Labirynt Śmierci versus Dark Gates

Dzisiejsza aktualizacja to instant, trzy w jednym. Przypomnę Wam grę Labirynt Śmierci, przyjrzę się pokrótce jej elektronicznej adaptacji Dark Gates oraz zamienię kilka zdań z jej Autorem Bartoszem Dębskim.

Labirynt Śmierci

Labirynt Śmierci to prawdopodobnie pierwsza gra fantasy, jaka ukazała się w Polsce. Dysponuje tak wieloma cechami upodobniającymi ją do gier fabularnych, że nietrudno było spreparować dzięki niej  pełnoprawną grę fabularną. Mógł to zrobić każdy, kto w tamtych czasach dysponował odrobiną fantazji.
Historia Labiryntu Śmierci jest nieco zagmatwana. Oryginał Citadel of Blood, gra Erica Lee Smitha powstała na bazie innej planszówki o nazwie Death Maze, zaprojektowanej przez znanego wszem i wobec Grega Costikyana. Labirynt Śmierci został wydany u nas w 1982 roku przez firmę Encore. Warto wspomnieć, że bez praw licencyjnych, co nie było aż tak dziwne w tamtych czasach. Obecnie po 30 latach od jego wydania, dosyć trudno zdobyć go nawet na portalach aukcyjnych.
Podobnie jak w wielu grach fabularnych gracze współpracują ze sobą by odnaleźć i zniszczyć głównego antagonistę - Bezimiennego i Czarne Wrota. Niewątpliwą ciekawostką jest fakt, że w grę można grać samemu. Aby wkroczyć do labiryntu, musimy stworzyć najpierw swój oddział, składający się z trzech Bohaterów (do wyboru mamy dwudziestu trzech gotowych bohaterów), których wspiera  trzech Uczniów (trzeba wylosować ich charakterystyki). Każda z tych postaci opisana jest cechami: Siła, Potencjał Magiczny, Odporność, Zręczność. Dodatkowo każdy z bohaterów posiada zdolności specjalne takie jak np. Negocjacje, Pułapki, Czarne Wrota czy Biegłość w posługiwaniu się konkretną Bronią (młot, topór, miecz, łuk, sztylet).  Jak już wspominałem celem naszego oddziału jest odnalezienie i zniszczenie Czarnych Wrót co może zdarzyć się po kilkunastu minutach od rozpoczęcia zabawy, a maksymalnie po 2 - 3 godzinach. Labirynt tworzymy z losowo dobieranych żetonów w trakcie gry symbolizujących korytarze, komnaty, bądź szczególne miejsca, jak np. Ołtarz. Dzięki losowości za każdym razem powstaje inna niepowtarzalna plansza. W korytarzu mamy szansę napotkać potwory, a w przejściach między nimi mogą być umieszczane pułapki. Jednak dopiero w komnatach jest ciekawie - tutaj znaleźć można znacznie silniejsze potwory, lustra, fontanny z trucizną lub cudowną miksturą, posągi wypełnione kosztownościami lub nagle „ożywające”. W skrzyniach, biurkach znajdują się różnorakie znaleziska: począwszy od sztuk złota, kosztowności, poprzez medaliony uodparniające na trucizny, aż do naczyń z wrzących olejem, które zadają obrażenia. Specjalne pomieszczenie takie jak ołtarz poświęcony demonowi, może sprowadzić nawet śmierć na bohatera za sprawą potężnego czaru „Gniew Boży”. Choć równie dobrze może to być wymierna nagroda w postaci zwiększenia zdolności specjalnej. 
Istotną rolę pełnią schody prowadzące na kolejny, niższy poziom labiryntu, gdzie znajdują się jeszcze potężniejsze potwory, a co za tym idzie większe skarby. Dopiero na trzecim poziomie możemy znaleźć jeden specjalny żeton - Czarne Wrota. Jak nietrudno się domyślić, nie jest łatwo na niego trafić i to on jest jednocześnie celem naszej wędrówki. Zazwyczaj jest naprawdę srogą przeprawą dla oddziału lub jego resztek. Zwyciężymy jeśli pokonamy liczne potwory, Bezimiennego i same Czarne Wrota. Walka podzielona jest na fazy przypominające rundy znane z gier fabularnych. Jej rezultat  ustalany jest na podstawie: sumy rzutu k6, biegłości bronią i zręczności. Suma ta w odpowiedniej tabeli wyznacza  ilość obrażeń. 
Spędziłem grając samotnie w tą gierkę, bądź z kolegami naprawdę mnóstwo czasu, a pierwsza gra fabularna jaką zrobiłem czerpała garściami z Labiryntu Śmierci.

Dark Gates 

Spekulacje i plotki na temat gry wideo na podstawie Labiryntu Śmierci w polskiej sieci krążyły już od dawna. Zupełnym zaskoczeniem dla mnie była informacja od autora gry Dark Gates, że gra już funkcjonuje na Desurze.
Oczywiście nie mogłem odmówić sobie przyjemności pogrania.
Na początku muszę zaznaczyć, że jest jeszcze w wersji alpha 0.4.1, ma więc sporo niedociągnięć i jej niektóre elementy kuleją. Nie zmienia to jednak faktu, że gra wiernie oddaje ducha Labiryntu Śmierci i pozwoliła mi cofnąć się w czasie kilkadziesiąt lat i przypomnieć fascynujące zabawy w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
Gra nie odbiega od pierwowzoru w znaczący sposób, poza jednym drobnym faktem - to wersja Hero Edition, czyli gramy samymi Bohaterami, wykluczono po prostu Uczniów. Dlaczego zdecydowano się na taki krok odpowiada poniżej sam Autor, Bartosz Dębski w krótkiej rozmowie jaką z Nim przeprowadziłem.
Jeśli mnie pamięć nie myli mamy do czynienia z tymi samymi bohaterami co w planszowej wersji gry. Po stworzeniu oddziału pierwszy raz uruchamiając grę zostałem trochę zmylony komunikatem: "Are you ready to start adventure"? Docelowo ustawiona jest opcja "No", która raczej nie zachęca do zabawy. Dopiero po chwili domyśliłem się, że trzeba użyć kursora by uruchomić grę...
Grę można toczyć w trzech trybach Easy, Normal i Hard. Zależnie od wyboru trudności otrzymujemy więcej lub mniej obrażeń a zarazem i złota.
O ile darmowe sample (zaczerpnięte z Freesound) ilustrujące grę dobrze oddają jej klimat, to muzyka Kevina Mac Leoda w trakcie walki nie przypada mi do gustu.
Graficznie Dark Gates w trakcie eksploracji labiryntu stoi na przyzwoitym poziomie, podoba mi się oddział, korytarze, postacie i ich karty.
Znacznie gorzej jest w trakcie walki, kiedy to wszystkie nasze postacie są identycznie przedstawione i wyglądają jakby wyrwane z szkicownika. Potwory i postacie, które są naszymi antagonistami też pozostawiają wiele do życzenia.
W trakcie walki problematyczna też może być ukryta Siła naszych przeciwników - nie wiemy kto i ile jej utracił. Możliwe jednak, że zabieg ten był zamierzony.
W trakcie walk zwróciłem uwagę na jedną rzecz. Moi przeciwnicy eliminowali z zaciekłością tych moich bohaterów, którzy mieli najmniej Siły. Zastanawia mnie czy było to dziełem przypadku, czy algorytmu.
Dark Gates sprawia wrażenie naprawdę losowej gry. Po pierwszych trzech rozgrywkach udało mi się momentalnie zejść na trzeci poziom, innym razem zginąć z łap czterech Gargoyli lub szwędać się dobre pół godziny po pierwszym poziomie w poszukiwaniu schodów.
Odczuwam jednak niedosyt po każdej przegranej. Napis "Game Over You Lose !" to trochę za mało. Nie spodziewam się animacji rodem z Bioware lub Platige Image Studio, ale przydałaby się jakakolwiek sekwencja grafik, po tym jak stracimy cały nasz oddział.

Reasumując. Dark Gates to wyśmienita gra nawet w wersji alpha. Jeśli autor ją doszlifuje będę miał kolejną pozycję, do której mogę wracać (zresztą w sumie już mam). To gra z gatunku tych, które naprawdę się nie nudzą, a jej grywalność zapewniają zasady zaczerpnięte z gry planszowej.
Mam tylko jedno pobożne życzenie co do tej gry. Aby pojawiła się w wersji mobilnej. Dark Gates towarzyszące mi na telefonie czy tablecie w podroży byłoby świetnym pożeraczem czasu.
I tak jak zima/wiosna należała do Knights of Pen&Paper teraz podejrzewam, że Dark Gates będzie moją pozycją No.1. latem.


Rozmowa z Bartoszem Dębskim, autorem gry Dark Gates

Mógłbyś się Bartosz przedstawić? Czym się zajmujesz i przede wszystkim skąd się wziął pomysł na Labirynt Śmierci? Grywałeś w tę grę w młodości? Nie lepiej było zrobić innego "oryginalnego" hack'n'slasha?
Nazywam się Bartosz Dębski i mam 33 lata. Z zawodu jestem administratorem sieci i systemów Linuksowych, a pracuje dla agregatora SMS w UK. Pomysł na Dark Gates pojawił się jakieś 10 lat temu, a zaczął się materializować 3 lata temu. Tak Labirynt Śmierci to główna inspiracja i gra, która w młodości dawała mi ostro w kość. Już na studiach próbowałem robić gry z kolegą, ale nigdy sam nie programowałem. Ja zajmowałem się grafiką i logiką gry, gdzie kodem zajmował się kto inny. Labirynt Śmierci, mimo że dość kultowa gra w Polsce i w USA (DeathMaze, Citadel of Blood) nie doczekała się komputerowej adaptacji. Jeden z fanów mojej gry i oryginału, znalazł "Deahtmaze" na komputery SOL-20, to by było tyle. Kiedy w 2003 chciałem zrobić grę, Dark Gates była idealnym kandydatem dla mnie z powodów sentymentalnych i z tego faktu, że nie było elektronicznej wersji oryginału. W 2010 postanowiłem ponownie się do tego zabrać i tak od 3 lat zarywam noce i każdy wolny czas aby móc stworzyć mój własny labirynt. Tym razem jest to wyłącznie moja produkcja.
Obecnie gra jest w wersji alpha, jak długo nad nią pracujesz i kiedy ewentualnie możemy spodziewać się wersji pełnej?
Bardzo chcę skończyć w tym roku. W wersji 0.4.0 dodałem ostatnią funkcjonalność jeśli chodzi o pierwotne założenia. Brakuje mi jeszcze trochę grafiki i testów aby grę doszlifować.
Do tego urozmaicić bardziej walkę i będzie można uznać to za pełną wersję. Chcę dodać jeszcze statyczne mapy i edytor, wsparcie dla gamepadów, a może nawet statystyki online (pomysł fana) ale nie jest to teraz priorytet. Zawsze mogę wspierać grę po wydaniu v 1.0
Dark Gates - Hero Edition. Planujesz zbliżyć się do oryginału Labiryntu Śmierci i zamiast 6 herosów wprowadzić 3 Uczniów i 3 Bohaterów? 
Usunięcie uczniów było celowe. Chciałem przez to ułatwić trochę kompilację drużyny. Ogólnie cały początek jest uproszony w porównaniu z Labiryntem Śmierci. Dodanie uczniów nie jest problemem, ale nie sądzę aby to urozmaiciło rozgrywkę. Dzięki Hero Edition kilku wiernych fanów stało się bohaterami i nadaje to grze bardziej personalny ton.
A jak to wszystko wygląda od strony praw autorskich? Encore już nie ma, a Greg Costikyan chyba nawet nie wie o tej grze, prawda?
Dark Gates nie jest kopią oryginału a raczej zmutowanym klonem. Po pierwsze gra nie używa oryginalnego tytułu polskiego ani angielskiego. Po drugie jest dużo zmian, które oddalają moją grę od Labiryntu Śmierci, dając przez to inna wersje gry. Oczywiście gra nadal przypomina to, skąd bierze swoje korzenie bo taki był cel. Jeśli Greg wie o Dark Gates to na razie nie jest mi to wiadome. Labirynt Śmierci był praktycznie tylko przetłumaczoną wersją Citadel of Blood. Dark Gates ma oryginalny kod i grafikę, pewne zasady pozmieniane lub uproszczone, inne potwory i masę innych małych rzeczy.
Dziękuję Tobie za wyczerpujące odpowiedzi. Mam nadzieję, że dopniesz swojego celu i ukończysz w tym roku grę, która w młodzieńczych latach rozpalała naszą wyobraźnię.

Jeśli ktoś byłby zainteresowany kupnem Dark Gates, śpieszę donieść że do końca maja jest dostępna wraz z kilkoma innymi grami na indiebundle.org za $7, w paczce o dźwięcznej nazwie The Hellish Dungeons Bundle.

The Hellish Dungeons Bundle

Tagi:

Prześlij komentarz

Z kronikarskiego obowiązku: o ile "oryginalnego" Labiryntu Śmierci rzeczywiście nie uświadczysz nawet na portalach aukcyjnych, o tyle po sieci krąży PDF z tzw. wersją 2.0. Ma zmienione nieco grafiki, ale to całkiem sesnowna wersja print & play.

Tak, wiem na Gniazdo zdaje się można znaleźć również oryginał (ale nie zaglądałem tam dawno). Zresztą parę lat temu sam sobie spreparowałem taką wersję Zrób To Sam.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget