RPG podsumowanie 2011 okiem fanów, twórców, wydawców cz.1

Przyglądając się wpisom zamieszczanym tutaj na gryfabularne.blogspot.com z wielu jestem naprawdę usatysfakcjonowany. Ta satysfakcja jest jeszcze większa, kiedy to ludzie związani z polskimi grami fabularnymi, dzielą się swoimi opiniami z Czytelnikami mojego bloga na temat upływającego roku.
Od szeregu lat.
Rok w rok.
To najbardziej  znane osoby w polskiej branży RPG.

Przeczytajcie proszę co do powiedzenia ma pierwsza dziesiątka tych osób, czyli:  Wojciech Hardy, Mateusz 'Darcane' Nowak, Michał 'ment' Miętkiewicz, Marcin 'ajfel' Zawiślak, Piotr 'Neurocide' Haraszczak, Maciej 'lucek' Sabat, Marcin 'Ellentir' Kuczyński, Adam Waśkiewicz, Tomasz 'Raziel' Seweryn i Marcin 'Paladyn' Roszkowski.
Jak zwykle kolejność jest zupełnie przypadkowa.
Jutro ciąg dalszy.


Rok 2011 był rokiem ważnym nie tylko dla samej polskiej branży RPG, ale także rokiem ważnym dla mojej z nią styczności. Dołączenie do ekipy jednego z serwisów poświęconych grom fabularnym otworzyło przede mną wiele ścieżek. W część z nich zostałem popchnięty, w część wszedłem sam. Ale nigdy nie żałowałem przebytej drogi. Przede wszystkim poznałem kupę świetnych ludzi, (o kolejnych usłyszałem), którzy siedzą w tym po uszy, a dla których w dalszym ciągu jest to przede wszystkim przyjemność i pasja – nie zaś biznes, czy konkurencja. Oby tak dalej.

Wiele wydarzyło się od ostatniego stycznia. Wydawnictwo Gramel pracowało pełną parą, zaczynając i kończąc rok pozycjami science-fiction [polskim Nemezis (wraz z dodatkiem) będącym wszelkimi książkowymi, czy filmowymi motywami sci-fi w pigułce, oraz polskim wydaniem Interface Zero – RPG o świetnym klimacie szerzej znanym z np.: serii gier komputerowych Deus Ex]. Ale to nie wszystko. Otrzymaliśmy także Sensację i Przygodę – podręcznik, którego samo przeczytanie i bez grania może sprawić frajdę i zaciekawić. Co więcej wydawnictwo zaatakowało także rynek anglojęzyczny wypuszczając Beasts & Barbarians i wspierając swój produkt kolejnymi materiałami. Sporo się działo, a poziom naprawdę niezły.

Conano-pochodni barbarzyńcy (choć nie tylko) towarzyszą nam także w The Shadow of Yesterday – oryginalnym RPG wydanym ostatnio po polsku w ograniczonym nakładzie za sprawą Darkena. Podręcznik można także znaleźć za darmo w pdfie w internecie – i o to mi m.in. chodziło w pierwszym akapicie. Dobra robota.

Trochę wolniej mają się sprawy u Wydawnictwa Portal. Wolniej w przypadku RPG, które wydaje się zeszło trochę na drugi plan w stosunku do lat ubiegłych. Na 2011 przypadła premiera króciutkiego i wzbudzającego mieszane odczucia dodateczku do Neuroshimy – Prawo i Sprawiedliwość, oraz (i tu już lepiej) polskiego wydania Honoru i Krwi, czyli samurajskiego RPG Johna Wicka – naprawdę fajne klimaty i ciekawa mechanika, w ładnej oprawie. Co także istotne posunęły się prace nad Monastyrem 2.0.

Wolsung oczywiście rozwija się dalej, a także tłumaczy się na angielski by podbić rynek zagraniczny, za co trzymam kciuki wierząc że go na to stać. W marcu ukazał się Almanach Nadzwyczajny, czyli zbiór dodatkowych zasad dla dam i dżentelmenów. W tym miejscu warto wspomnieć o portalu wolsungeria.pl gdzie z zadziwiającą częstotliwością pojawiają się materiały do Wolsunga, w tym cała masa szybkostrzałów – kawał dobrej roboty.

Jednym z ważniejszych wydarzeń był oczywiście debiut nowego wydawnictwa. Galmadrin przywrócił polskiemu rynkowi Zew Cthulhu, tłumacząc je na nowo i naprawdę dbając o jakość produktu (kolorki, papier, itp.). To tylko start – dodatki i inne RPG już w drodze.

Tak jak 2011 zaczął się powitaniem, tak kończy się pożegnaniem. 31 grudnia pieczę nad Dungeons & Dragons przestanie pełnić wydawnictwo ISA. Nic to jednak skoro 1 stycznia zajmie się nim CD Projekt, na czym jak wierzę D&D w Polsce tylko skorzysta.

Na uwagę zasługują także inne działania jak te duetu Ancient Scroll i Lans Macabre. Obie grupy wypuszczają razem materiały w .pdfach, dostępne za skromnymi opłatami na DriveThruRPG. Są to fajne zbiorki inspiracji, o pewnej wariancji jakości, ale biorąc pod uwagę niską cenę myślę że warto na nie rzucić okiem. Strona Ancient Scroll zresztą prężnie się rozwija i znaleźć tam można sporo ciekawych scenariuszy.

Moje nastawienie jest, jak można pewnie zauważyć, pozytywne. Wychodzi naprawdę sporo ciekawych materiałów, i w żadnym wypadku nie chodzi mi tylko o tłumaczenia zagranicznych. Co najważniejsze, czuje się że jest to od ludzi czerpiących z tego przyjemność, dla ludzi czerpiących z tego przyjemność. I tym optymistycznym akcentem kończę.
 Wojciech Hardy  
Zastępca Koordynatora Gildii RPG w serwisie Gildia.pl



Chyba każdy erpegowiec wie, jak cenny jest wolny czas. Praca, nauka i życie domowe nie komponują się z naszym czasochłonnym hobby. Jeżeli dołożyć do tego potrzebę zgrania tego czasu wolnego z kilkoma równie zabieganymi osobami, umówienie się na sesję to taka misja niemożliwa. W tym roku trochę się o tym przekonałem.

Ale mimo to rok 2011 był dla mnie pełen nowości. Poznałem świetnych ludzi, byłem na kilku konwentach. Założyłem bloga k20, prowadziłem audycje o grach fabularnych w Radiu 404. W sierpniu przeżyłem bez wątpienia najbardziej erpegowe dwa tygodnie w swoim życiu na obozie w Dębogórze, gdzie byłem wychowawcą i Mistrzem Gry. Zacząłem prowadzić piaskownicę i grać w indie. Dowiedziałem się o RPG więcej, niż przez wcześniejsze osiem lat prowadzenia. To był dla mnie intensywny, erpegowy rok.

Najlepsze jest to, że nie inaczej było na polskim rynku wydawniczym. Oprócz ciepło przyjętych klasyków w stylu Honoru i Krwi czy Zewu Cthulhu, po polsku możemy przeczytać The Shadow of Yesterday, Sensację i Przygodę, Nemezis... nie będę pisał o wszystkich nowościach, zrobią to za mnie lepiej wydawcy i autorzy. Dla mnie jako dla fana i Mistrza Gry to rok dobrych erpegów. Trochę się dzieje na tej naszej małej scence. A co się będzie działo?

Zastanawiam się, jak z linią D&D poradzi sobie CD Projekt. Jestem przekonany, że plany wydawnicze GRAmela (Grey Ranks) rozpropagują w Polsce gry indie. Inne wydawnictwa, mam nadzieję, też wydadzą coś nowego (Monastyr? Ars Magica?). Stawiam też na MasterMinda. Ten erpegowy klub internetowy ma szansę przerodzić się w coś dużego. No i mam nadzieję, że polska ekspansja na anglojęzyczny rynek rozpocznie się na dobre.

Życzę sobie i Wam dużo czasu na RPG w nowym roku. Oby działo się tyle, by było nam go potrzebne jak najwięcej.

Mateusz 'Darcane' Nowak
k20 blog i podcast o RPG


Rok 2011 był to obfity dla każdego prześmiewcy rok, w którym rozmaite wydarzenia w polterskiej blogosferze i newsach przysparzały wiele radości trollowemu sercu, które zieloną z nienawiści krew pompuje. Człowiek uduchowiony powinien dopatrywać się w tak wspaniałym roku efektu działania sił nadprzyrodzonych. Jednym z możliwych wariantów jest działalność boga faili, o nieznanym imieniu (choć wielu przydomkach) i obliczu. Błogosławieństwem Pana Porażek jest możliwość bycia świadkiem cudzego niedomagania.
Niżej podpisany, skromny skryba, pobłogosławion został po wielokroć, w oczach swych niegodnych awansując na proroka. W związku z tym, niesłusznie obdarowany wielce (a  i obdarzony ogromnie, choć to temat na inne nauczanie), czuje się w obowiązku głosić ewangelię Wielkiego Udaremniacza.
Przeszło dwa tysiące wpisów blogowych i ogromna ilość newsów oraz innych afer nie pozwala pijanemu szczęściem i nie tylko świadkowi fiask wszelakich opisać wszystkich obcowań z działalnością Księcia Nieudolności. Jednakże dzięki temu, poznacie, głodni cudzych nieszczęść, tylko tę część z niezliczonych dowodów  łaskawości Sprawcy Kaleczności, która najczulej syci spragnionych polewki. Czarnej polewki.
Z szacunku do możnych tego świata wypada skupić się na potknięciach i upadkach na ryj (gdy łaskawość Pana dopisze) głównych aktorów sceny erpegowej, a przynajmniej za takich się uważających.

W mijającym roku fail był nieodłącznym towarzyszem poczynań ducha nieczystego, polterem zwanego.
Wpierw, w efekcie działania chóru wysłanników Cesarza Ułomności, nietypowe swe upodobania ujawnił jeden z rozdających w polteru karty, chwaląc się wszem i wobec słabością do śpiewów nastolatków z amerykańskiej szkoły. Wszyscy wiedzą, iż prawdziwy mężczyzna niezłomną silną wolą obdarzony jest i nie da się nęcić przyśpiewkom kusicieli, które to przyśpiewki zwiastują rychły ból międzypośladkowy. Ale cóż, prawdziwi mężczyźni kształcą się ściśle, a reszta i tak skazana jest na żywot nędzny, pod obcasem obcej rasy, kobietami zwanej –ku uciesze tęgogłowych ulubieńców Suzerena Zwycięstw Alternatywnych.
Dobrym przykładem jest tu los innego nieszczęśnika, Bobrem bez Pokoju zwanego, który butthurta doznał w wyniku mierzenia się z wyimaginowanym wrogiem, którego chciał wypędzić z fundomu. Pan nawiedził! Co więcej, puch ten marny okazał się hipokrytą strasznym, rękoczynami wygrażając w zapalczywym swym rasizmie przedstawicielce rasy, pod obcasem której w końcu przyjdzie mu znaleźć schronienie.
Kolejnym błogosławieństwem okazało się obserwowanie startu, wzlotu i żałosnego upadku inicjatywy sprzedawania treści portalu naiwniakom, które to treści dla skąpych również były dostępne. Po szumnych zapowiedziach, krwawych bataliach z BbP (miano zobowiązuje; który to niesamowicie spinał się o płatne udostępnianie treści jego wypocin, których i za darmo nikt czytać nie chciał –może z uczciwości tak dymił?), usługa została zbiorczo olana przez środowisko niewdzięczników –pośród tych wieprzy jedynie cztery tuziny, kopa w porywach znalazła się amatorów rzucanych im pereł. Inspirator Sromoty obdarował tak hojnie, że szalona w swych założeniach i nieżyciowa okrutnie idea możliwości blokowania wypowiedzi niezespolonych przeszła bez większego echa, dołączając do grona reszty pomysłów, które są tak słabe, że nikt ich nie docenia. Zakon Tyldy ma się więc dobrze, głosząc słowo Kardynała Kompromitacji.
Polter stał się obiektem zainteresowania  Siewcy Niewypałów również poprzez swych pośledniejszych użytkowników. Do dwóch wzrosła liczba tych, którzy szczycą się grywaniem w planszówki solo, czasem imaginujących sobie partnerów do rozgrywki. Smutne to zaprawdę, gdy nie ma w otoczeniu tych owieczek Pasterza Przegranych nikogo, kto na oczy własne mógłby cieszyć się jego łaską. Niestety, nawet On nie jest w stanie przeskoczyć paradoksu nieoznaczoności, który powoduje, że pewnego mającego o sobie stanowczo zbyt dobre zdanie fizyka nie da doświadczyć w błogosławionym stanie „Forever Alone”, nie zaprzeczając stanowi temu. A to feler!

Skoro już o felerze mowa, felerny na wskroś Legat Dramatycznych Niepowodzeń założył placówkę na bloggerze, w zasadzie składając świadectwo wielkości  Dyrygenta Upadków większej rzeszy złaknionych objawienia. Jednakże  jedynie zintegrowani dostąpili wiedzy tajemnej nt. działalności Legata,  co jest w istocie dodatkowym dowodem na daremność tego zabiegu, a tym samym wielkości Architekta Klęsk.
Wygląda na to, że ktoś nad Michałem Złotoustym czuwa, gdyż ten został wysłany do sanatorium –na zieloną trawkę, z noclegiem w tipi. Tam, ku naszemu szczęściu spotkał się z wodzem Filipem Szerokopasmym i jego ekipą Wyznawców Światłowodu.  Ich radość wysławiania protezy jest tak spontaniczna, że nie można nie dostrzec w niej śladów ingerencji  Plantatora Poruty.
Jest to fakt o tyle ciekawy, że nie każdy może cieszyć się zaletami nielimitowanego przesyłu danych, o czym boleśnie przekonał się autor Końcówki Podłużnego Klawisza, będąc przez pół roku pokaranym przez providera za wielokrotne ściąganie jednego pliku. Może provider przeoczył fakt, iż autor ściągał swoje własne dzieło, co nie łamie prawa, a może jest po prostu cięty na zachłanność i pychę. Tak czy owak, gdy ktoś słabym lansem grzeszy, to się Fuhrer Niedomagań cieszy.
Ku wielkiemu smutkowi większości, z poltera katapultował się również Bazarowy Banita, który w akcie zemsty postanowił (a przynajmniej takie chodzą słuchy) wydać w bliżej nieokreślonej formie konwersję Sagi o Ludziach Lodu na SW, zwaną potocznie 40:1.

Na płodoportalu się jednak świat i interwencje Potykacza nie kończą. Ponoć temu, kogo chcą zabić, bogowie najpierw odbierają rozum. Propagatorowi Mechanicznych Biustów, Sprawcy Banicji Bazarowej Swat Klap odebrał jednak godność, zmuszając go do tłumaczenia swego dzieła za pomocą googlowskiego translatora. Rafał Słabonerwy wpadł z tego powodu w szał tak wielki, że aż postanowił o swym gniewie system napisać. Za sprawą jednak byłego sługusa Mordercy Aslana, mistrza ascezy i samoumartwiania, Lucka Sybarytożercy, nowe dziecko Słabonerwego uznane zostało przez społeczność co najwyżej za dar od Duce Daremności –choć chodzą słuchy, iż Rafał Absolutowi rzucił wyzwanie i zamierzenie swe próbuje spełnić. Powodzenia, Pan nawiedzi z pewnością!

Nie oddalając się od tematu sługusów –wybrańcem Zbrojmistrza Ironii został pewien znany pierwotniak, którego pachołkowie nie dość, że przyczynili się do powstania figurek tak paskudnych, że nawet niewidomi od nich wzrok odwracają, to jeszcze spili się jak nieme stworzenia, gubiąc, na chwałę ludzkości i szeroko pojętego piękna, karton z owymi pokrakami.
Gdyby nie interwencja Wielkiego Prześmiewczego, pewnie na tym by się skończyło. Na szczęście dla wszyskich wiernych, ze strony Gniewnego Ignacego, który w wielkiej swej porywczości uznał, iż pudło z ucieleśnieniami brzydoty posiadł jakiś zwyrodnialec, niczym skry gorące, zaczęły padać groźby srogie, obietnice zrobienia złodziejowi z dupy jesiennej gawędy.
Sprawa się wyjaśniła, a niebo i oblicze Gniewnego rozjaśniły się. Jednak niewysłowiony strach w sercach wszystkich, którzy nie nawykli do łączenia dupy i gawędy w jednym, nieeuklidesowym kontekście, pozostał. Niektórzy do dziś, niczym ognia piekielnego, obawiają się gadki o dupie Maryni...

Ofiara spełniona, wierny sługa Lorda Lichości umęczon, a najważniejsze wydarzenia omówione. Jeśli błogosławieństwa dopiszą, a świat się nie skończy, za rok nowe faile przyczynkiem szydery zostaną. Do tego czasu jednak, jeśli łaska Pana na Was spłynie, nie lękajcie się i wyśmiewajcie wszystko, choćby było bardzo udane. Bo powiedział Pan: „Gdzie choć dwóch z was w imię moje pojedzie komuś po rajtach,  tam jest kurestwo moje i dla dusz ukojenie.”

Dla tych, którzy Ewangelią mogli poczuć się dotknięci, a uduchowieni nie są, niech drogowskazem będą słowa Paulo Coelho: „Jeśli kij od szczotki z dupy wyjmiesz, świat twój jaśniejszym się stanie, a przynajmniej luźniejszym.”

Michał 'ment' Miętkiewicz
zakamuflowana opcja Zuckenbgerowska
Mijający rok był bardzo udany dla polskiego rynku gier fabularnych. Na sklepowe półki trafiło trochę nowych podręczników, nie brak także interesujących zapowiedzi na rok przyszły. Portal i Kuźnia Gier sprawiają wprawdzie wrażenie bardziej skupionych na nieerpegowej części swej oferty, ale na szczęście nie zapominają także o grach fabularnych. Od Kuźni dostaliśmy kolejny dodatek do Wolsunga, a także niskonakładowe wydanie The Shadow of Yesterday, tytułu który zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Portal zaserwował nam kolejny, tym razem niewielki dodatek do Neuroshimy, oraz bardzo fajną grę Johna Wicka o tytule Honor i Krew. Liczyłem, że w tegorocznym podsumowaniu więcej będzie można napisać o drugiej edycji Monastyru, no i się przeliczyłem. Zobaczymy co przyniesie rok kolejny.
Wydawnictwo Gramel zaserwowało nam kilka świetnych pozycji: Nemezis – nafaszerowany ciekawymi pomysłami, space operowy setting do Savage Worlds wraz z dodatkiem Nemezis: Eclipse oraz kapitalną Sensację i Przygodę (polską, rozszerzoną edycję pulpowego Thrilling Tales). Dochodzi do tego wydawnictwo Galmadrin, nowy gracz na rynku, który dość niespodziewanie pojawił się z bardzo ambitnymi planami wydawniczymi. Polscy erpegowcy nieufnie podchodzą do takich inicjatyw, czemu trudno się dziwić biorąc pod uwagę różne doświadczenia z lat ubiegłych. Tymczasem wydawnictwo Galmadrin, bez przedwczesnego podawania daty premiery, bez obiecywania cudów, ale i bez poślizgów zaserwowało nam szóstą edycję Zewu Cthulhu, wydaną bardzo solidnie i efektownie. Jeżeli Galmadrin w przyszłym roku zrealizuje znaczną część swoich zapowiedzi, kolejne podsumowanie, które przyjdzie nam pisać za dwanaście miesięcy będzie nadzwyczaj pozytywne. W sumie to wszyscy wyżej wymienieni wydawcy na kolejny rok mają plany bardzo interesujące, zaś wśród podręczników wydanych w tym roku w moim odczuciu nie ma pozycji słabych. To był naprawdę niezły rok.
Do wymienionej wyżej aktywności rodzimych erpegowych wydawców dochodzą wydarzenia zupełnie niespodziewane, do których niewątpliwie należy decyzja Copernicusa o dodruku Cyberpunka 2020, gry wydanej po polsku przeszło 15 lat temu. Nie mniejszą niespodzianką było ruszenie przedsprzedaży Księgi Potworów, trzeciego podręcznika podstawowego dla 4.edycji Dungeons&Dragons, wydanej po polsku przez ISĘ. Już w ubiegłorocznych podsumowaniach zdawało się, że nic nowego w ramach polskiej edycji D&D się nie ukaże, a tu taka, w sumie dość zabawna niespodzianka. Przykłady te dowodzą że na naszym niewielkim erpegowym ryneczku wydarzyć się może absolutnie wszystko. Jeżeli jednak coś na dobre ma ruszyć z D&D po polsku, to z pewnością już nie z udziałem dotychczasowego wydawcy, bowiem pod koniec roku prawa do dystrybucji produktów Wizards of the Coast w naszym kraju przejęła firma CD Projekt (która jak do tej pory planów wydawania D&;D po polsku nie zdradziła).

Marcin 'ajfel' Zawiślak
zastępca redaktora naczelnego Rebel Times; blog tematyczny earthdawn.ajfel.pl

Dwa z pewnością ważne wydarzenia na polskim rynku gier bez prądu, to premiery zapowiadanych od dawna gier bitewnych: Neuroshima Tactics (Wydawnictwo Portal – skirmish, skala 28mm) oraz Ogniem i Mieczem (Wargamer – bitewna, skala 15mm). Obie gry są o tyle istotne, że w przeciwieństwie do innych gier bitewnych polskich autorów (bo oczywiście takie są), ich tematyka związana jest z uznanymi grami fabularnymi i planszowymi – czyli z Portalową linią Neuroshimy oraz Dzikimi Polami czy grą karcianą Veto, co z pewnością wpływa na ich rozpoznawalność oraz atencję serwisów branżowych. Szkoda, że w tym drugim przypadku tak nośny temat rozmywa się w trzech różnych wydawnictwach, lecz czemu się dziwić – sarmacja, czyli brandzluj się panie, we własnym żupanie.

To na szczęście nie koniec – kilka dni temu, opublikowano wersję beta gry bitewnej w świecie Wolsunga SSG. Całość po angielsku, widać więc, że wydawca, czyli Micro Art Studio, postawił na inną strategię rozwoju gry – z pominięciem polskiego rynku. Z pewnością stanowić to będzie przetarcie szlaku dla anglojęzycznego wydania gry fabularnej Kuźni Gier – jeśli bitewniak się sprawdzi Wolsung RPG będzie miał lżejszy start. Ciekawym i rozsądnym zagraniem KG jest to, że Wolsung SSG to licencja – a zatem wydawnictwo sprzedało prawa do gry bitewnej firmie zewnętrznej i jak się zdaje, to ona ponosi całkowite ryzyko operacji – a koszt wydania gry bitewnej jest naprawdę kolosalny. Roztropnie zatem KG podeszła do sprawy, pozbyła się sporego ryzyka finansowego, stawiając na mniejsze zyski płynące z licencji – można i tak.

Z pewnością ten rok zapamiętam jako rok gier polskich gier bitewnych. Czas pokaże jak sytuacja się rozwinie. Na razie wydawcy nie wchodzą sobie w paradę. Neuroshima ma już spore oddane grono fanów oraz ciekawą, nowoczesną mechanikę. Wolsung SSG atakuje najpierw zachód, oferując rozwiązania bardziej konserwatywne. Ogniem i Mieczem zaś to gra skierowana dla graczy grających w historyczne bitewniaki – inna skala modeli, inna skala rozgrywki i wyższa cena.

Piotr 'Neurocide' Haraszczak
ex-Portal, blogger

Cytując poetę: "niewiele się zmieniło w otoczeniu starym", jeśli chodzi o poletko, które rokrocznie w Borejkowym podsumowaniu uprawiam - czyli podsumowania fandomowo - konwentowe. Sezon rozpoczął się w tym roku wyjątkowo wcześnie, bo już w Nowy Rok pod Poznaniem gracze dali się spędzić na kupę i uprawiali swoje hobby, pod światłym przewodem Khakiego. Bardzo fajna imprezka, minikonwent na 20 osób, z niezwykle familijną atmosferą i klimatem. Mieliśmy cichą nadzieję, że przykład Khakiego wznieci zarzewie minikonwentów w Polszy, ale niestety, fandomki nieufne, obcych do domu nie bardzo lubią wpuszczać.

Obśmiewany w poprzednich odcinkach Kraków nieco się zrehabilitował, organizując trzy imprezy na łączną kwotę 150 uczestników. Imponująca liczba to nie jest, więc niekoniecznie możemy liczyć na następne edycje Panoptikonu i Kraków Game Fusion. Trzeci konwent - Lajconik - zorganizowany w trzewiczkowej formule Starego Portu celował w 50 osób - i tyleż zebrał, co ucieszyło orgów do tego stopnia, że postanowili w 2012 zrobić powtórkę lub dwie. Innych imprez w Krakowie nie było. A jeśli masz odmienne zdanie, to innych imprez w Krakowie nie było.
Nie. Krakon 2011 nie miał miejsca.
Nie.

Bardzo ciekawie wyglądał Polcon. Impreza na Targach, tłumy przebranych ludzi, stoiska, piwko w barze. Pełna profeska, wreszcie nie czuć było szkolnego syfu, który z duchem Gierka snuje się za konwentami. Merytorycznie i organizacyjnie dopięty na ostatni guzik, nareszcie nie ignorujący 75% swoich uczestników - graczy. Jakbym był na fejsbuniu, to bym kliknął lubię to. Nic zresztą dziwnego, że Polcon żarł, drużyna organizatorska miała dobry trening na tym i poprzednich Pyrkonach.
Brawo.

Laurki należą się jeszcze Avangardzie (za zimę i lato), Innym Sferom i Falkonowi. Jakość nie spada, co w dobie wszechogarniającego kryzysu jest pocieszające. Nadal dużo ludzi jeździ, sklepy chcą się wystawiać, wydawcy opowiadać o swoich książkach i grach. Miejmy nadzieję, że 2012
nie będzie gorszy.

Z mojego prywatnego punktu widzienia ciekawą sprawą jest reaktywacja tzw. fandomu kieleckiego. Najstarsi górale mogą pamiętać ekipę, która w latach 90 jeździła na konwenty, aby pić alkohol i prowokować dzikie burdy, wieśniackie awantury oraz niekontrolowane bójki. Na szczęście tzw. kielce zawiesiły działalność fandomową na dobre 15 lat, reaktywując się dopiero w 2011 roku. Dodam tylko, że sztandarowym hasłem tzw. nowych kielc jest "Wódeczka nie smakuje? A tatuś musi...".

Erpegowo - renesans trwa. Piotruś z Gramela wydaje jak opętany, Ignacy wypuścił parę fajnych książeczek, pojawił się Galmadrin. Kuźnia trochę z tyłu, ale TSoY, wydany dla i pod przewodem Darkena na pewno cieszy.
Naczelny Pajac Rynku przycichł i nie szczeka, co też cieszy. Było też trochę ciekawych transferów - szeregi Portala opuścili Szpaku, Neuro i Artur-od-NT, z Kuźni odeszli Szafa, Wiewiór oraz Sayrel. No i transferowy strzał roku - Artut na czele M:tG, CDP dystrybutorem karcianego Wędrowycza.
Pięknie, coś się w końcu dzieje.

Maciej 'lucek' Sabat
współautor Wolsunga, organizator konwentów & more...

To już kolejny rok upływający mi pod znakiem Armii Apokalipsy. Mam nadzieję, że w 2012 uda nam się ten projekt ostatecznie zamknąć. Oczywiście, przyglądałem się również wszystkiemu, co się w naszym kraju działo na płaszczyźnie gier RPG. Największą niespodziankę sprawił mi TSOY. Interesowałem się nim wcześniej głównie z racji licencji CC, niewiele czytając o treści samego podręcznika. Tymczasem na nasze, polskie podwórko trafił system ciekawy, całkiem nowoczesny, nieco przybliżający nowe trendy w "światowym" RPG. Naprawdę warto się w ten podręcznik zaopatrzyć w wersji drukowanej lub elektronicznej (nie wiem, czy już wyszła, ale zdaje się, że nastąpi to wcześniej czy później). Wracając jednak do podsumowania roku - dla mnie najważniejszy jest chyba fakt, że w Polsce na powrót zaistniał jakiś "rynek RPG". Nie w sensie konkurencji, czy jakichś obrotów, ale z punktu widzenia fana-hobbysty. Od jakiegoś czasu towarzyszy mi uczucie, które pamiętam z połowy lat dziewięćdziesiątych. Pojawiają się nowe systemy, wychodzą dodatki - nasz mały światek żyje i ma się świetnie. W dodatku tym razem ważną rolę odgrywają w nim również polscy twórcy, nie opieramy się wyłącznie na zagranicznych produkcjach. Tak trzymać!

Marcin 'Ellentir' Kuczyński
Poza Czasem, Armie Apokalipsy

Parafrazując jednego z polskich premierów, erpegowy rok poznaje się nie po tym, jak się zaczyna, a po tym, jak się kończy - a w upływającym roku to właśnie jego końcówka przyniosła największe wydarzenia na naszym poletku. Nie, żeby wcześniej nic się nie działo - powrócił Zew Cthulhu (w nowej odsłonie) i Cyberpunk (nieco tylko zmieniony), popularne systemy z Neuroshimą i Savage Worlds na czele doczekały się nowych rozszerzeń, Gramel po okopaniu się na polskim rynku szturmuje Zachód a Darken ucieszył nasze oczy najładniejszym wydaniem TSOY na świecie, ale tego, co przyniósł grudzień nie spodziewał się chyba nikt. Najpierw po ponad roku milczenia ISA wydała wreszcie trzeci podręcznik źródłowy do D&D4E, a zaraz potem gruchnęła wieść o przejęciu dystrybucji produktów Wizards of the Coast przez CD-Project. Choć wypowiedzi Artura Machlowskiego zajmującego się w firmie działem gier bez prądu nie pozostawiają złudzeń, że akcent zostanie położony na Magica, a nie D&D, to miłośnicy Podziemi i Smoków już zacierają ręce licząc na to, że CD-P ożywi system. O którym wróble ćwierkają, że najdalej w 2013 roku doczeka się kolejnej edycji.

Nawet jeśli przyszły rok przyniesie zapowiadany koniec świata, to i tak plany wydawnicze polskich firm zajmujących się grami fabularnymi, o ile zostaną spełnione, pozwolą nam spędzić ostatnie chwile grając w erpegi - czwarta edycja Legendy Pięciu Kręgów, Ars Magica, Deadlandy, Szare Szeregi, Fiasco, wolsungowa Slavia, a skleroza pewnie zjadła mi jeszcze kilka pozycji, które wedle zapowiedzi w przyszłym roku mają zawitać na sklepowe półki.

Czego sobie i wszystkim zainteresowanym ze szczerego serca życzę.

Adam Waśkiewicz
Szef działu, koordynator pionu RPG Polter
W tym roku prawdę mówiąc nie śledziłem zbytnio wydarzeń na Polskim rynku RPGowym ale kilka spraw rzuciło mi się w oczy, przede wszystkim duże wrażenie zrobił na mnie Galmadrin (brawa i gratulacje chłopaki!), postawili sobie cel i go zrealizowali wydając świetną grę. Wiele było sarkania i czarnowidztwa, mówienia że grupa kolegów z drużyny postanowiła założyć swoje wielkie wydawnictwo, na szczęście prawda okazała się inna i Galmadrinowi udało się wydać Zew Cthulhu i tym samym wskrzesić horror-RPG w Polsce (którego na dobrą sprawę nie było tu od zamknięcia linii ZC przez MAGa, bo przecież Świata Mroku który zdechł zanim się wykluł z jaja nie warto liczyć). Choć przyznam że żałuje że w ankiecie Galmadrina nie wygrał któryś z Warhammerów, niezależnie czy to WFRP 3ed, Dark Heresy czy Rogue Trader. Kolejną świetną sprawą było zorganizowanie i comiesięczne wydawanie zinu "Gwiazdy są w porządku" dostarczając masy nowego, świetnego materiału.
Kolejne gratulacje należą się Gramelowi za dalsze wydawanie świetnych settingów i narzędzi do SWEPL, moim zdecydowanym faworytem jest Sensacja i Przygoda, zaś na polskim Nemezis się zawiodłem, nie dlatego że to słaba gra a dlatego że oczekiwałem czegoś całkowicie innego. Trzymam kciuki za wydawnictwo Ramela, chociaż niestety z aktualnych zapowiedzi ciekawi mnie tylko polska wersja Beasts & Barbarians. Ale liczę na jakieś niespodzianki.
Trochę spowolniła w tym roku Kuźnia Gier i zdaje się że wydała tylko Almanach Nadzwyczajny ale spowolnienie to było skutkiem czegoś czego dotąd właściwie nie widzieliśmy - uderzenia Polskich wydawców na zachodni rynek, Gramel wydał wspomniane wcześniej B&B, Wolsung już niedługo doczeka się anglojęzycznego wydania, tak samo ekipa Ancient Scrolla coś wydała (tu przyznam, nie wiem co, nie miałem czasu się bliżej przyjrzeć ale zamierzam nadrobić zaległość).
Pewnie też pojawiło się trochę innych gier i dodatków do nich które zwyczajnie mi umknęły. W każdym razie obecny rok był całkiem udany, mamy nowe wydawnictwo, trochę nowych podręczników oraz polskie gry zaczną być znane na zachodzie.



Tomasz 'Raziel' Seweryn
Per mortis ad gloria, blogger

Na rok 2011 można narzekać długo i namiętnie. Można mówić, że był kiepski, nudny, nic się nie działo, a jeśli już coś się wydarzyło, to nie warto zaprzątać sobie głowy. Można marudzić, ale byłoby to narzekanie dla smęcenia.


To nie był zły rok, powiedziałbym, że całkiem dobry. Po pierwsze mieliśmy kilka ciekawych premier, parę niespodzianek i sporo kolorytu. Działo się sporo, choć głównie rzeczy drobnych, na szczęście nie mieliśmy poważnych trzęsień ziemi.

Premierą roku było dla mnie wydanie "Zewu Cthulhu". Mam do gry wielki sentyment, stąd ucieszyła mnie wiadomość o jej reedycji. Miałem także obawy: bo wydawnictwo objawiło się znikąd, bo pomysł był ryzykowny, bo tłumacze mieli się zmierzyć z legendą. Wyszło dobrze, podręczniki się sprzedały, a Galmadrin planuje kolejne publikacje. Pomimo zawodzenia wojowników internetu i wbrew Kassandrom sieci eksperyment się udał. Oby tak dalej, czekam na kolejne podręczniki.

Świetną "pracę u podstaw" robi GRAmel. Zasadniczo podręczniki do polskiej edycji Savage Worlds można kupować w ciemno. Jeśli "Zew Cthulhu" był dla mnie premierą roku, to na miano dodatku roku zasługuje "Sensacja i Przygoda". Dobre tłumaczenie, ciekawe zasady stanowią duży wkład w jego wartość. Najlepszą częścią jest opis międzywojennej Polski, za który Tomkowi Smejlisowi należą się brawa i trzykrotny wiwat. Jeśli dodać do tego, że wydawnictwo wspiera Nemezis i niebawem wyda Interface Zero, mamy wreszcie wiarygodną firmę. Jedyne co mi zgrzyta, to fakt że nie odesłałem Piotrowi Korysiowi obiecanego tekstu.

Obrodziło nam w tym roku grami niezależnymi i autorkami. Portal wydał "Honor i Krew" oraz "Cień dni minionych", dalej wspiera roleplejową Neuroshimę. Co i rusz widać ludzie, którzy piszą własne gry. Lepsze, gorsze, istnieją, nie gasną jak wiele innych przejawów słomianego zapału. To mnie ogromnie cieszy, bo ludzie zamiast łupać w gry na komputerze coś robią. Z ciekawostek, zaczęły się ponownie ukazywać gry paragrafowe. Za "Samotnego Wilka" jestem odpowiedzialny osobiście (w wielorakiej roli), pojawił się też poświęcony im fanzin "Masz wybór". Ciekawym eksperymentem jest "Serce zimy", każdemu kto nie zaznajomił się z tym projektem, polecam poświęcenie kilku chwil uwagi.

Niespodzianką roku był dla mnie ruch CD Projektu, który przejmuje od ISA dystrybucję produktów Wizards of the Coast. Jeszcze pod starym szyldem ukaże się z dawna oczekiwana Księga Potworów do D&D 4 edycji.

Jak zwykle nie zawiódł polski e-fandom". Było kilka ciekawych flejmów, kłótni czy pyskówek.  Miłosierny Bóg pobłogosławił nas wieloma internetowymi specami od wszystkiego, dzięki nim wiemy jak żyć, grać, wydawać i umierać. Na szczęście można ich ignorować, co starałem się robić przez ten rok.

Patrząc z mojej perspektywy, roleplejowo to był udany rok. Udało mi się poprowadzić sezon D&D Encounters tak, jakbym robił go legalnie i oficjalnie. Zakończyłem trzyletnią kampanię, udało mi się ograniczyć do jednego pola działalności RPG w nadziei na dogłębniejsze jego poznanie. Nie ma co narzekać, trzeba spojrzeć w przyszłość i... grać dalej."

Marcin Paladyn Roszkowski 
 Wydawnictwo Copernicus, blogger

Prześlij komentarz

+1 dla lucka za komentarz odnośnie Krakonu.
Ale serio podobały ci się Inne Sfery? :)

No tego którego nie było...

P.S. Ponoć we wrześniu 2012 ma być Krakon, ale pewnie znowu go nie będzie...

Darcane miażdży maksymalnie, dawno już się tak nie uśmiałem i żałuje że reszta tak na luzie do tego nie podeszła. Taki Lucek na przykład wiemy że jak chce to potrafi (przy okazji wspomnianej Frenzyji).

@Snoth
A nie sory, nie Dracne, ale Ment miażdży :)

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget