Jak się robi dodatki nie prowadząc ich?

Dziś doszło już do takich absurdów, że nie trzeba grać w daną grę, czy scenariusz by tę grę wydać.
- Można?! No pewnie! Da się!" - jak zwykł mawiać mój sąsiad.
Kiedyś żeby zaprojektować grę fabularną, czy dodatek trzeba było nad nim siedzieć tygodniami, potem korygować, testować etc.
Nadeszły czasy, kiedy uważałem, że dopiero drugie edycje gier są poprawione i działają jak należy. PFRPG pod względem betatestów był ewenementem. W Polsce chyba tylko Klanarchia, czy Wolsung miały oficjalny nabór na betatesterów.

Powstawały też na zachodzie mniejsze gry, które np. wymagały pisania raportów z sesji, by zrozumieć o co w nich chodzi, nie wspominając o graniu.
Gracze śledzili słowo po słowie, co pisze projektant; niczym końcem lat osiemdziesiątych ludzie czytali kilkukrotnie słowa Ciesielskiego, by wiedzieć jak grać.
Dziś doszło do takich absurdów, że nie trzeba grać w daną grę, czy scenariusz by tę grę, dodatek, scenariusz opublikować. Nawet drukiem.

Zrozumiały jest dla mnie wysyp polskich projektantów, czy blogów projektanckich w internecie - młody człowiek lubi imponować. Dawniej kiedy nie było internetu, każdy mógł być projektantem, bo np. modyfikował zasady szlaparów, czy Przemian Półboskich. Nie wygłaszał jednak prelekcji, nie panelował jako Słusznie Niedoceniany Twórca na lokalnych konwentach.

Niezrozumiałym faktem jest jednak dla mnie kiedy rozpoznawalne wydawnictwo w Polsce (a i od niedawna na świecie), kieruje się tymi samymi zasadami co wydawcy rewolucyjnych systemów RPG i bitewnych.
Szczytem jest przyznawanie się publiczne do tego, że ktoś nie prowadził danej gry przy której pracował. Np. Jako koordynator projektu.
Ja przynajmniej nie przypominam sobie sytuacji.

Oddajemy głos beaconowi, dawniej tylko eseiście.
Dziś "kilka lat doświadczenia redaktorskiego", "współautor", "menedżer projektu", "członek teamu deweloperskiego".
Jeśli przeoczyłem jakieś tytuły jakie sobie przypisał w krótkim wywiadzie, przepraszam.
Wracając do najnowszego dodatku – masz jakąś własną, prywatną wizję Slawii? Czy przed premierą podręcznika dużo grałeś bądź prowadziłeś przygody rozgrywające się w tym państwie? Jak dużo z Twojej własnej Slawii znajdziemy w podręczniku, a co w drodze kompromisu między autorami musiało zostać usunięte?
Nie musiałem iść na kompromisy. Większość moich pomysłów trafiła do podręcznika bez wyjątkowo ostrych korekt merytorycznych.
Sam wcześniej nie prowadziłem przygód w Slawii. Nie miałem pomysłu, jak ją ciekawie wykorzystać. Ale teraz już mam.

Cały wywiad dostępy na stronie Wolsunga. Odpowiada Jarosław 'beacon' Kopeć, koordynator projektu pod kryptonimem Slawia.
photo credit: The Wolf via photopin cc

Prześlij komentarz

Oj tam oj tam kto się przejmuję tym czy beacon grał w jakąś Slawię czy nie. Ważne że w końcu nadeszła i wszyscy są sexyzadowoleni.

Jeśli to prawda to ciekawe ile byłe wogóle osób, które grały w wolsungowej Polsce.

Podejrzewam, że 'grały ale nie wiedziały o tym' ™ , podobnie jak Laveris swego czasu ;)

paralaktyczny

Przecież to standard. Skoro recenzent nie musi grać w przygodę, by walnąć jej minusa za zbyt wysokie wyzwanie (Adam W.), skoro bloger nie musi bawić się w RPG, by pisać o RPG (vM), to i beacon może. Przecież granie zajmuje czas, w którym można by coś napisać. Biznes i lans, to jest ważne. Ludzie narzekają, że z RPG oraz rynkiem jest źle u nas. A to bzdura. Po prostu jedno i drugie dojrzało. Wydmuszki wystarczą, by się kręciło, jeżeli tylko frajerów znajdzie się wystarczająco wielu. Zatem polski standard. Jedno pytanie tylko pozostaje, czy klient ofiarą zatoru płatniczego jest, czy jeszcze wazeliny nie zabrakło.

Skoro zatem że można "grać, ale nie wiedzieć o tym"; ja mogę "nie bawić się w RPG, by pisać o RPG" to może prowadzę tego bloga, nie blogując ?

Do mnie w ogóle nie dociera idea produkcji gry która jest nietestowana. To tak jakby wydać gierę komputerową w wersji alfa... Ludzie by takich producentów wyśmiali. Ale książki to "szacowane medium", z którego śmiać się nie lzia, to i kwiatki typu Warhammer 3, D&D 4.0, czy nawet dużo popularniejszy "zapasowy papier toaletowy"- saga Zmierzch... No ale dopóki przesłodzone i kolorowe się sprzedaje...

A mi się wydaje, że przesadzasz. Myślę, że koordynując projekt wcale nie trzeba w niego grać i testować. Pojawią się recenzję Slawi, wtedy będzie można ocenić z jakiej klasy produktem mamy styczność. Czytelnicy wystawią mu ocenę.

Wskaż źródło tych rzekomych moich słów. Odnoszę wrażenie, że chyba nie do końca przeczytałeś mój ostatni tekst. :-)

paralaktyczny

Że nie trzeba, to już wiemy, tekst o tym jest właśnie ;) A czy czytelnicy wystawią ocenę? Szczerze to wątpię. Nie wydaje mi się, by hobby i biznes były na tyle rozwinięte, aby tego typu postawy miały miejsce. Bo też i jakie kryteria zastosować, by ocenić taki suplement? Sensownej recenzji RPG od lat na oczy nie widziałem, co dopiero oczekiwać świadomej analizy produktu od fana.

paralaktyczny

Jeżeli dobrze pamiętam z agregatora, Twojego ostatniego tekstu nie czytałem. Nie jest prawdą, iż piszesz o RPG? Bo że RPG Twoim hobby nie jest, to moja prywatna opinia, wyrobiona na zdaje się paroletnim już Twoim dorobku wytykania wszystkim wokół, że źle grają w RPG. Jak to modne, ułomnie stosuję Brzytwę Ockhama, skoro wszyscy źle grają w to co Ty określasz RPG, najprawdopodobniej nie ma to wiele wspólnego z RPG :)

Gry wideo w wersji alfa pojawiają się nader często.
Akurat za D&D i WFRP stały osoby, które nie podejrzewałbym o brak betatestów. Zresztą gdyby poszukać w archiwach internetu znalazłoby się sporo o betatestach obu gier.

Pozostawmy problem urojonej klasyfikacji RPG przez LdNa jemu samemu, bo wiemy że jest odosobniony w swojej opinii.

Tu nawet nie chodzi o to że koordynator projektu nie musi grać. To już dosyć dziwne zagranie, które kole w oczy. Dziś po prostu można wydać coś co nie ma żadnego testu i można to sprzedać. Ważne że sprawdza się w jednej określonej grupie koleżeńskiej i ma ISBN. W tym samym czasie inne gierki przelecą pomiędzy palcami.
Zważ Piastun, że spośród godności jakimi obarcza się były felietonista (pomyłka w tekście powyżej jak zauważył Anonimowy Mailer) widniej współautor.
Też nie musi prowadzić?
Co do wystawiania ocen. Można już napisać recenzję nie czytając dodatku.
Voila:
Slawia to kawał dobrej rzemieślniczej roboty, widać sporo nawiązań do polskiej historii. Kluczowym dla tego dodatku jest team jaki pracował nad tym dodatkiem. Przykładem może być tu koordynator projektu. Kilka lat doświadczenia redaktorskiego nie idzie na marne, przecież to współautor wielu pozycji, menedżer projektów, członek teamu deweloperskiego, zdobywca wielu sucharów i spodków pod nie.
...
Podręcznik jest dobrze wydany...
...
Bez wahania wystawiam 6.66, gdyż sa pewne niedociągnięcia i rozwiązałbym je lepiej.
Takie "sensowne" recenzję mogę preparować od ręki.

Ooooo to Beacon gra z erpegisem i Rincem w drużynie. Może chociaż scenariusz na Kłentyna sprawdzi w praktyce przed wysłaniem ;)
Ciekawe czy w Slavii zostały zachowane odpowiednie żeńskie końcówki wyrazów.

Jednak z drugiej strony patrząc - bez paniki. Beacon tam nie robi czegoś, co jakoś strasznie na grę wpływa, tylko bajdurzy i umieszcza Azjatów z Wólki Kosowskiej w Slavii - tworzy fluff. To ciężko przetestowac i wątpię szczerze, czy taki Wick zrobił sesję o każdym elemencie bajdurzenia z jego gier. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że takie "miękkie" elementy testów nie wymagaja - czytasz i wiesz, czy Ci się to podoba.
W Slawii są też elementy zasad - i te powinny byc przetestowane, ale niekoniecznie przez towarzysza komisarza (czy tam innego managera) projektu.

Nawet te gry co mają betatesterów, to raczej testują zasady, model rozgrywki i tak dalej. A nie sprawdzają, czy Karl - Franz lepiej wygląda jako brunet, czy jako łysol i czy ładniej jest jak jeździ na koniu, czy na hippogryfie.

PS. Crystalicum też miało betatesterów.

To taka ironia była... Po prostu porównuję skalę problemu...
Ludzki wypuszczają szajs i nie spotyka się to z odrzuceniem, tylko pochwałą (przez sprzedaż)...

A co sądzisz nie będzie w czołówce z anusa wziętej listy notowań Rebela?

Wiem co to jest fluff. Wymieniłem też tytuły beacona obecne (poza felietonistą) m.in. autor, wiem co testują betatesterzy. Takim, Wickiem to akurat nie cała Polska erpegowa żyje.

Jeśli wiesz co to fluff, to po co taki tekst z koziego zadka?

Bo podobnie jak beacon jestem Altorem z Koziego zadka

Ciężko mi odpowiedzieć na tak zadane pytanie.:P
IMO sporo indie mogłoby się znaleźć wśród najlepszych, sporo z tych "najlepszych" jest tak nazywane wyłącznie przez marketing...
Ale może ja hipster jestem, czy coś, że tak myślę...:D

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget