Polecam! HOW NOT TO RUN A GAME BUSINESS

Wczoraj Grzegorz Marczak zapytał ile mamy subskrypcji i ile tekstów czytamy w Google Readerze. Sprawdziłem. Mam 912 supskrybcji. Czytam z tego niewiele w czytniku, podobnie na stronach. Czytam po łebkach, po akapitach - bo ileż razy można czytać Sto spotkań w mieście różniących się tylko nazewnictwem z tekstem 100 Spotkań losowych w aglomeracjach. Teksty te czyta się jakby wypadały z mieszarki synonimów. Mógłbym też wspomnieć o plagiatach (nawet mojego tekstu) jednak po co?

Sieć w 90% zawalona jest bzdetami i nie inaczej jest z blogosferą RPG. Czasem jednak można natknąć się na inspirujący, intrygujący i interesujący blog. Natrafiłem na taki raczkujący, który nazywa się HOW NOT TO RUN A GAME BUSINESS.
Raczkujący bo działa od tego miesiąca - w listopadzie pojawiło się na nim zaledwie 9 wpisów. Przeczytałem je wszystkie od deski do deski (od piksela do piksela ???).
I wsiąkłem.

Kiedyś z naście lat temu napisałem tekst do Portala: Dlaczego my klienci korporacji jesteśmy robieni w bambuko? (czy jakoś tak) traktujący o tym jak WotC i White Wolf wyciska z nas pieniądzę poprzez sourcebooki, clanbooki, fluffpenisy i inne pochwosettingi. Szczęściem Trzewik tekstu nie puścił. Szczęściem bo tekst był kulawy, a ja pewnie po dziś dzień musiał się jego wstydzić - pisanie tekstów nie przychodziło mi tak prosto jak dziś. W sumie nie wiem po co wzięło mnie na wspominki, może dlatego że tematyka HOW NOT TO RUN A GAME BUSINESS,  jest nieco podobna do wspomnianego tekstu, który porósł kurzem. Różnica między moim tekstem, a  z polecanego bloga jest diametralna - blog jest o o niebo lepiej i ciekawiej pisany.

HOW NOT TO RUN A GAME BUSINESS od razu trafił u mnie do folderu Prioretytowe w czytniku RSS. Co również rzadko się zdarza.

Starsi Czytelnicy może pamiętają to podekscytowanie kiedy szło się do kiosku, a Pani Kioskarka odpowiadała twierdząco na zadane pytanie "Czy jest Fantastyka/ Fenix/ Magia i Miecz ?"(niepotrzebne skreślić).
Podobnie jest u mnie dziś. Czekam aż fugaros opublikuje kolejny tekst.

 Niejako na zachętę krótki wpis z tej strony.

WHAT IS D&D?
D&D is a toy. It is owned by motherfucking Hasbro. It’s the industry elitists (fans and creators alike) that want to distinguish it as some sort of adult activity, and that has done more harm to our image than anything else. The idea that these games are primarily fun is offensive to people that want it to be a hobby, and understandably so; the only problem is that hobbies are exclusionary and always get marginalized (RC planes, model trains, dolls) while games are culturally valid, engaging, and growable (paintball, RC plane racing, board games). If we’re going to get out of the model train ghetto, more people need to realize, and embrace, this fact:
We are grown-ups who play games. Gamers, if you will.
 Odwiedź stronę:
Tagi:

Prześlij komentarz

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget