Czarna śmierć

Black Death to obowiązkowa pozycja filmowa dla wszystkich fanów Warhammer Fantasy Roleplaying. Szczególnie tych spod znaku Jesiennej Gawędy. 
Pierwszy raz zetknąłem się z zwiastunami tego filmu jak zwykle za sprawą Opium. I jak zwykle przegapiłem premiery, a film trafił do mnie półtora roku później.

Akcja Black Death toczy się w trakcie pierwszej epidemii dżumy. Głównymi bohaterami jest grupa rycerzy oraz młody mnich. Od samego początku dowiadujemy się, ze nie wszystko jest tu jednoznaczne. Chrześcijańscy rycerze przypominają raczej bandę raubitterów, a sam mnich jest rozdarty pomiędzy miłością do Boga, a miłością tą bardziej przyziemną, skierowaną ku wybrance jego serca.

Dwuznaczność, wybory głównych bohaterów przejawiają się w filmie nader często i podobnie jak w wspomnianym WFRP nie ma białego i czarnego. Jest szare.
Historia rozpoczyna się więc gdy splatają się losy młodego mnicha Osmunda z kompanią rycerzy. Na polecenie biskupa udają się do wsi, którą omija zaraza, a sami jej mieszkańcy podejrzani są o konszachty z diabłem. Odizolowana wioska z pozoru kontrastuje z otaczającym ją światem, jest sielsko, anielsko, wszyscy noszą śnieżnobiałe koszule niczym w Zapomnianych Krainach. Podkreślam, tylko z pozoru - nie mam jednak zamiaru zdradzać szczegółów.
Film stara się wiernie odzwierciedlać realia historyczne, choć trudno dziś mówić o kwestii szczegółów historycznych, kiedy w dzisiejszym kinie królują lśniące miecze i staniki wojenne okraszone efektami specjalnymi.
Fabuła filmu podsuwana jest niemrawo pośród osnutych mgłą lasów, czy bagien, które obserwują umierający na dżumę ludzie. I nawet finał nie nabiera na prędkości. Film zgodnie z duchem czasów epatuje okrucieństwem, trupy padają gęsto, a ropa z ran wylewa się przez ekran.

Oczekiwałbym większej ilości takich historii na ekranie (trupów niekoniecznie), w których pojawiałyby się postacie na miarę Villona, radosnych żaków podpalających zbory czy prawych rycerzy nawracających na słuszną wiarę ogniem, mieczem i hiszpańskim bucikiem.
Miłośniczkom wyklejenia ścian plakatami, dodam że jedną z głównych ról odgrywa Boromir, znaczy się Sean Pean.
W sieci jest sporo trailerów i zdjęć z tego filmu (wystarczy spojrzeć do IMDB)
Reżyseria: Christopher Smith
Scenariusz: Dario Poloni (scenariusz)
Aktorzy: Eddie Redmayne , Sean Bean i Carice van Houten
Oficjalna strona na Facebooku
Data premiery: 11 czerwca 2010 (Irlandia)
Czas trwania: 102 minuty
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget