Gry analogowe, nie-elektroniczno-techniczne i przenośne na ogniwa Li-ion, czyli nazewnictwa ciąg dalszy

Zupełny przypadek. Dzisiaj opublikowałem mój tekst pt. Nazewnictwo Napisałem go w styczniu,  leżakował sobie i czekał na swój moment.

Dziś Aleksandra 'Petra Bootmann' Sontowska poinformowała na swoim blogu Naked Female Giant o nowej edycji Game Chef
Pominę tu wszelkie przykre rzeczy jakie pojawiły się z ust redaktorki Interface Zero i Apocalypse World; oraz pod jej adresem. Przemilczę również jej konfliktowość w e-Fundomie.

O samym Game Chef pewnie słyszeliście. Ja sam informowałem na blogu o tym konkursie niejednokrotnie. Przypomnę jeśli ktoś nie wie o co chodzi.
Pierwszy Game Chef został zainicjowany przez Mikea Holmesa w 2002 r., bazując na podstawie konkursu Gaming Outpost, prowadzonego przez Clintona R. Nixona i Jareda A. Sorensena. W niektórych latach powstało 70-80 gier, niektóre z nich częściowo zarchiwizowano.
W skrócie chodzi o napisanie konspektu gry w krótkim czasie (około jednego tygodnia) i o określonej liczbie znaków (kilka tysięcy). Jeśli się nie mylę Game Chef był protoplastą naszego zaniedbanego nieco NibyKonkursu. 
Warto wspomnieć, że Łukasz 'Tor' Garczewski (wydawnictwo Argent Mark Games, które wyda w sierpniu polską wersję Apocalypse World), był w ubiegłym roku jednym z finalistów Game Chef wraz z swoją grą Lies of Passage

Od czasu kiedy prowadzę tego bloga starałem się upowszechniać nazwę "gry fabularne". Mylną, acz silnie zakorzenioną od czasów Jacka Ciesielskiego.  Lepsza w tym przypadku wydaje się być nazwa forsowana przez dr Jerzego Szeję w jego książce: "narracyjne gry fabularne", choć i ona nie odzwierciedla angielskojęzycznego "role playing games" w tym samym stopniu jak "aligment" nie ma wiele wspólnego z polskim "charakterem".

Patrząc na to z perspektywy czasu wydaje mi się, że dużo zmieniło się na lepsze, portale, serwisy prowadzą działy o "grach fabularnych", nie o "grach role playing games", co już było samo w sobie "kuriozalnym masłem maślanym".

Takich niuansów językowych jest mnóstwo.  Dziś obok zupełnie mylących "gier bez prądu"(rozpropagowanych przez dział poświęcony RPG przez pismo komputerowe w 90 latach), wykluwają się nowe określenia "gry analogowe" oraz "gry nieelektroniczne".
A jak wiadomo wszystko co z Zachodu, to jest ślepo kopiowane przez Polaków. I nie inaczej było tym razem. Tegoroczny konkurs jest anonsowany tymi słowy:
"Design and submit a playable draft of an analog (non-electronic) game between May 17th and 26th, inspired by the theme and ingredients listed below."
I ślepo, za konkursem pisze redaktorka:
"W maju odbę­dzie się kon­kurs Game Chef na napi­sa­nie gry ana­lo­go­wej."
Nie sądzę bym był kompetentną osoba do kreowania nowego nazewnictwa w dziedzinie gier fabularnych, dlatego swoje pytanie skierowałem do kilku poradni językowych i audycji, które udzielają specjalistycznej pomocy w zakresie polskiego języka. Jako pierwsze oczywiście odpowiedziało mi Centrum Kultury Słowa.
Centrum Kultury Słowa zostało założone w 2011 roku przez Dorotę Kopczyńską, absolwentkę Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, normatywistkę, prowadzącą Telefoniczną i Internetową Poradnię Językową UW w latach 2001-2011.
Wiosną 2012 r. Centrum Kultury Słowa nawiązało współpracę z Narodowym Centrum Kultury i włączyło się do akcji "Ojczysty - dodaj do ulubionych", objętej honorowym patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz Rady Języka Polskiego.
Nie wiem czy to oczywiste, czy kierowała mną intuicja, jednak nazwa którą suponowałem okazała się trafna:
Szanowny Panie, gry tradycyjne to najlepsze możliwe określenie. 
Na sam koniec dodam, że zupełnie rozumiem intencje organizatorów Game Chef. Rozumiem jak określenie independent game (gry niezależne) wypaczyło się w elektronicznej rozrywce i dlaczego pisali o grach analogowych i nieelektronicznych.

Nie rozumiem jednak jednego, dlaczego fani gier fabularnych potrafią tak komplikować swoje życie. Śledzę blogi o grach bitewnych, wojennych, karcianych itp. i nie mogę wyjść z podziwu, że fani tak podobnej rozrywki nie mają takich problemów.
My "erpegowcy" potrafimy mieć problem nawet z nazewnictwem i forsować jakieś idiotyczne gry bez prądu.

PS. Jeśli otrzymam odpowiedzi od innych poradni, nie omieszkam Was o tym poinformować.
Was zaś proszę o trochę umiaru i rozsądku w powielaniu mylących nazw funkcjonujących wśród fanów gier fabularnych. Szkoda wprowadzać młodszych od nas w błąd, chyba że chcemy za kilka lat
"ogarnąć zią rulesy do dajblufierpi. Wisz, rozumisz".

photo credit: Stéfan via photopin cc
Tagi:

Prześlij komentarz

ja osobiście nie doszukiwałbym się tu przypadku, czy elitarności fanów gier narracyjnych/fabularnych.

Nowomoda językowa typu: feminizacja (ministra, instrukcje obsługi dla niej i dla niego), upoprawnianie polityczne (zniknęli: grubi, ślepi, upośledzeni, murzyni, biali, łysi, kretyni, debile), wszechobecny angielski... dostrzegana jest od dawna. Język żyje.

Tak więc nie dziwi mnie wolnomyślicielskie tłumaczenie :)

No i Borejko - wara od wolności i postępu, ty konserwatysto, TY! :)

Może to trauma wyniesiona z dzieciństwa, w latach osiemdziesiątych dzięki Tzeentchowi nie udało się wcielić tych wszystkich absurdalnych nazw, które suponowano. Czyli Miedzymordzia Zero na złącze szeregowe, Manipulatora Ręcznego na dżojstik, czy Wiosełek na pada.

Dlatego wolnomyślicielskie tłumaczenie mnie nie tyle dziwi co zniesmacza.
Tak jak napisałem na powyższym przykładzie określenia można znaleźć bardzo szybko posiłkując się ekspertami, którzy udzielają porad za darmo i błyskawicznie w przeciwieństwie do takiego Bralczyka (kiedyś do niego pisałem w jakiejś innej kwestii).
Jak już napisałem problematyczne w przypadku analogowych, nieelektronicznych gier (czyli to oczym wspominano na Game Chef) jest to co zrobił z grami niezależnymi (indie) rynek gier wideo. Obserwując Gamasutry, Joystiq itp. dzisiaj bardziej kalkuluje się studiu developerskiemu opatrzyć grę mianem Indie niż AAA.
Kuriozum.

Obecnie w środowisku, w którym obracają się obecni organizatorzy Game Chefa i z których rekrutuje się spora część autorów gier pisanych na ten konkurs (wcześniej The Forge, obecnie Story-Games), na to, co w Polsce nazywamy grami fabularnymi w ogólności, funkcjonuje kilka określeń. A więc oprócz role-playing game (szeroki termin) mamy story game (gra narracyjna), indie (gra niezależna = wydana przez autora; polskie gra autorska i indie mają inne znaczenia), ostatnio pojawił się termin nano-game (nanogra = mniej niż 500 słów). Najwidoczniej istnieje potrzeba wyróżnienia gier mających określone cechy.

Strona Game Chefa informuje następująco w pierwszych zdaniach: "Design and submit a playable draft of an analog (non-electronic) game [...]. Historically most Game Chef games have been tabletop roleplaying games or LARPs, but the divisions between different types of analog games (board games, card games, RPGs, LARPs) are constantly being broken down and re-envisioned by innovative designers like you. Feel free to push the boundaries of what counts as a roleplaying game, an analog game, or a game".

Autor tekstu wyraźnie wskazuje w tym cytacie na swoje intencje: ma na myśli grę nieelektroniczną i w tym sensie "tradycyjną". Jednak użycie tego terminu rodzi dwie komplikacje. Raz, gra tradycyjna w odniesieniu do RPG oznacza również grę mainstreamową (czyli jeden termin na dwa zjawiska), dwa, polskie brzmienie przywołuje tradycję, to co zastane, stałe i niezmienne - i w tym sensie użycie tego terminu byłoby niefortunne, skoro konkurs zachęca do zerwania z tradycją właśnie.

PS. Petra Bootmann - 2n na końcu.

Kurna, aż mi Adrianie przypomniałeś o "męskim zwisie" - ogromnym napisie na witrynie fabrycznego sklepu w latach 80/90. I zanim podniesie się larum młodych i feministek - chcę zaznaczyć, że był to związek słów, którego pradziadem był kutas, a dziś zastąpiony został po prostu krawatem.

Elwis z Otwocka

1. Dlaczego inni mają używać "twojego terminu" gry fabularne? Czy masz jakiś monopol i prowadzisz rpgową policję,która sprawdza teksty i blogaski, coby wszyscy robili to, co chce Adriano Kuc? Sorki, ale to co napisałeś, to jojczenie starego dziada, że ktoś go nie słucha.
2. Więc skierowałeś się do poradni językowej, żeby spytać o termin specjalistyczny z niszowej branży. Zajebiście, ale czego to dowodzi. Jaką wiedzę na temat branży growej ma poradnia językowa, żeby oceniać właściwość terminu. To tak, jakby dawać tekst podręcznika rpgowego do redakcji osobie, która nigdy w nic nie grała. Można, tylko efekty będą dziwne.

3. Tekst na Naked Female Giant, ma cel, jak rozumiem, informacyjny i autorka tekstu skorzystała z terminu podanego na stronie konkursu. Po przeczytaniu Gamechef 2013 widać wyraźnie, że organizatorzy konkursu mają cel w używaniu terminu "gry analogowe" i używanie w polskim tekście innego określenia byłoby przekłamaniem. Co najwyżej można rozwinąć, co autorzy rozumieją pod pojęciem "gra analogowa", ale jest to rzecz dodatkowa i niekonieczna.

4. "Pominę tu wszelkie przykre rzeczy jakie pojawiły się z ust redaktorki Interface Zero i Apocalypse World; oraz pod jej adresem. Przemilczę również jej konfliktowość w e-Fundomie." Tu już duży lol, stary. Pominę i przemilczę, ale wspomnę półgębkiem, mimo że nie ma to żadnego znaczenia dla tezy i tekstu. Dodatkowo pisze to osoba, która została zbanowana na Polterze i w paru innych miejscach. Która sama nazywa się trollem i jest znana z konfliktowych tekstów. Sorki, Adriano, teraz to co najwyżej przyganiał kocioł garnkowi.

@ Elwis
Tak się składa że to nawet Petra nazwała mnie "trollem". Przywykłem do tego i zaśmiewam się zawsze, a i innych epitetów i etykiet od e-fundomu również.
Zbanowany zostałem na własne życzenie, jeśli nie pamiętasz, przypomnę - za słowo o którym pisze powyżej Triki.
Odnośnie "przykrych rzeczy" mógłbym napisać o pamiętnym panelu: "CIIIISZAAAAA!!! TERAAAZ JAAA MÓWIĘĘĘĘ" (rewelacja), ale wolę zabawną formę Ciecia z Alternatywy 4: "Nie będę wymieniał nazwisk, ale ta Pani spod trzynastki". Licentia poetica.
Gdybyś czytał uważnie to co piszę to zwróciłbyś uwagę na fakt, że pisałem o błędnych, ale zakorzenionych formach tłumaczenia RPG w języku polskim.
Podobnie pisałem również, o tym że domyślam się o co chodziło organizatorom Game Chef i nazwach, które w inicjującym wpisie konkurs wprowadzili.
Wolałem spytać w poradni językowej o ten termin, bo nie jest on aż tak specjalistyczny i odnosi się do konkretnego, specjalistycznego terminu występującego w RPG, a do gier "nie wideo" "bez prądu" "analogowych" i "nieelektronicznych". Tak więc wyraz "gra" nie jest aż tak specjalistyczny, a powszechnie używany.
I wreszcie piszesz, że ktoś ma używać "mojego terminu" (heh, a niby czemu i dlaczego). Zwłaszcza że ja nie mogę (na swojej stronie) wysuwać wątpliwości co to terminu, którego ktoś błędnie używa?
Także używając twojej nomenklatury "sorki" & "lol" bowiem "przyganiał kocioł garnkowi".

@Nie używaj słowa kutas Triki nadaremnie, bo ciem zbanują.

@ Petra Bootmann.
Przepraszam za przekręcenie Twojego nicka.
Ja doskonale wiem o nazwach, o których piszesz. Czytam angielskojęzyczne strony. Począwszy od terminu story-games skończywszy na wynalazku ( o którym dowiedziałem się kilka dni temu) czyli nano games. Moja opinia na ten temat jest ukształtowana i podobna do opinii o nowych gatunków muzycznych składających się z minimum trzech, czterech wyrazów.

I odnośnie ostatniego akapitu, pisałem w tekście, ale powtórzę jeszcze raz - rozumiem sens i przesłanie tego co chcieli przekazać organizatorzy Game Chef.
Nie rozumiem jednak po co w Polce kolejne wprowadzające w błąd terminy po "grach bez prądu". Wydawało mi się że jeden zaczerpnięty z pomysłu na dział w piśmie o grach wideo starczy.

A tak naprawdę wydaje mi się że granice w nazewnictwie zatarły się (chyba) przez gry wideo.
Bo to oni ("gracze elektroniczni") używają miast cRPG określeń RPG, gra stała się w dzisiejszych czasach synonimem gry wideo.
Dlatego dziwi mnie że gracze "tradycyjni" na siłę szukają wyróżników dla nazwania swojego hobby.

Gra analogowa? Ktoś mi wyjaśni skąd w ogóle wziął się ten termin i w jaki sposób odnosi się do gier RPG? Co słowo "analogowy" ma wspólnego z papierowymi RPG (i kolejny termin - tadam!) a jednocześnie nie ma - na przykład - z cRPG?

Spokojnie Qball o grach stołowych już też przebąkiwali z 2 lata temu.
Nikt Tobie nie wytłumaczy, bo po prostu ktoś kalkuje to co na Zachodzie.
I tadam, nanogry sprzed chwil kilku.
Cytat tygodnia:"I find myself wondering about the difference between a nanogame and an onangame." Zak Smith

Wiesz, jak byłem mały i nie było internetów i commodore jeszcze, to miałem taką wciągającą zabawę w stylu Civilization albo C&C którą mógłbym obecnie określić mianem "analogowego zapierdalania mrówek patykiem".

Manipulatorem ręcznym. Nie patykiem.

Językoznawcy nie tworzą języka, językoznawcy język jedynie badają. To jedna z pierwszych rzeczy jakie słyszą studenci kierunków językowych, przynajmniej tak było w moim przypadku (nie wiem jak jest teraz).

Językoznawcy mogą sobie mówić co chcą, ale ostatecznie to społeczeństwo tworzy język (i rozpowszechnia nowe słowa) i taka jest kolej rzeczy, język jest tworem dynamicznym. A że użytkownicy języka najczęściej kierują się wygodą (i trudno im się dziwić), to też najczęściej w użytku pozostają słowa łatwiejsze do użycia, prostsze. A jeśli są błędne, tym gorzej dla językoznawców :)

Wystarczy zobaczyć jak to rozpowszechnienie wygląda po wynikach Google:
gry analogowe - 2020 wyników
gry tradycyjne - 9360 wyników
gry bez prądu - 475000 wyników

Osobiście określenie "gry tradycyjne" bardzo mi się podoba, sam zresztą z niego korzystam od jakiegoś czasu. Choć czasem mam wrażenie, że jest trochę zbyt pojemne. Ludystom gry tradycyjne kojarzą się bardziej z palantem czy innymi zabawami ruchowymi wywodzącymi się z (nomen omen) tradycji ludowej niż z grami planszowymi.

Ale to tak naprawdę nie ma znaczenia. Tak samo nie ma znaczenia, że gry fabularne nie są dobrym tłumaczeniem roleplaying games. Zostały, bo się rozpowszechniły, dzięki podręcznikom do gier, magazynom i innym mediom.

Podejrzewam, że podobny los czeka gry bez prądu.

Heh. Czasem wolałbym być Niemcem. Nie mają takich problemów. Najczęściej bezpośrednio kalkują dany wyraz angielski (zostawiając oryginalną pisownię).

Swoją drogą dobry przykład z tym rozpowszechnieniem podałeś we wpisie "O nazewnictwie w RPG". Nieważne, co piszą autorytety, co próbują rozpowszechnić. Dla graczy i tak Staszek pozostanie miśkiem, mg czy mistrzem gry, a nie jakimś narratorem, starostą gry czy innym animatorem.

O dopiero dziś zobaczyłem Twój komentarz.
"Językoznawcy nie tworzą języka, językoznawcy język jedynie badają."
Oczywiście, że tak.
Zważ że język "erpegowy"(;.;) tworzą fani, nie np. Pani Dorota Kopaczyńska z Centrum Kultury Słowa.
Ktoś zaczął używać nazwy działu z pisma, stworzył nawet stronę pod tą nazwą, forsował ją w radiu i stąd wyniki w Google.

Analogicznie ktoś zacznie rozpisywać się o grach nieelektronicznych, od Ciebie z portalu przekopiują gdzie indziej(jak nie raz bywało) i zaczyna się powielać w fundomie.

I co innego jest nazwa funkcjonująca wśród określonej liczby graczy, a co innego funkcjonująca w mediach (Miś gry). A to my ją właśnie współtworzymy (na naszych oczach) i w ten sposób przekazujemy właśnie mediom.
A Pani Dorota może jedynie zoopiniować czy określenie "gry tradycyjne" na "gry" jest właściwe.

Za 5-10 lat pewnie mogłaby odpisać: "Nie nazwa przenośne na ogniwa Li-ion, nie jest dobra, lepsza byłaby mobilne".
Tylko w branży gier mobilnych, bitewnych, karcianych nie ma tylu freaków co wśród polskich fundomitów.
Przykładowo oni nie szukają określeń na gry, które wykorzystują karty, monety i kości - "gry alaeistyczno, bezprądowe, kartonowe powiązane luźno z Narodowym Bankiem".

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget