Museum of Childhood - War Games

Uwielbiam odwiedzać muzea, a w szczególności upodobałem sobie te słowackie. Oravsky Hrad to fantastyczne miejsce, które może wchodzić w szranki chyba tylko z niemieckim zamkiem Neuschwanstein.
Kiedy odwiedziłem jednak Museum of Childhood na Bethnal Green w Londynie sfiksowałem i wszystkie muzea które odwiedziłem dotychczas stały się mniej istotne.
Spędziłem tam dobrych kilka godzin, zachowując się jak skośnooki turysta pstrykając fotki każdemu eksponatowi z każdej strony. Kilkaset fotek, z których prezentuję Wam blisko dwieście. Najciekawsze znajdziecie na Flickr - jeśli ktoś ma chwilę czasu, może je sobie obejrzeć. Są w lepszej jakości niż te tutaj na blogu.
O większości z tych eksponatów mógłbym długo opowiadać z rozrzewnieniem, bowiem cześć z nich miałem w domu jako dzieciak.

Samo Museum of Childhood to niczym nie wyróżniający się budynek. Muzeum również, jednak jest tam fascynująca wystawa, która potrwa jeszcze do marca 2014 roku. Każdy kto interesuje się grami (nie tylko wargamingiem), odwiedzając Londyn powinien obejrzeć tę wystawę. Pal licho sklepy z grami - te się nie skończą, a wystawa tak.
Wizyta w tym miejscu zmobilizowała mnie do zakupu pierwszej, popularnej gry wojennej H.G. Wellsa, zapragnąłem mieć wydanie sprzed stu lat.
I swego dopiąłem.
Po zakończeniu eksploracji muzeum krążyłem pomiędzy stoiskami tam rozstawionymi i szukałem tej pozycji, nawet niekoniecznie z przedmową Gygaxa.
Ku mojemu zdziwieniu nie było tam tej książeczki, wróciłem do domu poszperałem i (bang!bang!) jest oryginał na eBayu. Licytowałem zaciekle i stałem się właścicielem pierwszego wydania
Little Wars: A game for boys from twelve years of age to one hundred and fifty and for that more intelligent sort of girl who likes boys' games and books 
czyli w wolnym tłumaczeniu:
Małe Wojny: gra dla chłopców od lat dwunastu do stu pięćdziesięciu i dla bardziej inteligentnych dziewcząt, które lubią chłopięce gry i książki. Wczoraj zresztą wspominałem o Little Wars w tekście 

BBC News: Little Wars: How HG Wells created hobby war gaming.

Wróćmy jednak do samego muzeum. Jest ogromne i znajdziemy tam gry i zabawki z różnych okresów i  różnych krajów.
Są różne gry karciane z czasów drugiej wojny światowej w metalowych pudełkach.
Wschodnie modele budowli, które charakteryzuje taka dbałość o szczegóły, że ludzie tworzący makiety mogliby tylko pozazdrościć.
Masa domków dla lalek, tych małych, wysokich na łokieć i tych olbrzymich blisko półtorametrowych
Wreszcie jest tam masa zabawek, które pamiętam z dzieciństwa - takiego Kaczora Donalda nawet miałem, jak i jojo, jak i bąki i cymbergaj. Są żołnierze na spadochronach, łódki i szybowce, kolejki elektryczne, samochody i roboty na baterie. Obce zabawki dziś dla młodych ludzi, znane tylko moim rówieśnikom.
Przed makietami z kolejkami czy torami wyścigowymi dla samochodów można spędzić masę czasu wyłuskując drobne detale.
Znajdziecie tam też kilka gablot przepełnionych elektronicznymi konsolami do gry, choć radzieckiego popularnego handhelda z lat osiemdziesiątych, czyli popularnych Jajek nie uświadczycie. Są tam więc i Amstrady 128 (miałem je jeszcze w szkole na zajęciach końcem lat 80). Ale jest i kompletnie nieznany mi Invader from space. Znalazły się tam późniejsze konsole jak Playstation, NEC, czy XBOX.
Kolejne gabloty zajmują różnorakie ustrojstwa do iluzji optycznych, trójwymiarowe pocztówki, teatrzyki cieni (w tym te wschodnie), rozwijane z bębnów historyjki, magiczne latarnie i inne fotoplastikony.
Częścią z nich można się pobawić i pooglądać różnorakie iluzje.
Gry planszowe zajmują tutaj spory obszar. Są Smoki i Węże, Monopoly, Scrabble, Cluedo, Hangman, Mastermind. Mnogość Warcabów, Szachów, Chińczyków, Go, itp. W różnych rozmiarach od miniaturowych do potężnych metrowych blatów. Nie braknie oczywiście różnych układanek, klocków tych starych drewnianych i tych nowszych
Ale są też takie perełki jak Gąska - XVII wieczna gra, w którą grała nawet nasza szlachta.
Są też gry tworzone przez dzieci, za przykład niech posłuży ta największa plansza
(format A -1 chyba). Nanogra to na pewno nie jest.
Powyżej kości drewniane wielkości pięści, trzy kubki, karty a poniżej ...strój wiedźmy.
Czas udać się na piętro pierwsze, poświęcone grom wojennym.
Górne piętro to coś co tygrysy lubią najbardziej czyli gry wojenne. Zwiedzanie rozpocząłem od zabawy z maszyną szyfrującą.
Na pierwszym piętrze znajdziemy mnóstwo różnorakich gier labiryntowych - jak ta zamieszczona na zdjęciu powyżej mapa niemieckiego zamku, z którego żołnierz musi bezpiecznie uciec. Pamiętacie taką grę trzyczęściowa grę wideo Commandos ? W tym miejscu w muzeum cały czas rozlega się wycie syreny i znany z tej gry sampel: "Alert! Alert! Alert!". Jest też sporo gier, które były przekazywane do obozów jenieckich. Na ilustracjach zaś przedstawiono gdzie znajdowały się zaszyfrowane w nich informacje lub niezbędne do ucieczki przedmioty.
Całą masa gier figurkowych, tych z ołowianymi żołnierzykami, tych z późniejszego okresu wykorzystujących tańsze plastikowe figurki, a nawet te zwykłe do sklejenia z papieru.
Są gry propagandowe z okresu drugiej wojny światowej uderzające w Hitlera, Stalina, Mussoliniego. Gloryfikujące oczywiście Wielką Brytanię i sojusznika - Stany Zjednoczone.
Jak na mój gust druga wojna światowa zajmuje tutaj zbyt dużo miejsca, koniec końców jednak dotarłem do miejsca w którym znalazłem trochę fantasy i SF (oczywiście Daleki są wszędzie).
Zmęczeni zwiedzaniem mogą odetchnąć w schronie. A potem wrócić do zwiedzania by natknąć się na produkt, który chyba każdy Czytelnik będzie znał.
Czyli bitewnego Warhammera. Games Workshop to naprawdę silnie zakorzeniona firma w Wielkiej Brytanii. Wystarczy spojrzeć na ich podsumowania roczne, czy przypomnieć sobie to o czym pisałem onegdaj. W prawie każdej dzielnicy Londynu znajduje się przynajmniej jeden friendly local store.
Pewnie stąd w muzeum nie uświadczymy tak rozpoznawalnej marki jak D&D, ale WFB musiał się tu znaleźć.
Makiety te małe nieskomplikowane, ale i te duże.
Pisałem o bardzo dużych domkach dla lalek z otwieranymi drzwiami, dachami, ścianami? A po prawej gablota z resorakami.
Część dla dziewczynek jest też olbrzymia: stroje lale, misie, deski do prasowania, magle, odkurzacze, żelazka i miotły...
Chopper Kevina Arnolda z Cudownych Lat też jest oczywiście

Muzeum jest naprawdę spore. Pomimo że spędziłem tam masę czasu, to tak naprawdę to miejsce jak ta widokówka - Little Terror -  po wyjściu chce się tam wrócić i zobaczyć wszystko jeszcze raz.
Dodam, że jest tam cała masa stolików, stoliczków z grami, zabawkami którymi możecie zabawiać swoje pociechy.
Do znudzenia.
Twojego, bo dzieci się tu nie nudzą.

Jak już pisałem wcześniej - to miejsce, które musicie koniecznie odwiedzić, jeśli będziecie w Londynie.
Naprawdę.
Do 9 Marca przyszłego roku.

Na koniec zabrałem sobie za darmo kilka gier pocztówkowych (dostawałem kiedyś podobne od pewnego wydawnictwa wargamingowego w ramach promocji).

20130629_13462020130629_13470420130629_13471020130629_134755(0)20130629_13494720130629_135150
20130629_13525620130629_13530520130629_13531320130629_13534020130629_13540420130629_135429
20130629_13544420130629_13544920130629_13551820130629_13554420130629_13560120130629_135611
20130629_13563420130629_13564520130629_13570320130629_13571520130629_13573020130629_135749
War Games Museum Childhood, a set on Flickr.

Prześlij komentarz

Klawo! My jeno mamy skromne muzeum zabawek w Karpaczu, gdzie o KCtach dyrekcji się nawet nie śniło...

Nawet nie wiedziałem że takie muzeum jest w Karpaczu.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget