A gdyby tędy staruszka przechodziła...czyli modyfikowanie światów RPG

Niniejszy wpis ma dwa zadania:
  • primo: uświadomić wszystkim jak sztywnym jestem Mistrzem Gry (co rozpoznał już dawno temu Red. Nacz. pewnego poczytnego pisma e-RPG-owego). Hołduje zasadzie że logika i spójność tworzonej opowieści jest jej najważniejszym elementem. Niezmiennie. Od lat.
  • secundo: spróbować zachęcić innych do gry w grze, czyli poszukiwania i zgłębiania informacji o światach w podręcznikach do gier fabularnych. Zabawa tet'a tet w rolę badacza historii wyimaginowanego świata.
MG dysponuje wiedzą, która wykracza ponadto co znają gracze. To oczywiste. A więc ponosi odpowiedzialność za fakty, wydarzenia, miejsca i inne składowe opowieści, którą przedstawia pozostałym uczestnikom zabawy. Jego wiedza opiera, a przynajmniej powinna opierać się na podręcznikach źródłowych, autoryzowanych, oficjalnych opracowaniach. Dzięki tej sytuacji mamy pewność że MG prowadząc bliżej nieznanym osobnikom nie rozminie się z ich interpretacją świata (pomijam tu kontrakt przed grą, w którym uczestnicy gry fabularnej zakładają np. ”gramy w Warhammera, ale z very low magic, bez elfów i z krasnoludkami na obcasach").
Modyfikowanie świata przedstawionego przez twórców, najczęściej przytrafia się nam w sytuacjach gdy :
  • MG jest nieprzygotowany (nie zna szczegółów fabuły np. miejsca akcji)
  • brakuje nam wiedzy (nie posiadamy odpowiednich dodatków)
  • zmuszeni jesteśmy do improwizowania (np. grupa znajduje się w części świata, który jest nieopisany)
O ile to dwa ostatnie są niejako usprawiedliwione, to pierwsze kojarzy mi się lenistwem i wynika po prostu z olewactwa MG i świadczy o tym jakim się jest Mistrzem Gry.
Opierając się na oficjalnych opracowaniach mamy tą wygodę, iż autorzy konstruując świat zapewne poddawali go testom, upewniali się co do szczegółów, wertowali książki źródłowe i rozmawiali z fachowcami etc.
Jeśli gracz kupi dodatek do Middenheim a potem podczas sesji mi powie ze na głównym placu przecież nie ma zbrojmistrza tyko apteka, bank i sklep z odzieżą (w każdej drużynie się znajdzie taki ) to jest to irytujące. Chociaż ostatnie słowo i tak ma MG to nie widzę sensu tworzenia takich uszczegółowionych dodatków w sprawie kwestii, które można wymyślać na bieżąco.
Z powyższym stwierdzeniem, które znalazło się w trakcie dyskusji na forum gildii, zupełnie się nie zgadzam. Autorzy zaproponowali nam opis świetnego miasta, szczegółowy wiec po co "przerabiać" spójny i logiczny opis przepełniony takimi drobiazgami jak np.

Każdy, kto poobserwuje budynek przez kilka dni, zauważy również, że na jego dachu przysiada niezwykle wiele gołębi. Nic dziwnego: są to gołębie pocztowe Theodora, który używa ich do utrzymywania kontaktów z innymi członkami kultu w mieście.

Middenheim- Miasto Białego Wilka - opis Kompanii Przewozowej Windhund. str 46
Jesli nam to nie odpowiada nie lepiej prowadzić w swoim wyimaginowanym miejscu, które nie będzie kolidowało z resztą elementów świata? W jakim celu burzyć dobrze w miarę dobrze funkcjonujący twór?
Modyfikowanie świata oficjalnego, często kończy się fatalnie- zawsze znajdzie się uczestnik zabawy, który będzie znał się lepiej od nas na jakiejś rzeczy, fakcie, technice, sztuce, historii i to nam wytknie. A riposta „Ale to jest Stary Świat i to jest magiczne miejsce i rządzi się swoimi prawami” jest ... infantylna i przydatna na sesjach nastolatków...
I tu nasuwa mi się kolejna rzecz której nie lubię. Światotworzenie.
Męcząca, żmudna robota. Wyławianie elementów z naszego świata (lub co gorsza innego wyimaginowanego) i dorzucanie do świata w którym rozgrywają się nasze przygody. Na bazie tego elementu konstruujemy rzeczywistość wraz z logicznymi konsekwencjami wplecenia tego elementu. Testujemy i wychodzą bugi, które maskujemy na siłę najczęściej powyższym stwierdzeniem "To odmienny świat od naszego i rządzi się swoimi prawami". Do tego dochodzi trud ekstrapolacji, który zazwyczaj nie jest widoczny podczas sesji - znamienita część tej pracy nigdy nie zostanie dostrzeżona przez graczy, bo kogo to zainteresuje ile trwały prace nad budową obwarowań zamku magicznymi metodami, bądź szczegółowy plan fortyfikacji, których gracze nie muszą (nie chcą) eksplorować ?
W ten sposób modyfikujemy świat do wersji, takiej która nam odpowiada, posiłkując się literaturą fantasy, a ogromny potencjał i inwencja Słusznie Niedocenianych Twórców kończy się ubarwianiem świata takimi kwiatkami jak goblinoelfy czy inne Czarne Paladyny.
Eskalacja założeń danych wejściowo, to kolejny grzech domorosłych demiurgów - skoro magowie naprawili ogromne drogi w trzy dni(jak w poniższym przykładzie), to dlaczego nie mieliby wybudować 150 metrowych murów jak wokół Ostrogaru... I koło się zamyka...
Landryniel Tscheresniel: Ale poprzednim razem jak byliśmy w Middenheim to zawaliły się wszystkie drogi prowadzące do Skały Ulryka...
Mistrz Gry: Ale je odbudowali!
Landryniel Tscheresniel: W trzy dni ?
Mistrzy Gry: No pewnie! Magowie je wyczarowali...
Landryniel Tschersniel: Rozumiem. Tylko że jeśli wziąć przeciętnego maga 2 POZ który może maksymalnie wyczarować jeden metr skały na ½ h to wychodzi że...

Marian Barbarian: Kładź się dziwko!

Oczywiście każdemu zdarzają się pomyłki i deus ex machina dotyka także autorów, o czym wspominałem we wpisach dotyczących technologii i religii w Starym Świecie.
Pomyłek nie da się uniknąć i nie uniknięto budując nawet dramy w PRL, co można zaobserwować na fragmencie doskonałego filmu.
Ale nie mnóżmy bugów ponad miarę...

Tagi:

Prześlij komentarz

Się waść czepiasz niemiłosiernie: gracz przychodzi na sesję i przyjmuje wizję świata oferowaną mu przez MG, a jeśli ma swoją własną, sam zakłada koszulkę z dwoma magicznymi literkami (wbrew pozorom nie PO) i zaczyna prowadzić wedle swojego widzimisię. A jeśli jakiś MG okazuje się być ćwikiem, który stwierdza 'jest tak, bo tak', to szybko straci tę bardziej myślącą część graczy.
Plus poruszasz tu waćpan kwestię dodatków, które się czerstwo upiecze w którymś Biszkopcie.
To nie był KPP.

Mam nadzieje że w okresie najbliższej dziesięciolatki jakiś jeden MG zakuma bazę po tym jak tu zajrzy i (hurra!) nie straci tej bardziej myślącej części graczy.
O dodatkach nie omieszkam przeczytać.

Dobra, ale to w takim razie jak? Wymagasz, by MG był na bieżąco z linią wydawniczą settingu, w którym prowadzi, zamawiał wszystkie dodatki przedpremierowo i wnikliwie zapoznawał się z pomysłami twórców?

Ubarwiam, oczywiście, ale co jeśli prowadzę system X w oparciu o podstawkę, a dodatków po prostu nie czytam (bo nie mam pieniędzy / czasu / ochoty)? I jeżeli bardziej zaangażowany w setting gracz wytknie wielką rozbieżność pomiędzy jakimś elementem mojej fabuły, a tym co opisano w sourcebooku AH212-23?

Zawsze możesz mu powiedzieć że w dodoatku AH212-23b była mała zmiana bo tamto to był bug ;)

Niekoniecznie Borys. Pisząc ten wpis miałem na myśli WFRP. Linia 1 ed jest zamknięta. Dodatki mozna kupić za grosze ew. ściągnąć z netu. Można mieć pełną grę. I w sumie tu moja wina że nie zaznaczyłem że chodzi mi o WFRP. Bo w przypadku D&D byłoby to w sumie problematyczne. Dodatek AH212-23 nie zawsze jest zgodny z AH212-22. Chodzi mi po prostu aby nie było wpadek na sesji MG wynikłych z tego że wcześniej nie było zawartego "social kontraktu".

Kompletnie się nie zgadzam. Veto! Hańba! (i inne szlachecko brzmiące wykrzyniki!)

Odniosę się tutaj do warha, bo nie gram w inne systemy. Warh został tak makabrycznie zniszczony przez "podążanie za komercyjnymi trendami", że po prostu rzygać się zachciało mnie i moim kolegom graczom/emgejom. Powstała nagła i paląca potrzeba dopasowania wizji świata do naszego wyobrażenia. I zupełnie naturalnie okazało się, że nie potrzebujemy żadnych kretyńskich dodatków za kupę kasy po to, żeby przeczytać o jakieś gospodzie czy gołębiach na dachu (Borejko, zlituj się...)

Osobiście NIENAWIDZĘ dodatków, tak samo jak popkultury. Wszyscy wiedzą to samo, wszyscy zachowują się tak samo. Totalna homogenizacja.

Przypomina mi się niesławny (w mojej opinii) film "Władca Pierścieni". Przed jego obejrzeniem miałem w głowie swoją, osobistą, intymną wizję Śródziemia. A po obejrzeniu filmu (swoją drogą rozwalającego od strony realizacji) mam już tylko to samo, co reszta. Straszna strata, z którą nigdy się nie pogodzę.

Kreatywność ma szansę na ekspresję jedynie wtedy, kiedy istnieje różnorodność. A różnorodność stymuluje rozwój i ewolucję.

Pozdro!

Coś w tym jest co piszesz mallusbeum, ale tak jak pisałem wcześniej linia 1 ed jest zamknięta i można w łatwy sposób sobie ją skompletować.
A dodatki mają to do siebie że pisują właśnie takie "gołębie"- a dzięki czemu są kopalnią pomysłów na scenariusze. I wcale nie muszą kolidować z Twoją wizją...

Pewnie, jeśli chodzi o inspirację i złoża pomysłów to każde materiały tematycznie związane pasują, racja. A nawet i te tematycznie niezwiązane też czasem pasują ;)

Pozdrawiam!

@Malleusbellum

Jak nienawidzisz popkultury, to nie graj w RPG.

Seji +1

Trudno o coś bardziej zakorzenionego w popkulturze niż RPG.

MKRdezign

{facebook#gitgames} {twitter#gitgames} {google-plus#GitgamesBlogspotRPG}

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Javascript DisablePlease Enable Javascript To See All Widget