Rozwiązanie konkursu 25 LAT RPG PL

Wczoraj zakończył się kolejny konkurs z okazji ćwierćwiecza gier fabularnych w Polsce organizowany przez www.gryfabularne.blogspot.com i wydawnictwo GRAmel.  
Sponsorowi serdecznie dziękujemy, a zwycięzcy gratulujemy!
Jest nim sil, który naszkicował grę Łotry, Miecze i Mroczne Przygody!
Zwycięzca otrzymuje:
  • Podręcznik Sensacja i Przygoda ufundowany przez wydawnictwo GRAmel
  • Podręcznik Evernight ufundowany przez wydawnictwo Słusznie Niedoceniani Twórcy prezent zoo 
  • Mocno sfatygowaną stronę z tekstem Jacka Ciesielskiego z Razem: Fantasolo, ale nie solo. Strona ma wartość wyłącznie sentymentalną, ząb czasu srodze ją pokiereszował
  • Pisma Fantazyn nr. # 4 i #5 ufundowane przez Redaktora Naczelnego tegoż periodyku
  • Pismo Masz Wybór nr. #5 ufundowane przez redakcję pisma i strony Masz Wybór
Parę słów dlaczego tak
„Istotne jest aby wyzbyć się wszelkich naleciałości z dzisiejszych gier i wrócić do korzeni”. Wyzbyć się naleciałości to spróbować odstawić na bok wszystko co związane z re- i dekonstrukcją pierwszych gier fabularnych. Wyzbyć się naleciałości to także odstawić na bok 25 lat łykania przeróżnych za przeproszeniem „tekstów kultury” i pokusy rozłożenia na czynniki pierwsze „settingu” Dreszcza. Jakby nie patrzeć próba spojrzenia na tekst Ciesielskiego tak jak mógłby być odczytany 25 lat temu to nie łatwe zadanie. Ale spróbujmy. Z publikacjami w Razem nie miałem wtedy okazji się zetknąć, a pierwszy raz o grach fabularnych usłyszałem w bodajże Teleranku. Niestety nie za bardzo mogłem zrozumieć o czym mowa, czego nie ułatwiało zilustrowanie materiału rozgrywką w Talismana (co skojarzyłem dopiero po wydaniu Magii i Miecza). W pamięci pozostało jedynie coś o kooperacji, smokach, lochach, cechach i bohaterach. Dreszcza, w jego pierwszej broszurowej edycji, pamiętam natomiast dosyć dobrze. Pamiętam, że… bałem się w niego grać. Już sama okładka wyglądała strasznie. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego ktoś miałby z własnej i nieprzymuszonej woli schodzić do tych podziemi po prostu po skarby. Pamiętam również, jak tak z powodów „logistycznych” (Na zabawę z Dreszczem miałem ledwie szkolne przerwy) jak i „dominującego doświadczenia czytelniczego” zżymałem się na mechanikę, a zwłaszcza możliwość śmierci postaci. Dodatkowo nie za bardzo potrafiłem połączyć bohatera z latarnią nie mówiąc o plecaku. Może dlatego, że nie miałem wtedy do czynienia z czymś co dziś określa się mianem „fantasy”. Hobbita uważałem za bajkę, a w fantastyce dominowało SF i jej pogranicza. Jakoś w tym okresie pojawił się jednak ciężki i mroczny Czarnoksiężnik z Archipelagu oraz oczywiście Conan. Najpierw ten z Alfy, na dobry początek rzucający ladacznicę w szambo, potem wygrzebana w bibliotece chyba klubówka „Ludzi Czarnego Kręgu”. Dodając do tego planszówkę „Bogowie Wikingów” i może już pierwszego Thorgala, podkład do „fantasolo ale nie solo” miałem zupełnie inny niż przedstawiał Ciesielski. Wspomniani „Ludzie Czarnego Kręgu” byli na tyle inspirującą lekturą, że wraz z kolegą tworzyłem planszówkę opartą o tym opowiadaniu. Może gdybyśmy wtedy wiedzieli o grach fantazji, była by ona mniej strategiczna, a bardziej fabularna i wyglądała jak „Łotry, Miecze i Mroczne Przygody”.


Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget