Róża Jakobsze-Hajkuś [Pisarze o RPG]

Co do gier fabularnych, nie jestem ich znawcą ani bardzo doświadczonym graczem (chyba jestem do tego trochę zbyt nieśmiała), ale sama idea zawsze bardzo mi się podobała.

Moim pierwszym bezpośrednim kontaktem z RPG był LARP na rzeszowskim konwencie fantastyki. Któryś z kolegów zgłosił mnie do udziału, dostałam kartkę z informacjami na temat postaci (kogoś w rodzaju kapłanki, dyplomatki i szpiega jednocześnie) i zadania, i nagle wszyscy na sali zaczęli odgrywać coś w stylu improwizowanego przedstawienia. W pierwszym momencie nie bardzo wiedziałam, co się dzieje, ale ostatecznie udało mi się przekonać jakichś ważnych gości, by poparli moją sprawę i uratowałam królestwo (które niestety później i tak szlag trafił). Było świetnie :-).

Potem grałam jeszcze kilkanaście razy, głównie w systemy wymyślone przez kolegów, w konwencji fantasy. Mieliśmy też zamiar zorganizować w swoim rodzinnym miasteczku LARP w klimatach Vampire: The Masquerade. Mój znajomy obraził się wtedy śmiertelnie, że dostałam ważniejsze zadanie organizacyjne, niż on, bardziej w sprawach RPG doświadczony (niestety dla niego nie był dziewczyną, a kiedy w paczce przypadają dwie dziewczyny na dziesięciu chłopaków należą im się przecież jakieś dodatkowe przywileje). Zresztą wtedy już wiedziałam, co to LARP, więc nie rozumiem zarzutów :-p. Niestety LARP nie doszedł do skutku i jedynym jego efektem było to, że kolega od tamtego czasu się do mnie nie odezwał. A na forum, gdzie omawialiśmy przygotowania, poznałam mojego późniejszego męża :-).

Chociaż nie należałam do etatowych graczy, moi najlepsi koledzy z czasów licealnych grali regularnie, mały kuzyn przynosił do nas często plansze do Dungeons & Dragons, brat organizował z kumplami wielogodzinne sesje i po całym domu walały się kości i sfatygowane podręczniki do Earthdawn-a, których sensu za grosz nie mogła zrozumieć mama, więc można powiedzieć, że byłam otoczona przez RPG. Wszyscy gracze, których znałam, byli bardzo interesującymi ludźmi i dziwi mnie, gdy widzę, że w amerykańskich filmach nazywa się takie osoby nerdami. Bo jeśli fantasy, SF, komputery, komiksy, angażowanie wyobraźni uznać za frajerstwo, to przecież dużo być ciekawiej frajerem, niż nie być :-). Dlatego chociaż nie jestem graczem, pozdrawiam serdecznie wszystkich graczy i zazdroszczę tak ciekawej pasji :-).

[review]Rocznik 1988. Zachwycona prozą Marqueza i geniuszem budowy ludzkiego ciała studentka medycyny Collegium Medicum UJ. Jej przygodę z czytaniem rozpoczął Biały kieł Londona i książki J.O. Curwooda, z pisaniem - wstrząsające historyjki i komiksy, uwieczniane w dzieciństwie w cienkich zeszytach, spalonych podczas któregoś sprzątania. Nie licząc krótkiego okresu, gdy postanowiła zdobyć Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii, zawsze chciała zostać pisarką. Oprócz tego, jej celem jest zamieszkanie w domu pod lasem, z ogromną biblioteką i salonem w stylu retro, gdzie zawiśnie zegar pradziadka, a z gramofonu będzie płynął blues i jazz. [/review]
Informacje o autorce zaczerpnięte ze strony Fabryka Słów

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget