KB RPG #39: Narracja

Po raz kolejny KB RPG wrócił do mnie. Poprzednią edycję 38: Wczorajsze gry dziś prowadził Darken.
Chciałem zaproponować Wam temat, który kojarzy się odwiecznie z grami fabularnymi i po dziś dzień rodzi kontrowersje.
Hasłem przewodnim jest narracja, mam nadzieję że ten niezwykle rozległy temat wywoła lawinę ciekawych tekstów. Szczerze mówiąc, aż dziw mnie bierze że przez tyle edycji, nie pojawił się się on . Były zasady i ich modyfikacje, była edycja poświęcona mistrzom gry, a nawet pomocom do gry. Nie było narracji.

Jaką rolę odgrywa ona na Waszych sesjach? Czy jej rola jest marginalna, czy z pietyzmem opisujcie następujące po sobie sceny? Jak przygotować się do improwizowanej narracji? Jakie znacie techniki narracyjne i stosujecie je na sesjach? I czy w ogóle je stosujecie? Stosujecie na swoich sesjach narrację autorską, personalną a może pierwszoosobową? A może żonglujecie dowolnie narracją w trakcie sesji/ kampanii? Jakie narracyjne gry wywarły/ wywierają na Was największy wpływ? W jakie gry narracyjne zagralibyście, a jakich na pewno nie tknęlibyście palcem? 

Trudno tu przytoczyć jednolitą definicję narracji bowiem nawet sama Wikipedia głosi, iż wszelkie próby jej scharakteryzowania są podważane. Dla wygody przytoczę z niej fragment :
Pierwsza definicja tak rozumianej narracji pochodzi z Poetyki Arystotelesa: narracja to opowieść posiadająca początek, środek i koniec oraz wiążący je główny wątek. Inni teoretycy dodają do tej definicji warunek istnienia postępu w czasie, związku przyczynowo-skutkowego między opisywanymi zdarzeniami oraz istnienia świata zamieszkanego przez agensów, których działania mają efekty.
Termin upływa dnia 31 stycznia 2012. Zgłoszenia wpisów proszę wysyłać na e-mail lub zostawić w komentarzach. To samo dotyczy osób, które chciałyby poprowadzić kolejną edycję (choć w tym przypadku najlepiej kontaktować się ze mną prv.)

Narmo Czarne skrzydła

Jak wygląda u mnie narracja? Z opisami jest jest często problem. Pojedyncze zdania, duże przerwy między nimi i oczekiwanie na reakcję gracza/graczy. Rzadko odgrywam BNów, czy ubarwiam opisy. Czasem zdarza się, że mam już wcześniej przygotowaną scenę - często spisaną, którą odczytuję dostosowując do aktualnej sytuacji. Opisując skupiam się na szczegółach, które mają być najważniejsze w danej chwili dla postaci graczy. Stąd więc, nie opowiadam o pogodzie, wyglądzie postaci, a jeśli już to patrząc tylko na najważniejsze szczegóły - jak czerwona szata, czy szrama ciągnąca się przez całą twarz.
Do niedawna praca Mistrza Gry była mi niemal zupełnie obca, większość mojej kariery erpegowca spędziłem na pod drugiej stronie stołu, okazjonalnie prowadząc jednostrzałówki. Jednakże w pewnym momencie okazało się, że jeżeli chcę aktywnie zajmować się RPGowym hobby, muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Czyli de facto, jako najbardziej doświadczona osoba w okolicy, musiałem zasiąść na stanowisku prowadzącego i promotora.   

Blanche - Machina parowa: Krótko o narracji w rękach graczy

Lubię długie, barwne opisy, nawiązujące do wszystkich zmysłów, w zamyśle pobudzające wyobraźnię graczy - szczególnie w pierwszej scenie sesji, którą można sobie zawczasu dokładnie obmyślić i przygotować zdarza mi się “popisywać erudycją”. Uważam zresztą, że pierwsze słowa, jakie padają z ust Mistrza Gry podczas sesji są szalenie ważne i w największej mierze wpływają na budowanie klimatu, bo wtłaczają graczy w wyobrażoną rzeczywistość. Kiedy skutecznie postawi się już ten pierwszy, najtrudniejszy krok sesja właściwie zaczyna prowadzić się sama.

Arathi - Over 9000 iNTERNETZ: Narracja Graczy

Gdy zaczynałem lata temu grać w RPG przez myśl by mi przeszło by to gracze prowadzili narracje. Nieco później na mych sesjach królowała gra, która dla wielu do dziś jest symbolem jak nie należy robić RPGów. Wiedźmin miał jednak świetny rozdział poświęcony Mistrzowaniu. Większości rzeczy nauczyłem się właśnie na nim. Wówczas zależało mi by od graczy wydobyć choć odrobinę woli do prowadzenia narracji. Mam tu na myśli narrację dotyczącą stricte ich czynów - czyli zamiast po raz n-ty rzec "to ja go tnę" mogli nieco szerzej opisać tę czynność.

Adam "Kuzz" Urbaniak - Machina parowa: O przechodniej narracji i przyjemności z kostkowania

Każdy z uczestników sesji brał na swoje barki prowadzenie kilku sandboxowych scenek, a w tym czasie jego postać, jako klasyczny BN, pałętała się gdzieś pod nogami. Gdy mu się znudziło, narrację przejmował kolejny gracz. I tak w kółeczko z tym, że narrator niezależny wtrącał się tylko tam, gdzie jego obecność była absolutnie, niezbędnie potrzebna. W praktyce miał najmniej roboty, bo kostkowaliśmy, ile się dało. Od tego jest mechanika, by jej używać, nie?

W efekcie wyszła bardzo genericowa przygoda – na pozór taka sama, jak setki innych z uniwersum Warhammera, a mimo to każdy zakończył grę z uśmiechem na japie. Dlaczego? Już objaśniam.

quodmeturbat: Narracja a medium


Rozchodzi się o to, że marny ze mnie MG. Znaczy się może mam jakieś tam atuty, ale z pewnością nie należy do nich płynna narracja, swoboda w kreacji świata i fabuły. Nie chodzi nawet o to, że marny ze mnie aktor (dobry MG winien nim być po trosze), że mam kiepski głos, którego nie potrafię modulować, że nie mam tej tajemniczej charyzmy pozwalającej przykuć uwagę słuchaczy. Sęk w tym, że choć zasób słów mam niezgorszy, to pod presją czasu nie potrafię znaleźć tych właściwych. (O, to właściwie chyba nic już nie zostało; może czas przestać się błaźnić?) Z pisaniem idzie mi znacznie lepiej (obstawiam, że zaraz mnie ktoś zgasi...). Stąd dnia pewnego zakiełkowało we mnie podejrzenie, że być może jestem stworzony do prowadzenia sesji przez...

Beamhit: Więźniowie Narracji


Może to znacie , może nie. Sesja miała się odbyć normalnie jak co tydzień, wszyscy zjawili się oczywiście na umówione spotkanie, miało być pięknie jak zawsze.

A wychodzi kupa. Może to ciśnienie, może MG się nie przygotował, albo boli go ząb. Może po prostu nikomu tego dnia nie chciało się grać, albo jeden element na sesji spowodował, że zaczął się zjazd na równi pochyłej. Albo MG bardzo źle dobrał przeciwników i skończyło się jednym wielkim Party Kill. Albo macie czternaście lat i zgwałciliście właśnie postać jedynej waszej graczki.

Jasny: Tako rzecze Mistrz Gry...

Kiedy przygotowuję scenariusz, staram się aby narracja pasowała do każdej ze scen. Gracze siedzą w karczmie, której właścielem jest Tileańczyk? Prowadzę to pierwszoosobowo, zaciągam po pseudowłosku jak Ezio Auditore, jednocześnie non stop się uśmiechając, dzięki czemu unikam rekstu "karczmarz uśmiechając się, mówi:". Nie. Sam mam banan na twarzy, dużo gestykuluję, właściwie macham rękoma i lecę z tematem. Scena, która z założenia miała być zabawna, taka jest. Łatwiej rozbawić graczy, gdy zamiast coś mówić, po prostu to robię. Tak przynajmniej mi się wydaje i z własnej praktyki wiem, że działa.


Enc: Możesz powtórzyć?

Chyba nigdy nie zdarzyło mi się wkurzyć na grupę za to, że musiałem powtarzać jakąś informację. Zwykle słuchała przynajmniej część graczy, w momencie kiedy pojawiały się problemy gracze byli w sanie samodzielnie odtworzyć przebieg wcześniejszych scen. Niesłuchanie staje się jednak większym problemem podczas gry przez Sieć, kiedy tylko dwa kliknięcia dzielą graczy od FB, Kwejka, Demotów i Joe Monstera. Procent uwagi skoncentrowanej na sesji spada niżej, niż w momencie kiedy gracz przegląda PHB w poszukiwaniu fajnego atutu albo rysuje karykaturę swojej postaci. Można stosować różne sztuczki by sesja nie zamieniła się w luźne pogaduchy z przeglądaniem Sieci w tle – sam stosuję poniższe


Pafnucy: Konwencja a narracja

Oczywiście nie oznacza to, że w przygodzie grozy nie uświadczy się humorystycznych epizodów czy sielankowych klimatów. Jednak ich proporcja i ilość będzie zdecydowanie inna niż scenariuszu drogi. Inne będzie również zadanie, jakie mają spełnić w trakcie sesji.
Humorystyczny epizod z trupą teatralna w karczmie dla przygody grozy może być przykładowo wprowadzony przez Mistrza Gry jako uśpienie czujności Graczy przed następującymi po nim przerażającymi wydarzeniami. Natomiast w scenariuszu drogi jego zadaniem będzie urozmaicenie podróży czy też odprężenie Graczy od ciągłych opisów zmieniającego się krajobrazu.

Gorath: Nie przejmujmy się narracją - zbytnio

Dlaczego więc nie powinniśmy się skupiać na narracji? Ponieważ rozpisywanie sesji wprost jako opowieści może skutkować dwoma poważnymi błędami. Po pierwsze, możemy wymyślić sobie pewne następstwo wydarzeń, w tym porywające sceny, ale przeoczyć związki między nimi. Dodajmy: i Arystoteles twierdził, że poszczególne epizody muszą się ze sobą łączyć na zasadzie prawdopodobieństwa lub konieczności. Scenariusz, w którym takich połączeń nie ma, łatwo przekształci się w chaotyczną sesję. Bieg zdarzeń będzie zupełnie niewiarygodny,a gracze od razu dostrzegą chciejstwo Mistrza Gry, który odpala kolejne sceny zupełnie dowolnie, bez poszanowania praw rządzących wymyślonym światem. Myślenie o sesji jak o strukturze elementów, łączących się "na zasadzie prawdopodobieństwa lub konieczności" w różnoraki, sieciowy sposób chroni przed takimi wypaczeniami. Po prostu wiemy jakie efekty i pod jakimi warunkami może wywołać dany element. Honorowy yojimbo nie opuści swojego pana, tylko dlatego, że Mistrz Gry chce, aby skrytobójczy zamach się udał. Taka jest natura rzeczy. Trzeba się jej trzymać, jeśli chcemy tworzyć przekonujące scenariusze.   

Darken: Narracja to klucz

Zapraszam Was na krótki przegląd sposobu podziału narracji w kilku grach, z którymi zapoznałem się przez parę lat grania. Aby przedstawić Wam pełny obraz, musiałbym każdą z tych gier znacznie szerzej opisać, dlatego potraktujcie to jako przegląd różnych sposobów narracji. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej sprawdzajcie linki, które dodałem do każdej pozycji, aby zapoznać się lepiej z tytułem, który tutaj opisuje.

Tomasz Magnes Kucza: Wieża

Z biegiem lat dochodzę do wniosku, że każdy gra w RPG inaczej. Co więcej często osoby, które twierdzą, że grają w dany sposób okazują się w rzeczywistości preferować zupełnie inny. Utrudnia to stworzenie dobrze ze sobą zgranych grup i powiększa i tak spore podziały w niewielkim przecież światów miłośników gier fabularnych. Narracja jest jednym z bardziej wieloznacznych pojęć, które lubią prowadzić do sporów czyja metoda grania jest lepsza.

Prześlij komentarz

Temat interesujący. Oby tylko nie skończyło się na wpisach jak z edycji 21 KB RPG.

Cieszę, że się podoba. Tylko jak się skończyło? Bo może mnie coś ominęło, a raczej na pewno, skoro nie wiem o co chodzi. Rozwiniesz?

Nie wiem jak z późniejszymi wpisami, gdyż szybko straciłem cierpliwość. Jednakże autorzy popisali się tak absurdalnym pustosłowiem, że treść każdego z kilkunastu pierwszych tekstów można było zawrzeć w jednym, krótkim zdaniu, w dodatku składającym się w większości z odmian słowa "zło". Co też zresztą zrobiłem, składając podsumowania w kolejności wpisów w krótką "sztukę" (też tam byłeś PPA, ale jedynie jako głos zza sceny, wtedy jeszcze wpisu nie popełniłeś) podzieloną na trzy akty, pomiędzy które wplotłem równie rozwlekłe komentarze na temat aktualnych wydarzeń e-fundomowych. Niestety plik przepadł, toteż przypasować "esencji" do autora nie mogę. Przywołując z pamięci niektóre: "Zło złe?"; "Zło złe źle"; "Źle o źle"; "Złe zło złem złym?"; "Złe zło złym złem!". Zabawnie było obserwować skazane na porażkę próby ujęcia w słowa głębszej myśli, jednakże wolałbym i wtedy, i teraz przeczytać dobre wpisy. Obym się mylił, wszakże narrację na nieco płytszym, rzemieślniczym poziomie można omówić. Jeżeli jednak autorzy ponownie zapragną sięgnąć do gwiazd...

Aha, dziękuje za wyjaśnienie.
Jak zapewne wiesz na KB RPG składają się zawsze wpisy wielu osób i stąd różnorodność. Temu już nie sposób zaradzić, że opublikuje wpis np. nastolatek, bądź osoba która będzie starała się zanalizować konkretny problem.
Zresztą to chyba jak w każdej innej formie wypowiedzi w internecie, czego przykład można znaleźć ostatnio w "społecznościach" czy "grupach".
Okazuje się że przez 20 lat można dyskutować o wyższości turlactwa nad narracją, a w innym miejscu ktoś Johana Huizingi będzie kojarzył z raportem sesji.
Życie. Fundomowe.

Zdaje się, że pierwszy raz, ale dołożę swoją cegiełkę.
http://narmo-czarneskrzydla.blogspot.com/2013/01/kb-rpg-39-narracja.html

Pozdrawiam,
Narmo

O, dzięki! Zaraz zaktualizuję wpis.

Ciekawy pomysł!
A co z logo z karuzelą?

Na co ciekawy pomysł?

Logo zrobi Sethariel to się wrzuci nowe np. na 40 edycję, logo nie zając.

Wrzuta: http://ursusludens.blogspot.co.uk/2013/01/karnawa-39-bo-fantazja-jest-od-tego.html

Takie tam, mojsze RPG ;) http://machina-parowa.blogspot.com/2013/01/kb-39-krotko-o-narracji-w-rekach-graczy.html

Wracam do KB: http://over9000internetz.blogspot.com/2013/01/kb-rpg-39-narracja-graczy.html

Płodzi się. Notka idzie na rekord długości na moim blogu, więc mogę pisać głupoty, bo nikt tego nie przeczyta.

Kuzz gościnnie: http://machina-parowa.blogspot.com/2013/01/kb-39-o-przechodniej-narracji-i.html :)

http://quodmeturbat.blogspot.com/2013/01/narracja-medium-kb39.html

Moja cegiełka:

http://beamhit.blogspot.com/2013/01/kb-39-wiezniowie-narracji.html

Tutaj ode mnie.
http://jasny.polter.pl/KB39-Tako-rzecze-Mistrz-Gry-b15645

Mój skromny wkład w karnawał:
http://pafhammer.net/konwencja-a-narracja/

Też coś dorzucę:
http://savagged.blogspot.com/2013/01/kb-39-nie-przejmujmy-sie-narracja.html

http://darken.pl/rpg/kb39-narracja-to-klucz/

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget