Diablo III: Zakon - recenzja przedpremierowa


Przepowiedziane zostało, że horadrimowie powstaną znowu, gdy wszystko będzie wydawać się stracone, a nowy bohater poprowadzi ich do bitwy o Sanktuarium.
Diablo III: Zakon

Każdy kto gra w komputerowe gry fabularne nie może przejść obojętnie obok serii hack and slash'ów Diablo stworzonej przez Blizzard Entertainment. 
Z  książkami na podstawie gier bywa różnie, jedne są słabsze inne lepsze. Zabrałem się więc za lekturę Diablo III: Zakon z zaciekawieniem, jak też autor Nate Kenyon poradził sobie z adaptacją trzeciej części gry.

Głównym bohaterem ponad czterystu stronicowej książki jest Deckard Cain - spadkobierca bractwa Horadrimów, które uformowano z trzech Klanów w celu pokonania Mrocznej Trójcy. Szczególny to bohater, bowiem jest już starcem i niedomaga na bolączki swojego wieku. W trakcie lektury pojawia się też Lea, dziewczynka o nadludzkich mocach, którą  Cain będzie musiał się zaopiekować.
Tu warto zauważyć, iż Autor w swej książce dowolnie żongluje technikami narracji – historie przedstawione w książce opisują losy Caina, potem Lei, a także ich sprzymierzeńców i adwersarzy. Z kolei retrospekcje pozwalają Czytelnikowi poznać bliżej losy Deckarda z poprzednich części gry i książek. Wraca więc on do bohaterów z dawnych lat, takich jak była kelnerka Gillian, natrafimy też na wspomnienia o Adirze i innych postaciach.

Można by się doszukiwać „na siłę” potknięć Autora (tak jak czyniono przed laty w przypadku Andrzeja Sapkowskiego i jego słynnych „batystowych majtek”). Bo niby skąd w świecie fantasy Diablo obecne są staniki, rdzewiejące statki czy gaza chirurgiczna?
Te drobne lapsusy (wymieniam z recenzenckiego obowiązku) autor rekompensuje aż nadto doskonałymi opisami świata gry. Wystarczy wspomnieć toksyczną żywicę drzewa Tualang; łapanie ryb w rzece magiczną laską, powodującą wyładowania i tym podobne fragmenty książki. Takie smaczki wtrącane na karty książki uzupełniają grę i pozwalają zanurzyć się w jej świecie przedstawionym. I dzięki temu gra wraz z książką Fabryki Słów nabierze znacznie ciekawszego wymiaru.

Podobnie jak w poprzednich częściach, bohaterowie będą musieli stawić czoła nadchodzącej ciemności, demonom i przeciwstawić się ostatecznej zagładzie.
Skąd jednak zebrać siły by przeciwstawić się Mrokowi i przepowiedniom obwieszczającym Koniec Dni?
Kiedy nawet ostatnia nadzieja - Horadrimowie stali się legendą, a tych braci, których uda się Cainowi odnaleźć, zwątpi w swoje moce i sens jakiegokolwiek działania.

Czy Cain, Lea i Horadrimowie odniosą ostateczne zwycięstwo nad złem?  Nie będę Wam psuł zabawy - odpowie Wam książka Kenyona, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.

Reasumując, Diablo III: Zakon to fascynująca lektura nie tylko dla graczy. Książkę czyta się wartko, podobnie jak czytało się książki z serii o smokach Nancy Kress i Margaret Hickman. Książka to kawał dobrej przygodowej fantasy, a jak przystało na książki osadzone w realiach gier - wyjątkowo dobra, zaś Fabryka Słów ma nosa do wydawania dobrych książek nie tylko w serii Fabryka w grze.

Tytuł: Diablo III Zakon
Autor: Nate Kenyon
Przekład: Mateusz Repeczko
Wydawca: wydawnictwo Fabryka Słów
Miejsce i rok wydania: Warszawa, premiera: 27.06.2012
Wydanie: I
Objętość: 496 stron
Format:
Oprawa:
ISBN:
Cena: 39,90 zł


Na stronie Fabryki słów można zapoznać się z fragmentami powieści i innymi recenzjami.
Serdecznie dziękuję Fabryce Słów za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget