Instrukcje i dobre rady dla podróżujących w średniowieczu i baroku

Podróże w średniowieczu i baroku

Civitas Londinium or The Agas Map of London
Wpis ten może być uzupełnieniem do poprzednich tekstów:  Kobiekty na trakcieLudzie luźniFlisuGranice i dokumenty i innych  dotyczących podróżowania w średniowieczu i baroku.
Podróż stawiała człowieka w obliczu wielu niebezpieczeństw i narażała go na tyle pokus, że bez pomocy druku lub spamiętanych rad ojcowskich sam nie dawał sobie rady. Ogólnie rzecz biorąc każdy, kto podróżował, starał się zostawić rady dla potomnych i przyszłych podróżujących. Stąd też wzięła się mnogość pamiętników, sylw i relacji z podróży do odległych krajów.

W przekonaniu ówczesnych moralistów (głównie podróżników protestanckich) podróż była misją, formą doskonalenia się i przygotowaniem do służby królowi. Edmond Tyllney, urzędnik dworu królowej Elżbiety i jej następcy Jakuba w latach 1579 -1610, radził:


Wraz z upływem czasu instrukcje zmieniały się, zalecając, przykładowo, zbieranie rzadkich okazów roślin, minerałów, medali. Oferowano również porady co i jak obserwować. Prócz przyrody dochodziła sprawa higieny i medycyny, kosztów podróży i stanie kraju.

Zalecano, by miasta opisywać, poczynając od podania współrzędnych geograficznych, gęstości zaludnienia, liczby gospód, znamienitych uczonych, kunsztu, inżynierii wojskowej, ewentualnych akademii itp.

Wystrzegać się należało pożyczania pieniędzy, rozwiązłości, oszustw, a zalecało być pilnym, poważnym i skromnym. Umiar ze wszech miar był najważniejszą wskazówką.
Podróżnym nazywano tylko takiego zwiedzającego obce kraje i starannego ich obserwatora, który odbywał wędrówkę nie z lekkomyślności, a dla pożytku.
Kolejna istotna rada, najważniejsza, stanowiąca niejako warunek bezpieczeństwa, mówiła, że należało upodobniać się strojem i sposobem do obyczajów danej krainy i sposobu zachowania miejscowych.

Tylko u nas w kraju, w którym panowała jako taka tolerancja, w miarę dobrze postrzegana była moda włoska, francuska, niemiecka i sarmacka. Kiepski los spotykał jednak kogoś, kto w kraju rodzinnym naśladował cudzoziemca np. w Anglii Francuzów i Włochów nie lubiano.
Na koniec rady Jakuba Sobieskiego dla swoich synów:
Synowie moi mili: będzie z was każdy miał księgę in folio z całego papieru, w którym sobie wszystkie drogi peregrynacji swojej pisać będziecie, jeżeli się co dziać za was będzie […]. Jam też peregrynował lat 6, wszędzie bywali Polacy. Ale muszę przyznać, Panie Boże mi ten grzech odpuść, że więcej bywało wszędy złych niż dobrych, więcej takich, co się z nimi zgorszyć niż zbudować mogło […].
Przestrzegam i w tym, że Polacy nasi będą się urażać, kiedy z nimi wszystkimi nie będziecie konwersować, będą przed drugimi Polakami śmiać się z was, nazywać was pysznymi, skąpymi, jezuitami, żakami. Nic na to trzeba dbać, figę na to ukazać. Takem ja czynił; a błaznami teraz w Polszcze, co tak mówili. A ja, chwała Bogu, człowiek.

Prześlij komentarz

Ten komentarz został usunięty przez autora. -

Jeśli zostawić postać łacińską, to w tym kontekście powinno być "silvae", jeśli zaś pisać po polsku, to "sylw".

Ten Tyllney to tak oryginalnie ujął swoje przemyślenia we wdzięcznej postaci mapy umysłu, czy to redakcja?

Masz rację co do silva rerum. Mea culpa. Sądzę że redakcja.
Raczej redakcja "Mówią Wieki", albo "Życia codziennego w podróżach" - pisałem to z 2 mies. temu i musiałbym teraz szukać...

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget