Telepoltery, czyli identyfikator gier

Identyfikator Gier

Czyli rzecz o tym jak fandom chciał stworzyć Fandomowe Paszporty Polityki, a wyszły Paszporty Polsatu...
Czyli to co zwykle.
Za nami nominacje do kolejnego konkursu, w którym nobilitują się ci sami co zwykle.
Pyrkon zrozumiał swoją rangę, a Polter kurczowo łapie się czegokolwiek, by nie spaść z piedestału. Trudno jednak upaść, skoro się już leży. Stąd zaistniała potrzeba dowartościowania Poltera czymkolwiek i natychmiast.


Na przykład konkursem, w którym wszystko "zrobi się samo", czyli zrobią to "fani dla fanów". A oni tylko wybiorą na kogo można głosować. Oni, czyli "specjalnie zaproszeni eksperci" wyłonią trzech swoich faworytów, a fani na nich zagłosują. By było profesjonalnie, warto dodać prestiżu nagrodzie pierwszym członem nazwy, stąd pewnie "Ogólnopolska Nagroda Identyfikatory Pyrkonu”.
Trudno znaleźć logiczne uzasadnienie dla peerelowskiego w swoim charakterze plebiscytu - praktycznie wszystkie rażące błędy wytknięto już w tym miejscu.

Wiele wątpliwości budzi wybór samych "ekspertów", jeszcze więcej ich wybory, nie wspominając o regulaminie, wyłonionych  animatorach i autorach zwanych Identyfikatorami.
Skąd te wątpliwości?

Grupa "ekspertów, osoby znane i cenione w środowisku miłośników gier i fantastyki" nominuje osoby, które nie są autorami przypisywanych im gier np. dr. Michał Mochocki nominuje Neuroshimę Ignacemu Trzewiczkowi, a de facto autorem jest Michał Oracz.
Nominowanie kolegów z pracy nie jest chyba zbyt fair play. Pomimo, że § 5 5. Regulaminu stanowi że "Członek Kapituły nie może być Kandydatem", to nic nie stoi by nominowanym był członek zespołu, z którym konkretną grę się współtworzyło. 

Przyglądając się Identyfikatorom w kategorii gier okazuje się, iż żaden z nich nie został nominowany zgodnie z regulaminem. Abstrahując już od ich zasług dla polskich gier, regulamin mówi co następuje:
§ 4 II. Gry - za dokonania w dziedzinie gier wszelkiego rodzaju. Kapituła, wskazując Kandydatów i Nominowanych w ramach tej kategorii, będzie wskazywać osoby, które stworzyły w roku 2013 dzieło zaskakujące swoim kunsztem i dbałością wykonania,
Patryk Strzelewicz (Game Techologies) wprowadził swój rewolucyjny produkt (DICE+) do Polski w marcu 2012 i w czerwcu 2012 na rynku zachodnim w trakcie EA w Los Angeles.
Znamienita postać polskiego gamedevu i roleplaying games, Artur Ganszyniec wprowadził innowacyjną grę Puzzle Craft w roku 2012, Wolsung 1.5 był reedycją (jak sama nazwa wskazuje), zaś za dodatek Slawia odpowiada co najmniej dziesięciu autorów. Nagrody przyznawane są pojedynczym autorom, nie zespołom - co z kolei dyskwalifikuje ostatniego Identyfikatora, czyli Jacka Gołębiowskiego np. za grę odpowiadał również Krzysztof Biernacki, a współproducentem był ...jeden z Członków Kapituły - Maciej Sabat, nota bene również współautor Wolsunga 1.5... Zaś kunszt i dbałość wykonania dwóch gier karcianych wydawnictwa Jacka Gołębiewskiego pozostawia wiele do życzenia.

W tarapaty popadli pomysłodawcy już przy samym ustalaniu kryteriów, przyznawania nagród, czyli zanim one powstały.
Niezwykle problematyczne może być przyznawanie nominacji w kategorii gier, gdzie gry wideo mają wielotysięczne nakłady finansowe. Nakłady gier fabularnych czy planszowych są nierzadko liczone w ...dziesiątkach sztuk. Konfrontując to z 60 tysiącami sztuk topowej gry wideo sprzedanej w 24 godziny w 2013 roku w Polsce, wypada to nadzwyczaj słabo.
Nawet dziecko zrozumie, iż nieliczny i hermetyczny fandom "gier bez prądu" statystycznie jest na straconej pozycji w opozycji do rynku gier wideo. Zwłaszcza kiedy nie ma kryteriów rozróżniania i oceniania konkretnych typów gier.

Nie mam zamiaru deprecjonować tutaj zasług ww. Identyfikatorów dla polskich gier. Wskazuję po prostu błędy i wypaczenia "ogólnopolskiego konkursu".
Jak stwierdza jednak jeden z pomysłodawców tych nagród nic to, bowiem jeśli coś źle działa, lub:
jeżeli to nie jest jasne, pewnie trzeba będzie to doprecyzować w przyszłości.
Tylko że tegoroczne nominacje pozostaną, pomimo późniejszego "doprecyzowania", prawda?

Kilka dobrych lat temu fani domagali się chleba i igrzysk - dużego konwentu, na którym znajdą się też i hostessy. Okazało się że takowy otrzymali, dzięki zaangażowaniu wielu osób Pyrkon rozrósł się do monstrualnych (jak na polskie) rozmiarów.
Szkoda, że zobaczymy na nim konkurs z Identyfikatorami, z którym zapewne nie tylko mi będzie ciężko jest się identyfikować.

W fandomie czas upływa wspak, wszerz, ale nigdy do przodu. Wśród nagradzających i nagrodzonych nie nastąpią jakiekolwiek nawet drobne korekty personalne z prostej przyczyny - jest nas zbyt mało.
I chcąc, nie chcąc -  tworzenie bytów (w tym przypadku konkursów/ plebiscytów) ponad miarę nie ma żadnego większego sensu.
Zaś produkty, które mogły być dostrzeżone jak chociażby polskie tłumaczenia topowych gier (FAE, Apocalypse World) czy angielskojęzyczne wydania (Bandits & Battlecruisers, Underworld Kingdom) zostały dostrzeżone przez fanów roleplaying games.
Niestety nie przez Towarzystwa Wzajemnej Adoracji związane z Polterem.

Jeszcze nigdy tak niewielu "fanów" nie zrobiło tak wiele złego, dla tak wielu. A jak napisał mi zasłużony dla polskiej fantastyki pisarz (któremu to złożono zaproszenie do uczestnictwa w Identyfikatorach) należy być ostrożnym w różnego rodzaju plebiscytach.

By zakończyć humorystycznie farsę jaką zaserwował nam po raz kolejny Polter, tegoroczne nominacje zapewne mogą się przydać w konwentowej gastronomii :
- Fritato de keczupe pomidore, mamonę dam później, mam Passporrto Polterro Identyfikatorre 
- Tu szalony bambino, dwa razy capuccino, margaritę na raty mam prelekcję z karate wraz z moim bratem. 

IIustracja: giznet.pl

Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget