k1000: Stan dziennikarstwa erpegowego A.D. 2013

W tym odcinku K1000 słów na niedzielę kolejny raz (wiedzieć czemu) poruszę temat stanu dziennikarstwa erpegowego w Polsce, czyli będzie coś o Radiu Er(peg)ewań. Dlatego starsza cześć Czytelników może spokojnie ten tekst pominąć. Poniżej są same truizmy, defetyzm, cynizm i borejkoczepialstwo. Tematy, które poruszyłem poniżej są tak błahe, że każdy Czytelnik 30+ o nich wie i nie znajdzie tu nic ciekawego.
Na dyskusję również nie liczę, bo i po co ?
Przecież każdy dziennikarz erpegowy jest przekonany o słuszności swojego działania i swoich publikacji, poza tym nie zniży się do poziomu rozmowy z blogerem.
Zwłaszcza z Borejką.
Osoby zaglądające na strony poświęcone grom, doskonale wiedzą, że poziom dziennikarstwa growego w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia. Wystarczy przypomnieć sobie falę tekstów, które pojawiły się w tamtym roku. By daleko nie szukać, wystarczy zajrzeć na Polygamię do tekstu Dziesięciu grzechów polskiego dziennikarstwa growego. Można zatoczyć koło i zajrzeć trzy, pięć, sześć lat wstecz do louvette i jej bloga Altergranie.
Nie zmienia się nic.
I nic też nie zanosi się by coś się zmieniło.
Zawodowe pisanie np. o grach wideo nie przynosi jakichś górnolotnych tekstów, wartościowe teksty pojawiają się na stronach takich jak np. Jawne Sny czy Femina Ludens. Analogiczna sytuacja ma się z np. filmem (Opium) i innymi dziedzinami rozrywki.

Jeśli zagłębić się w naszą niszę erpegową, to o dziennikarzach piszących na temat gier fabularnych, tym bardziej dyskutować nie możemy, gdyż tych zwyczajnie nie ma.
Owszem jest kilka osób, którym zdarza się od czasu do czasu napisać rzeczowy artykuł czy recenzje.
Ilu ich jest? Pięciu? W porywach do dziesięciu?
No dobrze, w wersji hurraoptymistycznej jest ich dwa razy tyle, jednak znamienita cześć z nich znajduje się przez dłuższy czas w fazie REM.

Zaszczytem sklecenia najprostszej formy dziennikarskiej - newsa może poszczycić się kilka osób w tym kraju, reszta tworzy jednoakapitowce, lub co zgorsza jednozdaniowce. Zadziwiające że osób, które preparują zrozumiałe newsy nie ma w żadnym z serwisów, czy portali.
Abstrahuje tu od informacji prezentowanych przez strony takie jak Polter, Bagno czy gry-fabularne, bo standardów dziennikarskich tam nie uświadczysz.
Tym bardziej dziennikarzy.

Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie postrzega kogoś kto kopiuje informacje prasowe (zazwyczaj bez podania źródła), parafrazuje, bądź tłumaczy informacje z innych stron (zazwyczaj angielskojęzycznych) jako dziennikarza.
Wróć.
Samozwańczo obwołanego dziennikarza, samozwańcza redakcja postrzega jako pełnoprawnego dziennikarza, co więcej po staropolsku poklepuje go po plecach plusami, bądź komentarzami czy gratisami.
Ważniejsze od formy i treści jaki przybierze konkretny tekst dziennikarza, jest wybór Naczelnego, redaktorów działów i spreparowanie w widocznym miejscu formułki "Dołącz do redakcji" co można tłumaczyć na polski "Zostań jeleniem".

Wizerunek pracy w redakcji stał się tak odpychający, że większość ludzi woli swoje teksty publikować na blogach i stronach, niż wiązać się z współpracą z jakimkolwiek portalem. Zresztą o pracy też nie możemy mówić, gdyż nikt w tym kraju nie płaci za teksty. Nikt też od lat nie ma pomysłu jak pozyskiwać pieniądze by utrzymać serwis, nie wspominając już o zapłacie dla konkretnego autora.

Sytuacja na rynku, portali, pism, serwisów poświęconych nie zmieni się, gdyż nie ma w tym kraju jednostek (czytaj Redaktorów, bo się na najbliższym konwencie obrażą), którzy myślą o rozwoju swoich stron, choćby tak jak czyni to autor Champions RPG, wraz z innymi publicystami na łamach Gamesindustry International.

O wtórności i braku koncepcji na prowadzone portale wspominać chyba nie muszę, bo i to jest widoczne aż nadto.

O ile na rynku gier wideo może dojść do jakichś znaczących zmian, (albo i musi, wszak stoją za nimi pieniądze), to w przypadku gier fabularnych nie zmieni się nic. Wszyscy będą trzymać się starej formuły (news, previews, reviews) o której wspomina John Davison. Jak długo?
W moim mniemaniu bardzo.
Bardzo długo.
Media erpegowe są na bakier z prawami rynku, ekonomią, bo i prawa rynku omijają szerokim łukiem RPG. Sto egzemplarzy pozycji sprzeda się zawsze choćby dlatego że kupię bo wspieram polskie RPG. A newsa przeklejać będą wszyscy Redaktorzy, bo: poznam Wydawcę i może mi wyda moją autorkę lubo da mi chociaż gratisa. W najgorszym razie będę mógł brylować wśród znajomych powiedzieć że znam Wydawcę.

Ciągotka dołożenia sobie tytułu Redaktor do CV jest większa od tego o czym umie się pisać i czy w ogóle umie się pisać. A skoro w CV stoi Redaktor to po co przeczytać przykładowo tekst Jak napisać dobrego newsa?

Chciałbym wierzyć, że w przypadku gier w tym roku wykształcą się standardy i będziemy mogli wymienić jednym tchem nicki, nazwiska czy strony na które warto zaglądać.
Chciałbym wierzyć że wywiążę się gdzieś dyskusja na temat żenującego poziomu dziennikarstwa w Polsce.
Tylko skoro przez szereg lat się to nie udało to niestety wszystko kończy się na I want to believe. 
Będzie zatem tak jak pisze Wojtek Orliński:
W Internecie przetrwa najtańsza forma dziennikarska, czyli komentarz. Komentarz można w pół godziny se machnąć na blogaska, sam to doskonale wiem.I nie ma znaczenia, czy komentatorem jest blogonauta o ksywce Bzyxyxyx czy Znana Japa Z Telewizji. To ciągle tylko wyrażenie opinii, a nie informowanie.
I skończę tym czym zacząłem ten komentarz, o którym pisze WO.
Nawiązaniem do dyskusji.
Której nie będzie.
Dziękuję.
Bardzo serdecznie Państwu dziękuję.

Prześlij komentarz

Bagno w jednym rzedzie z Polterem! Juz pisze do Magnesa, zeby legitymacje wystawial. ;) Troche ten strzal w Bagno czy gry-fabularne.pl chybiony, bo pierwsze to linkoniwa, drugie portal newsujacy (jak newsujacy, inna dyskusja - i musialbym sie wczytac, zeby miec zdanie).

A poziom dziennikarstwa swietnie okreslaja komcie pod tym tekstem: http://gry.polter.pl/Gry-PC-w-2012-c25175

"1. Jeśli nie dostaliśmy gry do recki, to pozostają środki własne redaktorów.
2. Jeśli akurat żaden z redaktorów nie ma środków i mozliwości zrecenzować gry, to recenzji nie będzie."

Co dziala rowniez w przypadku darmowych gier. Te biedne portale i redakcje nawet zera zlotych do wydania nie maja. :D

Co to jest dziennikarstwo erpegowe?

Seji, wspominam o tych dwóch portalach ponieważ obok Poltera to ostatnie dwa miejsca w polskiej sieci, gdzie można natknąć się na RPG.

Bagno w około 25% zajmuje się grami fabularnymi, pozostała część to informacje okołofantastyczne oraz naukowe (choć ciśnie mi się żeby napisać nałkowe). Wieści wyłaniane są przez grupę 10 osób +k10 losowych. Tak więc chyba nie jest to żaden wyznacznik popularności danego tekstu, czy publikacji w sieci dotyczącej RPG. Zwłaszcza że Bagno nie wciąga, a odpycha nowych użytkowników.

Z kolei gry-fabularne mają niewiele z newsowaniem, jesteś/ byłeś redaktorem tak więc nie muszę Ciebie odsyłać do linkowanego powyżej tekstu, jak pisze się newsy. Wiesz to lepiej ode mnie.

Celowo pominąłem wyżej segregację wieści z rynku, bo ta urąga już wszystkim "mediom" erpegowym. Nikt nie zauważył w grudniu, że jeden z pierwszych dodatków do D&D Next będzie najprawdopodobniej kompatybilny z poprzednią edycją (a może i innymi- nie pomnę) ale o grach z wiewiórkami, chomikami już tak mówiło się.
Np. Wczorajszym wydarzeniem jest również to że ktoś wyda nie wiadomo kiedy i w jakim nakładzie grę Bakera.
By nie wspomnieć o tym że newsletter sklepu z grami Drive Thru RPG jest dla wszystkich źródłem informacji w tym kraju.

Zauważ, że nikt nie pisze o popularnych grach w Polsce czy na Zachodzie, tylko o tych które lubi/ ma ochotę napisać/ lub go zaciekawi.
Tak więc ma to niewiele z informacjami, bo to tak jakby TVN 24 nadawał na okrętkę Zycie od podwórka z Wąchocka.

Do podsumowania na Polter PC linkowałem dwukrotnie na: T, FB, G+.
Tam już mnie nic nie dziwi, nawet przeliczenie wywiadów, opowiadań w nowym piśmie elektronicznym Głos Fantastyki. Oni wypracowali sobie swoje standardy, za które jest mi wstyd, choć redaktor ww. wspomnianego działu szczyci się swoją legitymacją w tekście "od zera do poltera. "http://forum.cdaction.pl/blog/rpgownia/

A to że portale nie mają pieniędzy to również temat wałkowany nie tylko przeze mnie od lat (wystarczy wspomnieć Smoka Rozkroka Furiatha). Powtórzę więc jeśli ktoś nie ma pomysłu na wykorzystanie potencjału portalu, bądź nie stworzy nowych formuł dla niego, no cóż będzie ciągnął wózek czy brzemię jak każdy inny portal, który zrezygnował już z działów RPG: Paradoks, Gildia, Esensja etc...
Przykładowo na innym blogu toczyła się dyskusja i okazuje się że dział WFRP znany jest z ...corocznego konkursu. Czas więc na zmiany i połączyć pewnie po sąsiedzku WFRP ...tylko nie ma już z czym.

You just play role of journalist = dziennikarstwo erpegowe

A to już dawno pisałem, że tu się odgrywa rolę dziennikarza...

Anonimowo bo boję się miażdżącej krytyki Króla Blogerów RPG :)

Borejko nie spostrzegasz jednej rzeczy.
Ludzie dorastają i odchodzą od RPG. Jeszcze inni piszą dla wydawnictw i zarabiają na tym kasę. Jeszcze inni nie mają czasu, bądź chcą sobie dorobić na pisaniu.
Dlatego piszą np. dla portali z branży technologicznej.
Młodzi ludzie mający chęci może i nieudolnie piszą, jednak piszą. Ty co rusz ich gromisz za bzdety, więc jak mają się prawidłowo "rozwijać" jak ich atakujesz? :)
Kijem rzeki nie zawrócisz. :)

A ja pozwoliłem sobie na odpowiedź w notce, bo mi się trochę popłynęło z tematem :)

Jak komu się chce to niech zerknie:

http://roguesinthehouse.blogspot.com/2013/01/o-dziennikarstwie-rpgowym-sow-kilka.html

Dzięki za obszerny respons.
Rozmijamy się w jednej kwestii, albo kilku. Teksty w zamierzchłych pismach nie tworzyły takich skandali jak pikujące słoje czy robienie zabawy z tragedii lotniczych.
Owszem były plagiaty (jak w każdym innym piśmie ówcześnie). Były kiepskie teksty jak Demoniczna Horda. Ale nie przypominam sobie jakichś takich rzeźni, jak dziś.
I nie przypominam sobie by Trzewik, czy ktokolwiek z MiMa wrzucał newsy typu:
"Do sklepu trafiła gra XYZ kosztuje xyz$. Autrem jest ZYX i liczy sobie XYZ str.
&
copy pasta about this game"

Niczego nie ujmując absolwentom dziennikarstwa - poznałem kilku i (jeśli tendencja jest taka jak na to wskazują moje nikłe bo nikłe ale obserwacje) nie jestem przekonany czy wzięcie całości gałęzi w ręce dyplomowanych dziennikarzuff mogłoby zmienić cokolwiek.
Pytanie - czy środowisko staje się takie, jakim kreuje je w swych tekstach redaktor czy to raczej redaktor staje się taki sam jak środowisko w którym działa.
pzdr

Kuzz, ja również znam dziennikarzy. I elektroników i informatyków i wielu innych którzy nie mają bladego pojęcia po ukończeniu szkół, czym właściwie się zajmują lub winni zajmować.

Twoje pytanie jest bardzo ciekawe, myślę jednak że to się zazębia i jest to układ zamknięty, jedno napędza drugie. Redaktor wpływa na środowisko, środowisko na redaktora.
Wspominając wczesne pisma o grach wideo sądzę że to właśnie one ukształtowały dzisiejszych dziennikarzy piszących dla portali.
Ale mogę się mylić.

Też jestem tego zdania ale także mogę się mylić bo jako czytelnik przede wszystkim tyle wiem co zjem (literek). Z tym że myśle że jedyne możliwości szerszej modyfikacji środowiska miały tylko MiM a potem Polter. Z racji powszechności i prywatnych odczuć.

Pytanie o receptę jest też może zatem techniczne - co powinna mieć platforma (jakie cechy łączyć a jakich nie posiadać) aby móc przyciągnąć uwagę takiego rzędu dusz by teoretycznie profesjonalny zespół redakcyjny mógł cokolwiek widocznego okiem dyktować? By ta jakość tekstów (a więc źródeł) mogła przełożyć się na jakość dyskusji?

MiM i Portal (choćby Jesienna Gawęda). Polter raczej już tak opiniotwórczy nie był w żadnym okresie, choć mogę się mylić bo ja już nie byłem "podatny na wpływy.

To pytaniezadawano mi Kuzz wielkrotnie przy okazji usunięcia mojego konta na Polterze.
I przykro mi nie mam zamiaru na nie tutaj odpowiadać, a raczej podpowiadać im co można/mają zrobić.
Wystarczy, że podsunąłem im mimochodem dosyć pomysłów które wcielili z powodzeniem w życie.
W przypadku innych branży za coś takiego się płaci, a ja nie będę rzucał na lewo i prawo moich pomysłów za free.
Gdybym miał zasoby finansowe, ludzkie i czas pewnie coś takiego spreparowałbym. Niestety nie dysponuje ani jednym z tych czynników.

Aj tam, ja tam nie widzę nic złego w teoretycznej rozmowie, traktuję to jako logiczny ciąg dalszy. Być moze troche naiwnie ale wychodzę z założenia że skoro ja nie mam zasobów ani planów by się tym zająć to mowa o tym lub nie wiele dla mnie i tak nie zmieni.
Tym nie mniej rozumiem twój punkt widzenia i szczerze życzę ci byś miał kiedyś środki, czas i ludzi potrzebnych do realizacji idei. Z pewnością odbiłoby się to na polskim światku erpegowym nie bez korzyści.
Pozdrawiam

Tu też się rozmijamy, bo uważam że w polskim światku erpegowym jest znacznie więcej ludzi bardziej kompetentnych ode mnie, które taką ideę wcieliłyby w życie.
I nie myślę tu o tworze o jakim pisze Pafnucy u Ava: "Być może trafi się eRPeGowiec, który jest zawodowym dziennikarzem, zawodowym webmasterem, zawodowym grafikiem. Kiedy takich trzech hobbystów połączy swoje siły, to mamy profesjonalną stronę eRPeGową."

Takich trzech hobbystów, to może co najwyżej zrobić dobrą stronkę. Lecz o najważniejsze jest dalsze działanie takiej stronki.
Natomiast w całej rozciągłości popieram to co tam pisze Misiołak:
"Jak wyżej, hobbistyczny (w sensie płacowym) nie musi oznaczać nieprofesjonalny (w sensie zawartości). I nie chodzi tu nawet o przynoszenie pracy do domu, co o pewne standardy zachowań, kulturę pracy czy umiejętne wykorzystanie nawet szablonowych rozwiązań"

Standardy zachowań, kultura pracy
to już dwa składniki recepty o którą pytałeś.

Z mojej strony jedno, być może naiwne pytanie, na które odpowiedzi w tekście nie znalazłem.
Brzmi ono - co powinien zrobić redaktor/dziennikarz/osoba chcąca zajmować się erpegami, by ich praca mogła być pozytywnie oceniona? W powyższej notce widzę głównie wątek "Jest źle i będzie gorzej", zwrócenie uwagi na niusy oraz nienadążanie za nowościami, pisanie o tym, co się podoba danej osobie, a nie o tym, co ważne. Ok, ale co poza tym? Co jeszcze osoba X mogłaby zrobić, by "dobrze pisać o RPG"?

Salantor, nie znalazłeś bo temat w sumie wałkuję od lat i poruszałem go już wcześniej.
Przypomnę więc.
Niech zorientuje się jak pisze się najprostszą formę dziennikarską - wieść, nie wspominając o innych podgatunkach publicystyki.
Google zapoda masę wyników.

Potem (o czym również pisałem przed laty) niech zapozna się z Kodeksem Etyki Dziennikarskiej, prawem prasowym i etyka dziennikarską.
U nas zaczyna się odwrotnie od przyznania sobie tytułu Red Nacza, wypełnienia odpowiednich zakładek na stronie (O serwisie, Kontakt i Dołacz do nas), wydrukowaniu legitymacji i voila.

Nie znalazłem, bo tak bardzo się w archiwa nie zagłębiałem.
Dobrze, zatem praca u podstaw. Zapoznanie się z formami dziennikarskimi oraz regułami tejże pracy. Co potem?

Potemwydaje mi się można mierzyć się z prostymi formami dziennikarskimi, jak wiemy już jak je już pisać. A nie odwrotnie jak to napisałem powyżej.

1. Cytujesz WO, który ma pesymistyczne nastawienie do dziennikarstwa w ogóle. Z drugiej strony mówisz o rynku n-razy mniejszym. Onet, WP i inne duże serwisy stosują ww. negatywne zjawiska (przeklejki newsów, plagiaty). Dziwisz się, że krajowe karzełki postępują podobnie?

Nie usprawiedliwia to plagiatów i popeliny, ale wyjaśnia dlaczego dziennikarstwo specjalistyczne umiera w polskim necie szybciej niż ogólne. Spójrz na dziennikarstwo naukowe lub historyczne - już teraz na blogach jest lepiej niż w prasie ogólnej.

2. Twój poradnik jest z nosa wzięty. Newsowanie to zupełnie inna broszka niż recenzowanie lub tworzenie materiałów. O ile newsy, felietony czy recenzje jakoś podpadają pod gatunki dziennikarskie, to nie istnieje taka forma dziennikarska jak "Przygoda", "BN", "Opis lokacji".

Rozbiłbym więc dyskusję na dwa fragmenty. Pierwszy to klasyczne formy dziennikarskie w kontekście RPG (i tutaj podpada pisanie newsów). Drugi to formy pisemne specyficzne dla erpegów.

Ja - jako tekściarz - spokojnie radziłem sobie z tymi drugimi (sprawiały mi więcej frajdy). Z punktu widzenia dziennikarstwa wolałem być recenzentem lub felietonistą. Nie każdego newsy kręcą i nie ma sensu bawić się amatorsko w coś co nie daje frajdy. Gdyby nie nudne dla mnie obowiązki administracyjne i newsowe, pociągnąłbym dział dłużej.

1. Ezechiel, linkuję również do pierwszej części tekstu na Gamesindustry International. Czy jeśli WO ma pesymistyczne podejście do dzisiejszych mediów tzn. że nie można go cytować dla jasności wywodu?
Czytuję na ten przykład i Histmaga i Ale Historia. Tylko w dzisiejszych czasach chluba przypada Ale Historii, nie tekstom nad którymi historycy siedzą dłuższy okres czasu.

2. Ja nie pisałem żadnego poradnika, tak jak nie dałem Tobie porad kilka lat temu w podobnej dyskusji, ani na priv. Nie czuję się do tego zobligowany.
Wskazałem po prostu Salantorowi ścieżkę, którą nikt nie postępuje w tym kraju, a raczej robi to zgoła odwrotnie, czyli najpierw legitymacja, potem tekst - przykład podałem wyżej odnośnie Podsumowania GRY PC Polter.
Od lat zaś czepiam się newsowania z prostej przyczyny - to najprostsza forma jaką można sklecić, tutaj jednak nie radzi sobie z tym nikt. Pomijam tu już absurdy blogowe z wczesnych dzieł beacona: "w moim poprzednim eseju"

Co do rozbicia form pisemnych na dwa fragmenty, masz absolutną rację i zgadzam się z Tobą w tej kwestii.
Przyznasz jednak że i formy specyficzne dla RPG nie są takie trudne do ogarniecią, zwłaszcza kiedy Paizo robi schematy opisu lokacji, potwora czegokolwiek. Nie wspominając już o SJG, który ma schemat chyba nawet tej dyskusji.

1. Ale Historia jest tworzona na zasadach komercyjnych, wprowadzenie Piano tylko pomogło. Z drugiej strony to nadal dodatek korzystający ze wsparcia całego wydawcy. Nasz rynek erpegowy nie ma, ani takiej publiki, ani takiego wydawcy co Agora lub Rzepa.

BTW, nie masz racji co do tekstów historycznych - bo np. Fantomowe Ciało Króla czy Wielka Trwoga czy reportaże Szejnert ciągle są szalenie istotne w obiegu (pół)profesjonalnym.

2. Niepotrzebnie mieszamy kilka porządków. Link do Games Industry dotyczy anglojęzycznego rynku gier komputerowych.

Nawet gdyby hipotetyczny Repek wymyślił scenariusze rozwoju Poltera, to i tak skala dostępnych zasobów sprawi, że skończy się jak zwykle. Pewnego progu bez kasy się nie przeskoczy na stałe. I tu się z Tobą zgadzam.

Sam, jako redaktor Poltera, wyraźnie widziałem jak braki kadrowe uniemożliwiają np. kształcenie tekściarzy czy długofalową politykę newsową. Co gorsza portale, z którymi obecnie współpracuję (Dziennik Opinii KP) mają podobne problemy, pomimo znacznie szerszego zaplecza organizacyjnego.

3. Newsowanie, aby nie było przeklejaniem newsletterów i/lub stron zagraniccznych wymaga dziennikarskiej u źródła, telefonów do wydawców itp. narzędzi, z których hobbyści korzystają rzadko.

Hej Ezi :)

Sam jako redaktor Poltera widzialem, ze da sie ksztalcic teksciarzy i miec dlugofalowa polityke newsowa. Tylko a) trzeba chciec, b) trzeba miec co przekazac, c) trzeba patrzec dalej, niz cytowany wyzej wpis we wlasnym CV, d) musi byc nad tym wszystkim jakis nadzor.

W sytuacji, w ktorej ktos gdzies wrzuca newsy typu "pisarz napisal na blogu wpis" albo "jest trailer" (a jest tylko zapowiedz, ze bedzie), to cos jest nie tak. Mozna teraz sie zastanawiac, co nie gra. To jednak temat na dluzej, kolejne bicie w ploda (bo sie jeden ostal erpegowo), gadanie o glupich decyzjach i pomyslach i o wielu innych rzeczac, o ktorych chyba jednak juz sensu gadac nie ma. zapalilem sie w pierwszym komciu, ale zdazylem ostygnac. Ani temat nie ma sensu, ani dyskusja nad nim. Jest jak jest, mozna sie co najwyzej posmiac czasem.

1. Możliwe co do historycznych tekstów, zwracam honor. Od dłuższego czasu nie śledzę już for Historycy, czy Histmaga. RPG pochłaniają sporo z wolnego czasu.
Nie musisz mi tłumaczyć jaką publikę mają konkretne strony. Wydawało mi się (i stąd porównianie) po prostu że na Ale Historia pojawiają się prostsze teksty od tych które znaleźć możemy na Histmagu.

2. Link kieruje do opinii ludzi, którzy np. zastanawiają się nad tym jak powinna wyglądać dana strona poświęcona grom w 2013 roku. I ten hipotetyczny Repek winien czytać go i omawiać przed tym nim ja go zlinkuję. On powinien się tym interesewoać a nie bloger B.
A może ktoś nieudolnie pozyskuje środki? Spójrz na Piotra Gnypa, prowadził przez szereg lat Polygamię i jakoś mu się udawało. A gry wideo to tylko dwa działy z konglomeratu Polter.

3. Nieprawda. Wystarczy mieć otworzone 5-10-15 zakładek. Wystarczy dowiedzieć się o coś o konkretnej pozycji lub jeśli to możliwe otworzyć plik, żeby wiedzieć o czym się piszę. Dlatego np. w normalnych redakcjach pisze się newsa 45 do 180 minut. W Polsce minut pięć. Telefony tudzież, kiedy każdy wydawca jest w zasięgu e-maila, FB itp.
Spójrz 83 komentarze w kilkanaście minut po ogłoszeniu wydania AW przez Adriana i TORa.
https://plus.google.com/u/0/b/103528045336965685327/115556901594247309414/posts/RDv1zUGapfr

@ Seji
a) trzeba chciec, b) trzeba miec co przekazac, c) trzeba patrzec dalej, niz cytowany wyzej wpis we wlasnym CV, d) musi byc nad tym wszystkim jakis nadzor
dodam:
e)trzeba wiedzieć co można przekazać co nie.
W przeciwnym razie piszemy o grach z łasicami na 8 str., a pomijamy np. info D&D Next

"A poziom dziennikarstwa swietnie okreslaja komcie pod tym tekstem: http://gry.polter.pl/Gry-PC-w-2012-c25175"

Aby dopełnić obrazu polecam jeszcze komentarze pod tą recenzją http://gry.polter.pl/Krater-c25035

"Pozwól, że w naszych tekstach będziemy zaznaczali to, co uznajemy za słuszne, a nie to, co Twoim zdaniem trzeba."

Polter Polskę Zbaw! ;)

A Nacz tymczasem o scenariuszu do WFRP, który stał się systemem generic (swoją drogą było coś wcześniej też z jakimiś miotaczami, czy bronią palną w jego wykonaniu, nie pomnę) : "Trudno to traktować jako minus, bo nie ma czegoś takiego jak "scenariusz dla każdej drużyny". I akurat chyba Nine właśnie pokazał, jak napisać dobry scenariusz genericowy dla "prawie każdej drużyny, o ile ta się wysili, a MG trochę go dopasuje do jej składu". Są nawet typowe motywacje."

@ Seji

"Sam jako redaktor Poltera widzialem, ze da sie ksztalcic teksciarzy i miec dlugofalowa polityke newsowa. Tylko a) trzeba chciec, b) trzeba miec co przekazac, c) trzeba patrzec dalej, niz cytowany wyzej wpis we wlasnym CV, d) musi byc nad tym wszystkim jakis nadzor."

Pracowałeś przy tym kilka lat przede mną. IMHO obecnie inny jest stosunek potencjalnych tekściarzy (gifty, wpis do CV), ale to subiektywna obserwacja.

Oczywiście uwagi co do długofalowej wizji, nadzoru etc. pozostają w mocy - tyle, że brakuje chętnych do rozwoju warsztatu tekściarskiego. Kilka razy poprawiłem reckę planszówki do poziomu akceptowalnego (i tak luźniej niż JoAnna / Sting / Ty) a potem ziutek spadał z nią na swojego blogaska.

"A może ktoś nieudolnie pozyskuje środki? Spójrz na Piotra Gnypa, prowadził przez szereg lat Polygamię i jakoś mu się udawało. A gry wideo to tylko dwa działy z konglomeratu Polter."

Największe. W sensie rynku i oglądalności. Planszówki, erpegi czy literatura przy tym to drobiazgi.

Możliwe, że dałoby się pozyskać środki lepiej. IMHO Polter marnuje potencjał interdyscyplinarności. Najfajniesze teksty to te, które łączyły kilka działów.

"Dlatego np. w normalnych redakcjach pisze się newsa 45 do 180 minut. W Polsce minut pięć. Telefony tudzież, kiedy każdy wydawca jest w zasięgu e-maila, FB itp."

Onet pisze newsa w 5. minut. Wierzysz w to, że serwis amatorski będzie lepszy? Patrz postulaty WO.

A newsa na 180 minut to pisze Bloomberg albo PAP, gdzie za newsa płaci się konkretną kasę. Mi by się nie chciało robić tego za darmo, bo newsy mnie nudzą.

Interdyscyplinarność tekstów miałaby sens, gdyby ktoś miał pomysł na rozwój serwis, o czym wspominają goście z Games Industry. I sądzę że to sprzedawałoby się bardzo dobrze, co więcej przynosiłoby więcej pożytku niż akcje popularyzowania RPG przez Khakiego.

Co do pozyskiwania środków, to właśnie te środki przecież decydują o zapłacie potencjalnym autorom. Gry-online płacą, podejrzewam że Piotr Gnyp, Kondrad Hildebrand też nie pracował za free. A więc da się pozyskać fundusze. I analogicznie można szukać przykładów na polu literatury i innych działów.
Nie wiem, nie znam się (pewnie Ty będziesz wiedział lepiej), ale przez wszystkie lata Histmag przyćmił chyba Mówią Wieki. Tak mi się wydaje "na oko". A chyba zaczynali w podobnych latach co Polter.

Tylko jeśli odpycha się potencjalnych współtwórców, użytkowników, wszystkimi tymi rzeczami, które mają miejsce w dniu dzisiejszym to nie ma o czym rozmawiać. Bo to kolejne bicie w płoda, jak określił Marcin. A to już uprawialiśmy niejednokrotnie i w tym momencie cisną mi się słowa Tytusa "diem perdidi".
Można czas zagospodarować konstruktywniej.

Zapomniałem podziękować za Twoje komentarze, nadrabiam więc. Bo są celne, np. sam nie zwróciłem uwagi na rozbicie form publikacji RPG na dwa tory i specyfikę tekstów erpegowych.

Zamiast narzekać możemy po prostu skrzyknąć się i reaktywować MiM w jakiejś postaci. Dla satysfakcji. Początkowo w sprzedaży wysyłkowej - myślę, że na przykład Rebel przyjąłby taki produkt, a ludzie by go kupowali "przy okazji", jako dodatek do właściwego zamówienia. Może nie od razu full kolor + super papier błyszczący w formacie A4, ale w czerni i bieli też można atrakcyjnie podać treści publicystyczne (a nie tylko newsowe, bo pod tym względem Internet jest zawsze bardziej na bieżąco).

Padają tu wielkie słowa "rynek", "branża", jakby to były jakieś formy niedookreślone, jedynie konstrukty teoretyczne i byty abstrakcyjne. A tymczasem to JESTEŚMY MY. Razem i z osobna. Jedyne co trzeba zrobić, to zapomnieć o dawnych urazach, wypracować pewien kompromis i zamienić X godzin pracy na blogu na godziny pracy nad tekstem do druku.

Jeśli chodzi o wydanie tego typu periodyku, jestem dostatecznie obłąkany, by w takie przedsięwzięcie zainwestować. Dla przyjemności.

Byłby to realny i konstruktywny wpływ na jakość dziennikarstwa - poparty konkretnymi przykładami, a nie malkontenctwem.

Drone

A dlaczego nie Portal lub Złotego Smoka, czy Legendę tylko MiM? Wreszcie kto będzie na tyle obłąkany by zapłacić za markę "Magia i Miecz"?

Dlaczego akurat Rebel? Może dać zarobić jakiemuś innemu sklepowi erpegowemu, a nie wiodącemu na rynku?

Forma rynku, branży była dookreślona jak pamiętam jako "branża pojebów", a nie jako byty nieokreślone. MY czyli "branża pojebów". Razem i z osobna.

Nie zauważasz Informator vel Drone (co wy macie z tymi alter ego, waszych alter ego? To jakaś moda? ), subtelnej różnicy pomiędzy tekstem do druku i blogiem, że to dwie różne rzeczy i może ktoś ma ochotę publikować publicystykę na temat bieżących wydarzeń, a nie z miesięcznym lub kwartalnym opóźnieniem? Pisałem do ówczesnych pism więc wiem w jaki sposób toczy się proces publikacji.

Nie mogę wyobrazić sobie realnego i konstruktywnego wpływu na jakość dziennikarstwa z inwestorem, który obraża całą wyżej wspomnianą branżę.

@Adrian Kuc
Poczułeś się dotknięty i wziąłeś do siebie tekst sprzed jakiegoś czasu. Słusznie, bo właśnie takich jak ty miałem na myśli. Nic nie robisz tylko flejmisz - oto cały twój wkład w dziennikarstwo erpegowe i RPG w ogóle. BRAWO!

Przy okazji dziękuję ci za wysłane do mnie kilka dni temu zaproszenie do znajomych na G?+, ale takich osobowości w gronie przyjaciół to ja stanowczo nie potrzebuję.

Nawiązując do mojego tekstu sprzed X czasu - "trzeba mieć ostre wyjebanie na opinie wszystkowiedzących ekspertów i konsekwentnie robić swoje dla grona ludzi, którzy na to zasługują". Jeśli ktoś chce działać, zamiast płakać z borejką, zapraszam do współpracy. A teraz znikam stąd.

Dziękuje!
Do przeczytania za X lat.

No proszę, Robozine już niebaVem w kioskach!

Widzisz, coś narobił, Borejko? Coś wniósł do RPG? Kłótnię żeś wniósł! A Pan Wydawca wniósł kulturę! ;)

Dzień dobry dla Szanownych Panów BieDronek i Seji.
Rozumiem, kończę te rozmowę bo na mnie kultura oczekuję!
http://www.youtube.com/watch?v=OsxmpV-KRaI

Nie ma dojrzałego rynku RPG w PL, więc nie ma dojrzałego dziennikarstwa. Wszystko odbywa się na prowizorce. Poza 2-3 wydawnictwami reszta żyje na krawędzi. W takiej sytuacji nie ma zapotrzebowania na dziennikarstwo RPG. Większość ludzi czyta newsy w lengłydżu, więc po co się pocić? A wydarzeń na polskim rynku jest tyle, co kot napłakał więc zwyczajnie nie ma o czym pisać ;)
Ktoś słusznie wspomniał, że dziennikarstwo RPG w PL = komentowanie... Dużo w tym prawdy. Z jakiegoś tam mojego dziennikarskiego doświadczenia wiem, że większość świeżaków w tym zawodzie pisze a) wywiady - bo myśli, że to najłatwiejsza forma [a większość się na tym wykłada epicko] b) felietony - bo tu nie potrzebny research wystarczy subiektywna opinia autora [i tu też fakap goni fakap - w sensie ewidentny brak wiedzy czym jest felieton]

Wiedza na temat tego co to jest wywiad lub felieton jest na sięgnięcie ręki. Pierwsze dziesięć pozycji w Googlu wyjaśni to jak to robić na poziomie licealisty. Jeśli ktoś ma ochotę może temat podrążyć.
PS. Nie wiem kto w tym kraju "pisze" wywiady erpegowe. Jakieś przykłady osób, które je "piszą"?

1. wiedza co to jest felieton etc., a jak to zrobić, to dwie różne sprawy
2. uwaga o pisaniu wywiadów dotyczy młodych adeptów dziennikarstwa w ogóle, a nie dziennikarzy RPG wyłącznie ;)

Z obu punktów sobie zdaję sprawę, więc w czym problem?

@ Borejko

"Co do pozyskiwania środków, to właśnie te środki przecież decydują o zapłacie potencjalnym autorom. Gry-online płacą, podejrzewam że Piotr Gnyp, Kondrad Hildebrand też nie pracował za free. A więc da się pozyskać fundusze. I analogicznie można szukać przykładów na polu literatury i innych działów.
Nie wiem, nie znam się (pewnie Ty będziesz wiedział lepiej), ale przez wszystkie lata Histmag przyćmił chyba Mówią Wieki. Tak mi się wydaje "na oko". A chyba zaczynali w podobnych latach co Polter."

GOL płaci żałośnie. Myślałem o pisaniu dla nich, ale nie podoba mi się audytorium (gimbaza) a stawki nie przekonują do robienia czegoś czego nie lubię.

Mówią Wieki miewały dofinansowanie z MKiDN (Polterowi trudniej, bo fantastykę trudniej sprzedać niż historię). Histmag, Mówią Wieki i GOL łączy to, że operują na rynkach o skalę większych niż erpegowy. Bellona czy Cenega mają totalnie inny zakres obrotów niż Portal. Więc wracamy do środków na reklamy.

Oczywiście brak środków nie stanowi jedynego uzasadnienia dla braku wizji dłuższej niż najbliższy rok. Ale trochę ogranicza.

"Tylko jeśli odpycha się potencjalnych współtwórców, użytkowników, wszystkimi tymi rzeczami, które mają miejsce w dniu dzisiejszym to nie ma o czym rozmawiać. Bo to kolejne bicie w płoda, jak określił Marcin."

Tutaj akurat się zgadzam. Flejmy na i dookoła, plus brak koncepcji szkolenia nowych tekściarzy (opadła, gdy Scobin zaczął harówkę na doktoracie).

BTW: Nie bądź taki skromny. Sam miałeś spory udział w odpychaniu ludzi od Poltera. Bluzgi jakie leciały od Ciebie i Sejiego (plus mit arkadyjski) miały spory udział w mojej decyzji o rezygnacji z pracy redakcyjnej. Ale oczywiście najazd kretynów (like Mr. Z) też miał swój udział.

Wybacz, ale Ezechiel w pierwszych zadaniach zaczynasz uprawiać typową erystykę polterową.

Jeśli mówimy o zrobieniu czegoś dla tego portalu rozmowę sprowadza się do tego że "RPG się nie sprzedają i nie da się nic zrobić."

W innych sytuacjach piszę się znowu "Polter to nie tylko RPG, to literatura, gry PC etc."
To ulubione, oderwane od czapy kontrargumenty Staszka i Repka zdaje się.

Środki oczywiście że da się pozyskać choćby dla działu Nauka /\(;:;)/\. Wortal pheoenix też był dofinansowany swego czasu z UE, a zajmuje się wyłącznie grami wideo. Da się i nie trzeba wracać do pozyskiwania środków, Khaki na E.U.Ropę pewnie też otrzyma $. Trzeba wracać do pomysłów na rozwój, a przede wszystkim chcieć go rozwijać...

A czy odpychałem ludzi od P? Tak. Zapewne, bo nie chcę żeby ktoś robił wodę z mózgu młodym ludziom. I od innych błazeństw fundomowych też będę odpychał. Do końca mojego, lub fundomu./\(;:;)/\

Czy bluzgalem? Nie pamietam, ale staram sie nie bluzgac. Za to szydzilem i wytykalem bledy i wpadki. Winny. Jednak za "arkadyjskiego mitu" bylo nie do pomyslenia, zeby redaktor naczelny kazal autorowi ilustracji spadac na bambus, bo ten upomnial sie o naleznosc za uzycie grafiki. Choc pewnie mozna bylo zamknac oczy i klikac dalej - nic sie nie stalo.

Natomiast w to, ze przez "bluzgi" dwoch osob (dwoch na dzisiatki tysiecy czytelnikow!) odszedles z redakcji, trudno mi uwierzyc. Ale rozumiem, ze ktos musi byc winny - Polter nie moze, bo jest idealny. :)

Setek tysięcy Czytelników, setek tysięcy miesięcznie, nie dziesiątek. Pamiętaj że od kilku lat obowiązują jedne i te same statystyki portalu. Ok. 200 000 mies.
Alexa twierdzi inaczej, ale co tam ona wie.

"Natomiast w to, ze przez "bluzgi" dwoch osob (dwoch na dzisiatki tysiecy czytelnikow!)"

Aktywnie udzielających się jest może kilkudziesięciu, nie dziesiątki tysięcy. I tak, jeden debil może zrazić. Sam kilka razy rozważałem usunięcie konta na poltku tylko i wyłącznie z powodu wkurwiającej trollerki pewnego megabuca.

P.S. Z powyższym nie odnoszę się do Ciebie i Borejki, bo jak szaleliście na polteru, to mnie tam jeszcze nie było. ;)

I tu dochodzimy do sedna, czyli kultury wypowiedzi. I znowu nihi novi, bo było wałkowane postokroć. Co stało się że wraz z nadejściem trendu na Pff+ corokunowyredaktorRPG ta kultura odeszła?

Ale tu chodzi o to, ze bluzgalismy, jak juz nas tam nie bylo. :) Jak bylismy, to ja bylem redaktorem, a Borejko wspolpracowal z doskoku. I zaden z nas nikogo nie odpychal, ja wrecz staralem sie naganiac. :)

Tak, czy owak, waszych uprzejmości nie doświadczyłem na własnej skórze, więc nie wiem, jak to z tym było. Chodziło mi tylko o to, że jak najbardziej możliwe jest zniechęcenie z powodu atmosfery psutej przez choćby jedną osobę.

@Michał: Jeszcze zwrócę na uwagę że zamierzchła nieuprzejmość w moim wykonaniu, a nieuprzejmość w wykonaniu dzisiejszych cudaków to dwie różne sprawy.

@Seji, na szczęście niezbyt skutecznie bo niewiele tam pozostało po mnie.
Mogę jeszcze przytoczyć dwie analogiczne sytuacje.

I retrospekcja.
Kiedy pierwszy raz napisałem do Sejiego, że chciałbym coś opublikować u nich otrzymałem (niedosłownie) odpowiedź że wszystkie moje teksty z Portala i MiMa "bierze od ręki".
Po latach próbowałem opublikować jedną moją przygodę w dziale WoD. Korekta skorygowanego tekstu przez Wyd.Portal (ukazał się drukiem, przecież)trwała baaardzo długi okres czasu, więc... wrzuciłem na bloga.
Ten prosty przykład wyjaśnia również czemu ludzie tam "nie piszom", a pisali.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget