Armie Apokalipsy pobieżnie

Katarzyna i Marcin Kuczyńscy, autorzy Armii Apokalipsy zdobyli sporo doświadczenia wydając ich poprzednią grę Poza Czasem. Opowiadają o tym w dwuczęściowym wywiadzie, który przeprowadziłem z Nimi dwa lata temu – wróćcie do niego, bowiem ich wypowiedzi są naprawdę interesujące. Dyskutujemy o różnicach pomiędzy World of Darkness, a Armiami Apokalipsy, poruszają takie tematy jak erotyka na sesji, czy praca Katarzyny Kuczyńskiej nad cRPG Wiedźmin. 
Na początku wypada zaznaczyć, że Armie Apokalipsy poznałem już z rok temu w wersji beta, natomiast w momencie jak podręcznik poszedł do druku otrzymałem już pełnoprawną grę. Jeśli chcielibyście zapoznać się z pierwszymi wrażeniami Sławomira Września jak wygląda podręcznik w wersji papierowej zajrzyjcie na jego blog Six.W kilku słowach dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wydania gry papierowej.
Dzisiaj omówię Armie Apokalipsy „pobieżnie”, na zasadniczo przyjdzie jeszcze czas.

Dygresja wstępna

Kiedyś Ignacy Trzewiczek zatytułował jeden z swoich wstępniaków (lub felietonów) w Portalu DELETOMANIA. Ten tekst wrzuciłem rano w feedy. Jednak usunąłem znaczną jego część.
Na marginesie: jak to w zwyczaju polajkowano, poplusowano tekst przed jego lekturą.

Rychło bowiem pojawią się recenzję, omówienia strona po stronie i inne teksty, które naświetlą Wam z czym spotkacie się w grze.
Będzie o  mechanice, jej błędach i wypaczeniach, świecie i anielskiej społeczności. Unboxingi pewnie też.
Jeśli chcecie dowiedzieć się o czym jest ta gra, znajdziecie te informacje na stronie jej poświęconej np. w zakładce Świat.

Ja ograniczę się tylko do kilku punktów, które skupiły moją uwagę po lekturze, ale troszkę napiszę.
O tym, że podręcznik jest świetnie napisany i zredagowany pisałem już na G+. Format wydania A4 przypomina mi czasy, kiedy gry wydawało się jeszcze normalnie. Czyli jak Klanarchię w twardej oprawie, a nie w książeczce mieszczącej się w bocznej kieszeni bojówek, bo druk tańszy.
Ilustracje są bardzo nierówne i bardzo daleko jej do podręcznika albumowego, jak przytoczona Klanarchia. Na tle innych gier wydanych niedawno są z kolei bardzo dobre.
Złożoność Zasad. Do 140 strony miałem pewne obiekcje, bo niektórych rzeczy nie mogłem skojarzyć. Może dlatego że czytałem w środkach komunikacji miejskiej grę? A może dlatego, że PDF który miałem nie miał hipertekstowych łącz? W kążdym razie wydaje mi się że mechanika jest do opanowania po kilku sesjach.
Świat? W trzech słowach (krzywdzących grę): WoD z Aniołami.

Czytając Armie Apokalipsy uświadomiłem sobie że w mainstreamowym RPG od lat funkcjonują pomysły, które doskonale znamy: test, stopnie trudności, rezultat itp. Zaś dodatkowy modyfikator/ karta/szton/kostka przynoszący specyficzne korzyści w specyficznych okolicznościach  przez szereg lat był wyróżnikiem. Truizm - wiem, a jednak da się z tych patentów wyciągnąć nieco więcej, przy odrobinie wyobraźni projektanta gry.
Armie Apokalipsy uszczknęły sporo z tych pomysłów.

Akcje i Reakcje

Akcje i reakcje to podział który stosuję w podobny sposób w przypadku kontrakcji, takich jak na przykład Walka. Załóżmy że Suma Walki w przypadku mojej gry to: Cechy Sprawnościowe + Zdolność posługiwania się bronią. Tę sumę możemy dowolnie modyfikować (więcej lub mniej, jakbyśmy bawili się suwakiem), zwiększając Obronę względem Ataku i vice versa.
Tym samym szansa na np. bardziej precyzyjny atak, wzrasta kosztem "odsłonięcia się", a co za tym idzie mniejszej obrony.
Autorzy Armii Apokalipsy nie dali nam możliwości decydowania o swobodnym decydowaniu, ile wynosi Reakcja, a ile Akcja w dowolnym momencie gry.
Jednak samo wprowadzenie takiego rozwiązania to naprawdę duży plus.
Celowo powyżej przytoczyłem przykład walki, bowiem jak pisał nestor RPG w Polsce: "Walka jest nieodłączną częścią gier fabularnych". Brnijmy więc po polu chwały dalej.

Epickie starcia

W Armiach Apokalipsy walka nie jest główną częścią zabawy. Podobnie jest u mnie, walka pojawia się raz na sesji, lub nawet raz na kilka. Owszem zdarzają się częściej,  jednak zazwyczaj są one spowodowane nierozważnym postępowaniem graczy, czyli popadaniem ich w kłopoty.
Coś co utkwiło mi w głowie po lekturze Armii Apokalipsy to zasady dotyczące Epickich starć.

W Armiach Apokalipsy pojawiają się walki, jednak ich wynik jest z góry znany. Wszak Anioł to Nadistota, która nie polegnie przecież od zbłąkanej kuli.
Czymże byłby Hobbit, czyli tam i z powrotem, gdyby Bilbo spadł ze stromej skały przed Morią lub pożarły go pająki? Bilbo w opowieści musi stoczyć epickie starcie ze smokiem, nie może więc zginąć z w walce z trollami, czy orkami.
I analogicznie jest w tej grze fabularnej, Epickie starcia to kwintesencja potyczek, włącznie z tym, że po zakończonej bijatyce anielskiej możemy wykorzystać jedno z możliwych zakończeń walki: Dobicie, Uznanie, Pogrążenie, Ucieczka, Pozostawienie, Upokorzenie, Rana.
Filmowo, a przede wszystkim jak nazwa wskazuje - epicko.
Dodam, że obrażenia dzielą się na Zwykłe i Wyjątkowe, co z kolei wydaje mi się być ukłonem w stronę tekstu Kubasika zawartego w 5 numerze pisma White Wolfa Inphobia i przedruku w naszej rodzimej Magii i Miecz.
Szczerze mówiąc już zastanawiam się jak mechanicznie Epickie Starcia zaadaptować do swojej zabawy.

W co grać?

Kronika, Seria i Epizod to nowe nazewnictwo wprowadzone dla Kampanii,  Przygody i tym podobnych określeń. Tworzeniu Kronik poświęcono, aż 60 stron i są to informacje które znamy z takich gier z serii oWoD czy naszej rodzimej Klanarchii. Jeśli czytaliście którykolwiek z tych podręczników, to wiecie że patentów na przygody zawarto tam sporo. I nie inaczej jest w Armiach Apokalipsy. Pomysłów jest multum, gdybym jednak miał porównać je do gry Furiatha, wydaje mi się że ten zaprezentował ich więcej. I podobnie jak w Klanarchii scenariusza zabrakło.
Rozmawiałem po lekturze Armii Apokalipsy z Marcinem Kuczyńskim, dlaczego zdecydowali się na taki krok.
Ja doskonale rozumiem zamiar jaki mieli Autorzy, zachęcając do spotkania w którym uczestnicy ustalą szczegóły swoich zabaw (czyli preludium lub social contractu, tutaj nazwane Folderem reklamowym). I doskonale rozumiem, że każda grupa będzie oczekiwała innych zabaw.
To zupełnie normalne - spotkanie przed sesyjne celem ustalenia szczegółów (choć nader często wolę internet do załatwiania tego typu spraw). W momencie spotkania grupy znajomych, można już zagrać "z marszu".
Owszem, kiedy byliśmy młodsi, piękniejsi i mniej zajęci pozwalaliśmy sobie na takie ekstrawagancje jak granie solowych sesji - preludiów w tygodniu, a w niedziele w grupie.

Wracając jednak do brakującego scenariusza, nic nie wspomaga MG jak rozpisany scenariusz z informacjami na temat testów, przeciwników, sytuacji jakie mogą się przytrafić w trakcie przygody itp. Owszem takim działaniem ad hoc mogą być przykłady Serii z Egzegarchą (zawarte w tym rozdziale), to jednak nie wszystko. W dzisiejszych czasach, w których gracze są wygodniccy, taki scenariusz jaki znamy z podręcznika podstawowego z Wampira: Maskarady przydałby się. Niestety - brakło.

Dygresyjka: Techniki seksualne, Trzeźwość Umysłu, czy sam skrót AA pewnie przysporzą grze trochę memów.

Na początku odesłałem Was do wywiadów z autorami AAPCz, zakończę zaś cytatem z gry:
Czy uważamy, że nasze idee są genialne i jedyne w swoim rodzaju? Absolutnie nie, po
prostu jesteśmy z nich zadowoleni. Część z nich to nasze oryginalne pomysły, zaś znakomita większość powstała pod wpływem cudzych koncepcji.
Pisałem w leadzie do wywiadu z Nimi, że łączy ich między innymi pasja rolepleying games?
Pisałem.
To dodam kolejną pozytywną cechę tych Autorów. Oni nie wydają gry i nie oczekują, że ktoś ją kupi bo wesprze Ich czy Polskie RPG.
Oni wydają grę i sprzedają na pniu 100 egzemplarzy. Przed premierą.
Oni nie oczekują feedbacku.
Oni go mają.
Oni nie wydają gry, która ma zapełnić lukę, bo takiej gry nie było jeszcze na polskim rynku.
Oni wydają grę, która czerpie garściami z innych gier. I nie wahają się przyznać do tego!
Nie doklejają sobie etykiet Propagator, Promotor RPG itp., nie flejmują i fejmusują!
Oni rozdają dziesiątki podręczników, wydanych własnym sumptem wspierając Dzień Darmowych Gier Fabularnych.

TO NIE SĄ PRAWDZIWI POLACY! Zlinczujmy ich!

(śmiech anielskich chórów)

Prześlij komentarz

Dziękuję Panie Adrianie. Jestem po seansie Django.
Mam nadzieję że AA będą równie epickie ;]

Maski! Żona je szyła cały dzień.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget