Crowdfunding i gry w Polsce - wypowiedź eksperta Karola Króla

Poprosiłem eksperta w sprawach crowdfundingu w Polsce, Karola Króla, by rozwiał nieco wątpliwości i fałszywych stereotypów, które pojawiają się na polskich stronach poświęconych grom fabularnym i wideo. Przeczytajcie proszę, co do powiedzenia na temat crowdfuningu i gier ma człowiek, który finansowaniem społecznościowym zajmuje się na co dzień.
Pan Karol Król jest Redaktorem Naczelnym portalu Crowdfunding.pl, a także autorem książki o roboczym tytule: Od pomysłu do biznesu, dzięki społeczności sfinansowanej, oczywiście sfinansowanej  społecznościowo.


Dziękuję że zechciał Pan poświęcić nieco czasu graczom i ich twórcom. Upłynął prawie rok od czasu kiedy się z Panem kontaktowałem. Dla Pana i Waszego portalu rok niezwykle aktywny i pracowity. Co rusz mieliście jakieś spotkania, konferencje. Proszę powiedzieć mi co zmieniło się przez ten rok w polskim prawie dotyczącym finansowania społecznościowego?

Rok 2012 był przełomowy dla rozwoju crowdfundingu w Polsce. Akurat mimo wrzawy medialnej w pierwszej połowie roku w aspekcie prawnym nie zmieniło się praktycznie nic. Dostrzegliśmy pewne zagrożenia w propozycji nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych, ale zostały one odrzucone. Crowdfunding w Polsce nie wymaga dodatkowej regulacji, mimo że zapowiadał to minister Boni. Ogromny postęp nastąpił w zakresie świadomości istnienia finansowania społecznościowego. Temat ten trafił do największych mediów ogólnopolskich jako ciekawy trend, a także przez pryzmat różnych projektów.

Jednego z Czytelników interesuje kwestia jak można legalnie w Polsce zebrać pieniądze za pomocą finansowania społecznościowego. Obecnie osoby fizyczne nie mogą zbierać w ten sposób pieniędzy, czy i kiedy się to zmieni?

O aspekcie prawnym krąży bardzo dużo mitów i to niestety złych. Nie polecam zbiórek na własną rękę bez przygotowania od strony prawnej, ale polskie portale oferują ochronę prawną i bezpieczne rozwiązanie w tym aspekcie. O ile jestem sceptycznie nastawiony do modelu opartego na darowiznach, to model przedsprzedaży jest sprawdzony, a co ważne chroni wspierających, którzy mają zapewnione dzięki temu wszelkie prawa konsumenta. Co do zasady wymaga on jednak, żeby projektodawcą był podmiot lub osoba mająca zdolność do prowadzenia działalności gospodarczej. To jest jednak uzasadnione, gdy ja zbierałem środki na beesfund.com na wydanie książki, to trudno wyjaśnić dlaczego miałbym otrzymać środki w formie darowizny, jednocześnie zobowiązując się do sprezentowania książki wspierającym. Podsumowując, polecam korzystanie z portali finansowania społecznościowego.

Jak wygląda korzystanie przez Polaka (oczywiście też osoby fizycznej - bez działalności gospodarczej) z jakichkolwiek zagranicznych portali crowdfundingowych. Kickstarter jest tylko dla obywateli USA i UK ale są inne jak Indie GoGo. Z nich też kilku twórców i wydawców polskich gier korzystało.

Można uruchomić projekt, ale obowiązki prawno-podatkowe leżą po stronie autora projektu i raczej to odradzam. Polskich projektów na zagranicznych portalach było sporo, ale zdecydowana większość zakończyła się porażką. Ludzie mają jakąś wizję tego, że na kickstarterze im się uda, a w Polsce nie. A to nie jest prawda, większe szanse mają w Polsce, bo łatwiej prowadzić komunikację, zbierać środki w złotówkach niż dolarach, zainteresować media. Przede wszystkim, to nie portal sprzedaje projekt, nawet nie sam projekt jest kluczowy tylko zaangażowanie projektodawcy i potwierdza to mnóstwo projektów.

Osobiście ochłonąłem już z zachwytu tego modelu finansowania projektów. Pojawiły się pierwsze porażki (jak np. pozew przeciwko projektowi 20 System Evolved. Co będzie dalej? Rozumiem, że crowdfunding w dniu dzisiejszym świętuję sukcesy. Wszystko co dobre jednak się w pewnym momencie kończy. Czy nie czeka nas powrót do średniowiecza i np. patronów finansujących książki? Prędzej czy później korporacje będą "wykupywały" niebagatelne projekty wraz z drzemiącym w nich potencjałem. Mylę się ?

Porażek będzie dużo więcej, tak samo jak oszustw, czy nadużyć. Crowdfunding nie ma zachwycać, jest po prostu obiektywnie bardzo ciekawym i korzystnym mechanizmem wypełniającym pewne luki na różnych rynkach. Nigdy finansowanie społecznościowe nie miało zastępować patronów, wydawców, czy inwestorów - ono w genialny sposób ich uzupełnia, a co więcej powinno być przez nich samych stosowane. Wydawcy, czy inwestorzy kapitałowi otrzymują sporo zgłoszeń i metodą ekspercką podejmują decyzje o tym, co będzie się najbardziej opłacało. A przecież powinni zapytać o to na wczesnym etapie przyszłych klientów i nie inwestować w ciemno. Dodatkowo, po zebraniu środków potrzebny jest ekosystem dalszego rozwoju projektu, tak samo biznesowego, jak i kulturalnego, czy społecznego. Zapewniam, że dużo łatwiej negocjuje się warunki współpracy mogąc wylegitymować się pozyskaniem kilkuset klientów przed finalizacją projektu, czy produktu.

Czy nie można wyciągnąć wniosków z takich porażek jak gra Alpha Colony (DreamQuest Games) i stworzyć np. buforu 5-10 % przy którym nie będzie porażki finansowanego projektu? Przytoczony przez Was przykład był tak kuriozalny, a jednak prawdziwy (przypomnę zabrakło kilkudziesięciu dolarów do sfinansowania gry).

Nie, nie można. Zasad, ograniczeń i dobrych praktyk powinno być jeszcze więcej. Ten przykład jest kuriozalny, ale pokazuje podejście twórców gry do projektu. Z jakiegoś powodu nie sprawili, żeby tak drobna kwota wpłynęła na projekt. A zasada all or nothing i jasno określony cel finansowy mają motywować twórców do zaangażowania i gwarantować realizację projektu z zachowaniem najwyższej jakości. Należy go do minimum obniżyć i próbować istotnie przekroczyć.

Wiele olbrzymich projektów gier zbiera setki tysięcy dolarów. W ubiegłym roku szerokim echem odbiła się sprawa Big Huge Games, gdzie doszło do licznych nadużyć finansowych. Ich gra co prawda nie była finansowana społecznościowa, wybuchł jednak skandal, który skończył się w prokuraturze. Za kulisami mówiło się o krzesłach dla projektantów za kilka-kilkanaście tysięcy dolarów. Czy są jakieś narzędzia, podsumowania, czy kosztorysy dzięki którym możemy kontrolować wydawane przez autorów tych projektów pieniądze? W tym przypadku "nasze" pieniądze.

A są narzędzia do kontrolowania "naszych" pieniędzy wydawanych przez CD Projekt Red? Różnica jest tylko jedna, twórcy gry finansowanej przez społeczność muszą dostarczyć produkt z zachowaniem najwyższych standardów i zgodnie z obietnicą.

I na koniec, powróżmy z fusów. Pana zdaniem, co rok 2013 przyniesie dla crowdfundingu w Polsce i na świecie?

Polska - kilka kolejnych portali, kilkaset projektów zakończonych sukcesem z dużą dynamiką w drugiej części roku. Świat - specjalizacja portali, kreowanie ekosystemu do dalszej inkubacji i rozwoju pomysłów, konsolidacja branży przez fuzje i przejęcia, profesjonalizacja branży i rozkwit crowdfundingu udziałowego.

Serdecznie dziękuję Panu za odpowiedzi.

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget