Prześlij komentarz

Dłubię w szopie swoją gierkę i się tego nie wstydzę. Czy może powinienem już zacząć bo nie wiem jaki jest najnowszy trynd? :-P

A poważnie to trzeba k200 amatorów żeby raz na kilka lat obrodziło Maćkiem, Ignacym czy Michałem. Znikąd się oni nie biorą. Musi być piramida by po tych mniejszych ktoś się mógł wspiąć na szczyt i w blasku dnia szczytować po wsze czasy.

paralaktyczny

Również dłubię nad swoją gierką (ale w garażu, gdzie mi tam do szopy) i się tego nie wstydzę. Ba, nawet mam więcej niż amatorsko (podmień zakazanym w efundomie słowem) do czynienia z designem i przekładam tę wiedzę na me dziecko. Ale o sobie jako o designerze RPG w życiu bym nie pomyślał. A gdy się zastanowię, to nie nazwałbym tego co robię grą, czy nawet gierką. Wszakże to koncept jedynie.

A poważnie to masz rację. Tylko gdy wchodzę na takie dajmy na to TE, widzę pod nazwą bloga "game design" i czytam co chłopaki wymyśliły, jest cóż, zabawnie. Dłubanie w autorkach to bardzo fajna i pożyteczna sprawa (a przynajmniej ja wyniosłem "z domu" nawyk skrajania sobie gier pod konkretną kampanię/sesję). Wstydzenie się tegoż dłubania i sięganie po wielkie słowa jest, cóż. A posługiwanie się w rozmowie z fellow hobbystami terminem "dizajn" w odniesieniu do RPG, by potem tłumaczyć się że to nie prawdziwy design, tylko taki potoczny, jakby z ciocią Józią się rozmawiało jest... jeszcze bardziej.

Pozdrawiam autora fajnych tabelek ;)

Gdybym się paralaktyczny wstydził tego co robię położyłbym uszka po sobie gdy Borejko zaczął wycieczki naszą strone, wiesz?

Jak czesto podkreślam,z rpg przez kilka lat nie miałem za wiele wspólnego. Po latach tematem znowu się zainteresowałem i zastałem gadkę o jakiś indie, jakiś game designach. Okej - pomyślałem - zwał jak zwał, jeden pies, przecież nie bede sie szarpał z koniem. W końcu ten cały "fandom" to nie mniej śmieszne słowo.

Jednen warunek - by nie dać się wciągnąć w pitolenia w określenia -owierając z Łukaszem Turkey Enterprises wrzuciłem na start taki post - "Każdy z nas jest game designerem" się nazywał, i w zasadzie tytuł mówił co o zastanym słowie design myśle.

Fakt, że są ludzie, którzy przypisują mi albo Łukaszowi wprowadzenie do obiegu tego terminu jest śmieszny.
Przypisywanie nam nadawania mu snobistycznych konotacji jest już jednak żałosne.

paralaktyczny

Uderz w stół, a nożyce się odezwą - czy jakoś tak przysłowie szło. Zbyt wielką rolę w całym zamieszaniu sobie Kuzz przypisujesz (a że nadaktywność trollerską wykazujesz, to sam pacynkę z siebie robisz). A jeszcze pomysł, że ktoś myśli, iż pierwsi byliście z "game designem" w e-fundomie ;d No ale wyładuj złość, wyładuj, pieniaczu ;d

A dziękuje, staram się :-)

Co do określenia dizajn. Pomińmy ołsomność brytyjskiego stwierdzenia wszach przecież gościmy na brytyjskim blogu pisanym dla niepoznaki w obcym języku więc należy być uprzejmym dla dezajnatora tego serwisu :-P

Z chęcią bym rozważył czy każdy z nas dizajnerem jest. Czym różnimy się od ? Oni starają się z tego wyżyć, poświęcają więcej czasu, mają większe doświadczenie. Wydaje mi się że czas jest względny i można go pominąć. Jedny poświęci pół roku a drugi będzie dłubał kilka lat a końcowy efekt może być ten sam. Doświadczenie owszem będzie lecz w dotyczy głównie zastosowania powszechnie znanych procesów analityczno/konstruktorskich. Używają tego sprawniej i ominą najczęściej popełniane błędy lecz użyją tych samych narzędzi. Pozostaje więc kasa i jako jedyna pokazuje mi klarowny podział. Lecz zatem czy marny pisarz przestaje być pisarzem bo zarabia marne grosze i musi dorabiać poza swoją majnstimową działalnością?

Poza USA czy Japonią nie ma chyba szkół dających oficjalny papier certyfikowanego dezajnera. Standardowa ścieżka rozwoju obejmuje robienie czegoś trochę, później trochę bardziej aż w końcu bardzo dużo. Czy zatem jeśli wykopię sobie dołek pod ogrodzenie mogę się już nazywać budowniczym? Czy też zaświadczy mi o tym dopiero brygadzista dając pełnią dniówkę? Czy może dopiero gdy po kopaniu ogrodzenia wokół bloku awansuje do kopania wokół autostrady?

Więc może jestem projektantem bo projektuję. Bo projektować każdy może i po wydrukowanych pdfach ich oceńcie.

paralaktyczny

"dezajnatora"
Jesteś moim nowym bohaterem ;)
"Czym różnimy się od ?"
Nie będę tej rozmowy rozpoczynał, bo wybacz, ale zdajesz się nie wiedzieć wiele o temacie.
"Lecz zatem czy marny pisarz przestaje być pisarzem"
Akurat nie ma kogoś takiego jak marny designer. W mojej branży przynajmniej designer to określenie, które wymaga pewnego poziomu profesjonalizmu, nie tylko określenie czynności, którymi designer się zajmuje. Zresztą nie tylko w mojej. Graphic designer (also concept artist), zwłaszcza freelancer albo umie zaprojektować (i sprzedać) wszystko na odpowiednim poziomie, albo jest dupą a nie designerem.
"Poza USA czy Japonią nie ma chyba szkół dających oficjalny papier certyfikowanego dezajnera."
Są. Design to obszerna działka. Jeżeli masz na myśli jedynie branże video games/movies to sam znam jeszcze kilka z innych regionów.
"Standardowa ścieżka rozwoju obejmuje robienie czegoś trochę, później trochę bardziej aż w końcu bardzo dużo."
A to już jakaś bzdura.
"i po wydrukowanych pdfach ich oceńcie."
Oceniam i żadni z nich designerzy ;)

@paral
Wybacz, oczywiscie masz racje - zmyliło mnie cytwanie mnie, dwudniowa dysputa no i podawanie TE jako przykład:) Zupełnie nie wiem jak mogłem tak przecenić swoją rolę, przecież ostatnio wcale nie zajmuje twojej trollerskiej uwagi przy każdej jednej okazji.

@bohomaz
Odpuść, ja wlazłem w polemikę i już żałuje. Borejko umie przynajmniej umiejętnie jeździć po rozmówcy przy okazji rozbawiając jego samego, paral jak widać tej umiejętności nie posiada. Tu nawet nie chodzi o znalezienie odpowiedniego określenia, tu chodzi o beke dla beki.

Już nie tylko zawodowy dziennikarz może być redaktorem fanowskiego portalu.
Już nie tylko kolo z ćwiartką wieku stażu może pisać bloga.
Teraz już tylko certyfikowany designer może mówić że stawia pierwsze kroki w game designie
Oo

paralaktyczny

@Kuzz
Już?

paralaktyczny

Założę zatem, iż już po ataku. Tak tylko zwrócę uwagę, iż pomysł z certyfikowanym designerem to Bohomaz wprowadził ;) Oraz wskażę na pewien brak logiki. Jak designerem może tytułować się ktoś, kto stawia pierwsze kroki w game designie? o.O Chyba najpierw trzeba pokazać, iż się coś umie? Jeżeli nie, to mnie oszukali. Żądam moich medali olimpijskich!

@paralaktyczny
Ja ci wskaże inny brak logiki - narzekasz drugi dzień na jakieś określenie ale nie proponujesz żadnego zamiennika żeby się chociaż określić.

Pokaże ci jeszcze inny - robisz osobiste wycieczki, potem dziwisz się ze wyprowadziłeś adresata z równowagi.
Zauważasz to? Z pewnością, więc po raz kolejny to ja zakończę dyskusje. Mimo że jak mówisz troll ze mnie i pieniacz:)

Pozdrawiam Cię.

Wybacz paralaktyczy, że nie mogę być interlokutorem na poziomie jakiego oczekujesz.

Rozchodzi mi się o to, że nie takie ważne jak się ktoś nazwie (choć w tym wypadku uważam, że Wasze czepialstwo jest ciutkę na wyrost). Wolę podyskutować o tym co robi niż roztrząsać czy odpowiednio się nazwał. Szkoda mi czasu na puryzm językowo-znaczeniowy o ile rozumiem przekaz. Nawet jak dowiedziesz swego to będzie to kosztem energii i zapału Kuzza.

Czego zatem oczekujesz? Co byś uważał za najlepsze możliwe z Twojego punktu widzenia rozwiązanie na teraz i w przyszłości?

Czy jak założę "spadnięty" łańcuch w rowerze to mogę mówić o sobie "mechanik systemów napędowych pojazdów mechanicznych, ze specjalnością - przekładnie łańcuchowe"? Blogosfero pomóż.

Ja Tomakon jestem Chief Kitchen Poterow na Polnocny Londyn. Pomyłem sterte garow.

paralaktyczny

Kuzz, skarbie. Ale ja nie narzekam, ja wyśmiewam. A zamiennik? Nie widzę potrzeby znalezienia go. Już pisałem przecież, dawniej dłubaniem przy autorkach to było. Piszesz że snobem nie jesteś. To po co te parcie na zmianę "dłubania przy autorkach" na coś bardziej sexy? Jeżeli gdzieś na osobistą wycieczkę sobie pozwoliłem, a nie na zwykłą złośliwość, to ja Ciebie bardzo przepraszam.

bohomazie, właśnie tego nie rozumiem. Niby wszyscy tacy cool i nazwę olewają, ale tego game designera jednak kurczowo się trzymają. A co mi do tego? Przecież ja nie staram się niczego dowodzić. Ponownie, wyśmiewam bufonadę. Nie śledzę Kuzza i nie męczę go, by mi przyznał rację. Jedynie tutaj, pod blogiem PPA o tym napisałem.

Czego oczekuję? Tak właściwie niczego, jedynie opinie przedstawiam. Jak napisałem wyżej, sam dłubię w autorkach i to fajna sprawa. Dobrze, iż ktoś o tym pisze. Dobrze że Kuzz o tym pisze. Może jego spojrzenie na zagadnienie jest płytkie (co nawiasem nieźle ostatnio Petra wypunktowała), ale z pewnością komuś się przyda. Pozwól człowiekowi się śmiać z tego, że ktoś bawiący się mechaniką mówi o sobie "jestę dizajnerę" ;) Przecież nie wchodzę ludziom na blogi by im to wytykać, tylko tutaj z tego żartuję :) I jakimś cudem stałem się oprawcą.

paralaktyczny

Dzisiaj tablet na biurku przestawiłem, by mi było wygodniej malować na drugim monitorze. Zawodowa aranżacja wnętrz ze szczególnym uwzględnieniem ergonomii miejsca pracy z dodatkowy przeszkoleniem z zakresu rozwiązań manualnych?

@ paral
Luzik. A uwagi Petry bardzo sobie cenię, dała mi sporo do myślenia.


@ topic
Gordon szybciej pozmywałby naczynia a mechanik lepiej naprawiłby rower.
Ale to ciągle będzie zmywanie naczyń i naprawienie roweru, choćbyście mieli dwie lewe ręce.
Inne dziedziny życia obchodzą się bez zbędnych określeń jakościowych na czynność, a w rpg budzi rezerwę?

Jest oczywistym że pomiędzy nauką designu a byciem profesjonalnym designerem jest różnica zasadnicza (osobna sprawa czy designer może być amatorem tak jak mechanik może być hobbystą jak mój kumpel) ale lepszego określenia od projektowania/game-designu po prostu nie znam.

"Dłubanie autorek" byłoby bardzo sexy gdyby tylko osobom nie znającym wcześniej tego określenia cokolwiek mówiło. A nie mówi. Pewnie dlatego zwrot poszedł do lamusa gdy nie patrzyłem. Próba zmiany tego może przypominać ciśnięcie na zmianę snobistycznego "indie" na "gry niezależne". Powodzenia :/

SŁOWNIK JĘZYKA POLSKIEGO

projektant - specjalista opracowujący projekty, zwłaszcza w zakresie architektury, budownictwa, mody

specjalista - człowiek, odznaczający się gruntowną wiedzą, umiejętnością czy biegłością w jakiejś dziedzinie albo zajmujący się wyłącznie jakimś działem nauki, pracy

EOT.

Hem

SPJ: mechanik
1. specjalista w dziedzinie mechaniki;
2. osoba zatrudniona przy obsłudze lub naprawie różnego rodzaju maszyn i urządzeń technicznych

spróbuj znaleźć tu mojego wspomnianego znajomego - może nazwać się hobbystą, ale mechanikiem-amatorem być nie może bo go zje mech-fandom:)
oj ludzie, ludzie...

Coś ciekawego, bo nie w temacie chyba jestem? Jakieś linki?

Toć pisze. Więcej w komentarzach... http://gryfabularne.blogspot.co.uk/2013/03/k1000-blogosfera-rpg.html

@topic
Dzięki blogosfero. Bedem specjalistom pełnom gembom. Pędzę robić panel "Problemy systemów napędowych w ekologicznych środkach transportu", na którym podzielę się swoimi istotnymi dokonaniami.
"Zakładanie łańcucha" byłoby bardzo sexy gdyby tylko osobom nie znającym wcześniej tego określenia cokolwiek mówiło. A nie mówi. Pewnie dlatego zwrot poszedł do lamusa gdy nie patrzyłem.
Szlug i bajera zrobią z ciebie bohatera.

Można przesłuchać przy czytaniu komci: http://www.youtube.com/watch?v=WDOp1sAMsYw

Zbiorczo, wybiórczo i dizajnersko:

@bohomaz, oczywiście że trzeba nowych projektantów gier. Tylko zważ że z wymienionej przeze mnie trójki (naprędce, spod palca) tylko Trzewik buńczucznie pisał swoje felietony - ale z pokryciem! Świata Monastyrem nie zwojował, ale polish dark fantasy zrobił. de Profundis osiągnęło co miało osiągnąć, choć to tylko gra z jego stajni. Pozostali nigdy nie pisali "My są dizajnery". Lucek zdaje się miał gdzieś "I wanna be designer" do czego ja mógłbym dopisać: "Ja Tesh".

@paralaktyczny
"Dłubanie w autorkach to bardzo fajna i pożyteczna sprawa" - tak o ile jeśli dołączasz element (załóżmy Punkty Poczytalności) do swojej gry Necessary Professory RPG) nie dorabiasz do tego wspomnianej gdzie indziej "otoczki", czyli "my som profesory".
Poza tym grasz nie fair. Widziałeś kiedykolwiek aby Kliczko umawiał się co rusz z jednym i tym samym bokserem wagi koguciej i katował go 12 rund? To raczej nieuczciwe i niesprawiedliwe, jakby rzekł Halama.

@bohomaz na bis
A adres jest brytyjski, ale tak naprawdę pracuję jako podwójny agent designer (znaczy się dizajner, trzeba się przyzwyczajać do nowego) dla Pendżabu i Artktyki.
Szkół projektowania gier jest caaaaała masa. W Polsce chyba też.

@Kuzz "gdy Borejko zaczął wycieczki naszą strone", To Ty wjechałeś w moją stronę bo jak coś robić się naprawdę bardzo śmieszne w fundomie trafia do Obuchem Miecza - to nobilituje.

Byłem koordnatorem RP i designu przy największym (chyba) projekcie fanowskiego cRPG, tworzyłem tam mechanikę. Byłem level designerem w jednej z większych polskich firm robiących gry wideo. Byłem także betatesterem - pierwsza moja praca w gamedev. Dzięki tematom które poruszam tutaj na blogu zatrudniła mnie jedna z największych firm w Polsce do level designu. Nawet z dzisiejszym doświadczeniem nie porwałbym się na game design w branży, na level design może. Nigdy również nie napisałem/ napisałbym o sobie level designer, a tym bardziej game designer. Pomimo że Valherru i innymi grami tego typu się bawiłem.

Stworzyłem kilka gier tabletop i światów w które grało co najmniej kilkadziesiąt osób.
I nigdy nie napisałem o sobie game designer, a tematyki projektowania gier unikam tutaj jak ognia. Co więcej unikam tekstów almanachowych, porad itp. Owszem podsuwam pomysł, daję wędkę, ale nie podaje gotowanych ryb. Wierzę w IQ Czytelnika że wie co ma z tym zrobić. Pozostali przejdą obojętnie.

Nie wiedziałem jednak że to Wam przypisywano wprowadzenie design do obiegu terminu design w Polsce. Przypomina to LdNowskie: "projektowałem nawet nie wiedząc że projektuje".

Przytoczę Tobie pewną historię z Twojej branży, bo Iron Sapce.pl to też projekt rewolucyjny a z autorem chyba tej gry prowadziliście jakiś panel.

Był sobie pewien game designer, który na podstawie swojej gry (AM) stworzył inną grę w której cyfry zastąpił kropkami i dorzucił sporo elementów narracyjnych (W:tM). Jego grę okrzyknięto rewolucyjną (nie On to uczynił, jak Twój kolega). Po latach napisał posłowie do kolejnej swojej gry(W:A), kiedy był już na piedestale światowego game design RPG. Niedosłownie zacytuję, bo podręcznik ten został w Polsce.

Siedzę na szczycie skały... jednak nie ma nic bardziej śmiesznego niż przyjrzeć się słowom, które napisałem przed laty.

Mam nadzieję że wyniesiesz za jakiś czas naukę z słów kolegi po fachu. Na razie Twoje słowa to werbalny onanizm.

@Tomakon: Nie towotujesz nie pojedziesz.

Tak w ramach sprostowania:

Żadne "wy" nie wprowadzili do obiegu słowa "design" i to nie im je przypisywano. A jak ktoś to robi, to się ostro myli. Tym bardziej, że ani Kuzz, ani ja nie traktowaliśmy i nie traktujemy tego słowa z tak nabożną czcią, jak Ty, Borejko. Tym bardziej, że słowo "design" odnosi się generalnie do projektowania czegokolwiek i w takim też kontekście je traktujemy. Bez spiny, bez nawiązywania do wieloletnich doświadczeń (chociaż w moim przypadku jest ich nieco więcej), jedynie jako określenie tego, co robimy. Chociaż zawsze możemy w zastępstwie korzystać ze słowa "dłubacz" albo "autorkowiec", ale słabo to brzmi.

Podobnie nie widzę powodu mówić o branży. Gdybyśmy myśleli o wydaniu gier drukiem i za kasę, to jeszcze bym zrozumiał. Ale hobbystycznie?

Również żadne "wy" nie prowadzili panelu dla twórców autorek. Poprowadził go organizator Zjavy dla osób, które wkrótce swoje autorki puszczą, albo puściły już w świat drukiem.

@Tomakon
Zgrywa zamiast argumenta zrobi z ciebie git agenta


@Borejko
Ciesze sie Adrianie, że wreszcie mówisz konkretnie, na coś takiego czekałem. Oczywiście że to ja zacząłem rozmowę, zaś wieczorem przeszarżowałem przy paralu, zostawmy to.
Przechodząc do rzeczy.

Teraz widzę wyraźnie, że sednem tej sprawy nie jest samo słowo „design” ale podejście do pisania/rozmowy o robieniu gier fabularnych - podczas której w jakimś momencie w końcu naruszyłym inne słowa klucze. Na przykład
"twórca" dajmy na to, bo to też dumnie brzmi jak sie uprzesz.
Bo granicy pokory nie ma, zawsze ktoś będzie mógł mi zarzucić że jestem za mało pokorny.

Więc albo starasz się jak możesz albo uważasz od początku ze strachem na każde jedno słowo, a wtedy lepiej sobie darować zakładanie bloga i zamknąć w podręcznikach.

Czytam o tym, interesuje mnie to – czy to znaczy że mam o tym milczeć?
Naprawdę musi być to temat tabu tylko dlatego że profesjonaliści sami o tym nie mówią?

Wybacz, nie podzielam twojego podejścia - nie muszę walczyć o zachowanie twarzy więc nie krępuję się zbierać krytyki (o ile nie jest czystą szyderką). Dlatego piszę o projektowaniu amatorek.
Milcząc na ten temat nie dowiem się tak wiele, nie rozwinę tak szybko i zachłannie jakbym mógł.

Zaś do słowa „design” wracając – „dłubanie autrorek” jak mówiłem jest fajne. Ale chciałbym też zainteresować tematem nie praktykujących dotąd papierowego rpg.
Zakładam z Łukaszem bloga po to by wyjść do ludzi, i robie to najlepiej jak potrafie. To prawda, nie jesteśmy gotowi by promować rpg kompetentnie – ale kto jest? Mamy czekać dwadzieścia pięć lat by poczuć się pewniej? Będzie wogóle wtedy do kogo wychodzić?


I rzecz jasna jak Łukasz mówi – panelu nie organizowałem, za to byłem co przy niskiej frekwencji mogło kogoś zmylić. Wprowadzono cie w błąd. Żałuję że nie pojawie sie za to na Pyrkonie, bo chyba Garnek robi jakąś prelke na temat.

Szanowny Panie Adrianie.

Jak dla mnie postulujesz nadmierny semantyczny puryzm językowy.

Czuję pewnie zagubienie bo sprawiałeś wrażenie zdystansowanej osoby. A tu zwracasz uwagę osobom, które traktują to określenie właśnie luźno. Dopiero Ty dokładasz do tego określenia mocne znaczenie. Wręcz można pomyśleć, że designera mianują na tajnym konklawe, na którym zostajesz namaszczony przez Wielkiego Designatora świętą księgą dezajnerstwa. I jak bezprawnie przypiszesz sobie to miano to przyjdzie komando z gazrurką nauczyć delikwenta moresu.

Nie umiem zdefiniować kto ma prawo się nazywać designerem a kto jeszcze nie. Staram się traktować to prosto. Jestem projektantem bo projektuję. Tak jak jestem kierowcą bo kieruje samochodem. Nie mówię, że jestem Kubicą i startuje w profesjonalnych wyścigach ale używam mianownika określającego czynność jaką wykonuję.

To jak się mam nazwać? Początkujący-dłubacz-hobbystycznej-gierki-tworzonej-z-zapałem-lecz-jeszcze-bez-sukcesów ™ ® Sp.z o.o.?
Podaj zatem proszę Twoją propozycję mianownika określającego to może wyniesiemy tu jakąś korzyść poza podśmiechujką?

Po co argumenta, wszak Kuzz wielkim gejmdizajnerem jest na blogosferze. Idę bez spiny coś zdizajnować. Może obiad - bo to dobra pora na małe co nieco.
Miłego dizajnowania dizajnerom blogowym i nieblogowym oraz growym i niegrowym życzę.

paralaktyczny

Ale wiecie, że to co na razie przedstawiliście to ciężko projektowaniem nazwać, prawda? To raczej nieświadome klejenie podpatrzonych rozwiązań.

Kilka tematów, które mają więcej wspólnego z projektowaniem (angielskie akronimy pozostawię na inną okazję):
1. Planowanie przebiegu rozgrywki z uwzględnieniem emergentnej natury gier fabularnych (~95% autorek tego nie ma).
2. Postaci graczy i skala ich możliwości w czasie. Mechanika dynamicznego balansu (~95% autorek tego nie ma).
3. Opowieść wynikająca z mechaniki, a opowieść przedstawiona we wstępnych założeniach fabularnych. Ze szczególnym uwzględnieniem mechaniki dynamicznego balansu (~95% autorek tego nie ma).
4. Komunikacja wizualna treści i produktu. Problem graphicacy (nie wiem jak w j. polskim to funkcjonuje) (~95% autorek tego nie ma, dałbym 100%, ale może gdzieś istnieje rodzynek, na którego nie trafiłem).

To tylko czubek góry lodowej tematów (ogólnych), którymi w gamedevie zajmują się designerzy, a które można przeszczepić do RPG design. Ale wystarczająco wiele, by pokazać jak płytkie "projektowanie" do tej pory przedstawiliście.

Spoko, możecie nazywać to co robicie jak chcecie. Tylko nie wiem dlaczego tak się oburzacie, iż ktoś się śmieje gdy nieporadne składanie pasujących do siebie klocków nazywacie projektowaniem/designem. Jeżeli osobę bazgrzącą po kartce nazywacie concept artist, to Wasza ignorancja i spłycanie pracy prawdziwych concept artist po prostu śmieszy.

Deal with that i przestańcie foszyć się, bo ktoś uraził Wasze ego. Co za ludzie.

Miałem napisać coś dłuższego, ale raz, że starasz się mi wcisnąć coś, czego nie napisałem (ten kawałek o koncept artist); dwa, że bez konkretów oceniasz moją pracę (chyba, bo to też można podpiąć pod gdybanie); trzy, że wciąż traktujesz sprawę nazbyt poważnie. Ale spoko, od dziś będziemy używać słówka "design" i pokrewnych w cudzysłowiu, może dzięki temu poczujesz się lepiej i przestaniesz się foszyć, bo ktoś uraził Twoje (tu wstaw co chcesz). Co za ludzie :P

paralaktyczny

@Salantor
Kawałek o concept artist nie był próbą wciskania czegoś, czego nie napisałeś, ale bardziej czytelną ilustracją Waszego postępowania. Wydawało mi się to jasne.
Oceniam Twoją pracę po konkretach. Napisaliście na TE już kilka tekstów o "game dizajnie".
Kiepska erystyka.

@Tomakon
Bez polotu i bez rymu już nie robisz tyle dymu.

@paral
Oj daj sobie już spokój, przecież z dokładnie takimi samymi argumentami by sie ktoś w koncu przykopał gdybyśmy nie używali tego zakichanego "dizajnu". W końcu przyszedłby jakiś paral i powiedział żebyśmy nie pisali o dłubaniu autorek bo sie na tym guano znamy.
A jemu by to samo powiedział wywołany Trzewik dajmy na to. A Trzewikowi Monte Cook. Aż wreszcie wstałby z grobu Gary Gygax i rozgonił trupe komendiantów na cztery wiatry bo na każdego autora znajdzie się lepszy harpagan co absolutnie niczego nie dowodzi.

Ale specjalnie dla ciebie mniej będę osobiście teraz mówił o dizajnie, więcej o dłubaniu (możesz zliczać jeśli masz chęć) dla mnie to serio żadna różnica bo ciągle mówie o tym dokładnie tym samym, zaś ty będziesz miał okazje by udowodnić że wcale nie o termin "game design" tu chodzi;)

I na tym skończmy bo nawet mnie to znudziło.
A to już zły znak.

Pozdrawiam

Dziekujemy zatem za informacje o Polsce Dizarnejskiej.
Paralyktycznemu zas poszukamy przeciwnikow w odpowiedniej wadze.

paralaktyczny

Wybacz PPA, ale los zakładowi powierzyłem, to i cierpieć muszę ;) Szkoda że również i inni ;f

Na osłodę erpegowe ilustracje Jeza Gordona :3
http://gibletblizzard.blogspot.com.au/p/gallery-of-illustrations.html

Och jak te dzieci szybko rosną...
Wczoraj jeszcze z pistolecikiem na wodę wołali na siebie "jestemy szołniesze" dzisiaj walą w klawisze "my som osom gejmdizajnery na blogosferę - Polska" a jutro będą mówić laskom "jestę menedżerem w wielkiem, międzynarodowym korpo" (niezorientowanym w nomenklaturze podpowiem, że chodzi o menedżera frytkownicy w McDonaldzie).

Ale już ciach na złośliwości po jeszcze podepcę niechcący jakiegoś nowego Czewika albo Wika.

Ja jestę Axę Springę Poland. Erpegowy.

Nie trzeba pracować w branży, by być specjalistą. Zresztą, na przykładzie tego mechanika, nawet sporo jest takich właśnie osób, które mają sporą wiedzę na temat mechaniki samochodowej, mimo że nie pracują na co dzień w warsztacie samochodowym.

Gdybym jednak ja był takim hobbystą mechaniki samochodowej nie nazwałbym siebie specjalistą, dlatego bo lubię sobie czasem pogrzebać pod maską.

Tak samo nie nazwę siebie kucharzem, dlatego, że codziennie robię w domu obiad, czy dziennikarzem, bo wrzucam newsiki czy inne teksty na jakąś niszową stronę czy bloga. Byłoby mi po prostu głupio.

Zgadzam się, ja też dla przykładu nigdy bym się profesjonalistą nie nazwał, nawet w wyuczonym zawodzie a co dopiero w zajęciu hobbystycznym. Także byłoby mi głupio.

Co z tego wynika? Że na hobbystycznym forum mechanik-amator też może gadać o naprawie silnika i to bez konieczności kreowania się na profesjonalistę (przy okazji pomagając ludziom którzy nie wiedzą gdzie kierownica a gdzie pedały).

I o tym właśnie mówiłem (czas przeszły -> patrz dyskusja poniżej).
Pozdrawiam.

Wiadomo Sethariel. Szkoda nazywać się dzienniktarzem. Lepiej startować z pozycji Michnika od razu czyli Naczelnego.

Wiadomo, Adriano. Rozumiem, ale nie podzielam opinii.

I słusznie, opinie opiniami, liczy się wpis w CV.

Pewnie się liczy, nie wiem.

W kontekście tej notki i wcześniejszych dyskusji o haniebnym zawłaszczeniu słowa "designer" przez Kuzza i spółkę, bardzo jestem ciekawy komentarza paralaktycznego i Adriana o tem:

http://www.examiner.com/article/boy-scouts-of-america-introduces-game-design-merit-badge-at-sxsw

paralaktyczny

Mój komentarz? Stare. Bo niby co tutaj komentować? Że Boy Scouts to organizacja dla dzieci, która przyznaje wiele oznak z fajnymi tytułami, które wiele wspólnego z rzeczywistością nie mają? Mam podsyłać linki do wpisów blogowych oraz filmów video designerów wypowiadających się co oznacza bycie designerem? Zaprosić znajomych designerów do komentowania? Napisać obszerną recenzję NB, w której zjadę autorkę za błędy, brak spójności, niewywiązanie się z przedstawionych założeń i w ten sposób dowieść, iż to żadne projektowanie nie było?

Ten temat stał się absurdalny w momencie, w którym Kuzz stwierdził, iż nie chodzi o prawdziwy design tylko potoczny design. "News" wpisuje się jedynie w tę retorykę. Odsyłam do EoT Sethariela.

Sam miałem sporo odznak jako zuch, pewnie jakiś Zwierzaków Przyjaciel, czy inny Kronikarz itp. Co nie oznaczało że z Długoszem waliliśmy panele dyskusyjne pod namiotem przy ognisku.

A farmazonów pojawiło się tyle w ostatnich komentarzach dot. Polski dizajnerskiej że szkoda czasu.

" Co nie oznaczało że z Długoszem waliliśmy panele dyskusyjne pod namiotem przy ognisku."

Podobnie Kuzz nie uważa, że Arneson może mu buty czyścić. Przynajmniej ja tak jego wypowiedzi nie odebrałem.

paralaktyczny

No popatrz! PPA również nie uważa, że Arneson może Kuzzowi buty czyścić. Przynajmniej ja tak jego wypowiedź odebrałem. I nastał pokój i puste zadowolenie w fundomii %)

Well, na dowód moich "absurdalnych" opinii mógłbym przyprowadzić znajomych nie-dizajnerów ale przecież osobliwego podejścia dizajnerów do ich zawodu to nie zmieni.

Ale nie o tym chciałem. Otóż wiedz parL że konstruktywną recke zawsze chętnie powitamy, szczególnie z twojej strony, dlatego jesli najdzie cie kiedyś ochota to nie krepuj sie:)

paralaktyczny

Niestety, ostatnia na liście coraz bardziej zanurzonych w absurdzie argumentów opcja nie ma szans na realizację (nie umiem dobrze pisać - wiem iż patrząc po e-fundomie dla wielu to problemem nie jest, mam tu jednak inne podejście). Ale za to NB ma ode mnie A+, jak każda autorka ;)

Przyznaj sie że nie chce ci sie przeczytac po prostu:P

paralaktyczny

Przeczytałem "już dawno temu". Bardzo przy tym bolała mnie wielkość głównego fontu oraz skład ;)

Ja przeczytalem "majking of" to jestem Recenzentem i Dziennikarzem Sledczym. Poczekam na zaproszenie od Michnika Sethariela albo Repja lub Axel Springera to cos wymyślimy.

@paralaktyczny
Apf, jeszcze się do układu podręcznika czepnij:p Font duży bo i tak przytłaczająca większość czytelników tego nie druknie, a soro tak to niech im się przynajmniej miło na kompie czyta. Powiedz mi że ci sie oko zmęczyło od czytania to sie wkurze normalnie.
A co w składzie nie tak?

@Adriano
Ty to już nawet i didżejem tu byłeś:P

paralaktyczny

Należę do tych osób, które dużo czytają na kompie i "normalny" font im nie przeszkadza. W efekcie powiększony font jest bardzo niewygodny. A sztuczne pomniejszenie do akceptowalnego rozmiaru (font się niezbyt dobrze skaluje) sprawia, iż strony są małe, a paragrafy mają dziwną długość ;F Ale to tylko moje preferencje, wszystkich tutaj się nie zadowoli. I jak zauważasz, dla wielu osób "normalny" rozmiar fontu jest problemem.

W kwestii składu (błędy techniczne): źle skonfigurowane justowanie poziome i pionowe; interlinia wygląda na enter; wdowy; wiszące spójniki; szewce (co najmniej jeden jeżeli dobrze pamiętam). Do tego jeszcze kwestie estetyczne.

Ehm, masz świadomość ze to mało konkretne uwagi, prawda paral? :P

Mówiłem paralaktyczny! Napisz do Michnika albo Sethariela, bo tu rzucasz jakimiś mało konkretnymi uwagamia.

paralaktyczny

A czego byś chciał? Podania konkretnych stron, na których problemy się pojawiają? Krótkiego wykładu jak należy prawidłowo skonfigurować justowanie poziome? Dlaczego enter jako interlinia jest kiepskim pomysłem?

Spytałeś mnie o to, co w składzie jest nie tak, zatem wymieniłem Ci łatwe do naprawienia błędy, które nie wynikają z "wizji twórcy", które zapamiętałem z lektury PDF. Wystarczy poświęcić pięć minut na przeglądnięcie dokumentu, by je spisać, a następnie się nimi zająć. Nie wiem jakich konkretniejszych uwag oczekujesz, przecież nie będę recenzował składu ani pisał poradnika obsługi InDesign, którego użyłeś. Zwłaszcza że InDesign ma świetny help. A kwestii estetycznych nie będę podnosił, bo to autorka, zatem najważniejsze jest, by się Wam podobało.

Skład robił Łukasz nie ja ale przekaże mu. Natomiast dziwi mnie serio że dostrzegasz różnicę w czcionce, zazwyczaj z tego co widziałem używa się 11/12, my uzyliśmy raptem 13stki o ile mnie pamięć nie myli. W każdym razie sienks.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget