Podsumowanie roku 2012 RPG według twórców, wydawców i fanów cz.2


pierwszej cześci podsumowania, opublikowanej dwa dni temu swoimi opiniami na temat upływającego roku pod kątem RPG podzieliła się pierwsza dziesiątka osób.
Byli to: Piotr Koryś z GRAmela; Michał Oracz od lat związany z Portalem; Krzysztof 'Khaki' Baranowski; Piotr Żuchowski z Kuźni Gier; Sławomir Wrzesień z dawnej Aleji Fantasy; Jacek Gdaniec, naczelny Gildii; Przemek 'zegarmistrz' Muszyński, polterbloger; Marcin Segit, bloger; Marcin Roszkowski, bloger; Rafał Szyma z Portala oraz Michał Markowski, który jest autorem Klanarchii.

Czas na kolejną znamienitą dziesiątkę osób:
  • Andrzej Stój (Nemezis)
  • Adam Waśkiewicz (Polter)
  • Artur Marciniak (Magia i Miecz)
  • Piotr 'Neurocide' Haraszczak (bloger)
  • Marcin Kuczyński (Armie Apokalipsy)
  • Robert “Glodny” Ogłodziński (AncientScroll.pl)
  • Tomakon (fun, blogger)
  • Marcin „Indoctrine” Lewicki (Głębia Przestrzeni)
  • Tomasz „Sting” Chmielik (Rebel Times)
  • Mateusz Dariusz Nowak (k20, radio 404)
To druga, a zarazem niestety przedostatnia cześć podsumowań. 
Zatem miłej lektury !!!

Andrzej Stój 

 Autor gier takich jak Nemezis, a także bloger 

 Nie będę pisał o tym, co ukazało się w bieżącym roku - to można sprawdzić sobie samemu w kalendariach serwisów fantastycznych albo przeglądając półki e-sklepów. Nie chcę też oceniać tego jak wygląda rynek ani co ciekawego moim zdaniem pojawiło się w ostatnich miesiącach (taki tekst obiecałem Stingowi do Rebel Timesa). Chętnie napiszę kilka zdań na temat tego jak widzę ten rok z punktu widzenia fana, który nie ma już czasu na sesję co piątek.
2012 rok to kolejne dwanaście miesięcy bez tak bardzo potrzebnej naszemu hobby rewolucji. Nowe gry wciąż wymagają wielkiej ilości przygotowania, są wydawane w postaci opasłych, 400-stronicowych tomisk i nakładają na nowych graczy masę niepotrzebnej pracy. W efekcie wszystkie nowe gry, które miałem okazję przeczytać w tym roku wylądowała na półce albo na Allegro - grałem w to, co udało mi się poznać wcześniej (Pathfinder, FATE, CP2020). Trzymam kciuki, żeby w 2013 roku pojawiły się systemy stawiające na minimalizację prepu (ale nie kosztem ograniczenia roli MG - mam raczej leniwych graczy i na pewno nie byliby zainteresowani indiasami bez prowadzącego) oraz na wsparcie gry przez Sieć (tutaj trzymam kciuki za pewien polski produkt, o którym nota bene można było przeczytać w pierwszej części borejkowego podsumowania). Nie sądzę, by wydawcy nagle porzucili istniejący od ponad trzydziestu lat model linii wydawniczej opierającej się na podstawce i kolejnych książkach-dodatkach, ale może uda im się znaleźć jakiś sposób na uchronienie nowicjuszy od podręczników rozmiaru podstawki do PF czy Dark Heresy?
W kwestii samych gier - od kilku lat staram się (raczej - starałem się) wychwytywać ciekawe nowości, które oprócz fajnego świata mogą zaskoczyć innowacyjną mechaniką. 2012 rok był kolejnym, w którym szumne zapowiedzi okazywały się być nieprawdą - mainstream trzyma się kurczowo założeń istniejących chyba od połowy lat 80. Pojawiają się gry osadzone w ciekawych settingach, ale autorzy opakowują je w 300-stronicowe rozdziały mechaniczne, w efekcie zniechęcając mnie do nich w ogóle. Co w tej kwestii przyniesie 2013 rok? Powrót do korzeni, niekoniecznie OD&D z 1974 roku, ale większe zainteresowanie latami osiemdziesiątymi i dziewięćdziesiątymi. Chciałbym przypomnieć sobie oWoD, pierwszą edycję WFRP, Earthdawna czy spróbował w końcu poprowadzić Pendragona. Z nowych produkcji czekam w zasadzie wyłącznie za FATE Core, nowe dodatki do czwartej edycji Legendy Pięciu Kręgów i fajne podręczniki do Pathfindera. Oczywiście, najważniejsze dla mnie są sukcesy gramelowych podręczników na Zachodzie i za nie będę w 2013 roku trzymał najmocniej kciuki.

Adam Waśkiewicz 

Szef działu, koordynator pionu RPG w serwisie Poltergeist

Rok temu poproszony o podsumowanie mijającego roku z erpegowej perspektywy napisałem między innymi:
 "Nawet jeśli przyszły rok przyniesie zapowiadany koniec świata, to i tak plany wydawnicze polskich firm zajmujących się grami fabularnymi, o ile zostaną spełnione, pozwolą nam spędzić ostatnie chwile grając w erpegi - czwarta edycja Legendy Pięciu Kręgów, Ars Magica, Deadlandy, Szare Szeregi, Fiasco, wolsungowa Slavia, a skleroza pewnie zjadła mi jeszcze kilka pozycji, które wedle zapowiedzi w przyszłym roku mają zawitać na sklepowe półki."
 I, niestety, raz jeszcze okazało się, że nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Z gier, które oczami duszy mojej widziałem wydane w roku 2012, ciałem stały się jedynie Deadlandy, a z pozostałych większości raczej nie ma co oczekiwać i w zbliżającym się roku - Gramel ostatecznie wyemigrował na Zachód, więc prędzej Krzyżowiec zawita za Wielką Wodę, niż Szare Szeregi do Polski, kolejne deklaracje Galmadrinu słowem nie wspominają o terminach wydania ani Legendy Pięciu Kręgów, ani Ars Magica (chociaż Psia Krew może okazać się interesująca, to nadszarpięta wiarygodność wydawcy każe powątpiewać, kiedy - jeśli w ogóle - dane nam będzie w nią zagrać), tylko Slavia może na otarcie łez doczeka się wydania - chociaż Kuźnia Gier też raczej poza polskimi granicami szuka szczęścia dla Wolsunga.

A jednak na tym ugorze wyrosło w mijającym roku kilka systemów, które stanowiły spore zaskoczenie - Zamek Falkenstein to powrót do przeszłości, którego chyba nikt się nie spodziewał, wprawdzie Charakternik jedynie rozczarował, ale Afterbomb był niespodzianką jak najbardziej pozytywną, a Głębia Przestrzeni też dobrze wstrzeliła się w fantastyczno-naukową lukę.

Poza tym Neuroshima wzbogaciła się o kolejne dodatki - fanom tego systemu inni erpegowcy mogą serdecznie pozazdrościć tak bogactwa linii wydawniczej, jak i regularności w ukazywaniu się kolejnych pozycji. Ich objętość i poziom czasem pozostawia sporo do życzenia, ale przed ekipą z Portalu wypada z szacunkiem pochylić głowę - i pod tym względem stawiać za wzór innym wydawnictwom, które pod względem poziomu wiarygodności swoich zapowiedzi mogą iść w zawody z politykami. CD-Projekt (przemianowany obecnie na cd.pl) jako nowy dystrybutor produktów Wizards of the Coast nie zawojował chyba serc polskich dedekowców, ale patrząc na informacje związane z powrotem Cyberpunka (na razie zapowiadanym przede wszystkim w wersji cyfrowej) trzymam kciuki, by dzięki nim i papierowa wersja gry, która przecierała u nas erpegowe szlaki traiła do graczy jak najszybciej. A, kto wie, może i D&D NEXT PL?

Grudzień nie przyniósł końca świata, przyszły rok raczej nie będzie zbytnio różnił się od mijającego, na polskim rynku także nie spodziewam się jakichś wstrząsających zmian - ani na plus, ani na minus. Portal pewnie wyda jakieś kolejne suplementy do Neuroshimy, Kuźnia Gier może wreszcie wyda Slavię, Afterbomb ma doczekać się przynajmniej jednego suplementu (i to chyba jedyna zapowiedź, jaką traktuję poważnie), podobnie jak Głębia Przestrzeni, może nawet doczekamy się czegoś od Galmadrinu - niezależnie czy będzie to (wreszcie!) Gaslight, Psia Krew, czy jeszcze coś innego, raczej nie przypuszczam, żeby liczba erpegowych podręczników wydanych w naszym kraju znacząco odbiegała od tej, jaką mogliśmy cieszyć się w tym roku i poprzednim.

I obym znowu za rok nie pisał, że było gorzej, niż się spodziewałem.

Artur Marciniak

Redaktor Naczelny czasopisma Magia i Miecz w połowie lat 90-tych,a obecnie prowadzi blogi poświęcone grom bitewnym i produktom polskich firm figurkowych

Adrian poprosił mnie o zrobienie krótkiego podsumowania mijającego roku pod względem gier bitewnych. Na polskim poletku działo się sporo i - mam wrażenie - raczej dobrze. Najważniejsze wydarzenia, moim zdaniem, były następujące.
Po pierwsze, wydanie polskiej z ducha, autorów i produkcji bitewnej gry historycznej "Ogniem i Mieczem" przez firmę Wargamer. Gra była obecna w świadomości graczy już od kilku lat, głównie za sprawą powstających do niej figurek i wersji beta podręcznika, doczekaliśmy się jednak zarówno doskonałej książki, zawierającej reguły gry (i nie tylko), jak i licznych nowych figurek doskonałej jakości. (Premiera podręcznika miała miejsce pod koniec listopada minionego roku, uznałem jednak, że wpływ tego wydarzenia rozciągnął się na ten rok - elastyczne pojęcie ram czasowych ftw;)).
Po drugie - "Neuroshima Tactics". Po kiepskim starcie i - nie bójmy się tego słowa - fatalnych pierwszych figurkach, Portal zdaje się odbijać od dna. Popularność gry rośnie, zapowiadana jest jej angielska edycja, nowe miniaturki są zdecydowanie lepsze od starych. Różnica jakości rzeźby jest ogromna. Sama gra jest aktywnie wspierana zarówno na łamach "Gwiezdnego Pirata", jak i podczas konwentów i turniejów. Często pojawiają się także darmowe materiały dodatkowe, dostępne na stronie gry.
Po trzecie - wydanie obcojęzycznych wersji gry skirmishowej "Wolsung:SSG" - bitewniaka osadzonego w świecie "Wolsunga", przygotowanego przez firmę Micro Art Studio. Gra dostępna jest w formie .pdf za darmo w języku angielskim i niemieckim, można także kupić podręcznik drukowany. W przyszłym roku ma się ukazać wersja polska. Gra wspierana jest bardzo ładnymi, utrzymanymi niezwykle mocno w klimacie świata figurkami produkcji MAS.
Po czwarte - udana kampania crowdfundingowa firmy Titan-Forge. Mała, praktycznie nieznana początkowo firma z Polski, wydająca wcześniej zestaw kilku figurek co parę tygodni, dzięki zebranym funduszom w ciągu trzech, czterech miesięcy wydała gotową armię ożywieńczych goblinoidów. Ciekawy pomysł, oryginalne wzornictwo i powiew świeżości w jednym przełożyły się na gotówkę, która - miejmy nadzieję - pozwoli na dalszy rozwój tego producenta.
Z rzeczy ciut bardziej ogólnych - udana działalność naprawdę licznych polskich firm produkujących akcesoria, części, tereny, modele alternatywne do rozmaitych gier, najczęście, rzecz jasna, tych ze stajni Games Workshop. O tym, że są one widoczne w skali świata, świadczy wypowiedź przedstawiciela firmy Forge World, niezwykle mocno związanej z GW, który podczas seminarium na Games Day Australia 2012 powiedział, że "zamierzają robić wszystkie opcje broni do wszystkich produkowanych jednostek, by powstrzymać te małe firemki z Polski". Jak to mówią, powodzenia.
Cieszy mnie też rozwijająca się blogosfera związana z bitewniakami. Jest dość prężna, pojawiają się nowe blogi, część z nich na bardzo wysokim poziomie. Możemy też pochwalić się wieloma świetnymi malarzami, coraz bardziej docenianymi imprezami figurkowymi (przykładowo, w tym roku w Polsce zorganizowane zostały mistrzostwa świata w Warhammera, Warhammera 40K, oraz "Flames of War") i imprezami czysto malarskimi.
I - na sam koniec - mam mieszane uczucia dotyczące moich osobistych projektów. Grałem znacznie więcej, niż rok temu, nadal prowadziłem swój blog, zacząłem prowadzić drugi... Sporo przy tym pracy ale i także satysfakcji. Niestety, gorzej na froncie zawodowym... Ale to już całkiem inna historia.

Piotr Haraszczak 

bloger

W oczach gościa, który miał przyjemność oglądać „branżę” od strony backstage'a, wszystko jest jasne. I jest też zrozumiałe, że pewne fakty oraz ich interpretacje, nie przebijają się do świadomości nawet tej części fandomu, która stanowi nabłonek „branży”. To naturalne w sumie, więc moje gorączkowe starania wyjaśnienia tego co nastąpiło „na rynku”, przyczyniają się nie tyle do większej świadomości ile paradoksalnie do jeszcze większej nieświadomości, co z kolei powoduje u mnie tylko rozwój choroby wrzodowej. Warto przy tym zauważyć, że nie poruszam tematyki spod znaku Brzozy & Trotylu.

Rok 2012 miał być końcem całego świata, niestety najwyraźniej majowe także bawili się RPG, więc ich przepowiednia dotyczy właśnie naszego hobby. To oczywiście żart – trochę gorzki, to fakt. Nie mniej jak w słynnym filmie Never Ending Story, Nicość pożarła już kilka obszarów.

W wyliczeniu nie wygląda to źle – wybaczcie brak szczegółowości i drobne pominięcia. SWEPL dostał Interface Zero, czyli setting Cyberpunkowy oraz Deadlands: Reloaded wszytko od Gramela.
Zza grobu wrócił Cyberpunk 2020 (w roku 2011)  a teraz jeszcze Zamek Falkenstein z Copernicus Corp. Do tego tradycyjny dodruk podstawki do Neuroshimy oraz 3 nowe dodatki: Nowy Jork, Skażenia, Bohater Max oraz cała kupa Gwiezdnego Pirata za free – tyle Portal. Zaś w Kuźni przekuwano Wolsunga na angielski, co się nawet udało. Z inicjatyw niezależnych: TsoY (pdf free), Charakternik, Głębia przestrzeni. No naprawdę płodny roczek. Prawda? Widzimy to jak na dłoni.

Ale... Gramel to już w zasadzie historia. Copernicus Corp. wydał ZF nie wiadomo po co i dlaczego i nie sądzę, żeby miał to rozwijać. Kuźnia nie wydała nic po polsku. Galmadrin w ogóle nic nie wydał. Charakternik zaliczył popisową klapę – majstersztyk.

Co nam zostało po odsianiu ziaren od plew? Neuroshima i dwie niezależne produkcje: TSoY oraz Głębia Przestrzeni. I tak naprawdę wygląda nasza „branża” w roku 2012. Wygrywa pasja postawiona ponad interesem. I choć to brzmi wzniośle, pięknie, szlachetnie – jest to zwiastun katastrofy, jest to ten cholerny szósty z siedmiu znaków.

Podsumuję ten rok kwestią, którą w filmie „Obcy: decydujące starcie” wypowiedział Hudson: That's it, man. Game over, man. Game over, what the fuck are we supposed to now, huh, what are we gonna do? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć na blogu: http://rzutkrytyczny.blogspot.com

Marcin Kuczyński

Współautor Poza Czasem i Armii Apokalipsy

Chyba tak po prostu musi być, że po roku tłustym, musi przyjść chudszy. Ostatnie dwanaście miesięcy nie było dla RPG w Polsce łaskawe. Może to tylko moje wrażenie, ale podręczników wyszło bardzo niewiele, wydawnictwa albo nie wydają w Polsce, albo skupiają się na planszówkach, co jest całkowicie zrozumiałe, bo mówimy o ludziach, którzy ze swojej pasji starają się zrobić sposób na życie – nic dziwnego, że wybierają opcje, które dają im szanse na jakiś zarobek. Niemniej jednak, ostatnio działo się niewiele, by nie rzec: prawie nic.
Czy to źle? Muszę z lekkim zdziwieniem stwierdzić, że dla mnie okazało się to sytuacją idealną. Nie uważamy się z Kaśką za wydawców – jeden system na kilka lat to jeszcze żadne wydawanie. Przede wszystkim gramy i prowadzimy. A dla Mistrza Gry taka chwila spokoju jest bezcenna. Nie wiem, jak często zdarza się Wam prowadzić. Ja przez ostatni rok poprowadziłem troszkę ponad sto sesji – myślę, że to całkiem sporo. Oprócz tego kilka jeszcze udało mi się zagrać. Ale nawet mając styczność z RPG tak często, ledwie nadążam za wszystkim co się w naszym hobby dzieje.
Dopiero w tym roku udało mi się poprowadzić „Houses of the Blooded”, pobawić się trochę „InSpecters”, czy spróbować kilku sesji w TSoYa i „Fiasco”. A na półce czeka cały FATE, którego w czystej wersji w ogóle jeszcze nie prowadziłem. Dlatego dobrze mieć taki rok bez wielkich fajerwerków, ale pozwalający nadrobić zaległości. Teraz jednak powoli wychodzę na eRPGową prostą i nabieram apetytu, więc Panie i Panowie wydawcy – bardzo proszę o jakieś ciekawe premiery w 2013.
Oczywiście, dla mnie i Kaśki rok ten upłynął przede wszystkim pod znakiem kończenia Armii Apokalipsy. Teraz, kiedy wreszcie mamy w ręku próbne druki, możemy trochę odpocząć. Myślę, że nic nie zmieni już styczniowego terminu premiery i dorzucimy tę naszą cegiełkę do hasła: „systemy, które wyszły w roku 2013”. Poza ciężką pracą pisanie systemu to wielka frajda, więc będę wspominał ten okres ze sporym sentymentem. Teraz bierzemy się już za dodatki, za nowe Poza Czasem (a może by tak na FATE?) i za jeszcze jeden nowy projekt. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy…
Na koniec chciałem jeszcze wspomnieć o jednym ważnym dla nas obojga wydarzeniu „z branży”. „Wilkołak: Apokalipsa” to dla nas nadal system, do którego mamy olbrzymią słabość. Nie graliśmy w „Wilka” już od lat, ale na pewno pod wieloma względami ukształtował on nas jako graczy i prowadzących. Dlatego zrujnowaliśmy domowy budżet i teraz czekamy na edycję z okazji dwudziestolecia, która powinna do nas trafić w lutym. Może znowu uda się pograć Garou!

Robert “Glodny” Ogłodziński

AncientScroll.pl


2012... miał się skończyć świat I co? Nic. Ma to tyle wspólnego z branżą RPG, że powtarza się schemat: z wielkich zapowiedzi często wychodzi niewiele.

Dla strony AncientScroll.pl był to rok udany - bo strona wciąż istnieje :)
A serio: udało się namówić do współpracy Robina D. Lawsa, Johna Wicka, Jamesa Desborough. Rozumiem też utyskiwania Gdańca w sprawie Gildii RPG – samemu czasem ciężko to wszystko ogarnąć. Ale nie narzekam. Dzięki samozaparciu kbendera, Scroll będzie gościł w przyszłym roku drugą edycję konkursu Rzut na Inciatywę, w którym można wygrać... publikację własnego RPGa. Szczegóły tu: rni.ancientscroll.pl
Nie wypaliła zaś – z przyczyn czasowych – inicjatywa lvlup.it, za którą odpowiada grupa WarBell (czyli ja oraz Mika Gavrilov z firmy Pixelblaze z Serbii). Mam nadzieję, że w 2013 roku ruszy z kopyta.
Krótko mówiąc: jak uda się reorganizacja na Scroll'u, dostarczymy Wam jeszcze więcej fajnych materiałów.
A jeśli idzie o inne wydarzenia. Fantastyczna: pierwszy raz Polak, Kuba Nowosad, będzie sędzią w konkursie Ennie. Cieszę się tym bardziej, że miałem w tym całym zamieszaniu swój drobny udział.
Znacznie gorszą informacją są zaś kłopoty GRAmela. Ale wierzę, że Piotrek dźwignie wydawnictwo i pokaże na co go stać. A stać na wiele.
Kolejną fantastyczną wiadomością jest anglojęzyczny debiut Wolsunga. Trzymam kciuki patriotycznie: gra jest bardzo fajna, ale konkurencja na Zachodzie potężna. A steampunk jest na fali, więc chętnych do wskakiwania w tę tematykę – wielu.

Tomakon

Fun, blogger

Subiektywnie ale szczerze o 2012.
To był niezły rok. Pewnie - były już “bardziej tłuste” lata ale bywało już dużo “bardziej fitness”.

Plusy
Polacy szturmują zachodni rynek, co ważniejsze rodzime produkty zyskują sobie uznanie klientów ze zgniłego zachodu (Wolsung).
Nasz ryneczek RPG jest na tyle “duży” i “stabilny”, że opłaca się wydawanie produktów dla “emerytów”. Czyli takich osobników, którzy wydadzą złotówki powodowani tęsknotą za dawną zielenią traw (był już “CP2020”, teraz dostaliśmy “Castle Falkenstein”).
Pojawiają się gry tworzone bez udziału “dużych” wydawnictw - tworzą i wydają je zapaleńcy. Może doczekamy się niszy w niszy z indie towarem “Made in Poland”? Trzymam kciuki.
Ze spraw fundomicznych ale wartych odnotowania to trzeba powiedzieć o konwencie z Krainy Podziemnej Pomarańczy. Pyrkon opuścił już podstawówkę i dotarł na poziom targów. Czego życzę tym mniej sprytnym organizatorom podobnych imprez.
Fani fanom także nie żałują - blogosfera ma się dobrze, działają regularne inicjatywy (mimo krakań czarnowidzów) - choćby Karnawał Blogowy (38 edycji) czy MasterMind, pojawiają się też spontaniczne działania (“Kwiat paproci”).

Minusy
Ilość obsuw przypomniała mi “stare, dobre czasy”, a podobno świat idzie naprzód.
Gramel powoli spierdala na saksy (coś tam jeszcze po naszemu drukuje). Nie dziwię się - różnica w rynku i różnica na kasie.
Galmadrin za dużo obiecuje za mało daje.
Portal skupił się na Neuroshimie, związanej z nią skirmiszówce (swoją drogą - NST jest dobra, ale starczy bitewniackiego offtopu w temacie o RPG) i planszówkach - reszta projektów chyba zdechła. Na niektóre liczyłem - dlatego minus.
Najmniej nowych zabawek dostali miłośnicy magii wieku pary, pozostaje im liczyć na obietnice poprawy w 2013.

Skupiłem się na naszym ryneczku - głównie dlatego, że na zagramanicznym rynku to mało co mnie interesuje. Jestem FATE-fanatykiem i na tym wąskim odcinku jest dobrze - fani zachęceni jakością wcześniejszych podręczników dali autorom duży kredyt. I to nie tylko zaufania (mniej niż 5k ludzi uzbierało przeszło 170k zielonych papierków). I nie będą to zmarnowane pieniądze.

Życzę wszystkim czytelnikom aby trzynasty rok XXI wieku był lepszy od dwunastego (lub chociaż równie dobry).

Marcin „Indoctrine” Lewicki

autor kosmicznej gry fabularnej „Głębia Przestrzeni"


Rok 2012 – osobiście dla mnie przełomowy – wszak zadebiutowałem swoją „Głębią Przestrzeni” w jego połowie J Dlatego też tegoroczna Avangarda będzie dla mnie konwentem który na zawsze zapadnie w pamięci (nie tylko z powodu dobrej organizacji i ciekawego repertuaru).
Zakręcony mocno w promocję własnej gry nie miałem czasu by aż tak uważnie śledzić wszystko co się dzieje w kraju czy poza nim. Tym niemniej otarłem się o kilka rzeczy, o inne chciałem a nie było mi dane, jeszcze inne niespecjalnie mnie zachęciły…
In Between – tłumaczenie przez Skrybe i ekipę anglojęzyczny indias. Od niego przekonałem się do tego nurtu – przynajmniej w pewnym stopniu. Na tyle że… Ale o tym jeszcze w 2012 cicho sza J W każdym razie ta gra oraz jakość jej wydania pokazuje że można, tylko trzeba chcieć.
Zamek Falkenstein – taka niespodzianka na koniec roku. Kto by pomyślał że po tylu latach ni z gruszki ni z pietruszki nagle wyjdzie! Sama gra interesuje mnie średnio (miałem styczność z oryginałem wieki temu), ale to ważna pozycja, bez której wiele erpegowych kolekcji po prostu nie byłoby pełnych.
Afterbomb – kolejne postapo na naszym rynku. No i świetnie – jest konkurencja dla Neuroshimy, oby obu wyszło na zdrowie. Niestety klimat nie dla mnie, nie przepadam za groteską. Tym niemniej, autor zapisany – ujmijmy to delikatnie – ambiwalentnie w fandomie, pokazał się ze znacznie lepszej strony za co gratulacje podwójne ;)
Pojawiło się jeszcze kilka innych tytułów – Charakternik, dodatki do Neuroshimy, Dzikie Deadlands oraz Iterface Zero, Lady Blackbird ale nie miałem większej styczności z nimi (chociaż opinie czytałem – jakby inaczej). Dlatego wolę się nie wypowiadać, nie byłoby to obiektywne.
Nie zapominajmy też o szturmie Wolsunga na rynku anglojęzycznym (podobno całkiem udanym i uznanym!) czy też Nemezis w tymże samym języku. To są jaskółki, być może wiele więcej tłumaczeń nie będzie, a może jednak?
Z tego wszystkiego klaruje się pewien obraz który moim zdaniem nie jest taki zły! Owszem, brakuje mi bardzo spełnionych kilku obietnic. Liczę jednak że przynajmniej część z nich (a zwłaszcza taka jedna, gazem oświetlana) się ziści. Wracając więc do mego optymizmu – nie tak mało tytułów, niektóre z zapowiadanymi dodatkami, pewien powiem świeżości. I ok, to już daje jakieś nadzieje. Szczególnie że kilka systemów jest w fazie „prawie gotowe”, a nóż w końcu wyjdą? Szkoda tylko Gramela – mimo że nie jestem targetem Dzikich Światów, to zdaję sobie z roli jaką Savage odgrywają na naszym poletku erpegowym.

Tomasz „Sting” Chmielik

Redaktor naczelny Rebel Times

Fandom się zmienia, widzę to w wodzie…
Dobra, a teraz na poważnie, czyli w tym roku, jak i w poprzednich zresztą, wszystko jest po staremu. Galmadrin chwyta wciąż nowe licencje, ale nic nie wydaje. Myślę, że jest to świadome działanie marketingowe – najpierw monopolizacja rynku, później dyktowanie warunków. Skorzystają na tym zapewne studenci anglistyki oraz różnego rodzaju szkoły językowe, ponieważ znajomość języków obcych będzie jedynym sposobem na kontynuowanie hobby – przynajmniej jeśli chodzi o systemy zagraniczne.
Copernicus również po staremu. Od wznowienia CP2020 do Zamku Falkenstein, który miał obsuwę niemalże minimalną – jakieś dziesięć + k6 lat. Szumne zapowiedzi adekowego eldorado nad Wisłą zakończyły się tak, jak zakończyć się musiały. Szanowny Pan „proszę mi nie zadawać pytań, bo religia i mama zabraniają mi udzielania na nie odpowiedzi” Artur z CD Projekt udowadnia, że niekompetencja to najlepszy sposób na znalezienie zatrudnienia na ważnym stanowisku. Życzę mu zatem z całego serca, abyśmy w 2013 roku zobaczyli go w sejmie przy pracach nad jakąś ważną ustawą. Na polityka nadaje się bowiem wyśmienicie.
Neuroshima nadal zipie, ale coraz bardziej zwalnia tempo. Być może dobrym rozwiązaniem byłby jakiś ostatni suplement z końcem świata na wzór Time of Judgement do starego WiD. Inną alternatywą jest więcej soczystych dodatków, ale rozumiem Ignacego, że woli rynek planszówkowy, który przynosi o wiele większe korzyści niż wydawanie suplementów dla kilku polskich hejterów.
Po staremu również u Darkena, który coś robi i chwała mu za to. Niestety, karny fallus na szybę samochodu za to, że dotrzymuje terminów i za to, że mu się w ogóle chce. Bardzo to nieprofesjonalne jak na polskie standardy wydawnicze. Będzie z tego wstyd i negatywna recenzja drugiej edycji TSoY w Rebel Times. W polu minusy znajdzie się zarzut o dotrzymywanie terminów wydawniczych. Darken, zostałeś ostrzeżony!
Z miłych akcentów 2012 roku należy wymienić nową grę Rafała Olszaka, Afterbomb Madness. Jest to naprawdę fajna produkcja, która udowadnia, że chcieć to móc. Wydaję mi się, że im mniej angstu Rafała na sieci, tym lepsze produkty udaje mu się wypuścić na rynek. Tak trzymać. Mniej dyskusji bazarowych, więcej pracy i efektów.
Miłym wątkiem humorystycznym na koniec tego zestawienia jest Charakternik RPG. Takiej ilości dobrego humoru na stronę tekstu nie widziałem chyba nigdy. Smutno robi się jedynie w momencie, w którym ktoś wydał na to pieniądze, ale takich stachanowców polskiego erpegie było chyba z k4 w skali kraju, więc tragedii nie ma. Szkoda tylko trochę, że Zły, kolejna mega produkcja, nie ujrzy światła dziennego, bo Charakternik na niego nie zarobił.
Co przyniesie rok 2013? Zapewne nic. Uczcie się języków. To nie boli, a pomaga w hobby.

Mateusz Dariusz Nowak

naczelny Radia 404

Rok temu patrzyłem w przyszłość z dużym optymizmem. Szczególne nadzieje wiązałem z Galmadrinem, CD Projektem i Master Mindem. Przeliczyłem się, jak widać. Zresztą nawet Gramel przeniósł się na zachód; dobrze, że wydał jeszcze Deadlands. Trudno się zresztą Piotrkowi dziwić.
Ale w tym roku pojawiły się nowe inicjatywy, na przykład – nomen omen – Rzut Na Inicjatywę. Reaktywował się Nibykonkurs i powstała na niego rekordowa liczba prac. Rozrosła się blogosfera, przybyło ciekawych miejsc w sieci, co dobrze wróży na przyszłość. To zresztą po części wynik miniexodusu z Poltera i nawałnicy flejmu okołofeministycznego. Wszystko pewnie dlatego, że nie można latami dyskutować o wyższości Uników nad Potężnym Atakiem. Albo i nie dlatego. Ciekawe, czy ktoś będzie chciał sobie wykroić z tego kawałek tortu.
Odwiedziłem w tym roku kilka konwentów, które biją rekordy popularności, coraz śmielej pojawiają się w głównonurtowych mediach i coraz lepiej traktują prelegentów i uczestników. Znowu wychowawczyłem na obozie, wróciłem też do regularnego prowadzenia. Więc jestem wierzący i praktykujący.
Ostatnio słychać o grach fabularnych w tym ogólnym medialnym dyskursie. Czy to jakiś trend, trudno powiedzieć. Grywalizacja to dzisiaj modne słowo, więc kto wie. Wydaje mi się, że mit erpegowca-nerda upada, ale o tym przekonamy się za dwa, trzy lata. Ja trzymam kciuki, zawsze będę mógł powiedzieć, że grałem w RPG, zanim to było modne. A potem zrobić sobie na erpegach doktorat.
Poznałem w tym roku wielu ciekawych ludzi. O to chyba ostatecznie chodzi w tym naszym hobby.
A, i zacząłem pisać grę. Ale to ostatnio nic wyjątkowego, pisać grę.

Prześlij komentarz

Dzięki za podsumowanie. Będzie jeszcze tego więcej? Bo jak na jeden rok, to o jedno podsumowanie za wiele.

W leadzie piszę że będzie jeszcze jedne. W poprzednim roku również było podzielone na trzy części. Zresztą już wczoraj pieklono się że partia tekstu jest za duża, stąd podział.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget