Gry a strzelaniny w USA cz.II

Uderz w stół a kamień, papier i dwururka się odezwą. Czyli aktualizacja tekstu Gry, a masakry w Stanach Zjednoczonych.
Prezydent Barack Obama zapowiedział nowe badania mające na celu zanalizować przyczyny agresywnych zachowań i ich związki z filmami, TV i oczywiście grami wideo.
W dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej, Tomasz Zalewski stwierdza, że 23 nowe przepisy (w tym trzy dekrety) zgłoszone przez Prezydenta Baracka Obamę w sprawie kontroli broni, ugrzęzną w Kongresie. W artykule Plan Obamy w sprawie kontroli broni może utknąć w Kongresie wyjaśnia dlaczego tak się stanie (zachęcam do lektury).
Ale jaki ma to związek z grami?
Prezydent USA poprosił Kongres o 10 milionów dolarów dla Centers for Disease Control i innych agencji naukowych do zbadania przyczyn przestępstw z użyciem broni palnej (łącznie kwota ma opiewać na 500 milionów dolarów).
To tylko część pakietu działań Prezydenta Obamy w odpowiedzi na tragiczną strzelaninę w zeszłym miesiącu w Sandy Hook Elementary (Newtown, Connecticut).
Agencje naukowe będą miały za zadanie zbadać związki jakie łączą gry wideo i realną przemoc w rzeczywistym świecie.

Wg. John Walkera z Rock, Paper, Shotgun wszystko sprowadzi się do dwóch scenariuszy:
1) There is no demonstrable causation link between experiencing fictional violence, and performing violent acts in real life, and the studies will prove this.
2) There is a demonstrable causation link between experiencing fictional violence, and performing violent acts in real life, and we as gamers damn well need to know about it.
Badania nic nowego nie wniosą, bowiem wnioski z podobnych tego typu analiz wysuwane były już niejednokrotnie, wystarczy wspomnieć nie tak dawne listy Entertainment Consumers Association i International Game Developers Association do Wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Bidena (przytoczyłem je w pierwszej części tego wpisu).

O ile związków pomiędzy przemocą na ulicy, a tą na ekranie nie będzie to badanie przyniesie jeden spory pozytyw, można będzie po prostu nim posługiwać jako kolejnym argumentem przeciwko różnorakim ks. Natankom i ludziom, którzy podpisują cyrografy przy akceptacji warunków umowy instalacji konkretnej gry.
W innych kwestiach to zmarnowane 10 milionów dolarów.

Na naszym skromnym poletku rzecz trochę się komplikuję. Obserwując działania Polskiego Towarzystwa Badania Gier, wydaje mi się że więcej tam koleżeńskich spotkań i zjazdów, niźli działań, choćby takich jak Marcina Drewsa, o którym wspominałem w czerwcu: Protest graczy przeciw manipulacji TVP.

Mogę się jednak mylić i nie doceniać roli PTBG, wszak jestem tylko jego sympatykiem i czytelnikiem ich magazynu, nie członkiem.
Wydawać by się mogło jednak, że gracze lub stowarzyszenia reprezentujące ich interesy powinny być tam gdzie o nich się mówi. Nie na odwrót, gdyż jeśli to media będą mówić o graczach, to efekt będzie taki jak w reportażu sprzed pół roku.

Temat nie tylko od wczoraj jest niezwykle nośny, więc co rusz pojawiają się opinie wyspecjalizowanych portali na ten temat:

Wnikliwi mogą wrócić tez do zamierzchłych artykułów:
PS. Myślałem że powyższy zbiór tekstów komuś do czegoś może się przysłużyć. Okazuje się że Tina Amini z Kotaku szła podobnym tropem i dosłownie przed chwilą otrzymałem wiadomość o tekście  25 Video Game Violence Studies, Summarized - zawierającym podsumowanie badań w okresie 1984 - 2012. 
Nie sądzicie, że to ona powinna zgarnąć te 10 milionów dolarów od Baracka Obamy?
Zdjęcie pochodzi z Rock, Paper, Shotgun
Źródła: Rock, Paper, Shotgun

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget