma nic wspólnego. Podobnie jak w Diablo - wytłuc level, sprzedać fanty na powierzchnię po miksturki, wytłuc level, na powierzchnie po miksturki itd.
Bo niby dlaczego Mistrz wytwarzający najznamienitsze kości do gry w Starym Świecie ma zarabiać dwukrotnie mniej od domorosłego medyka? Idąc dalej konia z rzędem temu kto dzisiaj wyceni średni zarobek typowych paserów AD 2014.

·
Kolejnego rumaka bez rzędu dorzucę za... konia. Koniokradów nie traktowano zbyt przyjemnie w adekwatnych do staroświatowych czasach, i to nie tylko tych którzy kradli rumaka bojowego typowego. Śmierć konia w zagrodzie chłopskiej bywała niekiedy tragedią - stara szkapa, koń pociągowy był nierzadko źródłem utrzymania całej rodziny.
W heroicznych systemach fantasy zostałaby ona rozwiązana najczęściej w jednym zdaniu:
"To ile dobry chłopie ileż ten konik cię kosztował, 50 powiadasz? Masz tu 100 złotych monet i dokup sobie 4 beczkowozy gorzałki, by powetować swą stratę."
W Starym Świecie, w którym gracze są bohaterami z definicji gry, a nie współtworzonych opowieści, tej gotówki powinni mieć niezbyt dużo i tak też zarabiać - strata konia przez mieszkańca wsi może być w ten sposób kanwą opowieści lub nawet całej kampanii. Bo dlaczego by nie? Gracze mogą przecież podróżować przez cały Reikland za grupą koniokradów, którzy ukradli 6 źrebaków za Altdorfem, a ci podróżują do Nuln celem upłynnienia trefnego towaru. To przecież sporo marek! Brak gotówki i wysokie ceny pomagają graczom budować klimat świata dark fantasy.

·
Szczegółowe cenniki są do niczego z jeszcze jednego względu - ich drobiazgowości, a co za tym odszukanie Typowego puklerza przyozdabianego kryształami górskimi typowego, zajmuje trochę czasu. Jedyne co wprowadzają to zamęt w sesję, np. Mistrz Gry sumuje przez określony czas 2 porcje bobu, jedną z masłem, druga z maślanką i 3 piwa. Bzdura - nijak to jest potrzebne nikomu. Jeden z moich graczy kiedyś zaproponował rozwiązanie sam:

"Nie liczmy tego, wiesz nie upijamy się w sztok, nie wydajemy wszystkiego co mamy, świętujemy ubicie harpii i przeznaczamy na to kilkanaście złotych koron, czyli 10 +1k10 (rzuca kością)... No 17 koron wydamy, powinno wystarczyć."
Dla niektórych to proste i oczywiste, ale gdyby Czytelnik nie wiedział to piszę. Prościej, łatwiej, szybciej bez kłótni czy ostatnie zamawiane piwo było z setką gorzałki czy nie, bo jak tak to dwa peny więcej.
·
Inny ciekawy sposób zaproponował ktoś na forum Poltera. Przeliczał on mianowicie ceny 1 zk na 1 PLN. I już, miał gdzieś w głowie cały cennik opracowany. Nie było podsumowań, kreseczek z wypitymi piwami itd... Realistycznie? Nie. Za to bardzo sprawnie.
·
Okazuje się że nie wszystkie drugie edycje są poprawione. W podręczniku nadal występują kłódki dobrej i złej jakości, ubrania szykowne i łachmany. Małego różowego kucyka z rzędem temu, kto opisze mi łachmany o najlepszej jakości wykonania (cena razy 10), czy wykwintne reiklandzkie wino o najniższej jakości. Już Typowy miecz typowy z Kryształów Czasu brzmi lepiej.
I tak można by bez końca.

·
Tak po prawdzie mówiąc najlepsze cenniki są takie jak nam pasują. Cennik CapnZappa jest tylko wyznacznikiem wedle, którego ustalamy swoje ceny, co widać na załączonym obok zdjęciu. Cennik fajny, jednak i tak stosujemy swoje sprawdzone metody, ma sporo wad, które można dostrzec, na pewno lepszy od tego oferowanego przez twórców. I to też zalecam wszystkim. Najlepiej znaleźć taki cennik, który odpowiada danej grupie i nim się sugerować przy ustalaniu wartości danych towarów. We wszystkich grach, nie tylko Warhammerze.

Cennik Capp'n Zapp, czyli cz. 2
photo credit: kinojam via photopin cc

Adriano 'Borejko' Kuc

Bloger. RPG są moim hobby od 1986 roku, podobnie jak gry wideo. Moje teksty pojawiały się w magazynach hobbystycznych: Magia i Miecz, Portal, Kwarta; oraz serwisach internetowych m.in. Esensja, Histmag, Gadżetomania, Polygamia.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget