Wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem

Dzisiejszy wywiad jest jednym z tych, które bardzo chciałem przeprowadzić. Zakładając www.gryfabularne.blogspot.com nigdy nie myślałem że takie persony jak Pan Tomasz Kołodziejczak będą wypowiadać się tutaj. Przeczytajcie proszę co twórca Dominium Solarnego powiedział o swoich grach: Strefie Śmierci, Rzeźbiarzach Pierścieni, komiksie i wielu innych interesujących rzeczach.
Tomasz Kołodziejczak (ur. 13 października 1967 w Warszawie) – polski pisarz science fiction i fantasy oraz wydawca, publicysta i redaktor w mediach związanych z fantastyką i komiksem.Ukończył VI LO im. Tadeusza Reytana w Warszawie, studiował na Politechnice Warszawskiej (wydział mechaniki precyzyjnej). Debiutował w roku 1985 opowiadaniem Kukiełki na łamach "Przeglądu Technicznego". Do tej pory napisał wiele opowiadań oraz cztery powieści, w tym nagrodzone Nagrodą im. Janusza A. Zajdla Kolory sztandarów (1996). W roku 2006 nominację do tejże nagrody zdobyło jego opowiadanie Piękna i graf. Jest również autorem scenariuszy komiksów oraz gier (m.in. gry fabularnej Strefa Śmierci, publikowanej w magazynie Magia i Miecz). Jego powieści i opowiadania tłumaczone były m.in. na czeski, litewski i rosyjski.Scenarzysta komiksowy – napisał wiele nowel dla Przemysława Trusta Truścińskiego. W roku 2008 ukazał się też jego pełnometrażowy komiks fantasy dla dzieci Darlan i Horwazy – Złoty Kur (rysunki Krzysztof Kopeć).Był redaktorem, publicystą i wydawcą w wielu pismach, Voyager, Fenix czy Magia i Miecz. Brał udział w tworzeniu programu telewizyjnego Fantastykon, czy radiowego Magazyn Fantastyki Radia Wawa.Obecnie jest wydawcą komiksów dla dzieci i dorosłych w wydawnictwie Egmont Polska. Wcześniej był redaktorem kwartalnika "Voyager" i przez krótki okres redaktorem naczelnym pisma Magia i Miecz. Od 1995 był redaktorem dziecięcego magazynu "Kaczor Donald" wydawanego przez Egmont.Jest cenionym działaczem w fandomie. Organizował konwenty, trzykrotnie został nagrodzony Śląkfą (m.in. w 1991 roku jako wydawca Voyagera oraz w 1995 roku jako fan). Laureat nagrody im. Papcia Chmiela za zasługi dla komiksu w Polsce. W czerwcu 2010 r. został uhonorowany odznaką Zasłużony dla Kultury Polskiej. Interesuje się polityką, astronomią i historią. Grał w III lidze koszykówki. Jest żonaty, ma dwie córki.
za Wikipedią


Serdecznie dziękuję Panie Tomaszu, że zgodził się Pan odpowiedzieć na moje pytania. Zacznę
może od Pańskiej pracy. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić dnia pracy człowieka, który
poświęca tyle czasu hobbystycznie, zawodowo popkulturze. Komiks, książki, różnorakie
inicjatywy. Jak właściwie wygląda Pański dzień?
Normalny dzień pracującego człowieka. Śniadanie, chwila rozmowy z rodziną. Do pracy jeżdżę metrem – doskonałe miejsce do czytania prasy i książek. A w pracy, jak to w pracy. Zarządzam – merytorycznie i biznesowo - dwiema komórkami firmy, w jednej wydajemy prasę dla dzieci, w drugiej komiksy dla starszych odbiorców. Więc: analiza tabel, raporty, selekcja materiału do druku,
spotkania z szefami, podwładnymi, współpracownikami. Do domu znów metrem. Spacer z żoną,
obiadokolacja, pogaduszki z dziećmi. I robi się wieczór. Filmy, seriale, książki, spotkania z
przyjaciółmi, gry planszowe. Raz-dwa razy w tygodniu grywam jeszcze w koszykówkę, choć
kondycji już mi zdecydowanie brakuje.
Bardzo chciałem zadać Panu to pytanie, choć nie jest ono bezpośrednio skierowane do Pana.
Dlaczego w polskim fandomie nie ma takiej osoby jak Pan zorientowanej na gry?
Przeznaczającej tyle czasu na promocję gier w Polsce co Pan poświęca na komiks.
Nie zgadzam się z Pańską opinią, jest wiele takich osób. Wielkim promotorem gier planszowych
jest Ignacy Trzewiczek, twórca i wydawca świetnych tytułów, w tym Neuroshimy Hex. W samym
Egmoncie pracuje mój kolega, Jarosław Basałyga, który od lat poszerza portfolio doskonałych gier
rodzinnych. W podobnym obszarze od dawna budowali rynek ludzie z wydawnictwa Granna.
Działają portale o grach (typu gamesfanatic). Organizowanych jest coraz więcej konwentów.
Powstaje coraz więcej polskich projektów, w tym tak skomplikowane jak szlachecki bitewniak, z
atrakcyjnymi figurkami. Polscy wydawcy regularnie prezentują nowości w Essen. Mamy tutaj
światowej klasy producenta kostek. Odnoszę wrażenie, że to właśnie w grach planszowych mamy
właśnie teraz erupcję aktywności, produkcji, kreatywności. I fajnie, bo gry to moje trzecie, obok
fantastyki i komiksów, hobby.
Kiedy prowadził Pan Magię i Miecz otrzymał Pan propozycję dotyczącą rozkręcenia Kaczora
Donalda, wsiąknął Pan w komiks, zastanawiał się Pan co byłoby gdyby miast komiksu zająłby
się Pan RPG?
RPG nigdy nie było moją specjalnością i główną pasją. Specjalizowałem się w fantastyce, umiałem
redagować teksty, miałem doświadczenie medialne i organizacyjne – dlatego zostałem naczelnym
MiMa. Reszta zespołu znacznie lepiej niż ja znała się na samych RPGach, ale była jeszcze za młoda
do prowadzenia takiego projektu. To że funkcjonowałem nieco z boku tej grupy - pomagało mi
zresztą. Szef musi czasem ochrzanić, zabrać albo dać pieniądze, czy wręcz zwolnić. Ciężko
zarządzać przyjaciółmi, rówieśnikami, kumplami od sesji... Dlatego pewnie Jacek Rodek
zdecydował, że ja mogę te robotę zrobić lepiej. Bardzo miło wspominam czas pracy w Magu, wiele
się tam nauczyłem, poznałem świetnych ludzi, z którymi – jak np. z Andrzejem Miszkurką –
kolegujemy się do dziś. I ważne w kontekście poprzedniego pytania – to Jacek Rodek był
„spirytusem mowensem” ruchu RPG w Polsce, człowiekiem zgrabnie łączącym pasję i
hobby z biznesem.
A wracając do mnie i Egmontu – przez wiele lat wymyślałem tu sporo gier do tygodnika „Kaczor
Donald”, w tym pierwsza polską kolekcjonerską grę karcianą „Zbuduj swój Kaczogród”. Pod moim
nadzorem została wydana też karcianka „Thorgal”, ostatnio współuczestniczyłem przy
powstawaniu sekcji gier planszowych w firmie. Więc tak do końca – z gier nie musiałem
rezygnować.
Wróćmy do tych zamierzchłych czasów, jaka była Pana rola przy projektowaniu Strefy
Śmierci? Jacek zajmował się mechaniką, a Pan dał świat?
Dokładnie tak. Do budowy tej rzeczywistości użyłem swojego literackiego uniwersum – Dominum
Solarnego, z mojej powieści „Kolory sztandarów”. Ale tak naprawdę musiałem tam wymyślić trik.
W numerze MiMa poświęconym SF mieliśmy dać jednoodcinkową, ale pełną, możliwą do zagrania
przygodę. A więc – świat, bohaterów, fabułę, mechanikę. A wszystko to ledwie na kilkunastu
stronach. Niemożliwe właściwie. Dlatego właśnie opisałem półnagich, odłączonych od Sieci
rozbitków na środku skażonej pustyni. To umożliwiło mi absolutną redukcję liczby i rodzajów
opisywanego sprzętu, scenografii, fauny, broni; a Jackowi – komplikacji reguł. Sprytne, prawda?
A gra paragrafowa "Rzeźbiarze Pierścieni". Jak jest jej geneza i skąd wziął się pomysł na nią? 
Witek Chwiłkowski, fan, edytor i dystrybutor fantastyki, wpadł na pomysł, żeby wydawać mało
wtedy jeszcze znane w Polsce gry paragrafowe. Zaproponował mi współpracę, a ja uznałem, że to
ciekawe wyzwanie. Musiałem wymyśleć fabułę, ale też i triki dotyczące mechaniki samej gry,
sztuczki na przejścia miedzy paragrafami, pętle fabularne, alternatywne zakończenia, testy. Miałem
za sobą lekturę jedynie kilku paragrafówek z serii „Wehikuł czasu’ z wydawnictwa Alfa – niezbyt
wykombinowanych, jeśli chodzi o prowadzenie narracji. Więc „Rzeźbiarze pierścieni” to był dla
mnie eksperyment formalny, wyzwanie intelektualne. Akcję umieściłem w realiach Dominum
Solarnego, co wraz ze Strefą Śmierci miało rozbudowywać to uniwersum.
Grywa Pan jeszcze w jakieś gry?
Tak, regularnie w gry planszowe. Co tydzień, w czwartki, przychodzą do mnie koledzy i testujemy
różne gry. To spotkanie towarzyskie, ale i ostra rywalizacja – mamy statystki zwycięstw,
punktujemy zajęte miejsca, oceniamy gry. Nie ma litości. Cykl nazywa się GUPEK, czyli Granie
Ursynowskie Planszowe Ewentualnie Karciane. W weekendy grywam też rodzinnie, w lżejsze
tytuły. No i w czasie wakacji, jeździmy z dużą gromadą przyjaciół nad morze i tam sporo gramy.
Jak mówiłem wcześniej, wciąż grywam w koszykówkę – to też gra . No, ale mam wrażenie, że mój
zespół w tym sezonie spadnie do najniższej ligi...
Nie korci Pana aby zrobić coś ponownie powiązanego z grami? Strefa Śmierci jest silnie
zakorzeniona wśród graczy starszego pokolenia i wspominają ją z rozrzewnieniem - wszak to
pierwsza fabularna gra SF w Polsce. Fani z radością przyjeliby wieść, że ma Pan zamiar
wydać jakąś grę. Choćby paragrafową?
Mało piszę ostatnio, a jeśli już to prozę, scenariusze komiksowe i publicystykę. Tak przy okazji
troszkę autopromocji – niedawno ukazał się mój zbiór opowiadań SF „Głowobójcy” zawierający
wszystkie krótkie teksty z Dominium Solarnego, w tym grę paragrafową „Strefa Śmierci”.
Kiedy czytałem Pańskie wypowiedzi odnośnie rynku komiksowego w Polsce, nasuwa mi się
sporo analogii do rynku gier fabularnych w Polsce. Skanowane komiksy pojawiają się w sieci
podobnie jak gry w formacie PDF, są nagminnie ściągane, wspominał Pan o tym że setki
komiksów wraca w fatalnym stanie z Empików, nakłady gier fabularnych są podobne do
komiksu. W wywiadzie dla Esensji powiedział Pan: "Uważam, że czekają nas pustka, czerń i
mgły. Mianowicie wydaje mi się, że polski rynek komiksowy osiągnął swoje apogeum rok, dwa
lata temu, a teraz, ze względu na różnego rodzaju kłopoty i wydarzenia, rynek ten się zwija. ".
Naprawdę będzie jeszcze gorzej ?
Tak mi się wydaje. Co nie oznacza, że komiksy w Polsce nie będą wydawane. Będą – tylko mniej, i
w jeszcze mniejszych nakładach.
Pańskie ulubione komiksy pokrywają się z moimi („Thorgal” Rosińskiego, „Kajko i Kokosz”
Janusza Christy oraz „Tytus, Romek i A’Tomek” Papcia Chmiela.) Jakie jest Pańskie zdanie
odnośnie plagiatu Christy? Kajko i Kokosz to klisze Asteriksa i Obeliksa, czy tylko splot
okoliczności? Czytałem opracowanie dotyczące Kajka i Kokosza pt. "Świat dzielnych
wojów", jego autor twierdzi iż żadnego plagiatu nie było.
Kajtek i Koko – prekursorzy Kajka i Kokosza to absolutnie oryginalna kreacja Christy. To w tym
cyklu Janusz wypracował swój niepodrabialny styl. Myślę, że znał już Asteriksa, kiedy w latach 70-
tych przekształcał parę marynarzy w parę wojów, i być może jakieś zapożyczenia wystąpiły. Ale z
drugiej strony „Kajko i Kokosz” to 95% oryginalnej kreacji – kreski, humoru, dowcipu. Zresztą w
stylu samego Christy – człowieka rubasznego, polskiego, przyjacielskiego, dobrotliwego,
gawędziarskiego.
Jak wygląda sprawa pańskiej idei stworzenia Centrum Komiksu i Fantastyki na
podobieństwo Muzeum Komiksu w Brukseli?
To nadal tylko idea. Ale mam już zgromadzone znacznie więcej zasobów na start. Teraz potrzebujemy tylko milionera-filantropa, miłośnika fantastyki i komiksu, który wyłoży kasę na lokal, pensje i działalność.
Jeszcze raz dziękuję Panu za wywiad w imieniu moim i Czytelników. Na koniec czego można
życzyć Panu, człowiekowi który napisał tyle książek, wydał tyle komiksów, zdobył tyle nagród
i jest tak charyzmatyczną jednostką w fandomie?
Dziękuję za miłe słowa, ale prawda jest taka, że mam coraz mniejsze związki z fandomem. Jak
przyjeżdżam na konwent, to mnie na bramce recepcjoniści już nie poznają. Życzenia? Chciałbym
mieć więcej czasu. Dla rodziny, dla przyjaciół, na czytanie, granie i oglądanie. Więc może proszę
życzyć mi, żeby Ziemia zaczęła wolniej wirować wokół osi i żeby doba maiła 36 godzin. To dobre
życzenie dla pisarza science fiction
Gra fabularna Strefa śmierci ewoluowała od krótkiej jednostronicowej przygody zamieszczonej w w trzynastym numerze Magii i Miecza do serii artykułów. Dzięki zaangażowaniu kilku osób udało się te artykuły zebrać w całość i stworzyć pełnoprawną ponad stu stronicową grę, którą można pobrać ze strony Esensji. Jej autorami byli Jacek Brzeziński (obecnie CD Projekt) oraz własnie Tomasz Kołodziejczak. Świat gry możecie znać z książek Tomasza Kołodziejczaka.
POBIERZ STREFĘ ŚMIERCI
Tagi:

Prześlij komentarz

O dzieki za wywiad jestem właśnie po lekturze Głowobójców i ine wiedzialem ze Kolodziejczak pisal tez gry.

Przecież Kołodziejczak nie pisał sam Strefy a z Brzezińskim... Powinieneś zrobić wywiad z oboma.

Dzieki, Borejko. Swietny material. :)

To ja dziękuje P.Tomaszowi. Natomiast J.Brzeziński będzie. Będzie też i małe co nieco do wygrania.

To kiedy bedzie z Brzezinskim?

Bardzo fajny wywiad. Niestety twórczośc pana Kołodziejczaka znam tylko z opowiadań osadzonych w uniwersum Czarnego Horyzontu - a ten cykl IMHO bardzo średni jest. Powiadacie że Dominium Solarne dobre jest? Will see.

Grę zassaj Qball to zobaczysz -> tam masz wszystko Dominium w pigułce.
A wywiad z Brzezińskim będzie. NiebaVem.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget