Zarobki z pisania o RPG

Wpis o  dochodach z pisania o RPG.
Z perspektywy osoby która miała ponoć najwięcej odwiedzin w ubiegłym roku w blogosferze RPG PL.
Dla zdroworozsądkowej równowagi są i opinie innych.
Daj sobie spokój z tym zarabianiem.
Przynajmniej do czasu, dopóki nie wygenerujesz treści, która zainteresuje grupę Czytelników, większą od aktywnego e-fundomu.
Jeśli jest poniżej kilkuset unikalnych odwiedzin dziennie, naprawdę nie ma sensu męczyć Czytelnika reklamami. Ja na początkach prowadzenia bloga tytułowałem odwiedzających per Hipotetyczny Czytelnik. Bo kto wie czy był to bot, Qball lub lucek dwa razy dziennie ?

Pomyśl czy są wydawcy, sklepy, portale z którymi mógłbyś nawiązać współpracę - z reklam i programów afiliacyjnych będziesz miał niewiele.
Masz sporo czasu, więc nie marnuj go. Generuj treści, zdobywaj wiedzę. Nie wykupuj domen - bloguj na tych ogólnodostępnych. Lepiej kupić sobie dobrą grę raz do roku, niż płacić za domenę, serwer przynajmniej na początku.

Jeśli chcesz zarabiać na publicystyce o grach fabularnych, wolna droga - niektórzy uważają że się da, możesz zacząć od Gamer Lifestyle Johnna Foura, ale niekoniecznie. Jest masa stron tego typu, choć ja jestem sceptyczny do kursów zapewniających "gwarantowany zwrot gotówki" w razie niepowodzenia.

Przez te wszystkie lata, kiedy prowadziłem www.gryfabularne.blogspot.com  testowałem masę różnorakich programów afiliacyjnych i reklamowych.
Od 2009 roku wisiały u mnie na blogu gryfabularne reklamy AdTaily.
Nie pomnę przepychanek o AdTaily z Neurocide, gdyż we wczesnej fazie działania aktywne kampanie (rozliczane za dzień) generowały mi ponad 100 PLN na miesiąc.
Jeśli mnie pamięć nie myli koszt kwadratu 125*125 oscylował u mnie nawet wokół 5 -10 PLN. Ale  generowałem i duży ruch i taką też "klikalność". Dla przykładu inni blogerzy piszący o RPG mieli w tym czasie reklamy, które kosztowały poniżej 0,5 PLN.
Zarobki spadły w momencie kiedy pojawiły się  kampanie rozliczane za kliknięcie - praktycznie nie pojawiało się na nich nic powiązanego z grami. W pewnym momencie zyski spadły tak nisko, że nie było sensu trzymać dalej tych reklam.
AdTaily jak zwykle okazało się w porządku firmą - skasowało mnie 10 PLN za likwidację konta u nich i dotrzymałem od nich pieniądze.

Mniej więcej tyle samo czasu tkwił u mnie program partnerski Nokautu (miałem również i Skąpca) . Nokaut nie kwapił się do wypłaty kilkudziesięciu złotych (przedwcześnie) zarobionych przez naprawdę długi okres czasu, a ja nie chciałem ich reklam. Po prostu, wydawało mi się że reklamuję Nokaut, nie sklepy z grami, czy same gry. A dla Czytelników też nie była to korzystna oferta.
Na szczęście/ ich nieszczęście jakiś czas potem coś zainfekowało ich strony - miałem więc powód, by przedwcześnie zlikwidować ich konto - chyba się wystraszyli, że dałem cynk Antywebowi (heh).

Analogiczny program prowadził Rebel. Ten generował dla mnie kwoty rzędu kilku PLN -  testowałem ich niezwykle krótko. Zapytałem jednak  Magnesa jakie zarobki przyniósł mu ich program afiliacyjny na Bagnie i całej Wieży. Tomasz nigdy nie krył się z ilością odwiedzin itp. szczegółami dotyczącymi jego witryny. Oto co mi odpowiedział:
Panel programu partnerskiego twierdzi, że 3135.28 brutto. Od tego odeszły podatki, które były różne - bo najpierw prywatnie, potem na firmę, ale pewnie około 18% (bo 23% VAT doliczali gdy na firmę brałem, więc na tym nie traciłem). No i koszta serwera i domen większość zjadły (jakieś 500 na rok, bo serwer na wyrost, korzystam z niego do innych rzeczy też). :) Skończyło się oczywiście gdy Rebel zamknął program. Z tego co widzę to od 2005 do 2013 to trwało.
jednak dodaje:
Sporo mi dał czyjś szał zakupowy raz - jedno zamówienie dało około 500 zł raz. Może jakiś sklep albo klub RPG się zaopatrzył. :)
Czyli wychodził na zero, a raczej dopłacał. Doliczać prowadzenia wieza.org i wdrożenia innowacyjnego jak na owe czasy Bagna nie ma sensu.

Jak wygląda to w Rebel Times, bezpłatnym miesięczniku związanym ze sklepem Rebel?
W grudniu u.r. Redaktor Naczelny Tomasz 'Sting' Chmielik zarabiał około 500 PLN zaś autor tekstu 100 PLN. Trzy lub cztery gry na poszczególny numer RT są egzemplarzami recenzenckimi i pozostają w rękach recenzenta.

I dla równowagi, ktoś z wyższej półki - +Piotr Gnyp, obecnie Blomedia rozkręcił Polygamię i ...sprzedał. Piotrek wśród pasjonatów RPG może być znany jako człowiek odpowiedzialny przed laty za Polskie Elizjum Świata Mroku - patrz wywiad z Nim, który przeprowadziłem.
Z pisania o grach raczej się nie da utrzymać, a jeżeli już, to pieniądze będą niewielkie. Ilość tekstów i osób piszących rośnie, więc i cena za tekst spada. Zresztą, media gamingowe moim zdaniem już dawno przestały być adresowane do swoich czytelników, a skupiają się głównie na sobie i wydawcach.
Wracając jednak do tematu - trzeba mieć dużo wytrwałości, samozaparcia i robić dużo dobrych materiałów. I mieć w sobie to coś wyjątkowego. Albo umieć opowiadać, albo być charyzmatyczny, albo po prostu raz na jakiś czas pokazać cycki. Teraz wylansowanie się jest prostsze niż kiedykolwiek! Wystarczy kamerka i siup, nagrywamy własne filmiki na YouTube. Nie rozumiem tego fenomenu, ale może jestem na to za stary. Patrzę natomiast na liczby i widzę, że vlogerzy mają często zasięgi większe od wielu znanych portali.
Pisanie już takie trendy nie jest. No pisać trzeba umieć. Krótko, treściwie, inaczej do internetu, inaczej do druku. Ale da się, o ile robi się to ciekawie i ma się coś do powiedzenia. Przeklejanie niusików, czy też przeklejanie i rozwijanie niusików pod nazwą analizy niestety nie daje zwykle sukcesu autorowi, a jedynie przynosi zysk właścicielowi portalu dla którego pisze.
Polecam też zakładanie blogów na Gadżetomanii. Nagłośnimy nazwisko, a redakcja z chęcią pomoże z teks
tami ;)
Tak więc widzici, kto zarabia na autorze.

Przejdźmy dalej.
Wszystkie konkursy, które organizowałem - przesyłki szły z mojej kasy. Byłoby ich więcej bo i ofert miałem/mam więcej. Jest odwrotnie, bo nie ma takiej osoby, która płaciłaby za to i wysyłała w Polsce. Czasami po prostu wydawnictwa posyłają to wprost do Was.

Dostałem parę książek od Fabryki Słów w podzięce za promocję. Podobnie było z Gramelem ten nie tylko oferował mi (jako blogerowi) egzemplarze recenzenckie, ale i prywatnie od Niego otrzymałem np. WFRP 0ed. Takich rzeczy się nie zapomina, a prezentów nie sprzedaje.
Dostaję też egzemplarze recenzenckie (elektroniczne lub w formie papierowej) - frajda to wielka.
Ale potem jest i obowiązek, bo trzeba o tej grze napisać. A ja nie lubię pisać recenzji... Chyba żaden wydawca, autor nie zrugał mnie za niepochlebną opinię. Autorzy tzw. autorek już tak - czyżby ego wprost proporcjonalnie malało do ilości sprzedanych egzemplarzy ?

Obracałem też znacznie większą ilością "towaru". Z okazji Dnia Darmowych Gier Fabularnych wartość rozdanych gier, komiksów, książek od sponsorów była naprawdę duża - nie przypominam sobie takiej akcji w Polsce z taką ilością rzeczy rozdanych za darmo (jeśli się mylę, proszę wyprowadźcie mnie z błędu). Niektórzy może pamiętają jak olbrzymią pomoc przy organizacji DDGF zaoferował: +Piotr Koryś, Tomasz Kołodziejczak z Egmontu,  Marcin Kuczyński z Menhira czy Fabryka Słów.
Im dalej będę wymieniał tym niebezpieczniej, ktoś kogo nie wymienię może poczuć się urażony. Zatem finisz.

Mam chyba gdzieś w domu w Polsce w jakimś kartonie listę wpłat i wysyłek z okazji DDGF. Tak, na wypadek jakiegoś MaciArewicza Fundomowego. Tych przesyłek było w jednym roku coś pomiędzy poniżej setki.
Za przesyłkę płacili odbiorcy jednak było i tak, że otrzymałem min. kwotę do przesyłki i musiałem za nią zapłacić więcej. Skłamałbym gdybym nie napisał, że dostawałem również napiwki. I na to piwo się też uzbierało - pamiętam. I po raz kolejny dziękuję.

Za tekst sponsorowany oferowano mi kiedyś (w czasach gdy miałem 5000 - 10000 UU) proponowano mi 100 PLN. 
Nie zgodziłem się nie dlatego że mało. Po grosza też się schylam. Z prostej przyczyny.
Tekst nie miał być oznakowany tak jak ja chciałem - w temacie i nagłówku czy stopce (nie pamiętam) miało stać że to tekst sponsorowany. Taka forma promocji jest dla mnie czytelna i fair wobec mojego Czytelnika. Czytelnik wie że nie wyrażam swojej opinii, wie że to tekst sponsorowany, nie mój i tak dalej.
W wspomnianym tekście tego nie było.
Jestem ostrożny i staram się być w porządku wobec Czytelnika - namawianie mnie na podobną reklamę trwało około roku. Choć mógłbym "przywalić" ją kilkoma aktualizacjami o nowościach na K$ czy DT RPG.

Są jednak rzeczy cenniejsze niż kwoty z wszystkich reklam i lubię tu wracać do słów Artura Marciniaka, które kiedyś skłoniły mnie do refleksji i utkwiły mi w pamięci.

...nadal prowadziłem swój blog, zacząłem prowadzić drugi... Sporo przy tym pracy ale i także satysfakcji. Niestety, gorzej na froncie zawodowym... Ale to już całkiem inna historia. ...

Sporo przy tym pracy ale i także satysfakcji.
Satysfakcji, nie pieniędzy.
To prawda.
Prowadziłem siedem lat www.gryfabularne.blogspot.com. Parę lat wcześniej inne blogi. Obecnie ten. Przeszczepiłem na polski grunt parę rzeczy. Poświęciłem masę czasu, który mógłbym spożytkować zupełnie inaczej.
Obecnie odciąłem się grubą kreską od wielu zaprzątających mnie spraw, informacji czy osób pozostawiając absolutne minimum.
Po tylu latach śledzenia tego grajdołka naprawdę mogę odseparować ziarna od plew.
Czego i Wam życzę.

photo credit: @Doug88888 via photopin cc

Adriano 'Borejko' Kuc

Bloger. RPG są moim hobby od 1986 roku, podobnie jak gry wideo. Moje teksty pojawiały się w magazynach hobbystycznych: Magia i Miecz, Portal, Kwarta; oraz serwisach internetowych m.in. Esensja, Histmag, Gadżetomania, Polygamia.
Google Plus
Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów. Usiłując stworzyć znaczące dzieło literackie wolne od wszelkich odchyleń i oczyszczone z naleciałości kulturowo spaczonej przeszłości, niewątpliwie nie uniknąłem pomyłek.  James Finn Garner - Politycznie poprawne bajki na dobranoc.
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget