Serwis, forum, fanzin - jaki, jaka, jakie? [KBRPG #52]



Karnawał dziwny - w moim mniemaniu pokrywa się z tą pięćdziesiątą edycją. Do tego można odnieść wrażenie że faworyzuje "jedyny fanzin", co już niezbyt ciekawie się prezentuje.
Pisałem o serwisach, portalach i pismach wielokrotnie poczynając od Restitutio in integrum polterkum. A na wszystkie pytania zadane przez karpia moja odpowiedź jest przecząca.

Czy pisanie dla portali przynosi jakiekolwiek profity, choćby tak niewymierne jak prestiż? Czy funkcja informacyjna serwisów ma jeszcze rację bytu? Czy miejsca zbierające fanów RPG do kupy są komuś potrzebne? A może wystarczy jeden Facebook? Czy wobec raczkującego rynku gier fabularnych jest waszym zdaniem szansa na powstanie profesjonalnego serwisu, czy pisemka sieciowego? Tak, mam na myśli takie robione dla zysku. A może jednak jesteśmy skazani na “fani dla fanów”? Wszak nawet rodzimi wydawcy często starają się utrzymać w tej branży, bo są właśnie fanami.
NIE

Drobna poprawka - zadziwiające, że wciąż o niej nie pamiętamy. O branży stanowi handel lub producenci utrzymujący się z tego procesu. O ile kilkanaście firm/ osób w Polsce może poszczycić się utrzymywaniem się z handlu (sklepy stacjonarne i/ lub internetowe), to osób wytwarzających gry fabularne w kraju jest niewiele i żaden z nich (o ile mi wiadomo) nie utrzymuje się ze swoich produktów.
Jednocześnie pragnę zauważyć, że gry fabularne są marginalnym zyskiem sklepów, tak więc trudno postrzegać ich rolę w "branży gier".

Czy korzystacie z serwisów o grach fabularnych, dyskutujecie na forach, czytacie ziny od deski do deski? Czy to wszystko jest wam potrzebne? Jeśli nie, to co musiałoby się zmienić, jakie chcielibyście dostawać materiały, aby takie miejsca były dla was atrakcyjne? Co mogłoby was przekonać do ich współtworzenia? Jak wyglądałby fanzin Waszych marzeń, taki, na który czekalibyście z przysłowiowymi wypiekami na twarzy?
NIE

Bowiem społeczności kierują się fanaberiami ich założycieli, a hobby jest podrzędne (Git Rock: Ja tak, Ty nie"). Nie wspominając, o tym że kompetencje twórców i założycieli pozostawiają wiele do życzenia.
Te negatywne zwyczaje, zachowania piętnowałem i piętnuję. Wprowadzanie innowacji, czyli zmiany pozytywne swego czasu "rozdawałem za darmo", potem w humorystycznym tonie zażądałem średniej krajowej.  Szanuję na tyle dostatecznie swoją pracę i wiążący się z tym zysk (chociażby w postaci kapitału społecznego), że nie mitrężę go nadaremno.
Przekonać do współtworzenia każdego mogłaby komercjalizacja, czyli finanse. To tylko kwestia ceny, pozyskanie materiału.  Na szczęście to circulus vitiosus - bowiem nie mamy branży, a więc i pokusy nierządu.

Czujecie się częścią jakiejś sieciowej społeczności? Zaglądacie na fora i portale gdzie jesteście rozpoznawalni po nicku, czy nazwisku, a sami rozpoznajecie innych? A może serwisy i fora mają swoje “złote lata” za sobą? Może wszystko zostało już napisane i przedyskutowane, albo formy wypowiedzi dążą do maksymalnego uproszczenia i nie ma już miejsca na obszerne dyskusje?
NIE

Wręcz przeciwnie, chciałbym się wykluczyć z tej fundomowej społeczności, bo to nierzadko jest to uwłaczające. Owszem (podobnie jak Tom Akon) znam wirtualnie osoby, które darzę szacunkiem i z nimi dyskutuję, wyciągam wnioski (lub i nie). Dalszą część pytań dotyczy karnawału pięćdziesiątego i wpis już popełniłem.

Czy istnieją dla was marki z którymi się identyfikujecie, albo takie które darzycie szacunkiem? Czy być w czołówce Quentina, pisać do Rebel Timesa, albo być redaktorem serwisu o grach RPG coś dla was znaczy? A może to wszystko to tylko próżność i lans?
NIE

Każdy może wręczać i odbierać nagrody, stać się redaktorem, jurorem w przeciągu kilku kliknięć myszką. Ogranicza Was tylko znajomość podstaw zakładania blogów i stron internetowych.
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget