KB RPG# 39: Podsumowanie, pomysły i nostalgia

Trzydziesta dziewiąta edycja Karnawału Blogowego dobiegła końca. Zbiegła się ona z moimi  ostatnimi urodzinami przed wiekiem Karwowskiego.
Stąd trochę nostalgicznie, ale i z patentem noworocznym.

Pamiętam tą pierwszą edycję dotyczącą Przesłości i Przyszłości RPG, pamiętam zakulisowe rozmowy o samej idei KB RPG.
Pamiętam nieprzychylne redakcyjne docinki "karnawał umrze, bo nie ma nagród.pozdrawiam", pamiętam jak przez kilkanaście edycji co drugi wpis zaczynał się słowami "W tej edycji KB RPG, którą zapoczątkował Borejko..."
Pamiętam jak na podstawie Karnawału powstały horrowe klony, które de facto były Piątkową Piątką, nie KB RPG.
Pamiętam jak pojawiały się propozycje gratyfikowania w wymierny sposób każdej ciekawej notki blogowej (najlepsze byłoby pęto kiełbasy i siwucha...).
Nie kojarzę ich już wszystkich, tych wszystkich kulturalnych grup i społeczności.
Po tych blisko czterech latach mam propozycję kolejną.

Chciałbym wydać drukiem i w PDFie pierwsze najlepszych tekstów z 40 lub 50 edycji KB RPG. Pierwsze 24 edycje są poprawione, kolejne 12-24 wymaga niewielkich poprawek.
Chciałbym zapłacić wszystkim tekściarzom, korektorom i grafikom.
Skąd na to pieniądze ?
Z Kickstartera.

Hipotetycznie.
1 funt, dolar, czy euro za PDF. Czyli kwota o której zawsze mówimy że jesteśmy skłonni zapłacić za PDF.
Pięć złotych polskich.

10 funtów, euro czy dolarów to z kolei 40 - 50 złotych. Czyli kwota wystarczająca na wydanie takiej antologii. Choć tu trzeba byłoby poważnie się nad tym zastanowić i dokonać kosztorysów. Pierwsza antologia liczyła sobie blisko 100 stron, więc jakby nie liczyć będzie to około 400 stron z wszystkich pięćdziesięciu edycji. Możliwe, że trzeba by w tej sytuacji więcej pieniędzy.
Druk mam, działalność również, więc nic nie stoi na przeszkodzie.
Może poza kolportażem w Polsce, wysyłka za 7 funtów jednego egzemplarza nie wchodzi w grę.

W końcu ktoś będzie mógł poczuć się nobilitowany faktem publikacji w Polsce.
Pozostaje tylko dyskusja, jak logicznie przeprowadzić całą operację.
Tutaj, na +GRY FABULARNE, gdziekolwiek.

Pozostaje mi Was tylko poprosić o to co prosiłem, kiedy zaczynałem KB RPG - powiadomcie rodzinę, społeczności, grupy, bagna, polterosery i innych.

Rzecz jest do zrobienia.
Skoro bez pieniędzy dało się zrobić Antologię w PDFie 1-12, to dlaczego nie wyszłoby za pieniądze? I gdyby autor miał otrzymać z tego wymierne korzyści?

Wracając do ostatniej edycji. Pojawiło się kilkanaście wpisów, dziękuję.
Kolejną edycję poprowadzi Tomek 'Magnes' Kucza z Wiezy.org

Narmo - Czarne skrzydła

Jak wygląda u mnie narracja? Z opisami jest jest często problem. Pojedyncze zdania, duże przerwy między nimi i oczekiwanie na reakcję gracza/graczy. Rzadko odgrywam BNów, czy ubarwiam opisy. Czasem zdarza się, że mam już wcześniej przygotowaną scenę - często spisaną, którą odczytuję dostosowując do aktualnej sytuacji. Opisując skupiam się na szczegółach, które mają być najważniejsze w danej chwili dla postaci graczy. Stąd więc, nie opowiadam o pogodzie, wyglądzie postaci, a jeśli już to patrząc tylko na najważniejsze szczegóły - jak czerwona szata, czy szrama ciągnąca się przez całą twarz.

Ursus Ludens - Bo fantazja jest od tego...

Do niedawna praca Mistrza Gry była mi niemal zupełnie obca, większość mojej kariery erpegowca spędziłem na pod drugiej stronie stołu, okazjonalnie prowadząc jednostrzałówki. Jednakże w pewnym momencie okazało się, że jeżeli chcę aktywnie zajmować się RPGowym hobby, muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Czyli de facto, jako najbardziej doświadczona osoba w okolicy, musiałem zasiąść na stanowisku prowadzącego i promotora.   

Blanche - Machina parowa: Krótko o narracji w rękach graczy

Lubię długie, barwne opisy, nawiązujące do wszystkich zmysłów, w zamyśle pobudzające wyobraźnię graczy - szczególnie w pierwszej scenie sesji, którą można sobie zawczasu dokładnie obmyślić i przygotować zdarza mi się “popisywać erudycją”. Uważam zresztą, że pierwsze słowa, jakie padają z ust Mistrza Gry podczas sesji są szalenie ważne i w największej mierze wpływają na budowanie klimatu, bo wtłaczają graczy w wyobrażoną rzeczywistość. Kiedy skutecznie postawi się już ten pierwszy, najtrudniejszy krok sesja właściwie zaczyna prowadzić się sama.

Arathi - Narracja Graczy

Gdy zaczynałem lata temu grać w RPG przez myśl by mi przeszło by to gracze prowadzili narracje. Nieco później na mych sesjach królowała gra, która dla wielu do dziś jest symbolem jak nie należy robić RPGów. Wiedźmin miał jednak świetny rozdział poświęcony Mistrzowaniu. Większości rzeczy nauczyłem się właśnie na nim. Wówczas zależało mi by od graczy wydobyć choć odrobinę woli do prowadzenia narracji. Mam tu na myśli narrację dotyczącą stricte ich czynów - czyli zamiast po raz n-ty rzec "to ja go tnę" mogli nieco szerzej opisać tę czynność.

Adam "Kuzz" Urbaniak - Machina parowa: O przechodniej narracji i przyjemności z kostkowania

Każdy z uczestników sesji brał na swoje barki prowadzenie kilku sandboxowych scenek, a w tym czasie jego postać, jako klasyczny BN, pałętała się gdzieś pod nogami. Gdy mu się znudziło, narrację przejmował kolejny gracz. I tak w kółeczko z tym, że narrator niezależny wtrącał się tylko tam, gdzie jego obecność była absolutnie, niezbędnie potrzebna. W praktyce miał najmniej roboty, bo kostkowaliśmy, ile się dało. Od tego jest mechanika, by jej używać, nie?
W efekcie wyszła bardzo genericowa przygoda – na pozór taka sama, jak setki innych z uniwersum Warhammera, a mimo to każdy zakończył grę z uśmiechem na japie. Dlaczego? Już objaśniam.

quodmeturbat - Narracja a medium

Rozchodzi się o to, że marny ze mnie MG. Znaczy się może mam jakieś tam atuty, ale z pewnością nie należy do nich płynna narracja, swoboda w kreacji świata i fabuły. Nie chodzi nawet o to, że marny ze mnie aktor (dobry MG winien nim być po trosze), że mam kiepski głos, którego nie potrafię modulować, że nie mam tej tajemniczej charyzmy pozwalającej przykuć uwagę słuchaczy. Sęk w tym, że choć zasób słów mam niezgorszy, to pod presją czasu nie potrafię znaleźć tych właściwych. (O, to właściwie chyba nic już nie zostało; może czas przestać się błaźnić?) Z pisaniem idzie mi znacznie lepiej (obstawiam, że zaraz mnie ktoś zgasi...). Stąd dnia pewnego zakiełkowało we mnie podejrzenie, że być może jestem stworzony do prowadzenia sesji przez...

Beamhit - Więźniowie Narracji

Może to znacie , może nie. Sesja miała się odbyć normalnie jak co tydzień, wszyscy zjawili się oczywiście na umówione spotkanie, miało być pięknie jak zawsze.
A wychodzi kupa. Może to ciśnienie, może MG się nie przygotował, albo boli go ząb. Może po prostu nikomu tego dnia nie chciało się grać, albo jeden element na sesji spowodował, że zaczął się zjazd na równi pochyłej. Albo MG bardzo źle dobrał przeciwników i skończyło się jednym wielkim Party Kill. Albo macie czternaście lat i zgwałciliście właśnie postać jedynej waszej graczki.

Jasny - Tako rzecze Mistrz Gry...

Kiedy przygotowuję scenariusz, staram się aby narracja pasowała do każdej ze scen. Gracze siedzą w karczmie, której właścielem jest Tileańczyk? Prowadzę to pierwszoosobowo, zaciągam po pseudowłosku jak Ezio Auditore, jednocześnie non stop się uśmiechając, dzięki czemu unikam rekstu "karczmarz uśmiechając się, mówi:". Nie. Sam mam banan na twarzy, dużo gestykuluję, właściwie macham rękoma i lecę z tematem. Scena, która z założenia miała być zabawna, taka jest. Łatwiej rozbawić graczy, gdy zamiast coś mówić, po prostu to robię. Tak przynajmniej mi się wydaje i z własnej praktyki wiem, że działa.

Enc - Możesz powtórzyć?

Chyba nigdy nie zdarzyło mi się wkurzyć na grupę za to, że musiałem powtarzać jakąś informację. Zwykle słuchała przynajmniej część graczy, w momencie kiedy pojawiały się problemy gracze byli w sanie samodzielnie odtworzyć przebieg wcześniejszych scen. Niesłuchanie staje się jednak większym problemem podczas gry przez Sieć, kiedy tylko dwa kliknięcia dzielą graczy od FB, Kwejka, Demotów i Joe Monstera. Procent uwagi skoncentrowanej na sesji spada niżej, niż w momencie kiedy gracz przegląda PHB w poszukiwaniu fajnego atutu albo rysuje karykaturę swojej postaci. Można stosować różne sztuczki by sesja nie zamieniła się w luźne pogaduchy z przeglądaniem Sieci w tle – sam stosuję poniższe

Pafnucy: Konwencja a narracja

Oczywiście nie oznacza to, że w przygodzie grozy nie uświadczy się humorystycznych epizodów czy sielankowych klimatów. Jednak ich proporcja i ilość będzie zdecydowanie inna niż scenariuszu drogi. Inne będzie również zadanie, jakie mają spełnić w trakcie sesji.Humorystyczny epizod z trupą teatralna w karczmie dla przygody grozy może być przykładowo wprowadzony przez Mistrza Gry jako uśpienie czujności Graczy przed następującymi po nim przerażającymi wydarzeniami. Natomiast w scenariuszu drogi jego zadaniem będzie urozmaicenie podróży czy też odprężenie Graczy od ciągłych opisów zmieniającego się krajobrazu.

Gorath: Nie przejmujmy się narracją - zbytnio

Dlaczego więc nie powinniśmy się skupiać na narracji? Ponieważ rozpisywanie sesji wprost jako opowieści może skutkować dwoma poważnymi błędami. Po pierwsze, możemy wymyślić sobie pewne następstwo wydarzeń, w tym porywające sceny, ale przeoczyć związki między nimi. Dodajmy: i Arystoteles twierdził, że poszczególne epizody muszą się ze sobą łączyć na zasadzie prawdopodobieństwa lub konieczności. Scenariusz, w którym takich połączeń nie ma, łatwo przekształci się w chaotyczną sesję. Bieg zdarzeń będzie zupełnie niewiarygodny,a gracze od razu dostrzegą chciejstwo Mistrza Gry, który odpala kolejne sceny zupełnie dowolnie, bez poszanowania praw rządzących wymyślonym światem. Myślenie o sesji jak o strukturze elementów, łączących się "na zasadzie prawdopodobieństwa lub konieczności" w różnoraki, sieciowy sposób chroni przed takimi wypaczeniami. Po prostu wiemy jakie efekty i pod jakimi warunkami może wywołać dany element. Honorowy yojimbo nie opuści swojego pana, tylko dlatego, że Mistrz Gry chce, aby skrytobójczy zamach się udał. Taka jest natura rzeczy. Trzeba się jej trzymać, jeśli chcemy tworzyć przekonujące scenariusze.   

Darken: Narracja to klucz

Zapraszam Was na krótki przegląd sposobu podziału narracji w kilku grach, z którymi zapoznałem się przez parę lat grania. Aby przedstawić Wam pełny obraz, musiałbym każdą z tych gier znacznie szerzej opisać, dlatego potraktujcie to jako przegląd różnych sposobów narracji. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej sprawdzajcie linki, które dodałem do każdej pozycji, aby zapoznać się lepiej z tytułem, który tutaj opisuje.

Tomasz Magnes Kucza: Wieża

Z biegiem lat dochodzę do wniosku, że każdy gra w RPG inaczej. Co więcej często osoby, które twierdzą, że grają w dany sposób okazują się w rzeczywistości preferować zupełnie inny. Utrudnia to stworzenie dobrze ze sobą zgranych grup i powiększa i tak spore podziały w niewielkim przecież światów miłośników gier fabularnych. Narracja jest jednym z bardziej wieloznacznych pojęć, które lubią prowadzić do sporów czyja metoda grania jest lepsza.

Prześlij komentarz

Może drukuj w PL? Odpadnie problem wysokich kosztów wysyłki. Paczka z drukarni kurierem do kogoś, kto to roześle (zgłaszam się do pomocy) i załatwione.

Jaki nakład - dla autorów tylko, dla wszystkich chętnych?

Mam Seji drukarnie w pokoju. Koszt wysyłki to 20 £ za 20, 30 kg. Potrzebuje kogoś w RP kto zawijalby to w sreberka i wysylal.
A skoro mam druk tzn. dziś odbiorę sprzęt to nakład będzie taki jak zapotrzebowanie. Ale zdecydowanie dla wszystkich. Chciałbym zaplacic tak jak czyni to Tregeza z 6d6 - 33% autorom. Czyli będę kapitalistyczna świnia i będę zarabial.
Ale kwartalne wyniki podam jak to się robi tutaj, nie tam. Vide 80 000 sprzedanych Rabatek

Tregenza* telefony slabo piszą

Borejko napij się. Mało im zrobiłeś? W tym samym czasie miałbyś na 2 browarki dziennie. A Ty będziesz im wydawał, drukował i projektował.
A nazajutrz powiedzą żeś buc troll i idiota.

No to ja mogę zawijać. Poczta i Inpost pod bokiem.

Dzięki za checi mam nadzieje ze wiesz ile z tym pracy

Mam drukarkę, kupie naklejki i przypomnę sobie korespondencję seryjną. W razie opóźnień napiszę, że mam maturę albo sesje, nie? :P

paralaktyczny

Na Wyspy pojechał i od razu kapitalistyczna świnia z niego wychodzi... A jak PPA chcesz to dystrybuować, skoro nie ma takiej miejscowości jak Londyn?

No OKa, ale jak zwykle poza plusikami i jedną odmową publikacji tekstu (Polska) nic ponad Twoją ofertę, chyba że gdzieś coś przeoczyłem.

Damy radę. Jest Ryanair, a ten transportuje wszystko co płaci, żywe i nie weźmie więcej ze sobą niż 5 kg. Na miejsce stojące w samolocie.

Nie rozumiem, ale się zgadzam. :P

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget