lipca 2014
30-dniowe Wyzwanie WFRP aktualności alantar archiwum Bethesda Softworks Blog Chaosium Citadel Miniatures Cubicle 7 czasopisma DDGF Dungeons and Dragons Dzień Darmowych Gier Fabularnych Dzikie Pola Encore english Felieton Fighting Fantasy Free RPG Day fundom gadżetomania galeria Galmadrin gamasutra game chef game day game design Game Developers Conference Game Geek Issues Game Industry Trends game studies gamebook gamedev Games Designer Workshop games workshop Gamestudies Gamification Gamma World Gamsutra Gary Gygax GenCon generator geolokalizacja GF Nowości Git Games Gnome Steve gnomy Gold Piece Publications Gonzalo Frasca Goodman Games GRAmel grand theft auto granie online greame davis Green Ronin Publishing greg christopher Groteka groza gry autorskie gry bezkostkowe gry bitewne gry darmowe gry dla dzieci gry edukacyjne gry fabularne gry fabularne na żywo gry historyczne gry karciane gry miejskie gry mobilne gry niezależne gry paragrafowe gry planszowe gry przeglądarkowe gry przygodowe gry rzeczywistości rozszerzonej gry solo gry strategiczne gry wideo gry wojenne gry zręcznościowe grywalizacja GTA Gun Metal Games GURPS H.G. Wells handheldy handouty Happy Bishop Games Hasbro Hell on Earth: Reloaded Hellfrost Hero Press Hero System Heroes of the Feywild hipertekst historia historia gier fabularnych w Polsce historia role playing games Hobbit horror Howard Philips Lovecraft howard philips lovecraft. wieści hugo human contact humor Icons icv2 idiota zagra nica Immersive Cocoon Inc indeks Independent Games Festival indie Indie Cade Indie of the Year Indie RPG Awards Infinite Power RPG infografika informacje prasowe inicjatywy inne Inspiracje interaktywna fikcja Interface Zero International Journal of Roleplaying internet Into the Fray IOTY iPad iPhone Iron Crow Enterprises Irregular isa it J.U.L.I.A. Jacek Brzeziński Jacek Ciesielski Jacek Komuda James Wallis Jarosław Musiał Jason J. Patterson Jason Morningstar Jeff Grubb Jesper Juul John Four Johnn Four Judgment Day Justin Gerard k1000 k1000 słów na niedzielę karty KB RPG ken rolston kickstarter Kids Dungeon Adventures Kingdoms of Amalur: Reckoning Kithtakharos klanarchia Knights of Pen & Paper Kobold Quarterly Kobold Quarterly Issue komiks komputerowe gry fabularne konferencje konkurs konkursy konsole konspekty kontrolery do gier konwenty kości Krajowa Konferencja Wytwarzania Gier Komputerowych krasnoludy kreskówki Kryształy Czasu Kult labirynt Labirynt Śmierci LARP Legend LEGO legoland lem stanisław Leprechaun literatura loch locus london London Gaming Fest Lone Wolf Lord of the Rings ludologia lulu łapu capu magazyny Magia i Miecz Magic the Gathering Majesty: The Fantasy Kingdom Sim mapy Margaret Weis Productions Mars Marvel Heroic Marvel Heroic Roleplaying Game Mass Effect Max Payne 3 McFarlane mechawojownik MechWarrior meksyk Menhir Microlite 74 microsoft Microsoft Flight microsoft surface Międzynarodowy Dzień Mówienia jak Pirat mikser Minecraft mity mity sowizdrzalskie mmorpg modele mody modyfikacje mongoose publishing Monte Cook Monty Python Moongose Moongose Publishing Mouse Guard Munchkin muppet show musical Mutants and Masterminds muzyka Mystical Throne Entertainment Myth and Magic Nagroda im. Philipa K. Dicka nagrody narracja nauka nehrim Neuroglyph Game Neverwinter Nights norska Nowa Fantastyka nowości Nuclear Dawn Nuln Numenera Obcy oblivion Obsidian Portal obuchem miecza OGGIE OGO Publications OGRE Oko Yrrhedesa Olympian Breed omówienia Once Upon a Time OpeeRy Open Game Table oprogramowanie origin Origin Awards pac man paizo Palladium Books Pantheon paranoia pastafarianizm Pathfinder Role Playing Game patronat pax Pelgrane Press Peru PES PEŚM Philip K. Dick piątkowa piątka Pieśń Lodu i Ognia Pinnacle Entertainment Group piraci pisarze o RPG Pitaval RPG plagiaty Planescape Play by Mail podcast podsumowanie Pokażę Wam sztuczkę polecanki Polternatywy pomoce do gry popkultura port postapokalipsa Poza Czasem praktyka Precis Intermedia programy projektanci gier wideo o RPG projektory projektowanie gier promocje Protodimension Magazine protodimensions przypomnę to wam hurtowo ptbg ptolus publicystyka pulp puszka pandory Quentin QUERP r-type random wizards raport Raport Game Industry Trends Razem Read an RPG Book in Public Week recenzja recenzje Red Brick Reign of Steel relacja religia retro Risen Rite Publishing Rite Review RITS Rob Zombie robotica Rock of the Dead Rockstar rocznice Rogue Trader roguelike Rolemaster roleplaying tips RPG RPG Kickstarters RPG na świecie rpg review RPG Superstar RPGirl Zine Project RPGNow RPGWatch Runequest rynek RPG rzeczywistość alternatywna rzeczywistość alternatywna fundom rzeczywistość rozszerzona Saints Row salvatore Sandy Petersen Savage Worlds scenariusz scenariusze science fiction Secret Fire Games Secret Fire RPG sens żucia RPG sensacja i przygoda seriale sf fiction SF Signal ShadowCon Shadowrun Showdown Signal Fire Studios Sixtystone Press skirmish skyrim Snatcher SNT sobieski South Park Space 1889 Stalker star trek star wars Star Wars: The Old Republic Stargazer's World startup Steam steampunk Steampunk Musha Steve Jackson Games storytelling Storytelling Adventure System Stowarzyszenie Miłośników Gier Fabularnych Strefa Śmierci Strike to Stun Studio 2 Publishing studnia O Sundered Skies Super Mario Bros superhero Surfacescapes Sword and Sorcery Swords and Wizardry synapse system sztuka komiksu Świat Młodych świat mroku Światotworzenie Światowy Dzień Książki Światowy Dzień Mistrza Gry targi Techland technoir technologie teoria Tera Clapper Terminal Space terraria tetryki The Atlantean Trilogy The British Science Fiction Association Awards The Elder Scrolls The Escapist The Lord of the Rings The One Page Dungeon Contest The One Ring The Organization of Gamers and Roleplaying Enthusiasts The Realms of Atlantasia: The Game Master's Bible The Thousand Thrones Third Eye Games Tidbits TimCon Times Timthy Leary todd howard Tomasz Kołodziejczak Trail of Cthulhu Traveller Travellers Of The Wasteland Triple Ace Games Troll Lord Games Trollland TSR Tunnels and Trolls twitter Tydzień e-książki tydzień małych publikacji Tym Którzy Chcieliby Ale Już Nie Mogą Tym Którzy Pierwszy Raz Typowe Myśli Typowe UDK UK Games Expo Ultramodern4 Umläut: Game of Metal Unhallowed Metropolis unity Unreal Development Kit Untold Vampire the Masquarade varia VGA Victoria video Video Game Awards Virtual Table Top VR W.R.O.N.G. War of the Dead wargaming Warhammer 40000 Warhammer Fantasy Role Play Wasted Lands Wastedlands wasteland Watch Dogs web 2.0 West End Games White Dwarf white wolf wiedeń Wiedźmin Wii Wikileaks Winter Runes wired Wizard and Warriors Wizard of the Coast Wizards' World Wojna Światów Wolsung World of Darkness World of Warcraft wpis gościnny WWII: Hand of Steel wydawnictwo Portal wywiady X-plorers RPG XXX XXX lat RPG Zamek Drachenfels zapowiedzi zew cthulhu ZWEIHÄNDER

Notkę przypominam z kronikarskiego obowiązku. Kariera społeczności związanej z grami fabularnymi w Bagram była niezwykle krótka i trwała najprawdopodobniej tylko jedną zmianę żołnierzy w Afganistanie.
Za role playing games na terenie bazy w Bagram odpowiedzialny był Jason Dawson, prowadzący
blog The Action Point, który jest jednocześnie stroną internetowej społeczności graczy założonej w Afganistanie - Bagram AFB Gaming Community.

Jason Dawson swego czasu był freelancerem tworzącym materiały dla Iron Kingdoms d20 RPG. Grał od prawie dwudziestu lat, a obecnie pracuje w Bagram wspierając amerykańskich żołnierzy jako civilian contractor.
Weteran wojny w Iraku, był jak dotąd na dwóch misjach i spędził kilka lat w armii amerykańskiej.

W październiku 2011 pomysł Jasona Dawsona zaczął się krystalizować, uzyskał zgodę od organizacji Morale, Welfare and Recreation Command (MWR) na założenie społeczności. Dzięki Wizards of the Coast i znanemu blogerowi z Critical Hits otrzymali gry i niezbędne akcesoria (kości, pomoce do gry itp.)

Swego czasu przyjrzałem się postom na tym blogu, tamtejsi amerykańscy gracze - żołnierze uczestniczą nawet w angielskojęzycznym karnawale wystarczy spojrzeć na wpisy: RPG Blog Carnival: How To Be A Better GMRPG Blog Carnival: Growing the Hobby i inne.
Nie brak również wpisów ukazujących prawdziwe oblicze Afganistanu, np. kiedy to ich baza była kilkukrotnie atakowana.

Warto odwiedzić blog The Action Point, lub stronę ich społeczności na FB, czy Twitter Jasona, choćby z czystej ciekawości.






Zdjęcia pochodzą z społeczności FB

Tak się złożyło, że Antologii Karnawałowej 26-50 złożyć się nie zdążyło na DDGF 2014 (z nie mojej przyczyny).
I stąd dopiero kilka dni temu otrzymałem plik, który znajdziecie poniżej w wersji 0.997.
Ja tymczasem zabieram się do poszukania osoby, która skończy składać Antologię za poprzedniego składacza.
Lub zrobi to od nowa.
Miłej lektury i dziękuję wszystkim zaangażowanym w powstanie tego zbioru.
Każdy chyba zetknał się za Pay per Twitter, G, +FB, Linkedin.




Wpis o  dochodach z pisania o RPG.
Z perspektywy osoby która miała ponoć najwięcej odwiedzin w ubiegłym roku w blogosferze RPG PL.
Dla zdroworozsądkowej równowagi są i opinie innych.
Daj sobie spokój z tym zarabianiem.
Przynajmniej do czasu, dopóki nie wygenerujesz treści, która zainteresuje grupę Czytelników, większą od aktywnego e-fundomu.
Jeśli jest poniżej kilkuset unikalnych odwiedzin dziennie, naprawdę nie ma sensu męczyć Czytelnika reklamami. Ja na początkach prowadzenia bloga tytułowałem odwiedzających per Hipotetyczny Czytelnik. Bo kto wie czy był to bot, Qball lub lucek dwa razy dziennie ?

Pomyśl czy są wydawcy, sklepy, portale z którymi mógłbyś nawiązać współpracę - z reklam i programów afiliacyjnych będziesz miał niewiele.
Masz sporo czasu, więc nie marnuj go. Generuj treści, zdobywaj wiedzę. Nie wykupuj domen - bloguj na tych ogólnodostępnych. Lepiej kupić sobie dobrą grę raz do roku, niż płacić za domenę, serwer przynajmniej na początku.

Jeśli chcesz zarabiać na publicystyce o grach fabularnych, wolna droga - niektórzy uważają że się da, możesz zacząć od Gamer Lifestyle Johnna Foura, ale niekoniecznie. Jest masa stron tego typu, choć ja jestem sceptyczny do kursów zapewniających "gwarantowany zwrot gotówki" w razie niepowodzenia.

Przez te wszystkie lata, kiedy prowadziłem www.gryfabularne.blogspot.com  testowałem masę różnorakich programów afiliacyjnych i reklamowych.
Od 2009 roku wisiały u mnie na blogu gryfabularne reklamy AdTaily.
Nie pomnę przepychanek o AdTaily z Neurocide, gdyż we wczesnej fazie działania aktywne kampanie (rozliczane za dzień) generowały mi ponad 100 PLN na miesiąc.
Jeśli mnie pamięć nie myli koszt kwadratu 125*125 oscylował u mnie nawet wokół 5 -10 PLN. Ale  generowałem i duży ruch i taką też "klikalność". Dla przykładu inni blogerzy piszący o RPG mieli w tym czasie reklamy, które kosztowały poniżej 0,5 PLN.
Zarobki spadły w momencie kiedy pojawiły się  kampanie rozliczane za kliknięcie - praktycznie nie pojawiało się na nich nic powiązanego z grami. W pewnym momencie zyski spadły tak nisko, że nie było sensu trzymać dalej tych reklam.
AdTaily jak zwykle okazało się w porządku firmą - skasowało mnie 10 PLN za likwidację konta u nich i dotrzymałem od nich pieniądze.

Mniej więcej tyle samo czasu tkwił u mnie program partnerski Nokautu (miałem również i Skąpca) . Nokaut nie kwapił się do wypłaty kilkudziesięciu złotych (przedwcześnie) zarobionych przez naprawdę długi okres czasu, a ja nie chciałem ich reklam. Po prostu, wydawało mi się że reklamuję Nokaut, nie sklepy z grami, czy same gry. A dla Czytelników też nie była to korzystna oferta.
Na szczęście/ ich nieszczęście jakiś czas potem coś zainfekowało ich strony - miałem więc powód, by przedwcześnie zlikwidować ich konto - chyba się wystraszyli, że dałem cynk Antywebowi (heh).

Analogiczny program prowadził Rebel. Ten generował dla mnie kwoty rzędu kilku PLN -  testowałem ich niezwykle krótko. Zapytałem jednak  Magnesa jakie zarobki przyniósł mu ich program afiliacyjny na Bagnie i całej Wieży. Tomasz nigdy nie krył się z ilością odwiedzin itp. szczegółami dotyczącymi jego witryny. Oto co mi odpowiedział:
Panel programu partnerskiego twierdzi, że 3135.28 brutto. Od tego odeszły podatki, które były różne - bo najpierw prywatnie, potem na firmę, ale pewnie około 18% (bo 23% VAT doliczali gdy na firmę brałem, więc na tym nie traciłem). No i koszta serwera i domen większość zjadły (jakieś 500 na rok, bo serwer na wyrost, korzystam z niego do innych rzeczy też). :) Skończyło się oczywiście gdy Rebel zamknął program. Z tego co widzę to od 2005 do 2013 to trwało.
jednak dodaje:
Sporo mi dał czyjś szał zakupowy raz - jedno zamówienie dało około 500 zł raz. Może jakiś sklep albo klub RPG się zaopatrzył. :)
Czyli wychodził na zero, a raczej dopłacał. Doliczać prowadzenia wieza.org i wdrożenia innowacyjnego jak na owe czasy Bagna nie ma sensu.

Jak wygląda to w Rebel Times, bezpłatnym miesięczniku związanym ze sklepem Rebel?
W grudniu u.r. Redaktor Naczelny Tomasz 'Sting' Chmielik zarabiał około 500 PLN zaś autor tekstu 100 PLN. Trzy lub cztery gry na poszczególny numer RT są egzemplarzami recenzenckimi i pozostają w rękach recenzenta.

I dla równowagi, ktoś z wyższej półki - +Piotr Gnyp, obecnie Blomedia rozkręcił Polygamię i ...sprzedał. Piotrek wśród pasjonatów RPG może być znany jako człowiek odpowiedzialny przed laty za Polskie Elizjum Świata Mroku - patrz wywiad z Nim, który przeprowadziłem.
Z pisania o grach raczej się nie da utrzymać, a jeżeli już, to pieniądze będą niewielkie. Ilość tekstów i osób piszących rośnie, więc i cena za tekst spada. Zresztą, media gamingowe moim zdaniem już dawno przestały być adresowane do swoich czytelników, a skupiają się głównie na sobie i wydawcach.
Wracając jednak do tematu - trzeba mieć dużo wytrwałości, samozaparcia i robić dużo dobrych materiałów. I mieć w sobie to coś wyjątkowego. Albo umieć opowiadać, albo być charyzmatyczny, albo po prostu raz na jakiś czas pokazać cycki. Teraz wylansowanie się jest prostsze niż kiedykolwiek! Wystarczy kamerka i siup, nagrywamy własne filmiki na YouTube. Nie rozumiem tego fenomenu, ale może jestem na to za stary. Patrzę natomiast na liczby i widzę, że vlogerzy mają często zasięgi większe od wielu znanych portali.
Pisanie już takie trendy nie jest. No pisać trzeba umieć. Krótko, treściwie, inaczej do internetu, inaczej do druku. Ale da się, o ile robi się to ciekawie i ma się coś do powiedzenia. Przeklejanie niusików, czy też przeklejanie i rozwijanie niusików pod nazwą analizy niestety nie daje zwykle sukcesu autorowi, a jedynie przynosi zysk właścicielowi portalu dla którego pisze.
Polecam też zakładanie blogów na Gadżetomanii. Nagłośnimy nazwisko, a redakcja z chęcią pomoże z teks
tami ;)
Tak więc widzici, kto zarabia na autorze.

Przejdźmy dalej.
Wszystkie konkursy, które organizowałem - przesyłki szły z mojej kasy. Byłoby ich więcej bo i ofert miałem/mam więcej. Jest odwrotnie, bo nie ma takiej osoby, która płaciłaby za to i wysyłała w Polsce. Czasami po prostu wydawnictwa posyłają to wprost do Was.

Dostałem parę książek od Fabryki Słów w podzięce za promocję. Podobnie było z Gramelem ten nie tylko oferował mi (jako blogerowi) egzemplarze recenzenckie, ale i prywatnie od Niego otrzymałem np. WFRP 0ed. Takich rzeczy się nie zapomina, a prezentów nie sprzedaje.
Dostaję też egzemplarze recenzenckie (elektroniczne lub w formie papierowej) - frajda to wielka.
Ale potem jest i obowiązek, bo trzeba o tej grze napisać. A ja nie lubię pisać recenzji... Chyba żaden wydawca, autor nie zrugał mnie za niepochlebną opinię. Autorzy tzw. autorek już tak - czyżby ego wprost proporcjonalnie malało do ilości sprzedanych egzemplarzy ?

Obracałem też znacznie większą ilością "towaru". Z okazji Dnia Darmowych Gier Fabularnych wartość rozdanych gier, komiksów, książek od sponsorów była naprawdę duża - nie przypominam sobie takiej akcji w Polsce z taką ilością rzeczy rozdanych za darmo (jeśli się mylę, proszę wyprowadźcie mnie z błędu). Niektórzy może pamiętają jak olbrzymią pomoc przy organizacji DDGF zaoferował: +Piotr Koryś, Tomasz Kołodziejczak z Egmontu,  Marcin Kuczyński z Menhira czy Fabryka Słów.
Im dalej będę wymieniał tym niebezpieczniej, ktoś kogo nie wymienię może poczuć się urażony. Zatem finisz.

Mam chyba gdzieś w domu w Polsce w jakimś kartonie listę wpłat i wysyłek z okazji DDGF. Tak, na wypadek jakiegoś MaciArewicza Fundomowego. Tych przesyłek było w jednym roku coś pomiędzy poniżej setki.
Za przesyłkę płacili odbiorcy jednak było i tak, że otrzymałem min. kwotę do przesyłki i musiałem za nią zapłacić więcej. Skłamałbym gdybym nie napisał, że dostawałem również napiwki. I na to piwo się też uzbierało - pamiętam. I po raz kolejny dziękuję.

Za tekst sponsorowany oferowano mi kiedyś (w czasach gdy miałem 5000 - 10000 UU) proponowano mi 100 PLN. 
Nie zgodziłem się nie dlatego że mało. Po grosza też się schylam. Z prostej przyczyny.
Tekst nie miał być oznakowany tak jak ja chciałem - w temacie i nagłówku czy stopce (nie pamiętam) miało stać że to tekst sponsorowany. Taka forma promocji jest dla mnie czytelna i fair wobec mojego Czytelnika. Czytelnik wie że nie wyrażam swojej opinii, wie że to tekst sponsorowany, nie mój i tak dalej.
W wspomnianym tekście tego nie było.
Jestem ostrożny i staram się być w porządku wobec Czytelnika - namawianie mnie na podobną reklamę trwało około roku. Choć mógłbym "przywalić" ją kilkoma aktualizacjami o nowościach na K$ czy DT RPG.

Są jednak rzeczy cenniejsze niż kwoty z wszystkich reklam i lubię tu wracać do słów Artura Marciniaka, które kiedyś skłoniły mnie do refleksji i utkwiły mi w pamięci.

...nadal prowadziłem swój blog, zacząłem prowadzić drugi... Sporo przy tym pracy ale i także satysfakcji. Niestety, gorzej na froncie zawodowym... Ale to już całkiem inna historia. ...

Sporo przy tym pracy ale i także satysfakcji.
Satysfakcji, nie pieniędzy.
To prawda.
Prowadziłem siedem lat www.gryfabularne.blogspot.com. Parę lat wcześniej inne blogi. Obecnie ten. Przeszczepiłem na polski grunt parę rzeczy. Poświęciłem masę czasu, który mógłbym spożytkować zupełnie inaczej.
Obecnie odciąłem się grubą kreską od wielu zaprzątających mnie spraw, informacji czy osób pozostawiając absolutne minimum.
Po tylu latach śledzenia tego grajdołka naprawdę mogę odseparować ziarna od plew.
Czego i Wam życzę.

photo credit: @Doug88888 via photopin cc

Adriano 'Borejko' Kuc

Bloger. RPG są moim hobby od 1986 roku, podobnie jak gry wideo. Moje teksty pojawiały się w magazynach hobbystycznych: Magia i Miecz, Portal, Kwarta; oraz serwisach internetowych m.in. Esensja, Histmag, Gadżetomania, Polygamia.
Google Plus
Jeżeli przez przeoczenie lub jakiekolwiek zaniedbanie niechcący wykazałem jakiekolwiek odchylenie seksistowskie, rasistowskie, kulturowe, nacjonalistyczne, regionalne, intelektualne, socjoekonomiczne, etnocetrystyczne, fallocentryczne, heteropatriarchalistyczne lub inne, jeszcze nie nazwane - przepraszam i czekam na wszelkie sugestie dotyczące możliwości naprawienia moich błędów. Usiłując stworzyć znaczące dzieło literackie wolne od wszelkich odchyleń i oczyszczone z naleciałości kulturowo spaczonej przeszłości, niewątpliwie nie uniknąłem pomyłek.  James Finn Garner - Politycznie poprawne bajki na dobranoc.

Wędrując po bezkreseach Alternatywnej Rzeczywistości Fundomu natrafiłem  na ...głupie komentarze..., ...pyskówki... i ...prostactwa... Nihil novi, oto bowiem zakończył się Kufel, do którego "trolle" dorzuciły dziegciu już przed grand finale, czyli Quentinem.
W dużym skrócie flejm rozbija się o dysproporcję pomiędzy głosami jury tzw. Wetaranów, a głosami tzw. Publiczności zgromadzonej Panie i Panowie, zagrajmy w RPG.
Ot, "doświadczeni erpegowcy" nagrodzili przygodę autorstwa Reputakowskich, zaś społeczność z FB zadecydowała zgoła odmiennie.
Życie.

Zacząć należałoby od tego czy jest co nagradzać, skoro nas tak mało, a wrzucanie różnej kategorii scenariuszy do jednego worka nie wydaje się być rozsądne. 
Dobrym tworem, może być na przykład  taki, który jest niepowtarzalny, nieprzewidywalny i niespotykany dotychczas. Zazwyczaj MG spisuje taką rzecz (w formie szczątkowej), bo chce ją poprowadzić - nie kieruje nim chęć osiągnięcia zysku, nagród, poklasku, sławy. Chodzi o sprawienie frajdy sobie i swoim znajomym. To spora satysfakcja, a zarazem motywacja do dalszego ciągnięcia scenariusza/ kampanii - dobra zabawa we wspólnym gronie znajomych.

Jeśli startujemy w jakimś plebiscycie, konkursie generujemy w dużej mierze produkt przeciętny w swej formie. Nośny, który powinien przypodobać się niekoniecznie każdemu, ale na pewno jury.

Zaś głos ludu? Podobnie jak w demokracji o wyborze decyduje i błazen i król po równo. Głosowanie to tylko narzędzie i nawet starannie dobrani sędziowie nie zagwarantują i nie odzwierciedlą gustów publiczności. Mogą się kierować swoimi sympatiami, dziwactwami, frakcjami, udostępniać głosowanie tylko jednej i wybranej grupie itp. itd.

Dzisiaj uczestniczenie w konkursie ( który może zorganizować każdy i wszędzie, nie kiwając praktycznie palcem - o czym pisze inicjator Kufla- karczmarz) przestało być nobilitujące już dawno, dawno temu. Podobnie jak pisanie dla portali, serwisów, gazetek. Owszem, niesie to pożytek. Właścicielom serwisu, jak to pisał +Tomasz Kucza czy +Piotr Gnyp w tekście Zarobki z pisania o grach.
Nagrody liczą się w przypadku showbussinesu, bestsellerów. Tam gdzie istotna jest sprzedaż produktu. Nie na polskim rynku (którego wszak nie ma).
Od pisania przygód doskonałych w swej formie, są wydawnictwa zatrudniające: pisarzy, projektantów, redaktorów, korektorów, ekspertów, grafików i całą rzeszę innych kierowników i liderów.

Szkoda, że scenariusze pojawiają się sporadycznie w blogosferze (nie wspominając o resztkach portali) - wszyscy raczej starają się przygotowywać je wyłącznie na konkursy czyli własnie "pod publikę" (przysłowiowe: "nie ma nagród - nie ma karnawału scenariuszy"). Stąd mamy od lat podobne konkursy, podobne scenariusze, podobne gusta, podobne oceny i takich też sędziów. Co z wszech miar zdaje się być złe i szkoda, że nawet alternatywa jaką mógł być Kufel nie poradziła sobie z bolączką fundomu.
I nic nie zamierza się zmienić.

Nie przypominam sobie abym zetknął się z dobrymi scenariuszami za sprawą konkursów internetowych.
Raz zdarzyło mi się przyglądać w pubie nieznanej mi bliżej grupie graczy, która naśmiewała się z scenariuszy Quentina. Zaznaczę - nie piszę tego, aby deprecjonować rolę tego konkursu, ot spostrzeżenie z realu na net. Nigdy też nie spotkałem się w realu z kimś, kto zachwycałby/polecałby mi jakiś polskojęzyczny scenariusz nadesłanym na internetowy konkurs.

Istnieje jednak cała masa dobrych scenariuszy i autorów. Kilka scenariuszy jest zapewne wybitnych, każdy z nas zna, ma takowe, prowadził je lub grał.
Zazwyczaj dobór dobrego scenariusza, a najczęściej pomysłu na przygodę zapewniają znajomi (realni i ci zapoznani internetowo), którzy mają podobne oczekiwania do moich. To ludzie o podobnych zainteresowaniach, zazwyczaj mający ukształtowany swój gust. Problematyczne jest tylko wyłonienie takiej grupy osób, która jest w stanie polecać nam to co ciekawe i to co nas interesuje.
Znalezienie takiej grupy jest dosyć czasochłonne i trudne - istnieje cała rzesza naiwnych tekstów i takich też autorów, wszak to to User Generated Content. Ale jest też sporo osób, od których możemy się dużo nauczyć i przekazują nam za darmo sporo swojej wiedzy i pomysłów.
Mamy ku temu cały wachlarz narzędzi, które nam to umożliwiają począwszy do RSS, kręgów w Google, spersonalizowanych treści za pomocą agregatów, choćby typu All Top. Jeśli znamy choć trochę język angielski jesteśmy w uprzywilejowanej pozycji.
Tworzymy grupy oficjalne, nieoficjalne i towarzyskie - społecznościowe, które istniały na długo przed internetem, a doskonałym przykładem z naszego poletka może być TRUST. Grupa, która wykreowała niemało dobrych pisarzy SF w Polsce (choć miała trochę inne cele np. warsztatowe doskonalenie pisarstwa). Nie sądzę byśmy mieli z czymś  podobnym do czynienia w przypadku erpegowców.
Co najwyżej startujący w konkursie autor doradza się u poprzednich jurorów. Już takie działanie może poddawać w wątpliwość uczciwość wobec innych startujących.

Zarzucanie nam kumoterstwa jest zwyczajnie uwłaczające i po prostu mija się z prawdą.

Czymże zatem jest kumoterstwo?
Altruizmem odwzajemnionym ?

Zwróciliście kiedykolwiek uwagę ma regulaminy konkursów?
Szkoda, bowiem dotyczą one w głównej mierze zazwyczaj Was, czyli uczestników tychże konkursów. Członkowie Jury to uprzywilejowane osoby, których zasady już nie dotyczą - przyjrzyjcie się przykładowej stronie konkursu Quentin.
Kapituła ma prawo... ...nie przyznać... ...Kapituła ma prawo ...zmniejszyć liczbę prac biorących udział w finale.
Audyt?
Nie, bowiem robią to za własne pieniądze, jak twierdzą fanowsko. Nawet jeśli tak, to jaką metodą wybrać metodę głosowania? Jak powołać biegłych do analizy wiedzy jurorów, ław, kapituł, sędziów ?

Skoro nominujący Identyfikatora głosowali na kogoś zupełnie innego niż myśleli?
Ten konkurs  miał tyle nieprawidłowości, sprzeczności, uchybień i wypaczeń, że najrozsądniejszym wyjściem byłoby jego anulowanie. Poświęciłem temu całą notkę i w sumie nie bardzo jest po co wracać do tego tekstu.

Taka jest rzeczywistość polskich konkursów, a:

jeżeli to nie jest jasne, pewnie trzeba będzie to doprecyzować w przyszłości
jak odpisał jeden z inicjatorów nagrody.

Skoro sędziowie nie mają kodeksu (choćby etyczno - moralnego) nic nie stoi na przeszkodzie, aby w konkursach sędziowie wpływali na swoje nominacje - nic to zdrożnego, wszak w angielskim parlamencie rozmowy też prowadzone są w lobby. Czyli w kuluarach. Lordowie jednak nie pytają na kogo głosować na publicznych, prywatnych społecznościach, jakby to rzekł Kiepski.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby sędziowie wybierali się pomiędzy sobą również prywatnie, publicznie - to również nic zdrożnego - nawet jeśli ktoś nie zostanie sędzią, zawsze może zostać kandydatem do nagrody. Ot, w kwestii przypomnienia innej nagrody - Latających Spodków.

Wspomnę tu też casus koordynatora, menadżera, współautora i członka teamu deweloperskiego projektu Slavia (mam nadzieję, że wymieniłem wszystkie jego ówczesne tytuły), który przed drukiem nawet nie grał w dodatek, który kupowaliście. Jak sam dodaje - nie musiał iść na kompromisy, większość jego pomysłów trafiła do podręcznika.

Te przykłady (oraz z Identyfikatora), pozwalają mi stwierdzić, że takie zagrania nie są czyste.
Tych z prywatnych korespondencji z niektórymi osobami (sędziami) przecież nie będę publikował.
Nie nazywajmy rzeczy po imieniu i nie róbmy Wprost.

Zatrważająca jest właśnie ta ewolucja, powszechność, rozwój i zobojętnienie fundomu na tego typu zachowania.
A już zupełnie oderwane od rzeczywistości są komentarze osób, które krytykującym konkurs (nie scenariusze!) zalecają krytykę scenariuszy i/lub organizację swoich konkursów.
"Hola! Hola!", chciałoby się zakrzyknąć za klasykiem, albo nawet i "CiszaaAAA!!!".
To, że mam obiekcje co do funkcjonowania poszczególnego browaru, to znaczy że mam być ich kiperem, albo rozlewać swoje piwo?

Tak więc jeśli ktoś w komentarzach powołuje się na etykę, warto aby najsampierw zapoznał się z definicją tejże, a potem przyjrzał się sylwetkom waszych dzisiejszych polskich autorytetów erpegowych.

Szkoda tylko poszczególnych jednostek, które chcą dobrze, a wychodzi jak zwykle.
Jednak nie do końca rozumiem zbulwersowanie Dracha, który przecież mógł odmówić sędziowania, a tym samym nie być posądzany o kumoterstwo. Nie podoba mi się koncert, impreza, sesja - nie uczestnicze. A jeśli już wlazłeś między wrony musisz krakać jak i ony.
Tytułowy dziegieć użyłbym zgodnie z przeznaczeniem. Do smarowania kół -  niektórzy pomimo że jadą na tym wózku to powoli zaczyna odczuwać swoje lata.

A facebookowy problem z wstrzymującymi się od głosu ?
Skoro absurd sięgnął zenitu, niech głosują Prawdziwi Erpegowcy. Ci policzeni. Reszta niech uiści karę.

 
Kilka słów o nieznanym chyba wielu osobom w kraju, gatunku combat picture book game.

Lost Worlds, gra  opisywana w Razem przez Jacka Ciesielskiego miała niewątpliwie świetny pomysł jak na ówczesne czasy. Bazowała na wcześniejszej grze Alfreda Leonardi'ego Ace of Aces. W styczniu 2014 ukazała się ponownie w limitowanej edycji, a właściciele C64 mogą pamiętać zręcznościową grę pod tym samym tytułem
AoA to gra, w której 2 graczy zajmowało stanowisko jednej ze stron Niemców lub Aliantów. Każda książeczka to samolot gracza, zaś ilustracje na stronach pokazywały widok z kokpitu swojego samolotu, patrzącego na przeciwnika. Na dole ilustracji znajduje się seria manewrów, które mogą być wykonywane. Podobnie jak to opisuje J. Ciesielski w odniesieniu do Lost Worlds gracz wybiera manewr i porównuje go z swoim adwersarzem. Rozszerzenia do tej gry pojawiały się aż do 1990 roku. Ace of Aces była pierwszą grą tego typu (1980), Lost Worlds powstało dopiero w 1983, a w międzyczasie pojawiały się inne gry tego typu np.: Bounty Hunter (strzelanina na Dzikim Zachodzie - wydano tylko jeden zestaw Shootout at the Saloon), Dragonriders of Pern (bazująca na trylogii Jeźdźcy smoków Anne i Todda McCaffrey'). I właśnie Lost Worlds.

Dziś combat picture book game to przeszłość, chyba niewiele powstaje takich gier, pomimo że w 1983 roku Lost Worlds otrzymało Origins w kategorii Najlepsza Planszowa Gra Fantasy. W Polsce gatunek tych gier po dziś dzień traktowany jest po macoszemu - sam nie spotkałam się z osobami zainteresowanymi combat picture book game, bądź informacjami na ich temat. Nie przypominam sobie tekstów na ten temat nawet w polskich, papierowych pismach w latach 90.
 
Zasady Lost Worlds i scenariusze można ściągnąć z podstrony Flying Buffalo Incorporated poświęconej grze (wydawcy Tunnels &Trolls). Sama gra miała sporo wydawców, pojawiło się też trochę spinnofów jak np. Queen Blade.
Owe Queen Blade działa na zasadach Lost Worlds, jednak jak to u Azjatów miast ilustracji wojowników, trolli itp. pojawiły się dziewoje z oczami jak balony, prezentujące swe wydźwięki w dosyć niewyszukanych pozycjach. Dostępna jest po dziś dzień z zrozumiałych nie tylko mangowo/ anime'owych/ względów.

Starsze combat picture book game pojawiają się na eBayu oscylując wokół kilkudziesięciu dolarów.

Trudno mi napisać, dlaczego combat picture book game straciły na swej popularności.
Nie znam tych gier zbyt dobrze, podobnie jak i karcianek. A może właśnie karty są po cześci spadkobiercami combat picture book game ? 


Tym razem, dzięki Humberto Rotondo z RPG Peru udało mi się zdobyć nieco informacji grach fabularnych w kolejnym kraju Ameryki Łacińskiej - Peru.


Plakat reklamujący Faralcon
Największe skupiska graczy podobnie jak w innych omawianych krajach Ameryki Południowej znajdują się większych aglomeracjach, tutaj głównie w stolicy - Limie.
Przez szereg lat, gracze w Peru nie tworzyli jakiejkolwiek społeczności - grywano w gry fabularne, jednak nie było żadnego przepływu informacji, stron WWW, czy pism zajmujących się tą formą rozrywki.

Dopiero w 2001 powstała społeczność o nazwie Dragones del Sur, skupiająca graczy głównie ze stolicy Limy.
Organizują konwent o nazwie Faralcon, na którym grywa się w takie gry fabularne jak: Calabozos y Dragones, Vampiro, Cthulhu, Leyenda de los 5 Anillos (czyli znane nam: Dungeons & Dragons, Wampir: the Masquarade, Zew Cthulhu ).
Mają na swoim koncie również sporo innych imprez w Peru.

Początkiem 2010 roku odnotowano spadek aktywności tamtejszego fandomu, a także sprzedaży wszystkich gier (w tym karcianych, strategicznych i planszowych) w jednym z większych sklepów o nazwie Game Zone. Jedynie niewielkie grupy  działały na niewielką skalę w internecie, a ludzie powrócili do grania w domach.
Tapeta  jednej z kampanii grupy RPG Peru osadzonej w realiach wiktoriańskich/ steampunkowych.
Koniec, końców w październiku 2010 utworzono kolejną prężną grupę - RPG Peru, której misją jest promowanie i wspieranie różnych gier RPG, tak aby przyciągnąć jak najwięcej nowych graczy (na mniejszą skalę zajmują się również grami strategicznymi). Generalnie starają się by hobby w Peru było bardziej dostępne, między innymi dzięki darmowym materiałom udostępnianym na licencji OGL.
Pracują nad grą fabularną super hero oraz settingiem osadzonym w prekolumbijskich realiach uwypuklającym mity Peru, zwłaszcza te inkaskie i prainkaskie.


Na ich stronie znaleźć można serię artykułów na różnorodne tematy związane z RPG, są też dwa odrębne komiksy: Las Intrépidas Aventuras del Hombre Gato i Tinytorc. Prowadzą podcast, hostowany przez RadioFan o nazwie Dados en la Mesa (Kości na tabeli), audycja trwa od siódmej do ósmej wieczorem (oczywiście czasu peruwiańskiego). Ostatnio popularny jest Pathfinder Role Playing Game, a sama grupa ostatnio grywa głównie w Pathfinder Society Organized Play w piątki, w sklepie Smart Game.

Największy tegoroczny konwent jaki się odbył w 201 roku nazywał się Lima Comics - nie zabrakło tam oczywiście RPG, które reprezentowali między innymi właśnie RPG Peru i ich  znajomi z Dragones del Surz.
Konwent nie odbiega od tych organizowanych u nas. Podczas trwania tej imprezy odbył się szereg uroczystości, konferencji, grano we wspomniany setting prekolumbijskii i grę o super bohaterach.














Galerie i albumy zdjęć RPG Peru:
Comics Lima
Sklep Smart Games
Pathfinder Society Home Game
Kingdom Comics
LARPy organizowane w Halloween: rok pierwszy i rok drugi


Gry fantastyczne w 1988 roku stały na tyle popularne, że Fantastyka nie mogła przejść obok nich obojętnie. Tym samym we wrześniowym numerze poświęcono sporo miejsca grom, w tym fabularnym. Przyporządkowano im całą Galerię, ukazując nam jaka przepaść dzieli Polskę i Wielką Brytanię.
Te zdjęcia makiet, figurek, rozgrywki, czy nawet otwarcia kolejnego sklepu z grami jeszcze bardziej rozbudzały naszą wyobraźnie i skłaniały do kolejnych sesji.
Zadziwiające jest tylko, że aż sześc długich lat musiało upłynąć od ostatniej publikacji nt. gier w Fantastyce i trzy lata popularyzacji RPG na łamach Razem przez Jacka Ciesielskiego.
Niemniej jednak hobby zostało dostrzeżone, a Fantastyka otworzyła swoje podwoje na role playing games. W kolejnych latach coraz częściej pojawiały się wzmianki na temat gier obecnych na konwentach. W kolejnej dekadzie RPG były obecne już prawie we wszystkich pismach około fantastycznych, a sama Fantastyka (wtedy już Nowa Fantastyka) publikowała obok debiutującego Sapkowskiego opowiadania Jacka Yeovila.
O skali popularności hobby w Europie i nie tylko świadczyć może nakład magazynu White Dwarf - sto tysięcy egzemplarzy w roku 1988...








Prawdziwi funi są już policzeni. Wypadałoby teraz usunąć z fundomu elementy aspołeczne, zagrażające oddawaniu Waszych pieniędzy na ich hobby.
Konieczne są zatem dobrze przeprowadzone kampanie crowdfundingowe.
By ułatwić każdemu start w kampaniach przygotowałem Poetry RPG (nie mylić z Poem RPG) dla zbierania pieniędzy dla wszystkich tych indywidualistów którzy boją się wyjść i stanąć pod sklepem.


Pałka, zapałka, dwa kije,
kto nie wpłaci, ten doły pod fundomem ryje
***
Ene due rabe, bocian połknął żabę
a żaba Chińczyka, Chińczyk zeżarł nakład gry
co z tego wynika? Płacisz za niego ty! 
***
Ene due rike fake, torba bobra wojny ósme smake.
Eus deus kosmateus, fakał morele dawaj baks. 
***
Triumf,triumf misia bela. Misia Kasia konfacela.
Misia a, misia be, Misia Kasia, konface.
Dawaj twoje dolce! 
***
Siedzi baba na cmentarzu, trzyma nogi w kałamarzu.
Przyszedł duch, babę w brzuch baba fik,  kocioł gier nam znikł.
***
Palec pod budkę, bo za minutkę zamykam budkę. Budka zamknięta nie ma klienta .Wydawca na karimacie sprzedaje towar za gacie. 
***
Siedzi anioł koło krzaka i się gapi na ślimaka.
Raz, dwa, trzy – sponsorujesz szampon ty! 
***
Onse madonse flore,omade omade omadeo deo riki tiki,
sprzedajemy erpegowe naleśniki, naleśniki są gorące,
i kosztują trzy tysiące, raz dwa trzy!
dawaj dutki ty! 
***
Na wysokiej górze powstają gry duże
nazywają się indieaplipaplibliteblau
Kto za to nie zapłaci ten nie będzie grau. 
***
Chodzi dizajner koło drogi, nie ma ręki ani nogi,
trzeba projektanta pożałować, i pięć złotych podarować. 
***
Siedzi wydawca na grochowej miedzy,
my się kłaniamy a on sobie siedzi.
Ty wydawco dobrze wiesz,
wybierz wpłatę od kogo chcesz. 
***
Entliczek - pentliczek,
czerwony stoliczek,
na kogo wypadnie,
na tego łan bags! 
***
Szły pchły koło wody,
pchła pchłę pchła do wody,
a ta pchła płakała,
że drukarnia ją wypchała. 
***
Jeden, dwa, jeden, dwa,
pewna dama miała na utrzymaniu dizajnera.
Trzy i cztery, trzy i cztery,
dizajner ten miał dziwne maniery.
Pięć i sześć, pięć i sześć,
dizajner ten kaszy nie chciał jeść.
Siedem, osiem, siedem, osiem,
wciąż o kawior tylko prosił. 
Dziewięć, dziesięć, dziewięć, dziesięć,
kto mi kawior tu przyniesie?
Może Ty, może ja?
Dawaj bo nie powstanie nowa gra!
*** 

Adriano 'Borejko' Kuc

Bloger. RPG są moim hobby od 1986 roku, podobnie jak gry wideo. Moje teksty pojawiały się w magazynach hobbystycznych: Magia i Miecz, Portal, Kwarta; oraz serwisach internetowych m.in. Esensja, Histmag, Gadżetomania, Polygamia.

Biorąc pod uwagę liczbę ludności w Australii, hobby jakim jest RPG jest dosyć pokaźne. Lev Laffayette prowadzący RPG Review podesłał mi nieco informacji na ten temat.

Super Squadron
Od początków hobby RPG w Australii powstało niewiele rodzimych gier fabularnych. Niektóre z nich takie jak Super Squadron (1984 r.) , Battlemaster (1988 r.) oraz D4-D4 (2004  r.)nie wyróżniają sę zbytnio, a ten ostatni jest zwykłym systemem uniwersalnym.

Jest jednak wiele innych dosyć pomysłowych i niekonwencjonalnych gier np. w ramach settingu. Przykładowo Hunter Planet (1986 r.) proponuje świat, w którym obcy polują na dzikie zwierzęta którymi jesteśmy my sami, czyli ludzie.

Albedo 




Albedo (1988 r.) może być szerzej znane w Polsce - to gra hard SF, w której głównymi bohaterami są  antropomorficzne zwierzęta.

Lace and Steel (1989) to romantyczne i zawadiackie fantasy, analogiczne do siedemnastowiecznej Europy, tutaj jednak obok ludzi świat zamieszkują centaury. Na swoje czasy gra była dosyć innowacyjna - wykorzystywała obok kości karty.

Z mniej znanych gier wymienić można narracyjną grę Soothsayer (1997 r.), która podobnie jak Battlemaster jest systemem uniwersalnym. Tonio Loewald opublikował wiele gier osadzonych  SF jak: Foresight (1986 r.), Hindsight (1987 r.), oraz (uwaga!) historyczno - symulacyjną grę o nazwie Rus (1989 r.), której akcja rozgrywa się w 900 roku naszej ery w Rosji do której trafia chrześcijaństwo.
RUS
TERROR AUSTRALIS
Wielu australijskich autorów znacząco przyczyniło się do publikacji dodatków w wydawnictwie Chaosium np.: Richard Watt (Call of Cthulhu, Elric!), Mark Morrison i Penelope Love (Australis Terror Call of Cthulhu), Michael O'Brien (różne publikacje do RuneQuest'a w okresie gdy wydawcą było jeszcze Hill Avalon). Ponadto Stephen Dedman (Villains & Vigilantes, oraz różne suplementy do GURPS), Wes Nicholson (kilka suplementów AD&D), Steve Darlington (miał wkład w dodatki do drugoedycyjnego Warhammera). Lev z kolei współpracował nad kampaniami do Rolemastera i napisał kilka rozdziałów do Fox Magic.

Trudno jednoznacznie stwierdzić które z gier fabularnych są obecnie najbardziej popularne  w Australii. Niemniej jednak na podstawie osobistych i niczym nie potwierdzonych obserwacji Leva, rankingi popularności nie odbiegają zbytnio od innych krajów angielskojęzycznych.
Od dziesięcioleci dominuje Dungeons &Dragons, RuneQuest oraz Call of Cthulhu, który niezwykle popularny był w latach osiemdziesiątych. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych szale przechyliły się na korzyść Warhammera oraz produktów z linii White Wolfa. W tamtych też czasach niezwykle popularne były LARPy w konwecji WoD.

Według tego co pisze Lev, hobby w Australli jest w dobrej kondycji - są zarówno szeregi grognardów jak i zupełnie nowych graczy gotowych do eksperymentowania z szerokim wachlarzem nowych systemów przy zachowaniu starych faworytów.

Konwent Arcanacon od 1983 gromadzi setki osób, tam też pojawiły się pierwsze LARPy pod australijską nazwą Freeform RPG. Kolejny konwent GenconOz w 2009 roku zgromadził kilka tysięcy osób, choć impreza przeznaczona była również dla fanów gier karcianych i gier komputerowych.
We wszystkich większych miastach są organizowane konwenty, w każdym z nich są też kluby, sklepy z grami, choć liczba tych ostatnich skurczyła się wraz z wzrastającą rolą zakupów online.

Na przestrzeni lat było kilka prób rozwoju czasopism, najwiekszy sukces odniósł magazyn Breakout!, który ukazywał się od 1981 do 1991 roku (zajmował się również grami wojennymi). Kolejnym pismem ukazującym się od 1988 do 1996 był Australian Realms.
Świetny magazyn online o nazwie Places To Go People To Be działał od 1998 roku do 2008.
Sam Lev, wydaje kwartalnik RPG Review, dotychczas ukazały się 22 numery.

Oto dwa linki od których możecie zacząć poszukiwania na temat Australii i tamtejszych gier:
Goshu Otaku (m.in. wydawca D4-D4) oraz informacje na RPG Geek o Super Squadron.

Serdecznie dziękuję Lev'owi Laffayette z RPG Review za informacje o tamtejszym rynku gier fabularnych. A Was zachęcam do odwiedzania Jego strony, jak i pobierania kolejnych numerów RPG Review.



Kiedy przyjrzeć się miegadungeonom i haftowi z odległych Qrpiów można natknąć się na sporo podobieństw pomiędzy Logrusem Gygaxem, a ekstraordynaryjną Jadwigą z Qrpiów, która była prekursorem haftu ukierunkowanego na labýrinthos.
Percepcja postrzegania miegadungeonu może być mylona z recepcją motelu na Qrpaich, gdzie pani Jadwiga stawiała swe pierwsze wianki i hafty.


W jej pracach znać różnorakie przejawy emablowania fistingiem paramentalnym, który wskazuje
że miegadungeony były podobnie jako haft - wielce prosufrażystyczne (same plusy, zero minusów na paramapie haftu qrpiowskiego).

Proces indeferentej homofobii na haftach jest zrównoważony niczym jak w szaletach (kołka równe są trójkątom) zgodnie z zaleceniami World Toilet Organization.
Wybitny i dobitny OSRażysta, eksplorator zachodniolechickich labýrinthos Bernard Powolny (z pochodzenia Kaszub, de domo Dalli - Dalli ) interpretował kółka jako zera bezwzględne.
W miegadungeonach qrpiowskich spostrzeżemy też tolerancję religijną - krzyże prawosławne są homogeniczne i scalone z tymi naszymi, przaśnymi. Zadziwiające że mieszkańcy Qjaw chętnie sięgali po symbolistykę szczęścia i pomyślności czerpaną z gammadionów, hojnie oferowanych nam przez naszych zachodnich sąsiadów.

I tu dochodzimy do meritum, czyli rezonansu w szkołach haftu labiryntowego z Qjw i Qrpi. Zjawisko zachodzi nie tylko w naszym kraju. Chodzi mianowicie o drgania wymuszone (powstające po nadużyciu C2H5OH) zwane potocznie alkoepilepsją (vide poezja ludowa z ubiegłego millenium: "Trzepała Zośka dywan").
Drgania dłoni wynikające z nadużywania alkoholu powodowały, że hafty qrpiowskie były zawsze randomizowane i nigdy nie było do końca wiadomo jaki labýrinthos powstanie
Z kolei szkoła qjawska miała zaprojektowany efekt końcowy na długo przed zażyciem C2H5OH.

Na kolejną wędrówkę po dziewiczych dla polskiego erpegowca rejonach świata wybrałem Meksyk. A muszę przyznać, że mają tam meksyk o jakim nam się nie śni.
Z pomocą przyszedł Ojeda Aldo Campos, który jest autorem Tropas Galácticas - wspominałem o nim przy okazji settingu Disgenesia.

Wnętrze sklepu w Queretaro, zdjęcie pochodzi ze strony sklepu
Jak poinformował mnie korespondencyjnie Ojeda, roleplaying games dla większości mieszkańców Meksyku jest raczej nieznanym hobby. Grywa się praktycznie się tylko w większych miastach, choć sam nie jestem pewien czy megalopolis takie jak Meksyk to jeszcze miasto?
Największy sklep w Meksyku to Comiccastle, mający swoje oddziały w Gudalajarze, Queretaro i samym  Mexico Distrito Federal, czyli jednostce administracyjnej wydzielonej ze stanu Meksyk, liczącej sobie ok. 22–25 mln mieszkańców. W samym Dystrykcie Federalnym Meksyk znajdują się jeszcze inne sklepy hobbystyczne, jednak są one znacznie mniejsze.

Północne obszary Meksyku, gdzie jest znacznie więcej graczy mają znacznie bardziej zorganizowana społeczność. Przykładowo w Monterrey osoby powiazane ze stroną Rol Regio organizują kilka konwentów rocznie np. Mostraton.

Kolejna społeczność, to Medievo Monterrey zajmuje się między innymi rekonstrukcją historyczną. Warto tam zajrzeć, znajdziemy tam sporą galerię zdjęć, krótkie filmy i zapowiedzi kolejnych imprez.



Jeśli chodzi o społeczności graczy w sieci, to swego czasu niezwykle popularna była Liga de Adventures - dziś już nie istnieje. Jednak udało mi się znaleźć stronę na Facebooku, właśnie o tej nazwie.



Meksykanie grywają w produkty, znanych doskonale w Polsce firm, czyli: Wizards of the Coast, White Wolf i Chaosium. W sukurs mieszkańcom Ameeryki Południowej przychodzi bogaty i doświadczony rynek gier hiszpańskojęzycznych, cześć z nich wymieniono tutaj.

Pierwszą meksykańską grą była Laberinto, napisana w 1998 roku. Gra liczyła sobie ponad dwieście stron, osadzono ją w realiach fantasy (choć wśród inspirujących autorów obok J.R.R. Tolkiena i Ursula K. Le Guin, pojawia się Herman Melville). Estetyka gry obraca się wokół mangi i anime. W 2007 roku pojawił się Mini manual, czyli wersja darmowa wersja tej gry, zawierająca się na 22 stronach.
Postacie opisane są ośmioma współczynnikami: Siła Zwinność, Percepcja, Wigor, Inteligencja, Koordynacja, Relacje, Pamięć. Szereg umiejętności pogrupowano według kilku grup np. Wiedza, Psychika, Atletyka itp. Reszty dopełniają dodatkowe cechy, jak Ruch, Szczęście, Punkty Żywotności + Punto débil. Gra zdaje się wyglądać nieco podobnie do SW, może poza tym, że testy wykonuje się kośćmi sześciennymi ? Wspomniane demo jest do pobrania ze strony gry, podobnie jak przygoda z typowym labiryntem pt. La tumba de Turmikia. 
Niestety oficjalna strona  nie była aktualizowana od trzech lat, na Amazonie też nie można znaleźć już tej gry.

Za drugą meksykańską grę uważa się wydane w 2005 roku Factory: La Geonova Libre. Strona gry już nie działa, niewiele więcej można o niej dowiedzieć się z Wikipedii, podobnież z tego bloga.
Podobnie jest z kolejną grą nazwaną Tiamat, gra jest popularna w wspomnianej wyżej północnej części Meksyku, zaś zupełnie nieznana w innych rejonach. Na stronie poświęconej tej grze znaleźć można dwa dodatki, kartę postaci oraz stronę z komiksem, pod tym samym tytułem.



Pozostaje mi więc, napisać jeszcze o grach zaprojektowanych przez Ojeda Aldo Campos.

Gra Tropas Galácticas została napisana specjalnie dla graczy meksykańskich, jednak okazało się, że stała się bardziej popularna w Hiszpanii.  Jej akcja rozgrywa się w odległej przyszłości, gdzie el Gobierno Terrestre (chyba ....Rząd Ziemi) utworzył specjalną jednostkę kobiet i mężczyzn, przeszkolonych do ochrony kolonii, które znajdują się poza Układem Słonecznym.


Disgenesia napisanej na konkurs Cyberpunk Revival Project dla 1KM1T, już wspominałem, przypomnę więc, tylko że jest osadzona w cyberpunkowym świecie, w którym każdy człowiek jest doskonały, nikt nie cierpi z powodu głodu lub chorób. W gigantycznym mieście Mega-Complex toczy się tajna wojna pomiędzy megakorporacjami i innymi grupami władzy.  
Gracze wcielają się w rolę Teratomorphów (mutantów, odrzuconych przez społeczeństwo) wykonujących brudną robotę. Dostępna jest w języku angielskim, również w sklepie interentowym Drive Thru RPG.

Autor obecnie pisze nową grę o nazwie Ensueño, fantasy RPG aktualnie dostępna do pobrania w wersji alfa. 
W planie ma być do pobrania za darmo jak i inne gry jego  autorstwa.
Jeszcze jest za wcześnie, aby powiedzieć, czy będzie przetłumaczona na język angielski.

PDF jest do pobrania z tego miejsca i karta postaci.
Blog autora i jego Facebook

Strony poszczególnych gier:
DisgenesiiTropas Galácticas, El Rey Muerto
Nie samymi grami fabularnymi Meksykanie żyją. Jedną z popularniejszych kolekcjonerskich gier karcianych (nie tylko w Meksyku, ale i całej Ameryce Łacińskiej) jest TyL, czyli Mitos y leyendas, wydana przez chilijskego wydawcę Saolo S.A.. Gra wyróżnia się niską ceną jak na tamtejsze realia, jednak dalsze jej losy są mi bliżej nieznane - wydawca ogłosił upadłość. Gra jak sama nazwa wskazuje, łączy mity i legendy z różnych kultur świata (Celtowie, Egipt, Rzym, Japonia etc.).
Więcej informacji na temat samej gry można znaleźć na FacebookuWikipediiblogu i forum.

Gdyby nie Ojeda Aldo Campos pewnikiem nie dowiedziałbym się nic o grach w tym kraju. W Meksyku oficjalnie brak jest języka urzędowego, a jak powszechnie wiadomo jest to język hiszpański. Istnieją jednak 62 języki autochtoniczne, które są uznane na równych prawach za "języki narodowe". 

Serdecznie dziękuję meksykańskiemu projektantowi gier w imieniu swoim i Czytelników za pomoc w zebraniu informacji o grach fabularnych w Meksyku.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget