k1000 słów na niedzielę: Nie znam się, to się wypowiem

Otóż chciałbym udzielić rad, informacji, wszystkim tym, którzy chcą wziąć się za tworzenie swojego własnego prywatnego Zderzacza Andronów. Pisze to jako wasz potencjalny klient i nikt więcej. Możecie mnie zignorować, możecie mnie wysłuchać wasza wola. Ja tymczasem przejdę do konkretów.  

Niedługo stuknie mi czterdziestka i będziecie musieli zwracać się do mnie per inżynierze Karwowski, siedzę w tych eRPGach 26 lat, swoją pierwszą grę fabularną stworzyłem w wieku 12-13 lat. Potem popełniłem trochę gier do szuflady, jedną z nich nawet nieopatrznie wrzuciłem w odmęty sieci. W ostatnich latach zapoznałem się z masą gier - tak na oko kilkanaście, kilkadziesiąt razy więcej gier, niż przez pierwsze dwadzieścia lat grania.
Pisałem na prv z projektantami gier, pisałem też na aulum publicznym, kiedy jeszcze polska sieć służyła wymianie informacji, doświadczeń czy problemów związanych z grami fabularnymi. Chyba nikt mi nie zaprzeczy - dzisiaj dyskutuje się np. na temat Upadłej Robomadonny z wielkim cycem, o koteckach, a nie np. o Interlocku czy magii spontanicznej.

Rzadko publikowałem moralizatorskie teksty, ten ostatni to chyba cykl o Walce cz. 1, cz. 2, cz. 3; bo ten o Osobowości w RPG zaniechałem - wisi sobie w wersjach roboczych i się nim delektuję.

Jednak kiedy czytam tekst Pana Bartosza 'Bortasza' Kielara to nie budzi się we mnie taki mały Adrian. I nie otwiera mi się nóż w kieszeni (dzięki Jagmin).
Budzi się we mnie zacurryfistycznie dupna Mechagodzilla, która ma dużą chcicę rozdupcać.

Pan Kielar z tego co zorientowałem się jest od roku współpracownikiem największego portalu poświęconego szeroko pojętej fantastyce. Popełnił kilka tekstów i zaczyna uczyć Trzewicka jak tworzyć gry, Ramela jak je redagować i wydawać, Garnka jak pisać fluff, a Furiathowi tłumaczy co to estetyka i jak jego gra stała się droższa o 400% poprzez kredę.
(w nawiasie sobie popisując: 400% z 10 PLN to 50 PLN wg. Pana Bortasza)

Każdy chyba zna określenie gawędziarz seksualny, górale mają przysłowie "Krowa co to duzo bucy mało mleka daje". A z Pana Bartosza i kiepski gawędziarz i mlekiem skisłym raczy.
Znaki tracę, nie wiedząc czemu.

Może dlatego że mierzi* mnie to że człowiek, który nie wie o czym pisze, przemawia z katedry (a raczej odgrywa rolę takiej osoby) np. do autorów i wydawców: Neuroshimy, Deadlands, Wolsunga czy Klanarchii.
Czy system uniwersalny jest mało ambitny? Systemami uniwersalnymi jest Eberron i Warhammer. Nazwiesz je mało ambitnymi? Każdy ma bogatą historię, wiele rodzajów konfliktów. Ich konwencję nie są pastiżem. 
A że nie bardzo wie o czym pisze Pan Bartosz świadczy powyższy cytat (pisownia oryginalna). Warhammer to w jego mniemaniu:
- generic (system uniwersalny),
- systemem ambitny  - gra stworzona pod dużą presją czasu, o której nawet autorzy mówili ze posiada wady jest/była ambitna?
-  "gra której konwencja nie jest pastiżem", roi się od humoru Monty Pythona. Starczy wspomnieć  ostatnie wywody Greama Daviesa na temat trójnogiego goblina, by nie wspomnieć Jabberwocky z podręcznika...
Kto czytał,  słuchał wie jaka to miała być gra, a czym się stała przez The Enemy Within, czy u nas przez Jesienną Gawędę...
Na koniec, bo naprawdę szkoda znaków:
 Pamiętaj mieszkasz w 40 milionowej Polsce, gdzie króluje bida. 
Addendum, króluje "bida" i mentalna, i psychologiczna i kulturowa i intelektualna i każda inna.
Lecz prym wiedzie Tępota na 6 kropek.


* wstaw wulgaryzm

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget